Pożary w Czarnogórze: Kontekst, incydenty i przypadek Dawida Szydły

Czarnogóra, kraj znany ze swojego piękna naturalnego, regularnie zmaga się z problemem pożarów, które każdego lata dziesiątkują jej lasy i zagrażają mieszkańcom. Sytuacja jest często dramatyczna, a incydenty pożarowe budzą szerokie zainteresowanie, w tym międzynarodowe. Jednym z takich przypadków, który wywołał duże emocje, był pożar w rejonie miasta Bar, spowodowany przez obywatela Polski.

Rozległe pożary w Czarnogórze

Pożary w Czarnogórze powracają w zasadzie co roku. "Poprzedniego lata też się paliło, i niestety, nie ma widoków, że następnego nie będzie", informuje Aleksandra Wojtaszek, bałkanistka, dziennikarka i tłumaczka. Sytuacja pożarowa bywa krytyczna, co opisuje Wojtaszek w mediach społecznościowych: "W oczy gryzie nas dym, pachnie jakbym siedziała nad ogniskiem. To zdjęcie zrobiłam wczoraj przed swoim mieszkaniem, potem już tylko patrzyłam z balkonu, jak ogień się rozprzestrzenia i schodzi ze wzgórza."

W Podgoricy sytuacja bywa najgorsza, ale duże pożary szaleją również nad morzem, w okolicy Buljaricy, i na północy kraju. Czarnogórcy coraz głośniej mówią o tym, że co roku pożary zaskakują władze kraju i tylko strażacy walczą z nimi niemal gołymi rękami, bo sprzętu wciąż brakuje. Pomimo braku ofiar, zdarzają się sytuacje, kiedy z piwnicy płonącego domu wyciągano matkę z czteroletnim dzieckiem.

Czarnogóra apeluje do społeczności międzynarodowej o pomoc, zwłaszcza z sąsiednich Serbii i Chorwacji. Powszechne pożary to problem, który stanowi już "naszą klimatyczną rzeczywistość", jak zauważa Wojtaszek, dodając, że "innego końca świata dla większości z nas nie będzie".

zdjęcie dymu unoszącego się nad miastem w Czarnogórze

Pożar w Sutomore (lipiec)

We wtorek wieczorem 30 lipca nad popularnym wśród turystów kurortem w Sutomore na południu Czarnogóry zaczął unosić się dym. Pożar wybuchł około godziny 18 na wzgórzu i pochłonął znaczną część lasu. Płomienie gwałtownie rosły z każdą chwilą, a jego skalę widać było na zdjęciach krążących w mediach społecznościowych. "Pożar nad Sutomore wciąż wymyka się spod kontroli, donoszą nasi czytelnicy przebywający na wakacjach. Na szczęście ogień rozprzestrzenia się na przeciwną stronę osady, jednak wiatr w każdej chwili może zmienić kierunek" - donosiło 192.rs. Na miejsce skierowane zostały cztery zastępy straży. Strażacy przez wiele godzin walczyli z żywiołem, a mieszkańcy obawiali się o swój dobytek. Pożar ten był widziany nawet z położonego na północ od Sutomore miasta Bar.

Podczas gdy strażacy w pocie czoła usiłowali stłumić pożar w Sutomore, a mieszkańcy martwili się o swoje życie i majątek, zaledwie kilka kilometrów od źródła ognia, u podnóża wzgórza młodzi ludzie tańczyli w kółku i świetnie się bawili. W mediach społecznościowych krążyło nagranie, na którym widać sporą grupę turystów, którzy bawią się w najlepsze. W tle widać pożar trawiący las i słychać wyjące syreny, ale młodzi ludzie nie zwracali na to uwagi. Filmik stał się viralem, wywołując skrajne komentarze.

