W Szwecji od lat dochodzi do incydentów podpaleń samochodów, które regularnie stają się przedmiotem ogólnokrajowej debaty. Zjawisko to, często o charakterze zorganizowanym, budzi obawy społeczne i polityczne, a także prowokuje dyskusje na temat przyczyn i skuteczności działań władz. Poniższa analiza przedstawia kluczowe wydarzenia, reakcje społeczne i polityczne, a także szerszy kontekst tych aktów wandalizmu.
Fala podpaleń z sierpnia 2018 roku
W poniedziałek 13 sierpnia wieczorem w kilku miastach Szwecji spłonęło łącznie około 80 samochodów. Świadkowie donosili o młodych, zamaskowanych podpalaczach. Szwedzka policja poinformowała o podpaleniach w Göteborgu, Malmö i Helsingborgu. W pożarach zostało zniszczonych około 80 pojazdów. Pierwsze alarmy o pożarach aut zaczęły się pojawiać tuż przed godziną 21:00. Wówczas informowano o młodych, zamaskowanych ludziach, którzy podłożyli ogień pod samochodami w północnej dzielnicy Göteborga - Hjällbo. Wkrótce potem policja otrzymała zgłoszenia o podobnych przypadkach na placu Frölunda, również w Göteborgu, oraz w mieście Trollhättan. Kolejne doniesienia napływały z dzielnic Gårdsten, leżącej jeszcze bardziej na północ od Hjällbo, oraz południowo-zachodniej dzielnicy Tynnered. Inspektor policji Claes Dahlstroem w rozmowie z telewizją SVT informował początkowo o około 60 samochodach spalonych lub zdewastowanych, ale później liczba ta wzrosła do 80. Rzeczniczka regionalnej policji Ulla Brehm komentowała, że choć w przeszłości bywały okresy wielu pożarów, to jednoczesność i skala incydentów w tak krótkim czasie i wielu różnych miejscach była czymś bez precedensu. Nie wykluczyła, że akcja była zorganizowana.
W dwóch przypadkach kamery monitoringu zarejestrowały grupy ubranej na czarno, zamaskowanej młodzieży. Chuligani nie tylko podpalali pojazdy, ale też rzucali kamieniami w interweniujących funkcjonariuszy policji. W Trollhättan gaszącym pożary strażakom musiały pomóc siły policyjne, ponieważ osoby walczące z ogniem zostały obrzucone kamieniami przez zamaskowane osoby. Największą grupę około 40 osób zaobserwowano w Trollhättan na północ od Göteborga. Śledczy badali, czy wieczorne podpalenia w różnych miejscach kraju były ze sobą związane. Wszystkie pożary ugaszono jeszcze przed północą, a szwedzkie służby medyczne zapewniły, że nikt nie został ranny.
Naoczny świadek opisał gazecie "Expressen", że widział trzech zamaskowanych chłopców, z których jeden rzucił koktajl Mołotowa w kierunku samochodu, który od razu się zapalił. Według doniesień, napastnicy podpalali na parkingu przy placu Frölunda systematycznie, samochód po samochodzie. Podpalacze ubrani byli na ciemno, w spodnie dresowe i bluzy z kapturami. Po dwa pożary samochodów w poniedziałek zanotowano także w Malmö i Helsingborgu, ale nie było wiadomo, czy zdarzenia te były związane z podpaleniami w Göteborgu i Trollhättan.

Reakcje władz i społeczeństwa
Premier Szwecji Stefan Löfven wyraził oburzenie po serii podpaleń. „Jestem wściekły, jak inni” - mówił podczas spotkania z policją w Västra Frölunda, gdzie miały miejsce podpalenia. Podkreślał, że ludzie się boją, a „to grozi bezpieczeństwu ludzi i dusi ich wolność”. Na Facebooku premier Löfven napisał: „To szaleństwo musi się skończyć”. Incydent w Hjällbo w północno-wschodniej części Göteborga opisywał w radiu pięcioletni Ali, mówiąc: „Nie wiem, dlaczego przyszli. Ja pobiegłem. Oni podpalili jeden samochód, a potem weszli do garażu i podpalili jeszcze jeden”.
Policja zatrzymała sześć osób podejrzanych o udział w podpaleniach i gwałtownych zamieszkach, z czego trzy po przesłuchaniu wypuściła na wolność. Zatrzymani mężczyźni byli dobrze znani lokalnej policji, sądzeni już za przestępstwa związane z narkotykami, pobiciem, napadem i posiadaniem broni palnej. Policja oceniła, że nie ma danych potwierdzających, jakoby za wywołaniem pożarów stały jakieś organizacje lub ugrupowania. Nie podano również informacji o pochodzeniu przestępców.
