Tragiczny pożar w escape roomie w Koszalinie

4 stycznia mija 5 lat od tragicznego pożaru w koszalińskim escape roomie „To Nie Pokój” przy ul. Piłsudskiego 88, w którym zginęło pięć 15-letnich dziewcząt.

Zdjęcie z miejsca pożaru w Koszalinie, służby ratunkowe

Przebieg tragedii i ofiary

Do pożaru doszło 4 stycznia 2019 r. po godzinie 17:00 w budynku mieszkalnym w Koszalinie. Pięć 15-letnich dziewczynek, uczennic klasy III D ówczesnego Gimnazjum nr 9, zginęło w pożarze koszalińskiego escape roomu „ToNiePokoj”. Powodem, dla którego 15-latki się tam znalazły, była uroczystość urodzinowa jednej z nich, świętowana w pokoju zagadek o nazwie „Mrok”.

Ofiary, w wieku 15 lat, były uwięzione w płonącym pomieszczeniu. Zginęły pięć przyjaciółek, które, jak wynika z wcześniejszych informacji strażaków, były w wieku od 15 do 20 lat. Jedynej osobie, 26-letniemu pracownikowi, udało się wydostać z budynku. Mężczyzna w stanie ciężkim z oparzeniami I i II stopnia został przewieziony do szpitala. Pracownik próbował ratować uwięzione dziewczęta.

Escape room w Koszalinie - proces po pożarze - co wiemy w maju 2024?

Przyczyny pożaru

Bezpośrednią przyczyną pożaru było rozszczelnienie butli gazowych zainstalowanych w piecykach ogrzewających escape room. Koszalińska prokuratura poinformowała, że instalacja, która doprowadziła do pożaru, była przenośna i składała się z czterech piecyków gazowych wyposażonych w butle gazowe. Wstępne ustalenia wskazywały na wybuch butli gazowej jako przyczynę pożaru.

Wcześniejsze ostrzeżenia i uwagi klientów

Zanim doszło do tragedii, w sieci pojawiały się niepokojące komentarze dotyczące miejsca. Klienci mieli skarżyć się na zapach gazu w budynku oraz na to, że lokal był ogrzewany piecykiem gazowym na butlę. Jedna z klientek kilka dni przed tragedią pisała: „Miejsce zimne i śmierdzące gazem, ponieważ garaż który udaje pokój jest ogrzewany piecykiem na gazową butlę. (...) Nie polecam tego miejsca”. Inny komentarz wskazywał, że „W budynku były do ogrzewania piecyki na butle bo tam kiedyś byłam”. Te uwagi były widoczne w wyszukiwarkach i zachowane przez internautów.

Okoliczności uwięzienia

Jedno jest pewne: pokrzywdzone nie mogły samodzielnie opuścić tego obiektu, bo tak konstruowane są escape roomy. Należy najpierw rozwiązać zagadkę, żeby samodzielnie otworzyć drzwi. Gdy w poczekalni pojawił się ogień, dziewczęta były w trakcie gry, nie odnalazły jeszcze klucza do rozwiązania zagadki i jednocześnie do otwarcia drzwi, które od wewnątrz nie miały klamki. Nikt im ich nie otworzył. Jedyne okno było zabite deskami i okratowane. Dziewczęta nie wiedziały, że za atrapą kominka jest przejście do kolejnego pomieszczenia. W budynku nie było dróg ewakuacyjnych.

Telewizja TVN24 ustaliła, że drzwi escape roomu nie były zamknięte na klucz, jednak nie można było ich otworzyć i wydostać się z pomieszczenia, bo drzwi nie miały klamki. W chwili wybuchu pożaru klamka znajdowała się poza escape roomem, w którym przebywały nastolatki, a dostęp do niej miał pracownik obiektu. Pracownik zeznał śledczym, że nie był w stanie dotrzeć do klamki, która znajdowała się na zewnątrz, ponieważ zasłoniła mu ją ściana ognia.

Śledztwo i proces sądowy

Prokuratura Okręgowa w Koszalinie oskarżyła cztery osoby o umyślne stworzenie niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślne doprowadzenie do śmierci pięciu 15-latek. Akt oskarżenia objął organizatora escape roomu, wynajmującego lokal Miłosza S. z Poznania, jego babkę Małgorzatę W., która rejestrowała działalność, jego matkę Beatę W., która współprowadziła działalność, oraz pracownika Radosława D.

Proces, któremu przewodniczy sędzia Sylwia Dorau-Cichoń, ruszył 14 grudnia 2021 r. przed Sądem Okręgowym w Koszalinie. Miłosz S. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Pasiant pokojów zagadek przez dwa dni składał oświadczenie, posiłkując się przygotowanym na ponad 30 stronach tekstem. Powiedział, że ta tragedia nie powinna się wydarzyć i że zostanie z nią do końca życia. Miłosz S. miał wątpliwości co do wypełniania obowiązków przez nowo zatrudnionego pracownika, współoskarżonego Radosława D., przekonując, że to do niego należało przygotowanie escape roomu do gry, zapoznanie graczy z regulaminem, monitorowanie gry i kontakt za pomocą krótkofalówek z graczami. Wskazał, że z nieletnimi powinna być osoba dorosła.

