Tragiczne pożary w szczecińskich kamienicach: Ofiary, ewakuacje i śledztwa

W ostatnich miesiącach Szczecin stał się sceną serii tragicznych pożarów, które dotknęły budynki mieszkalne, w tym kamienice i domy dwurodzinne. Incydenty te pociągnęły za sobą ofiary śmiertelne, rannych oraz konieczność ewakuacji dziesiątek mieszkańców, stawiając służby ratunkowe w stan najwyższej gotowości.

Thematic photo of firefighters at a residential building fire, Szczecin

Śmierć 10-latka w pożarze przy ul. Różany Zakątek

Jednym z najbardziej wstrząsających zdarzeń był pożar domu dwurodzinnego w Szczecinie, w którym tragicznie zginął 10-letni chłopiec. Ogień wybuchł w nocy, a mimo podjętych czynności ratunkowych, nie udało się uratować dziecka. Informację tę przekazała w piątek dr Joanna Woźnicka, rzeczniczka szczecińskiego szpitala klinicznego nr 1.

Jak poinformował rzecznik komendanta wojewódzkiego PSP, kpt. Tomasz Kubiak, pożar miał miejsce w mieszkaniu przy ul. Różany Zakątek na szczecińskim osiedlu Krzekowo-Bezrzecze. Rodzice z jednym dzieckiem zdołali wydostać się na zewnątrz. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna doznali poparzeń. W mieszkaniu strażacy odnaleźli drugie dziecko, w przypadku którego konieczne było podjęcie resuscytacji.

Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, Paulina Heigel, podała, że do szpitali trafiły łącznie cztery osoby: dwuletnie dziecko z poparzeniami dróg oddechowych, twarzy i dłoni, kobieta z poparzeniami dłoni i dróg oddechowych oraz mężczyzna z poparzeniami drugiego stopnia. Pożar rozprzestrzenił się również na drugie mieszkanie w budynku.

Śmiertelny pożar przy ul. Małkowskiego: Trzy ofiary i śledztwo prokuratury

Kolejny tragiczny incydent miał miejsce w kamienicy przy ul. Małkowskiego w Szczecinie, gdzie pożar wybuchł po godzinie 13. W wyniku zdarzenia, strażacy znaleźli ciała trzech osób na trzecim piętrze budynku w śródmieściu Szczecina. Mł. kpt. przekazał, że dwie kolejne osoby zostały poszkodowane, zatruwając się dymem.

Z powodu pożaru około 30 osób musiało opuścić kamienicę. Miasto podstawiło dla nich autobus, który stanowił schronienie. Rzecznik Państwowej Straży Pożarnej, st. bryg. Paweł Frątczak, określił to zdarzenie jako „najbardziej tragiczny pożar w wielorodzinnym budynku” w regionie, podkreślając, że straż ewakuowała 30 osób, a dwie kolejne odniosły rany. Dodał również, że część mieszkań i klatka schodowa zostały zalane podczas akcji gaśniczej. Po opanowaniu ognia służby zajęły się ustalaniem przyczyn pojawienia się ognia. Prokuratura wstępnie podejrzewa, że ktoś mógł popełnić „przestępstwo polegające na sprowadzeniu pożaru zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu o wielkich rozmiarach”.

Po pożarze kamienicy w Szczecinie

Pożar poddasza kamienicy przy ul. Kaszubskiej

W innym zdarzeniu, przed godziną 20, służby otrzymały zgłoszenie o pożarze poddasza kamienicy przy ul. Kaszubskiej w Szczecinie. Na miejsce wysłano początkowo 9 zastępów straży pożarnej, a ostatecznie w akcji brało udział 17 zastępów. Ewakuowano około 80 mieszkańców kamienicy. Dla ewakuowanych podstawiono autobusy miejskie, w których znaleźli schronienie.

Straż pożarna początkowo informowała, że nie ma osób rannych, jednak lokalne media podały, że jedna osoba trafiła do szpitala. W związku z powagą sytuacji powołano sztab kryzysowy. Ulica Kaszubska, pomiędzy Edmunda Bałuki a Placem Lotników, została całkowicie zablokowana i była nieprzejezdna.

Zdjęcie kamienicy z widocznym pożarem poddasza, Szczecin

Kontrowersje wokół pożaru przy ul. Mazurskiej 21: Dziki lokator i zaniedbania

Szczególnie dramatyczny kontekst miał pożar w kamienicy przy ulicy Mazurskiej 21 w Szczecinie, gdzie problemem był „dziki lokator”.

Przyczyna i skutki pożaru

W kamienicy zamieszkuje kilkadziesiąt rodzin, a także Leszek W., który wprowadził się kilka lat temu, by pomagać starszemu mężczyźnie. Po jego śmierci, Leszek W. pozostał w mieszkaniu bez prawa do lokalu. Mieszkańcy wielokrotnie alarmowali, że mężczyzna znosi do lokalu śmieci i złom, stwarzając „zagrożenie dla nas”. Zgłoszenia kierowano do administracji i sanepidu, jednak bezskutecznie. Jak dowiedziano się nieoficjalnie, przyczyną pożaru była zostawiona w mieszkaniu zapalona świeczka.

Skutki pożaru były katastrofalne. Jak tłumaczyła Anna Merc, mieszkanka poszkodowanego lokalu, „wszystko jest zaśmierdnięte, nie ma nic do uratowania. Ściany do skucia, podłogi do generalnego remontu. Meble, sprzęty są do wymiany. Dosłownie wszystko. Nawet część ścian oznaczono do wyburzenia”. Pani Merc, która „na starość straciła dach nad głową”, podsumowała sytuację słowami: „Oni stwierdzili, że to nie jest ich wina. To czyja, moja? Ja spaliłam sobie mieszkanie? Ja zniszczyłam sobie życie? Teraz mieszkamy kątem u rodziny”.

Zaniedbania i odpowiedzialność

Mieszkańcy winią Zarząd Budynków i Lokali Komunalnych (ZBiLK), do którego należy lokal, w którym nielegalnie mieszkał Leszek W. Próby rozmowy z dyrektor Zarządu nie powiodły się, a mieszkańcy byli odsyłani do rzecznika prasowego. Jak wynika z informacji, w budynku było kilka mieszkań gminnych, które były pustostanami, ale były użytkowane przez osoby nieposiadające praw do lokalu. Problemy te były zgłaszane do gminy.

W odpowiedzi na zaistniałą sytuację, rodziny poszkodowane w pożarze wystąpiły do miasta o lokal zamienny, a miasto wyraziło gotowość do wynajęcia takich lokali z zasobów miejskich. W odniesieniu do Leszka W., ZBiLK wystąpił do sądu, który uznał, że mieszkanie powinno trafić z powrotem do gminy. Jednakże, mimo że sprawa sądowa miała miejsce dwa lata temu, do dnia pożaru nie udało się eksmitować Leszka W. z mieszkania.

Te liczne incydenty podkreślają powagę problemu pożarów w zabudowie miejskiej, a także zwracają uwagę na znaczenie profilaktyki i szybkiej reakcji służb oraz odpowiedzialności instytucji zarządzających nieruchomościami. Jak podkreślił jeden ze strażaków, spadek temperatury zawsze skutkuje wzrostem liczby pożarów, co wymaga szczególnej uwagi w okresach chłodniejszych.

tags: #polsat #news #pozar #kamienicy #w #szczecinie