W ostatnich latach Szwecja jest miejscem wielu poważnych incydentów kryminalnych, w które zamieszani są również obywatele Polski. Od morderstw z podpaleniem zwłok, przez planowane ataki na ośrodki dla uchodźców, po strzelaniny związane z działalnością gangów - szwedzkie media regularnie donoszą o sprawach, w których polskie nazwiska pojawiają się w kontekście przestępczości.
Sprawa morderstwa i podpalenia zwłok w Hindås
Przebieg zdarzeń w Wigilię 2024 roku
Do zbrodni doszło w Wigilię Bożego Narodzenia w 2024 roku w miejscowości Hindås, na południu Szwecji. Przed południem dwóch mężczyzn, uzbrojonych w kije bejsbolowe, udało się do jednego z domów, aby wyegzekwować rzekomy dług. Szwedzka prasa donosi, że chodziło o nieuregulowany rachunek za naprawę auta na rzecz 34-latka. Kiedy drzwi się otworzyły, nagle z wnętrza domu padły strzały. Jedna z kul trafiła w głowę 34-latka, który zginął na miejscu. Drugi mężczyzna zdołał uciec.
Po zbrodni ciało ofiary zostało przeniesione do samochodu, który następnie porzucono tuż obok kąpieliska w Bollebygd i podpalono, by zatrzeć ślady zabójstwa. Policjanci, wezwani na miejsce, znaleźli ciało mężczyzny w spalonym aucie. Krótko później stało się jasne, że ofiara nie zmarła na skutek pożaru, ale od postrzału.

Śledztwo i aresztowania
Dzień po zdarzeniu aresztowany został 60-letni mężczyzna, właściciel domu. Nagrania z kamer monitoringu zarejestrowały go na stacji benzynowej podczas zakupu kanistra z olejem napędowym. Na nagraniach widoczny był również Marek R. Wkrótce po zdarzeniu policja zabezpieczyła broń użytą do zabójstwa - pistolet został zakopany w pobliżu domu w Hindås. Na drzwiach wejściowych śledczy odnaleźli ślady krwi należące do ofiary. Funkcjonariusze dotarli do Marka R., 42-letniego Polaka, i dwóch jego kolegów.
Policjanci zdołali ustalić, że strzały oddał Marek R. Oskarżono w tej sprawie trzech mężczyzn.
Wyrok dla Marka R. i współoskarżonych
W lutym 2025 roku zapadł wyrok w tej sprawie przed Sądem Okręgowym w Göteborgu. Marek R. został skazany na 18 lat więzienia za morderstwo i zbezczeszczenie zwłok - informuje "Aftonbladet". Sąd Rejonowy w Göteborgu nie dał wiary jego tłumaczeniom, że strzał padł przypadkowo, gdy miał potrącić go pies. Polak nie przyznał się do zabójstwa, ale przyznał się do zbezczeszczenia zwłok. Zgodnie z decyzją sądu mężczyzna zostanie również deportowany ze Szwecji.
Dwaj inni mężczyźni również usłyszeli wyroki: właściciel domu, 60-letni mężczyzna, został skazany na rok więzienia za pomoc w ukrywaniu przestępstwa (utrudnianie postępowania karnego). Inny 45-letni mężczyzna otrzymał wyrok trzech lat pozbawienia wolności za pomoc Polakowi i udział w zbezczeszczeniu zwłok (kradzież z włamaniem).
Wcześniejsze konflikty z prawem Marka R.
Jak przypomina szwedzka prasa, Marek R. miał już wcześniej problemy z prawem. W 2023 roku zatrzymano go na dworcu w Sztokholmie z dwoma nożami. Szwedzi donoszą również, że w 2008 roku został skazany w Polsce za "poważne przestępstwo z użyciem przemocy", choć szczegóły nie zostały podane do publicznej wiadomości.
Planowany atak na ośrodek dla uchodźców w Nynäshamn
Zatrzymania i znalezione dowody
W poniedziałek wieczorem w Nynäshamn, niespełna 60 kilometrów na południe od Sztokholmu, zatrzymano czternastu mężczyzn, w tym trzynastu Polaków i jednego Ukraińca. Są oni podejrzani o przygotowywanie podpalenia pobliskiego ośrodka dla uchodźców i napaści na jego mieszkańców. W samochodach zatrzymanych funkcjonariusze znaleźli pałki, noże, metalowe pręty i siekiery.
Sąd podjął decyzję o dwumiesięcznym areszcie dla dwóch Polaków (w wieku 22 i 31 lat) oraz 33-letniego Ukraińca pod zarzutem przygotowywania aktu przemocy. Najmłodszego z zatrzymanych, 17-latka, zwolniono ze względu na wiek, jednak nadal ma status podejrzanego. Prokurator Sara Firedman przekazała szwedzkiej agencji informacyjnej TT, że zabezpieczone dowody są wystarczające do postawienia zarzutów wszystkim 14 mężczyznom.
Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Sztokholmie jest w stałym kontakcie ze szwedzką policją i prokuratorem.