Radosław D. twierdził, że nie przeszedł żadnego szkolenia. Przyznał, że w trakcie gry wyszedł z budynku, aby rozmienić dziewczętom pieniądze, ale wrócił przed końcem gry i próbował je ratować. Matka i babcia Miłosza S. również nie przyznały się do zarzucanych im czynów.

Wątek pracy służb

Prokuratura wyłączyła wątek pracy służb na miejscu zdarzenia do odrębnego postępowania przed skierowaniem sprawy do sądu w 2021 r. Śledztwo w tym zakresie nie zostało jeszcze zakończone i zostało przedłużone za zgodą Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Sąd przesłuchał dotychczas strażaków, ratowników, lekarza i policjantów zaangażowanych w akcję gaśniczą, ratunkową i wyjaśnianie okoliczności tragedii. Z końcem 2023 r. zaczęli zeznawać pierwsi biegli.

Reakcje społeczne i działania pokontrolne

Prezydent Koszalina 6 stycznia 2019 r. ogłosił dniem żałoby w mieście. Ulicami miasta nie przeszedł orszak Trzech Króli, a pogrzeb ofiar pożaru odbył się 10 stycznia 2019 r. Prezydent Koszalina Piotr Jedliński prosił o odwołanie zaplanowanych na ten dzień imprez i uczczenie młodych ludzi minutą ciszy. Wojewoda zachodniopomorski Tomasz Hinc zapewnił, że rodziny ofiar są objęte opieką psychologiczną, a Okręgowa Izba Adwokacka zapowiedziała bezpłatną pomoc prawną dla rodzin ofiar tragedii.

Po tragedii w Koszalinie ówczesny szef MSWiA Joachim Brudziński podpisał nowelizację rozporządzenia w sprawie ochrony przeciwpożarowej dotyczącą m.in. escape roomów. Rozpoczęły się również kontrole tych obiektów w całej Polsce. Do 7 lutego 2019 r. straż pożarna skontrolowała 520 takich obiektów, stwierdzając prawie 2 tys. uchybień. Wydano 102 decyzje o zakazie eksploatacji lokali oraz 63 decyzje administracyjne w sprawie usunięcia uchybień z zakresu ochrony przeciwpożarowej. Spośród 325 skontrolowanych escape roomów straż pożarna wydała decyzje o natychmiastowym zamknięciu 26 obiektów, głównie z powodu niespełnionych przepisów ewakuacyjnych. Premier Mateusz Morawiecki również zapowiedział pilne kontrole w escape roomach po tragedii.

Świadectwa rodzin ofiar

Rodzice zmarłych dziewcząt ze zdumieniem i zażenowaniem słuchali słów Miłosza S. o poszukiwaniu słów dla ich pocieszenia. Adam Pietras, ojciec jednej z ofiar, podkreślił: „Każda z nich chciała żyć, każda, mimo młodego wieku, miała plany na życie. (...) A my nie będziemy mogli w tym uczestniczyć, dzielić radości i smutku. Jako rodzic już nigdy niczego nie będę mógł doświadczyć.” Jego córka zdążyła jeszcze zadzwonić do niego z pokoju zagadek i powiedzieć: „tata, pożar”. Adam Pietras dodał: „Jest takie powiedzenie irlandzkie, że cegły i zaprawa tworzą dom, ale śmiech dzieci tworzy atmosferę domu. W naszym domu tej atmosfery już nie będzie, dzięki oskarżonemu Miłoszowi S.”

Jarosław Pawlak dowiedział się o śmierci córki Julii od żony, wracając z podróży służbowej. Ostatni kontakt z córką miał 2-3 godziny przed jej śmiercią, a dwa dni wcześniej złożył jej urodzinowe życzenia: „Powiedziałem jej, że jest moją dumą, najpiękniejszym aniołem, jakiego mogłem otrzymać.”

Artura Barabasa wiadomość o śmierci córki Karoliny zastała w pracy w Hamburgu. Z bezradności krzyczał, a współpracownicy próbowali go uspokoić. Do Polski wracał taksówką. „Nasza córka była wzorową uczennicą. Tak jak pozostałe dziewczynki była jedną z najlepszych w klasie. Listy gratulacyjne, czerwone paski na świadectwie były dla nas normą. Jej dążenie do zdobywania wiedzy, poznawania świata, były wszystkim znane, bo od dziecka zaszczepiliśmy w niej pasję podróżniczą.” Podkreślił również, że oskarżeni mają, w jego ocenie, czelność nie przyznać się do winy i przerzucać się odpowiedzialnością za śmierć pięciu niewinnych dziewcząt. „Próbują robić sobie kpiny z sądu, prokuratora i nas rodziców, obrażając nas, naszą inteligencję i mówiąc m.in., że to my jesteśmy za to odpowiedzialni. To cios poniżej pasa. (...) Powinniście honorowo przyznać się do winy, wziąć odpowiedzialność za siebie i ponieść zasłużoną karę. Jeżeli tego nie zrobicie, postawicie się w szeregu zbrodniarzy, morderców” - powiedział ojciec jednej ze zmarłych 15-latek.

tags: #pokoj #z #szyfrem #pozar