Dramatyczne wydarzenia przed gmachem sądu
W czwartek, około godziny 10:35, przed Sądem Rejonowym Lublin-Wschód przy ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Świdniku doszło do dramatycznego incydentu. 49-letni mężczyzna, mieszkaniec gminy Wólka, oblał się łatwopalną substancją, po czym dokonał samopodpalenia.
Przechodzące w pobliżu osoby dostrzegły płonącego mężczyznę obok głównego wejścia do budynku, natychmiast powiadamiając służby ratunkowe. Jako pierwsi na miejscu pojawili się policjanci. W międzyczasie jeden z pracowników sądu okrył poparzonego kocem termicznym. Mężczyzna zaczął ściągać z siebie płonące ubrania, a grupa osób ruszyła mu na pomoc. Chwilę później na miejsce przybyli także mundurowi.

Jeden z mężczyzn, którzy brali udział w akcji ratunkowej, wyjaśniał, że desperat zachowywał się spokojnie, nie krzyczał i nie było od niego czuć alkoholu. Poparzony 49-latek został przetransportowany karetką pogotowia do szpitala w Łęcznej, który specjalizuje się w leczeniu poparzeń. Z przekazanych informacji wynikało, że mężczyzna trafił do szpitala z lekkimi obrażeniami, a jego życiu nic nie zagraża. Doznał poparzeń około 9 procent powierzchni ciała.

Ustalanie motywów desperackiego czynu
Początkowo motywy działania mężczyzny nie były znane. Policjanci, pracując na miejscu, ustalali szczegółowe okoliczności zdarzenia. Jak tłumaczy rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Agnieszka Kępka, sprawdzane są wszystkie okoliczności zdarzenia, a prokuratura wszczęła śledztwo. Według nieoficjalnych informacji lokalne media podawały, że mężczyzna załamał się po niekorzystnej decyzji sądu w jego sprawie, dlatego zdobył się na tak drastyczny krok.
Prokuratorom udało się przesłuchać 49-latka w szpitalu. Jak wyjaśnił, chciał zamanifestować niezadowolenie z wyroku, jaki zapadł w sprawie jego oraz jego rodziców dwa dni wcześniej. Mężczyzna nie potrafił jednoznacznie powiedzieć, czy podpalając się chciał popełnić samobójstwo, czy też tylko zamanifestować swoje niezadowolenie. Miejsce samopodpalenia nie było przypadkowe, gdyż to właśnie sąd w Świdniku przed tygodniem skazał 49-latka na pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata za znieważanie i groźby pod adresem policjanta.
Kontekst prawny: Sprawa z Pliszczyna z 2016 roku
Cała sprawa dotyczy wydarzeń, które rozegrały się w lutym 2016 roku w Pliszczynie koło Lublina. Małżeństwo z Pliszczyna w gminie Wólka wracało z niedzielnej mszy. Parkując samochód w garażu, zauważyli za sobą policyjny radiowóz. Funkcjonariusze zarzucili kierowcy, 75-latkowi, że zajechał im drogę, skręcając na swoją posesję, i nie włączył kierunkowskazu.
Przed domem rodziny 49-latka doszło do interwencji policyjnej, która szybko przerodziła się w rękoczyny. Jak relacjonował funkcjonariusz, 75-latek nie chciał okazać prawa jazdy, a jego żona okładała mundurowego grabiami. Z kolei 75-latek opowiadał, że policjant wyciągnął go z auta i rzucił na ziemię, uderzając go "z główki". Żonę emeryta miał kopnąć w nogę tak, że ją złamał, i potraktować gazem. Według małżeństwa, policjanci byli agresywni i ich "poturbowali", natomiast funkcjonariusze twierdzili, że jedynie się bronili w trakcie interwencji.
W tej szarpaninie miał też brać udział mężczyzna, który dokonał samopodpalenia. Prokuratorskie śledztwo dowodziło jednak, że to staruszkowie i 49-latek zaatakowali policjantów, a wątek, w którym to policja miała być agresywna, został umorzony. Rodzina P. została oskarżona o naruszenie nietykalności, groźby oraz obrażanie mundurowego.

Wyrok sądu i jego konsekwencje
W wtorek sąd skazał całą trójkę. Małżonkom wymierzył kary po roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Syn, za znieważanie i groźby pod adresem policjanta, dostał pięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Muszą też zapłacić w sumie 1800 zł odszkodowania i 1000 zł grzywny. Wyrok ten nie jest prawomocny.
Obecnie 49-latek przebywa w szpitalu. Prokuratura Rejonowa w Świdniku wszczęła śledztwo w celu dokładnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności zdarzenia i motywów działania mężczyzny.
Kierowca stanie przed sądem. Jest akt oskarżenia za śmiertelne potrącenie dziecka
tags: #podpalenie #pod #sadem #w #swidniku