W obliczu rosnącej dostępności urządzeń do nagrywania, takich jak smartfony i rejestratory jazdy, kwestia etyki i legalności filmowania tragicznych zdarzeń oraz ich późniejszego rozpowszechniania w internecie staje się coraz bardziej paląca. Przypadek pożaru auta pod marketem w Rybniku, gdzie świadkowie nagrywali płonący samochód z dzieckiem w środku, zamiast udzielać pomocy, stał się tragicznym przykładem tego zjawiska i wywołał ogólnopolską dyskusję na temat granic odpowiedzialności i znieczulicy społecznej.
Tragedia w Rybniku: Dziecko w płonącym aucie
16 sierpnia w Rybniku doszło do dramatycznego zdarzenia. Mężczyzna z 3-letnim synkiem podjechał przed sklep, pozostawiając chłopca w aucie, a sam udał się na zakupy. W pewnym momencie samochód zapalił się. Zamiast ratować dziecko, osoby zgromadzone wokół płonącego pojazdu nagrywały pożar telefonami komórkowymi.
Z samochodu chłopca wyciągnął jego ojciec. Dziecko zostało zabrane do szpitala śmigłowcem LPR. Trzylatek ma poparzenia 50 proc. powierzchni ciała i jest w śpiączce farmakologicznej.
Nagrania dokumentujące pożar, które pojawiły się w mediach społecznościowych, pokazują, że żaden z gapiów nie próbował wydostać dziecka z płonącego auta. Do Prokuratury Rejonowej w Rybniku wpłynęło zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osoby, które filmowały płonące auto z 3-latkiem w środku.
Mieszkaniec Gliwic, który wysłał zawiadomienie, napisał: "W mojej ocenie ten poziom znieczulicy jest nie do przyjęcia, a filmowanie palącego się dziecka celem umieszczenia filmu w internecie zamiast udzielenia mu pomocy - jest działaniem z niskich pobudek zasługujących na szczególne potępienie".

Etyka i obowiązek pomocy w sytuacjach kryzysowych
W sytuacjach kryzysowych zachowanie ludzi bywa różne. Rzecznik prasowy Komendy Głównej PSP, st. bryg. Frątczak, w rozmowie z polsatnews.pl, podkreślił, że "Zachowanie w sytuacji kryzysowej zależy od nas - od tego, czy nie sparaliżuje nas strach, czy włączymy myślenie. Musimy dokonać indywidualnej oceny sytuacji". Dodał również: "Według mnie powinni być karani wszyscy, którzy nie próbują pomóc, a jednocześnie dokumentują w jakikolwiek sposób taką sytuację".
Niestety, "ludzie potrafią najpierw dzwonić do mediów, a dopiero później informować służby", co tylko pogarsza sytuację.
Niebezpieczeństwo pozostawienia dzieci w pojazdach
Przypadki pozostawienia dzieci w rozgrzanych samochodach przestają być incydentalne i mogą prowadzić do tragedii. Kolejne dziecko zostawione w aucie to dwuletnia dziewczynka, która zmarła w Teksasie po kilku godzinach spędzonych samotnie w pojeździe.

Prawne aspekty filmowania i publikowania materiałów w internecie
Żyjemy w cyfrowych czasach, gdzie z łatwością można rejestrować i rozpowszechniać zdjęcia czy filmy. Jednak w przypadku materiałów przedstawiających samochody, osoby czy zdarzenia, trzeba zachować ostrożność, gdyż publikacja takich treści może sprowadzić na ich autorów poważne kłopoty prawne.
Wyrok za pomówienie i naruszenie dóbr osobistych
O pewnej sytuacji przekonał się mężczyzna, który w otwartej grupie serwisu społecznościowego umieścił zdjęcie przedstawiające nieprawidłowo zaparkowane auto wraz z komentarzem, że jego właściciel nie potrafi parkować. Właściciel auta dowiedział się o poście od znajomych. Ze względu na uszkodzony zderzak jego samochód był charakterystyczny, a zdjęcie wykonano w pobliżu miejsca zamieszkania właściciela auta w polskim mieście A (tylko takie dane ujawnia sąd). Szybko został on rozpoznany i doświadczył obelg oraz używania klaksonu ze strony innych kierowców, a nawet musiał sprzedać samochód po zaniżonej cenie.
Mężczyzna postanowił dochodzić swoich praw w sądzie. Autor fotografii i wpisu został oskarżony z art. 212 Kodeksu karnego, który stanowi: "Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. W przypadku użycia środków masowego komunikowania prawo przewiduje nawet dotkliwsze następstwa: grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Oskarżony został uznany winnym i skazany na pół roku ograniczenia wolności poprzez wykonywanie przez 20 godzin miesięcznie nieodpłatnej pracy na cele społeczne. Dodatkowo musiał wypłacić pokrzywdzonemu tysiąc złotych nawiązki i pokryć koszty sądowe, które wyniosły 1,9 tys. zł.
Rejestratory jazdy a prywatność
Kłopoty przez kamerę mogą dotyczyć także umieszczania w internecie filmów z rejestratorów jazdy, których tysiące znajdują się w popularnych serwisach wideo. Rosnąca od kilku lat popularność tych urządzeń przyszła do nas z Rosji, gdzie w obliczu plagi prób wymuszenia odszkodowania poprzez celowe spowodowanie stłuczki lub rzucanie się pieszych pod samochody, stały się one niemal obowiązkowym wyposażeniem samochodu.
Na zapotrzebowanie szybko odpowiedział rynek. Dziś rejestratory jazdy mają w swojej ofercie nawet renomowane firmy elektroniczne, a w Citroenie C3 jest to element seryjnego wyposażenia samochodu. Na rynku są też aplikacje, które umożliwiają wykorzystanie smartfona jako rejestratora.
Zgodnie z przepisami w samochodzie wolno posiadać rejestrator jazdy i używać go, traktując go jako zabezpieczenie przed niesłusznym oskarżeniem - na przykład o spowodowanie stłuczki czy wypadku. W razie zdarzenia nagranie można przekazać ubezpieczycielowi czy policji. Co jednak, jeśli opublikujemy nakręcony film?

