Nad BMW Group Polska zbierają się czarne chmury w związku z narastającą sprawą pożarów, które dotykają blisko 19 tysięcy sprzedanych w Polsce aut niemieckiej marki. Firmie grozi nie tylko kara za zatajenie akcji serwisowej przed Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), ale także pozew zbiorowy ze strony właścicieli pojazdów. W skali świata problem dotyczyć ma aż 1,6 miliona samochodów.

Problem z modułem recyrkulacji spalin (EGR)
Geneza i skala zagrożenia
Źródłem problemu z pożarami w wielu samochodach BMW jest usterka modułu EGR, a ściślej, chłodnicy zaworu recyrkulacji spalin. W wewnętrznych badaniach BMW Group wykazała, że w niektórych pojazdach z silnikami wysokoprężnymi może wystąpić wyciek glikolu z chłodnicy układu recyrkulacji spalin. W połączeniu z typowymi osadami sadzy i wysokimi temperaturami występującymi zazwyczaj w module recyrkulacji spalin może to powodować żarzenie cząstek.
W bardzo rzadkich przypadkach może to prowadzić do nadtopień w kolektorze ssącym, a w ekstremalnie rzadkich przypadkach do pożaru. Jak wyjaśniono, w pojazdach tych może dochodzić do wycieku glikolu z chłodnicy systemu recyrkulacji spalin (EGR) i zapalania się go wraz z pozostałościami oleju napędowego w gorących spalinach. Problem dotyczy układu recyrkulacji spalin. Potencjalna usterka dotyczy samochodów wyposażonych w silniki wysokoprężne wyprodukowanych między sierpniem 2010 a sierpniem 2017 roku, przy czym dokładne zakresy dat mogą się różnić w zależności od modelu.
W Polsce akcją serwisową z tego tytułu objętych zostało około 19 tysięcy samochodów. Początkowa i rozszerzona akcja techniczna obejmuje łącznie około 1,6 miliona pojazdów na całym świecie (wyprodukowanych od sierpnia 2010 r. do sierpnia 2017 r.).
Przypadek spalonego BMW 520d xDrive
2 lutego na autostradzie A4 (węzeł Rzeszów-Wschód) doszło do pożaru BMW 520d xDrive z 2016 roku. W płomieniach stanęło auto, którym w chwili zdarzenia podróżowały dwie osoby, które zdążyły się w porę ewakuować. Samochód doszczętnie spłonął. Doszczętnie zniszczony pojazd pochodził z polskiej sieci dealerskiej i od początku był w rękach pierwszego właściciela. Auto legitymowało się przebiegiem 77 tysięcy kilometrów i wciąż objęte było 5-letnim pakietem przeglądów. Ostatni przegląd, w ramach którego miał zostać wymieniony wadliwy zespół zaworu EGR, odbył się w styczniu.
Niestety, jak się później okazało, z powodu braku części, serwis odstąpił od wymiany EGR, nie informując o tym właściciela. W kilka dni po zdarzeniu, gdy właściciel otrząsnął się z szoku, skontaktował się z serwisem, by upewnić się, że feralny zespół zaworu EGR rzeczywiście wymieniono przy okazji przeglądu. Wówczas okazało się, że - wbrew wcześniejszym obietnicom - tak się nie stało, bo serwis nie dysponował zamiennikiem. Właściciel samochodu nie został o tym poinformowany, gdy odbierał auto po przeglądzie.

Reakcja ubezpieczyciela i działania właściciela
Właściciel pojazdu otrzymał odmowę wypłacenia odszkodowania z tytułu polisy AC. W uzasadnieniu, po zapoznaniu się z dokumentami zgromadzonymi w aktach szkody i przeprowadzeniu czynności mających na celu przyjęcie odpowiedzialności za zdarzenie, zakład ubezpieczeniowy nie przyjął odpowiedzialności za szkodę. Wskazano, że zakres odpowiedzialności nie obejmuje szkód powstałych wskutek wady wykonania pojazdu oraz nieprawidłowej naprawy, montażu lub demontażu wyposażenia pojazdu.
