Bardzo smutne wieści dotarły ze stanu Kentucky w USA, gdzie w lipcu spłonął magazyn alkoholu firmy Jim Beam. Ogień strawił aż 45 tysięcy beczek bourbona, co stanowi równowartość od 90 do 300 milionów dolarów. Pożar był ogromnym wyzwaniem i miał daleko idące konsekwencje, zarówno ekonomiczne, jak i środowiskowe.

Przebieg pożaru i skala zniszczeń
Pożar w hrabstwie Woodford, w stanie Kentucky, wybuchł we wtorek wieczorem, około godziny 23 czasu lokalnego, w jednym z budynków należących do producenta whiskey Jim Beam. Płomienie były widoczne z wielu kilometrów i szybko rozprzestrzeniły się na kolejny magazyn. Po kilku godzinach magazyn całkowicie się zawalił. Ogień, jak donosi portal Wprost, strawił doszczętnie 45 tys. beczek z młodym markowym bourbonem, który dopiero dojrzewał i nie był jeszcze gotowy do butelkowania. Pożar zakończył się w weekend, jednak z jego skutkami służby zajmowały się jeszcze długo. Choć w pożarze nikt nie ucierpiał, nie udało się uratować ze zgliszczy magazynu ani jednej beczki Jim Beam bourbon whiskey. Agencja Bloomberga oszacowała straty na około 300 milionów dolarów.
Przyczyny i walka z żywiołem
Władze podają, że możliwą przyczyną pożaru było prawdopodobnie uderzenie pioruna. Walka z żywiołem była ogromnym wyzwaniem dla strażaków z czterech hrabstw, ponieważ alkohol działał na płonące drewno niczym benzyna dolewana do ognia. Strażacy celowo nie gasili płonącego bourbona wodą, by w kontrolowanym pożarze raczej wyparował, minimalizując tym samym rozprzestrzenianie się skażenia. W zażegnaniu niebezpieczeństwa pomagali także okoliczni farmerzy i firmy, dowożąc piasek do utworzenia bariery dla rozlewającego się wokół alkoholu. Jak powiedział ABC News dyrektor ds. zarządzania kryzysowego w hrabstwie Woodford, pomimo że w rejonie jest wiele destylarni, w hrabstwie nie dochodzi do wielu pożarów.
Katastrofa ekologiczna i jej monitorowanie
Pożar spowodował również poważne zagrożenie dla środowiska naturalnego. Hektolitry bourbona Jim Beam, które wyciekły, wylały się do rzeki Kentucky i płyną z jej nurtem. Władze podały, że wylany alkohol rozciąga się na długości 37 kilometrów. Ogromna plama whiskey zmierzała do rzeki Ohio. Służby ochrony środowiska monitorują niewesołą sytuację, ponieważ alkohol, obniżając zawartość tlenu, zabija ryby w rzece. Portal BBC News oraz KDLT News informowały o tysiącach zdechłych ryb. Urzędnicy stanowi oceniają wpływ wypadku na ekosystem rzeki Kentucky i są w trakcie określania liczby martwych ryb.

Istnieje jednak nadzieja, że gdy alkohol wpłynie do większego zbiornika wodnego, jakim jest rzeka Ohio, szybko się rozrzedzi do poziomu niezagrażającemu ekosystemowi. Służby mówią, że w większej ilości wody alkohol szybciej się rozcieńczy i nie będzie stwarzał tak dużego zagrożenia. Urzędnicy jednocześnie podkreślają, że zanieczyszczona alkoholem woda nie jest niebezpieczna dla ludzi. Po ugaszeniu pożaru strażacy skupili się na tym, by jak najmniej alkoholu przedostało się do środowiska, koordynując prace mające na celu zablokowanie możliwości przedostania się alkoholu do lokalnych rzek, które wpływają do Kentucky.
Reakcja firmy i wpływ na rynek
Pomimo ogromnych strat, firma Jim Beam zapewnia, że pożar nie wpłynie na dostępność produktu na rynku. Producent posiada w samym Kentucky aż 126 podobnych magazynów, w których składowane jest 3,3 miliona beczek z bourbonem. Zniszczone 45 tysięcy beczek stanowiło jedynie około 1,4% wszystkich zapasów firmy. Jim Beam to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek alkoholu, potocznie nazywana whisky, jednak zgodnie z zasadami jest to whiskey typu bourbon. Jest destylowana w Clermont w stanie Kentucky od 1795 roku i od 2014 roku jest własnością firmy Beam Suntory.