Publikując w sieci jakiekolwiek nagranie, na płaszczyźnie prawnokarnej należy liczyć się z ewentualnością naruszenia przepisów dotyczących przestępstwa pomówienia, zaś na płaszczyźnie prawa cywilnego powstaje ryzyko naruszenia dóbr osobistych konkretnej osoby - jak zaznacza Ewelina Pawlak z firmy Omega Kancelarie Prawne.
Rozpowszechnianie wizerunku, o ile nie mamy do czynienia z osobami publicznymi, nie może się odbyć bez uzyskania zgody osoby, której wizerunek ma zostać rozpowszechniany. Z tych właśnie powodów w popularnych programach telewizyjnych dotyczących wykroczeń drogowych wizerunek filmowanych osób jest na ogół zamazywany, a głos zniekształcany. Niekiedy anonimizowanie takimi metodami może być niewystarczające, zwłaszcza gdy uwieczniona na filmie osoba lub przedmiot wyróżnia się szczególnymi cechami, które pozwalają z łatwością na rozpoznanie danej osoby czy też pojazdu - dodaje Ewelina Pawlak.
Agnieszka Świątek-Druś, rzecznik prasowy Generalnego Inspektora Danych Osobowych, stwierdza: "Jeśli zaczynamy udostępniać wizerunek osób trzecich, to wówczas zastosowanie znajdą nie tylko przepisy ustawy o ochronie danych osobowych, ale przede wszystkim Kodeksu cywilnego”. W myśl art. 23 Kodeksu cywilnego, dobra osobiste człowieka, jak w szczególności cześć, wizerunek i prywatność, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Osoba, która uzna, że poprzez taką publikację naruszone zostały jej dobra osobiste, może nas pozwać do sądu.
Jeśli publikacja zdjęć bądź nagrań pojazdów dotyczyłaby okoliczności popełnienia przez osoby nimi kierujące przestępstwa lub wykroczenia, to brak jest podstaw do podawania przez osoby trzecie do wiadomości publicznej danych osobowych osób skazanych przez sąd w związku z prowadzeniem przez nich pojazdów lub parkowaniem aut niezgodnie z przepisami. Tym bardziej nie ma podstaw do podawania tego typu informacji, o ile w ogóle nie zostało podjęte wobec tych osób postępowanie - dodaje Agnieszka Świątek-Druś.
Umieszczając w internecie film nagrany przez samochodową kamerę, narażamy się na pozew. Zamazanie tablicy rejestracyjnej czy twarzy kierowcy nie zawsze wystarcza, bo czasem właściciela pojazdu da się zidentyfikować po nietypowym wyglądzie auta, rzadkim modelu, a nawet miejscu i czasie, w którym został uwieczniony.
Regulacje w innych krajach europejskich
W niektórych europejskich krajach przepisy dotyczące rejestratorów jazdy są jeszcze bardziej restrykcyjne. W Niemczech czy Austrii kamerkę klasyfikuje się jako niezarejestrowane urządzenie monitoringu, a za używanie takowych grożą wysokie kary. W Austrii za używanie rejestratora grozi mandat w wysokości 40 tys. zł, natomiast w Szwajcarii zapłacimy ok. 3,5 tys. zł.