Motywy i tło zdarzeń
Część aresztowanych mężczyzn mieszka i pracuje w Szwecji, część przyjechała z Polski. Żaden z zatrzymanych nie przyznaje się do winy, choć nie zaprzeczają, że wcześniej kontaktowali się ze sobą. Nie potrafią jednak wyjaśnić, co robili w Nynäshamn. Nieoficjalnie niektóre szwedzkie media oraz polskie portale podawały, że planowany atak miał być zemstą za to, iż imigrant mieszkający w ośrodku napastował w lokalnym pociągu młodą Polkę. Policja nie wypowiada się na ten temat, wiadomo jedynie, że przypadek molestowania nie został zgłoszony.
Policjanci otrzymali informację o planowanym ataku z kilku niezależnych źródeł, również dzięki infiltracji Internetu. Trzech z zatrzymanych Polaków miało już wcześniej kontakt z policją 30 stycznia, gdy w stolicy Szwecji poturbowali kilku obcokrajowców podczas demonstracji przeciwko imigrantom, ale zostali wypuszczeni bez postawienia zarzutów.
USA rozbudują ośrodek dla migrantów w Guantanamo
Reakcje społeczne i polityczne
W związku z zatrzymaniami wzmocniono ochronę wszystkich ośrodków dla imigrantów w rejonie Sztokholmu. Przedstawiciel Urzędu do Spraw Imigracji, Jonas Krantz, tłumaczył w szwedzkim radiu publicznym, że chodzi o to, by mieszkańcy czuli się bezpiecznie. Mohammed, mieszkaniec ośrodka dla uchodźców w Nynäshamn, powiedział tej samej rozgłośni, że po informacjach o planowanym ataku on i inni mieszkańcy są przerażeni. "Są tu z nami nasze rodziny, dużo małych dzieci. W nocy w ogóle nie spaliśmy. Czuwaliśmy do rana. Baliśmy się, że ktoś może przyjść" - mówił Mohammed.
Przed budynkiem sądu zebrało się około stu Polaków, którzy domagali się wypuszczenia na wolność wszystkich zatrzymanych. Zgromadzeni byli pilnowani przez kilkunastu policjantów, jednak nie doszło do żadnych incydentów. Rozpoczęcie posiedzenia sądu zostało opóźnione, a do sali sądowej nie wpuszczono nawet dziennikarzy.
Inne głośne incydenty kryminalne z udziałem Polaków w Szwecji
Zabójstwo 39-letniego Polaka w Sztokholmie
W czwartek informowano o śmiertelnym postrzeleniu 39-letniego Polaka w Sztokholmie. Mężczyzna zwrócił uwagę grupie młodzieży i został zaatakowany. Świadkiem zdarzenia był jego 12-letni syn. Według szwedzkich mediów, mężczyzna pochodzący z Polski miał wcześniej kontakt z policją w sprawie młodzieżowych grup handlujących narkotykami, ale wykazywał postawę obywatelską, nie chcąc, aby jego syn dorastał w takim środowisku.
Nowe informacje w sprawie przekazał wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Szejna, który poinformował, że śledztwo będzie prowadzić strona szwedzka. Okazało się, że 39-latek był narodowości polskiej, ale nie posiadał polskiego obywatelstwa - jego rodzice w latach 80. zrzekli się obywatelstwa polskiego. W związku z tym polska prokuratura nie ma tytułu prawnego do udziału w postępowaniu.
Szwedzka elita polityczna zareagowała na zabójstwo w stolicy. Premier Ulf Kristersson, minister sprawiedliwości Gunnar Strömmer, minister polityki społecznej Waltersson Grönvall oraz była premier Magdalena Andersson złożyli kwiaty w miejscu zdarzenia. Premier Kristersson oświadczył: "Nigdy nie poddamy się. Pokonamy gangi." Mieszkańcy osiedla wyrażali swoje wsparcie dla rodziny zamordowanego.

Strzelanina w Farsta i wyrok dożywocia dla Miłosza O.
W czerwcu 2023 roku doszło do masakry na pełnym ludzi placu przed centrum handlowym w Farsta w Sztokholmie. Sąd w Huddinge skazał w poniedziałek na karę dożywocia 20-letniego Polaka Miłosza O. oraz jego kompana, 20-letniego Ronniego D. Miłosz O. kierował skradzionym BMW i pozyskał broń, natomiast Ronnie D. przyznał się do oddania serii 20 strzałów, tłumacząc, że zrobił to pod wpływem gróźb.
Strzelanina miała związek z trwającą w regionie Sztokholmu falą przemocy i była szczególnie bezmyślna, dokonana w sobotnie popołudnie na pełnym przechodniów placu. W jej wyniku zginęli 15-latek i 43-letni mężczyzna, a ranne zostały cztery osoby. Prokuraturze nie udało się ustalić, kto miał być celem ataku. Według śledczych za strzelaniną stał prawdopodobnie gang Foxtrot, skonfliktowany z grupą Dalen. Miłosz O. i Ronnie D. zostali zatrzymani tego samego dnia po policyjnym pościgu pod miastem Södertälje, uciekając samochodem z prędkością 200 km/h.
Sąd skazał również za pomocnictwo, w tym dokonanie "misji rozpoznawczej", dwóch spokrewnionych ze sobą młodych mężczyzn na kary odpowiednio 15 lat i 10 miesięcy oraz 12 lat i 10 miesięcy więzienia.
tags: #polak #podpalenie #sie #szwecja