Minister sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Morgan Johansson wyraził zadowolenie z przeprowadzanego dochodzenia, wskazując, że policja otrzymuje wiele informacji od mieszkańców przedmieść, z czym zazwyczaj jest problem. Skomentował, że „ta młodzież sądziła, że jej się upiecze”. Podkreślił, że mieszkańcy okolic dotkniętych podpaleniami zmobilizowali się przeciwko gangom, a frustracja i złość ludzi pomagają policji w zebraniu cennych danych.
Teorie, spekulacje i szerszy kontekst
W prasie i na forach społecznościowych pojawiły się teorie spiskowe. „Aftonbladet” komentował, że „bardzo dziwna pora dla zorganizowanego zmasowanego ataku na samochody w ten sposób” może wskazywać na cel wpływu na wybory. Rzecznik prawny ugrupowania Centrum wtórował, sugerując, że celem podpaleń było to, by w wyborach (które miały się odbyć 9 września) mówiono o podpaleniach aut. Media zwracały uwagę, że seria podpaleń mogła mieć coś wspólnego ze zbliżającymi się wówczas wyborami.
Politolog Jan Kallberg, pracujący w USA, nawoływał do rozprawienia się z bandami. Proponował zaoferowanie 50 tys. koron za anonimowy donos do policji o nielegalnym posiadaniu broni. Sugerował również, że efektywnym działaniem dla zlikwidowania gangów byłoby zwiększenie odległości między miejscem zamieszkania przestępcy a więzieniem, tak aby ich bliscy nie mogli odwiedzać członków band za kratami.
W kontekście dyskusji o społeczeństwie szwedzkim, noblistka Olga Tokarczuk wypowiedziała się w przeszłości, mówiąc: „Pomyślałam, jakie to bogactwo sobie Szwecja przygarnęła wraz z imigrantami. Jaki to jest potencjał różnych sposobów myślenia, wrażliwości, puli genetycznej”.
Incydenty związane z paleniem Koranu i ich konsekwencje
W Szwecji od kilku miesięcy dochodzi do aktów palenia Koranu, co wywołuje protesty krajów muzułmańskich oraz groźby organizacji islamistycznych. W połowie sierpnia szwedzkie służby specjalne SAPO podwyższyły poziom zagrożenia terrorystycznego z poziomu trzeciego do czwartego w pięciostopniowej skali.
Jeden z incydentów miał miejsce w niedzielę w Malmö, gdzie manifestację polegającą na spaleniu Koranu przeprowadził pochodzący z Iraku Salwan Momika, który wyemigrował do Szwecji, twierdząc, że jest prześladowany jako chrześcijanin w swojej ojczyźnie. Akcja została przerwana, gdy tłum kontrdemonstrantów zaatakował Momikę.
W dzielnicy Rosengård w Malmö odnotowano kolejną falę przemocy. Szefowa lokalnej policji Petra Stenkula podkreśliła: „Jest to godne ubolewania, że po raz kolejny jesteśmy świadkami przemocy i wandalizmu w Rosengård. W pierwszej kolejności dotyka to mieszkańców tej dzielnicy”. Około godziny 22:00 w niedzielę policja otrzymała zgłoszenie do spalonego samochodu oraz śmietnika. W ciągu kolejnych godzin sytuacja się zaogniła, i w ogniu stanęły kolejne samochody, garaż, a nawet jeden z domów. Sytuację udało się opanować po godzinie 3:00 w nocy. Podejrzani to grupa około 100-150 osób. Niektórzy z nich, gdy na miejscu pojawiła się policja, zaczęli rzucać w funkcjonariuszy dużymi kamieniami. Analiza zdjęć wykonanych z drona miała pomóc w identyfikacji sprawców. Według zdjęć opublikowanych w gazecie "Sydsvenskan" niektórzy z chuliganów mieli ze sobą transparenty z napisem "Nie dla palenia Koranu" oraz "Nie dla nadużywania wolności słowa", co wskazywało na bezpośredni związek z protestami przeciwko aktom palenia świętej księgi islamu.
Rząd Szwecji zamówił u ekspertów analizę, która ma odpowiedzieć, czy możliwe jest zakazanie palenia ksiąg religijnych bez zmiany konstytucji gwarantującej wolność wypowiedzi. Szwedzi są „bardzo zaniepokojeni” odpowiedzią muzułmanów na te wydarzenia. W kontekście ogólnej sytuacji bezpieczeństwa, wzmiankuje się również o takich miejscach jak Rinkeby - dzielnica nastoletnich gangsterów, gdzie „nawet policja boi się tam zaglądać”.
tags: #podpalenie #w #szwecji #samochody