Hamburg, ważne miasto portowe w północnych Niemczech, był w ostatnim czasie areną kilku poważnych incydentów, które wzbudziły zaniepokojenie zarówno wśród mieszkańców, jak i międzynarodowych gości. Od pożarów i agresywnych zachowań po akty wandalizmu na stadionie - te wydarzenia rzucają cień na bezpieczeństwo w regionie.
Pożar na lotnisku w Hamburgu i obawy FC Barcelony
Wzmożone napięcie w Hamburgu objawiło się m.in. na lotnisku, gdzie doszło do groźnego incydentu. W sobotę wieczorem uzbrojony 35-letni mężczyzna pochodzenia tureckiego staranował pojazdem bramę lotniska i wjechał bezpośrednio na pas postojowy. W aucie przetrzymywał swoją 4-letnią córkę, z którą zamierzał dostać się do Turcji. Dokonał też podpaleń na terenie lotniska. Policja przez całą noc prowadziła negocjacje, które zakończyły się sukcesem.

To wydarzenie wzbudziło niepokój w FC Barcelonie, która miała rozegrać w Hamburgu mecz Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck. Dziennik "AS" informował, że pierwotny plan podróży katalońskiego zespołu do Niemiec stał pod znakiem zapytania. "Blaugrana z dużym zaniepokojeniem monitoruje aktualną sytuację na lotnisku w Hamburgu, ponieważ może się to skończyć modyfikacją planu podróży zespołu do Niemiec na mecz Champions League" - pisał dziennik "AS" w niedzielne południe. Ostatecznie, pierwotny plan wyprawy Barcelony został zachowany, a drużyna opuściła kompleks sportowy Ciutat Esportiva w poniedziałek o godzinie 9:00, by udać się na lotnisko El Prat i polecieć do Niemiec czarterem. Hiszpański klub zwrócił się jednak z prośbą o wzmocnienie środków bezpieczeństwa podczas pobytu w Hamburgu.
To nie był pierwszy raz, kiedy w ostatnim czasie dochodziło do groźnego incydentu na lotnisku w Hamburgu. Na początku października na tamtejszym lotnisku otrzymano informację o zagrożeniu bombowym.
Skutki świętowania awansu HSV Hamburg na Volksparkstadion
Ogromne zniszczenia odnotowano na Volksparkstadion po meczu decydującym o awansie HSV Hamburg do Bundesligi. Ostatnie siedem lat HSV Hamburg spędził w 2. Bundeslidze, co dla jego kibiców było upokorzeniem. Szansa na przyklepanie awansu pojawiła się w sobotę. Obiekt Volkparkstadion w Hamburgu, pękał w szwach. HSV strzelało zespołowi Ulm gola za golem, wygrana szybko stała się pewna.
Po ostatnim golu, na 6:1, wbitym kilka minut przed końcem, wiele osób przedarło się już przez barierki. Służby usunęły elektroniczne banery, aby nie doszło do tragedii. Gdy wybrzmiał ostatni gwizdek, na murawie pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy osób. Rozpoczął się demontaż bramek, wycinanie kawałków jej siatki i skrawków murawy, a nawet herbów klubu wszytych w obicia skórzanych siedzeń. Kibice HSV chcieli mieć pamiątkę z meczu decydującego o awansie, a niektórzy zawodnicy również dołączyli do euforii, co doprowadziło do nieodpowiedzialnych zachowań, np. wejścia jednego z nich na zadaszenie ławki rezerwowych.

Dzikie świętowanie trwało prawie dwie godziny. Według oświadczenia hamburskiej straży pożarnej, łącznie 44 osoby doznały obrażeń: u pięciu stwierdzono obrażenia lekkie, u 19 poważne, a u jednej zagrażające życiu. Zniszczenia były widoczne na całym stadionie, jednak to, co najbardziej rzucało się w oczy, to stan murawy. "Kibice zostawili po sobie miejsce, które bardziej przypominało krater niż boisko do piłki nożnej" - pisała gazeta "Hamburger Morgenpost". "Stadion Volksparkstadion przypomina wysypisko śmieci" - to z kolei porównanie szwajcarskiej gazety "Blick". Władze klubu spisały murawę na straty, uznając, że szanse na jej uratowanie są niemal żadne. Nowa murawa ma pojawić się na stadionie za kilka tygodni, gdyż latem obiekt będzie gościł koncerty Eda Sheerana i grupy Imagine Dragons.

Poważne pożary w Hamburgu
Duży pożar hali w Hamburgu
W niemieckim Hamburgu doszło także do ogromnego pożaru, z którym strażacy walczyli przez całą noc. Zaczęło się prawdopodobnie od pożaru samochodu. Temperatura doprowadziła do wybuchów stojących w pobliżu butli z gazem, co sprawiło, że ogień zaczął trawić całą halę i zagrażać sąsiednim budynkom. Położenie budynków i skala ognia sprawiły, że strażacy mieli problem z dotarciem do zarzewia pożaru. Akcja była przerywana, a strażacy musieli się wycofywać, gdy dochodziło do kolejnych eksplozji. Na pewien czas została nawet zamknięta biegnąca przez Hamburg autostrada. Ogień gasiło ponad trzystu strażaków, a pomagali między innymi policjanci - ich pojazd opancerzony pozwolił przebić strategiczną ścianę i ułatwić dostęp samochodom gaśniczym. Z pięciu rannych osób, dwie miały bardzo poważne obrażenia.

Podpalenie ośrodka dla uchodźców
W Niemczech doszło również do kolejnego ataku na ośrodek dla uchodźców w Hamburgu, co wskazuje na powtarzające się incydenty związane z podpaleniami.
Incydent podczas Euro 2024: agresywny fan
Podczas trwania mistrzostw Europy w piłce nożnej, w Hamburgu odnotowano kolejny incydent. Kibice Holandii i Polski od rana świętowali w Hamburgu, jednak w mieście panował chaos. Dziennik "Bild" poinformował, że w dzielnicy St. Pauli jeden z fanatyków zaczął grozić funkcjonariuszom policji użyciem kilofa. Po przeszukaniu znaleziono w plecaku napastnika koktajl Mołotowa. Policja przypuszcza, że chciał podpalić go w zgiełku kibiców. Najpierw użyto wobec agresora gazu pieprzowego, ale gdy to nie przyniosło efektu, otworzono ogień. Oddano wówczas strzał ostrzegawczy, co również nie zmusiło go do odwrotu. "Aby stłumić w zarodku wszelkie zamieszki, po okolicy krąży aż dwieście zastępów policji. Na miejscu są również liczne siły policji federalnej" - czytamy w doniesieniach. Policja wyjaśniła, że obszar w Heiligengeistfeld podlega licznym kontrolom i jest dobrze chroniony, co ma zapobiegać dalszym niepokojom.
Strzelanina podczas Euro 2024: Policja w Hamburgu postrzeliła mężczyznę siekierą
tags: #podpalenie #stadionu #w #hanburgu