Pożar Gmachu Sądu w Olsztynie

Na przestrzeni wieków w Olsztynie doszło do wielu pożarów cennych i ważnych obiektów. Część z tych wydarzeń znana jest dziś głównie pasjonatom lokalnej historii, inne natomiast wciąż żyją w pamięci mieszkańców miasta. Do tych drugich bez wątpienia należy pożar gmachu olsztyńskiego sądu, który wybuchł 25 stycznia 1976 roku. Był to wielki pożar, który strawił zabytkowy i okazały gmach Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie, a przez dekady pozostawał owiany tajemnicą. Mimo że pożar ten na zawsze odmienił wygląd centrum Olsztyna, opinia publiczna nigdy oficjalnie nie poznała jego przyczyn ani wysokości strat.

Tragiczny dzień: 25 stycznia 1976 roku

Do zdarzenia doszło w niedzielny poranek. Dokładnie o godzinie 8:30, przechodnie zauważyli ogień oraz kłęby dymu wydobywające się z dachu budynku zlokalizowanego na rogu ulic Dąbrowszczaków i ówczesnej Zwycięstwa. Był to monumentalny, XIX-wieczny gmach Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie.

Zdjęcie pożaru gmachu sądu w Olsztynie 25 stycznia 1976 roku, kłęby dymu i ogień nad dachem

Przebieg akcji gaśniczej

Natychmiast po zgłoszeniu pożaru rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja gaśnicza. Akcję ratowniczą znacznie utrudniały warunki atmosferyczne: panował silny mróz, a ciśnienie wody w miejskich hydrantach okazało się niewystarczające. Konieczne było dowożenie wody z pobliskiej rzeki Łyny. Pożar gmachu sądu był jednym z największych tego typu zdarzeń w powojennej historii Olsztyna.

Sama akcja gaszenia okazałego gmachu sądu przebiegała bardzo dramatycznie. W lokalnej prasie dzień po pożarze podano, że akcję strażaków obserwowały tysiące mieszkańców. „Tysiące przechodniów obserwowało strażaków sprawnie montujących węże gumowe, a następnie ich bezsilność” - pisała „Gazeta Olsztyńska”, która nie opublikowała nawet zdjęcia pożaru.

Istniały również trudności w koordynacji działań, jak wspomina jeden z fragmentów: „Władza, głównie prokurator Poznysz, daje mi polecenie wycofania z tego piętra wszystkich ludzi. Polecenie to (...) wykonujemy tylko częściowo, zmuszając do opuszczenia piętra pracowników sądu i strażaków przeprowadzających ewakuację dokumentów."

Skutki pożaru i odbudowa

W wyniku pożaru spaleniu uległ dach oraz część stropów, zniszczone zostały także niektóre pomieszczenia sądu. Pożar całkowicie zniszczył dach i strop nad największą salą. Mimo to, sam budynek udało się uratować.

Niedługo po pożarze, jeszcze w latach 70. minionego wieku, gmach sądu został odbudowany. Odbudowa sądu trwała dwa lata, jednak nowy budynek nie przypominał już dawnej, okazałej siedziby. Obiekt szybko przywrócono do użytkowania, jednak nie odzyskał on już dawnego, historycznego wyglądu, a jego forma architektoniczna przez wiele lat przypominała raczej współczesne budynki biurowe.

Historia i architektura gmachu sądu

Historia olsztyńskiego gmachu sądu sięga drugiej połowy XIX wieku. Jak podaje prof. Stanisław Achremczyk w książce „Olsztyn. Stolica Warmii i Mazur”, budowa obiektu rozpoczęła się wiosną 1878 roku, a już w październiku 1880 roku neogotycki gmach można było podziwiać w pełnej okazałości.

Powstanie budynku i jego lokalizacja

Budynek stanął u zbiegu ulic Wartemborskiej i Szosy Klebarskiej, a jego wykonawcą była olsztyńska firma Matthiasa Toffla. Obecnie mieści się on przy ul. Dąbrowszczaków 44. Znaczenie lokalizacji sądu dla rozwoju miasta podkreślał również Rafał Bętkowski.