PILNE! SZU ruszają na Moskwę, Putin przepadł, Krym pod atakiem, Rosja płonie

Pożar wywołany przez Dawida Szydłę w okolicach Baru (sierpień)

29 sierpnia doszło do pożaru w lasach wokół miejscowości Bar, w którym główną rolę odegrał Polak, Dawid Szydło. Mężczyzna został zatrzymany w środę, niedaleko miasta Bar, na południu Czarnogóry. Usłyszał zarzut spowodowania zagrożenia dla zdrowia publicznego. Wszystko przez to, że dzień wcześniej rozpalił niewielkie ognisko. Nie pomyślał, że lato w Czarnogórze jest wyjątkowo upalne i kraj zmagał się już z dziesiątkami pożarów. Płomienie z ogniska momentalnie przeniosły się na wysuszoną roślinność i spowodowały olbrzymi pożar lasu, który sięgnął też okolicznych domów. Z ogromnym pożarem lasów wokół miejscowości Bar w Czarnogórze strażacy walczyli całą noc z wtorku na środę. Mężczyznę odnalazła grupa lokalnych myśliwych. W zabezpieczaniu okolicy ratownikom pomagali mieszkańcy. Strażacy zaapelowali do mieszkańców, by wycinali krzewy znajdujące się na ich posesjach, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia.

zdjęcie z lotu ptaka przedstawiające pożar lasu w Czarnogórze

Wersja Dawida Szydły i działania jego rodziny

Dawid Szydło do dziś przebywa w czarnogórskim areszcie, a rodzina nie chce już dłużej tkwić w bezczynności. Jego siostra, Daria Szydło, postanowiła nagłośnić sprawę brata. Wszędzie pisano o nim z niemałą kpiną, że Polak zgubił się w górach, rozniecił ogień i spalił kawał czarnogórskiego lasu. Jednak wersja Dawida jest inna niż ta, która krążyła w mediach. Sam napisał o niej w liście do Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Daria Szydło doskonale pamięta, jak to się zaczęło. W nocy jej mama otrzymała smsa od Dawida, który pisał, że spowodował pożar w wyniku rozmowy z numerem ratunkowym 112. Dawid był na wyjeździe z Salezjańskim Oratorium św. Jana Bosko w Oświęcimiu. Faktem jest, że się zgubił i rozniecił ogień, tego nikt nie kwestionuje. Ale - według niego - zrobił to po rozmowie z numerem ratunkowym 112, bo jako skaut, wiedział, że sytuacja w lesie jest niebezpieczna. Z listu do prezydenta Dudy dowiadujemy się: "Znaki, jakie dawałem, machając koszulką zawieszoną na 4-5 metrowym kiju nie zostały zauważone. Padła decyzja, by rozpalić ogień. Jako skaut miałem przy sobie zapalniczkę, igłę, nici, taśmę oraz kilka innych przydatnych rzeczy. Wiedziałem, że ogień w tych warunkach jest ekstremalnie niebezpieczny. Od kilku miesięcy w tym rejonie nie padał deszcz. Wszystko było wysuszone na wiór. Skleciłem małe palenisko z kamieni i zapaliłem patyki, suchą trawę i trochę liści, by powstał dym. Nikt go nie zauważył. Wiedziałem, że nie mogę zapalić większego ognia, bo ten szybko przeniesie się na pobliskie krzewy i trawy."

Według jego wersji, ratownicy mimo wszystko kazali mu rozpalić ogień. "Stwierdzili nawet, że jeśli coś się zapali to będę bezpieczny, ponieważ płomienie powędrują w górę zbocza. Tak się stało. Kiedy tylko zapaliłem nazbierany chrust płomienie w ciągu kilku sekund przeskoczyły i zajęły sąsiednie rośliny" - pisze do prezydenta Andrzeja Dudy. W swoim liście Dawid Szydło wyraża nadzieję na pomoc: "Jeśli mógłby Pan zrobić dla mnie cokolwiek w tej sprawie, by przyspieszyć mój powrót do domu, do Polski, do mojej pracy, rodziny... będę niezwykle wdzięczny."

