W nocy z piątku na sobotę, z 18 na 19 października, w Poraju doszło do tragicznego zdarzenia - całkowicie spłonęła hala produkcyjna Piekarni BREL. Firma, która przez lata sukcesywnie się rozbudowywała, w ciągu jednej nocy straciła 100% mocy produkcyjnej wypieku chleba i bułek. Produkty te były niemal w całości dostarczane do marketów Biedronka w kilku województwach.
Przebieg tragicznego pożaru
Pożar wybuchł około godziny 1 w nocy. Jak wynika z monitoringu zakładu, początkiem problemów było pewne urządzenie, które nie było urządzeniem grzewczym, a znajdowało się w hali, gdzie magazynowano plastikowe pojemniki na pieczywo - zarówno puste, jak i z towarem. Mimo że magazyn posiadał sufit z tworzywa niepalnego, ogień przedostał się wyżej i zajął się więźba dachowa.
Właściciel firmy BREL, Grzegorz Froś, relacjonuje: „Widać to wszystko na monitoringu. Gdy zajęły się pojemniki z tworzywa, nastąpił tak gwałtowny wzrost temperatury, że cały zakład spłonął w godzinę”. Ten szybki rozwój ognia zaskoczył wszystkich.

Ogromne straty i skala zniszczeń
Straty materialne Grzegorz Froś szacuje na kwotę 15-20 milionów złotych. Piekarnia BREL budowała swoją rynkową pozycję przez kilkanaście lat, stając się w regionie największym producentem pieczywa i bułek dla marketów. Prawie 100% produkcji chleba i bułek z BREL-a trafiało do sieci Biedronka.
W wyniku pożaru spłonęła część produkcyjna oraz hala magazynowa o łącznej powierzchni 2400 metrów kwadratowych. Mariusz Szczepański, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej PSP w Myszkowie, potwierdził te informacje.
Skutki dla firmy i pracowników
Grzegorz Froś wyjaśnia, że BREL to trzy zakłady produkcyjne, lecz spalił się ten najnowocześniejszy, w którym produkowano chleb i bułki. Na dzień dzisiejszy (rozmowa odbyła się 4 dni po pożarze) firma nie produkuje wcale bułek i chleba. W pozostałych zakładach, w tym w halach dzierżawionych w Poraju od firmy Chemeks, produkowane są ciasta oraz spody do zapiekanek.
Firma zatrudniała około 150 osób wraz z kierowcami. Kwestia przyszłości zatrudnienia i odbudowy jest niepewna. Właściciel zaznacza: „Nie jestem teraz w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Właśnie rozmawiamy z Biedronką, naszym odbiorcą pieczywa”. Hala była ubezpieczona, a maszyny w leasingu, więc również ubezpieczone, jednak odbudowa zakładu nie będzie prosta.
Reakcja służb ratunkowych
Komenda Powiatowa PSP została poinformowana o pożarze. W akcji gaśniczej brało udział 13 zastępów straży pożarnej. Główne działania PSP polegały w pierwszej kolejności na zabezpieczeniu przed ogniem budynków, które znajdowały się w pobliżu piekarni. Z płonącego zakładu samodzielnie opuściło się 31 pracowników, którzy wówczas pracowali, co świadczy o szybkiej reakcji i braku poszkodowanych osób.