Rysunek architektoniczny lub plan gmachu sądu w Olsztynie z XIX wieku

Cechy architektoniczne

Stanisław Piechocki w publikacji „Olsztyn magiczny” szczegółowo opisał architekturę obiektu. Gmach wzniesiono na planie zbliżonym do litery „T”, z charakterystycznym ryzalitem środkowym, pierwotnie ukształtowanym na podobieństwo zamkowej wieży, oraz późniejszymi przybudówkami po obu stronach korpusu. Budynek zaprojektowano jako trzykondygnacyjny z użytkowym poddaszem i mansardami. Wykonany został z nieotynkowanej cegły licowej ceramicznej i glazurowanej, tworzącej od frontu mury o bogatej dekoracji ornamentalnej.

Przyczyny i tajemnice pożaru

Wielki pożar z 1976 roku przez dekady był owiany tajemnicą. Przyczyny pożaru i wysokość strat nigdy nie zostały oficjalnie ujawnione. Według akt z Instytutu Pamięci Narodowej, do których dotarła Polska Agencja Prasowa, straty wyniosły blisko 1,5 mln zł (przy czym ówczesna średnia pensja wynosiła 4,2 tys. zł).

Ustalenia śledztwa i nieprawidłowości

Gdy pożar ugaszono, ruszyło śledztwo. Z akt w IPN wynika, że dokonano w nim 4 oględzin pogorzeliska, wykonano 6 ekspertyz sądowych, powołano 4 biegłych i przesłuchano 36 świadków. Ustalenia śledztwa wskazały na tak wiele nieprawidłowości w działaniu ówczesnego Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie, że prokurator podjął decyzję o... (dalsze szczegóły nie są podane, jednak kontekst wskazuje na brak publicznego ujawnienia przyczyn). Śledztwo wykazało na przykład, że na poddaszu urządzono pokoje gościnne, w których nocowały przypadkowe osoby, korzystając z prowizorycznej instalacji elektrycznej. Lokatorzy dogrzewali się grzałkami i farelkami, przeciążając instalację. Konserwator sądu ostrzegał przed niebezpieczeństwem, ale zrezygnował z pracy, gdy jego apele nie przynosiły skutku.

Dlaczego dom nie spłonął - Cykl dokumentalny pt „Dom Bezpieczny Pożarowo” odcinek 1

Społeczne reakcje i spekulacje

Tuż po pożarze w milicyjnym raporcie, obecnie przechowywanym w IPN w Białymstoku, odnotowano: "Pożar sądu nie wywołał w społeczeństwie Olsztyna nastrojów zaniepokojenia. Zanotowano pojedyncze wypowiedzi, iż pożar był wynikiem celowego działania m.in."

Wielu osobom "było na rękę", że sąd się spalił. Niektórzy nie lubili tego gmachu za to, że był "zbyt poniemiecki, okazały, z czerwonej cegły", a jego spalenie dawało możliwość pozbycia się "poniemieckiej budowli". Inni nie lubili sądu za to, że w jego podziemiach była "katownia UB". Jeden z rozmówców wspomina, że jego ojciec, AK-owiec, był tam przesłuchiwany i nigdy po tym wydarzeniu nie wszedł do budynku sądu.

Wspomniane jest również, że o pożarze dowiadywano się "pocztą pantoflową", a pytania o przyczyny tragedii "nie były mile widziane". "Nikt nie dopytywał, co się stało, bo i tak byśmy prawdy nie poznali. A pytanie o to nie było dobrze widziane."

Materiały archiwalne

W zasobach Archiwum Zakładowego Sądu Okręgowego w Olsztynie znajduje się taśma filmowa nieznanego autora, na której utrwalono pożar ówczesnego Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie oraz prowadzoną akcję gaśniczą w 1976 roku. Stanowi to cenne świadectwo jednego z najbardziej znaczących, a zarazem tajemniczych wydarzeń w powojennej historii Olsztyna.

tags: #pozar #akadmeik #olsztyn