Dawid, 27-letni student malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach, jest bardzo religijny, zaangażowany w wolontariat i akcje charytatywne, należy do Skautów Europy. Jego siostra jest mocno poruszona tym, że w mediach były bardzo jednostronne relacje. "Z ofiary ratującej własne życie stałem się kryminalistą, terrorystą - podpalaczem. Odłączony od swojego kraju, języka, rodziny, bliskich i Kościoła. Zamknięty. Skazany bez wyroków" - relacjonuje Dawid z aresztu w Podgoricy, gdzie przebywa od końca sierpnia. Wskazuje też, że powinien być dowód w postaci nagrania rozmowy z numerem 112, ale wątpi, czy jeszcze taki zapis istnieje.

zdjęcie młodego mężczyzny, prawdopodobnie Dawida Szydły, w kontekście harcerskim lub artystycznym

Działania siostry Dawida Szydły

Daria Szydło, widząc, że nikt w tej sprawie nic nie zrobił, założyła profil na Facebooku "POMOC dla Dawida Szydło więzionego w Czarnogórze" i od nowa zaczęła nagłaśniać sprawę brata. Organizuje pomoc i dobija się do drzwi najważniejszych instytucji w kraju, wysyłając listy do MSZ, Ministerstwa Sprawiedliwości i Kancelarii Prezydenta RP. Mówi, że ma żal do wszystkich, ponieważ Salezjanie, z którymi wyjechał jej brat, też się nie odezwali, a konsul przez miesiąc zwodził ją, by czekać. "Zdaję sobie sprawę, że Czarnogóra jest poza UE może rządzi się własnymi prawami, ale państwo polskie powinno coś więcej zrobić dla obywatela" - mówi naTemat.

Rodzina organizuje komitet społeczny, składa papiery do ministerstwa o zalegalizowanie zbiórki pieniężnej na pomoc prawną dla Dawida i jego powrót do domu. Organizowany jest też piknik w firmie, w której pracuje mama Dawida, podczas imprezy będzie zbiórka pieniędzy oraz licytacja obrazów i szkiców Dawida. Mnóstwo zwykłych ludzi i znajomych zaangażowało się w pomoc.

Pomoc konsularna i finał sprawy w areszcie

Konsul RP w Podgoricy niezwłocznie po otrzymaniu informacji o zatrzymaniu obywatela polskiego podjął stosowne działania, m.in. był obecny w charakterze obserwatora na rozprawie wstępnej w sądzie w Barze, spotkał się z zatrzymanym oraz przekazał mu dane kontaktowe umożliwiające skontaktowanie się w każdym czasie z urzędem konsularnym. Zgodnie z informacjami od Dawida Szydły, konsul, pan Ryszard Michalski, bardzo pomagał, oferując wsparcie i kontaktując się z rodziną. Ministerstwo Spraw Zagranicznych monitoruje sprawę zatrzymanego obywatela polskiego, a zakres pomocy konsularnej reguluje ustawa z dnia 25 czerwca 2015 r. - Prawo konsularne.

Dawid Szydło przez ponad miesiąc przebywał w czarnogórskim areszcie. W celi przebywał z mordercą, gwałcicielem i przemytnikiem kobiet. Jego adwokat z urzędu odwiedził go tylko raz i nawet nie mówił po angielsku. 13 października sąd w Podgoricy wyznaczył 10 tys. euro kaucji. Kilka dni temu rodzinie mężczyzny udało się zdobyć potrzebną kwotę i Dawid mógł opuścić areszt. Straty wynikające z pożaru oceniono na 3 mln euro, a Dawidowi groziło do 4 lat więzienia.

Po opuszczeniu aresztu Dawid Szydło publicznie przeprosił za swoje działania: "Chciałbym wszystkich was, i państwo Czarnogórę, i mieszkańców miejscowości Bar prosić o wybaczenie tej nieroztropnej wyprawy, tego, co się wydarzyło w tę noc. To nie było umyślne. Przepraszam, że naraziłem was na takie niebezpieczeństwo." Dodał również: "Przepraszam, że tymi wszystkimi decyzjami naraziłem was na niebezpieczeństwo, na stratę życia, zdrowia, straty w waszych majątkach, domach. Przepraszam za cały strach, który spowodowałem, to napięcie, które widziałem, kiedy ratownicy sprowadzili mnie z góry." Szydło zaznacza także, że szum medialny, który powstał wokół jego zatrzymania mógł sugerować, że został niesłusznie oskarżony, co - jak podkreśla - nie jest prawdą. Daria Szydło mówi na koniec, że Dawid prosi o modlitwę, wierzy w to, że dobro, które czynił ludziom, do niego wróci.

tags: #pozar #bar #montenegro