Z dokumentacji wynika, że przyczyną pożaru była niewłaściwa praca układu recyrkulacji spalin (EGR), a skutkiem niewłaściwej pracy było zapalenie się sadzy wewnątrz kolektora dolotowego. Po przepaleniu ścianki kolektora doszło do rozprzestrzenienia się ognia w obrębie komory silnika, a następnie do przedziału pasażerskiego. Dodatkowo, na podstawie informacji uzyskanych od importera samochodów BMW, stwierdzono, że samochód był trzykrotnie w autoryzowanym serwisie, gdzie serwis miał informacje o konieczności wymiany chłodnicy EGR, co było przyczyną pożaru, a mimo to naprawa nie została przeprowadzona. Przyczyną pożaru pojazdu była zatem wada fabryczna, która nie jest objęta ochroną ubezpieczeniową. Powyższa decyzja zapadła w oparciu o opinię powołanego przez ubezpieczyciela biegłego sądowego z zakresu pożarnictwa.
Właściciel auta nie ukrywa, że zamierza dochodzić swoich praw na drodze sądowej, pozywając BMW Group Polska. Na taką decyzję zaważył między innymi sposób potraktowania poszkodowanego w serwisie. Zaraz po zdarzeniu samochód odwieziono do jednego z podkarpackich dealerów BMW. Gdy właściciel postanowił zabezpieczyć wrak na parkingu strzeżonym, dealer nie chciał mu go wydać. Pomóc miała dopiero groźba wezwania policji.
W korespondencji z importerem, niemiecka firma poinformowała właściciela, że "BMW Polska z pewnością podejmie próby ustalenia przyczyn zdarzenia, w tym również określenia, czy zdarzenie było wynikiem wady fabrycznej, błędów obsługi serwisowej, niewłaściwej eksploatacji czy innych przyczyn. Warunkiem jest dostarczenie samochodu do stacji autoryzowanej BMW, najlepiej do sprzedawcy". To stawia poszkodowanego w trudnej sytuacji, ponieważ musiałby na swój koszt przetransportować wrak samochodu do Warszawy, co mogłoby utrudnić dochodzenie praw przed sądem, gdyż główny dowód pozostawałby w rękach oskarżonego.
Brak powiadomienia UOKiK i konsekwencje
BMW Group Polska nie poinformowała o usterce zagrażającej zdrowiu i życiu pasażerów Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Samochody z wadliwym modułem EGR w Polsce mogły stanowić tysiące, a autoryzowane serwisy miały jedynie po kilka poprawionych części, które często trafiały do aut, których właściciele zgłaszali problemy, takie jak zapach spalin w kabinie. Reszta użytkowników, nieświadomie, ryzykowała zdrowie i życie.
Według Agnieszki Orlińskiej z Biura Prasowego UOKiK, urząd wyjaśnia, dlaczego producent nie powiadomił, że opisane samochody BMW mogą być niebezpieczne. Pierwszy sygnał od konsumenta w tej sprawie dotarł do UOKiK 29 stycznia. BMW Group Polska poinformowało o ogłoszonych w sierpniu 2018 roku akcjach przywoławczych dotyczących pojazdów BMW serii 5. Przedsiębiorca stwierdził, że nie powiadomił Prezesa UOKiK o prowadzonych akcjach przywoławczych, gdyż nie spełniły one wymogów określonych przez metodę EU-RAPEX.
"W przypadku potwierdzenia się informacji o świadomym niewykonaniu obowiązku poinformowania organu nadzoru o wprowadzonym na rynku produkcie niebezpiecznym, UOKiK może, w drodze decyzji, nałożyć na producenta lub dystrybutora karę w wysokości do 100 000 zł" - dodaje Orlińska. Warto dodać, że w związku z usterką EGR w Korei Południowej czasowo wycofano z ruchu aż 20 tysięcy aut, a rząd nałożył na producenta karę w wysokości 9,9 miliona dolarów. Producenta czeka tam również pozew zbiorowy kierowców.
Czy serwisowanie BMW w ASO po gwarancji się opłaca?
Stanowisko BMW w sprawie akcji technicznej EGR
W odpowiedzi na pytania dotyczące problemu, BMW Polska przekazała informacje o akcji technicznej. Firma podkreśla, że akcje techniczne uzgodnione w połowie sierpnia 2018 r. dla krajów europejskich i azjatyckich obejmowały początkowo około 480 tysięcy pojazdów BMW z silnikiem wysokoprężnym. W ramach dalszych badań, BMW Group zidentyfikowała pojedyncze przypadki pojazdów, które nie zostały uwzględnione w pierwotnych akcjach technicznych, co doprowadziło do rozszerzenia akcji. Pożary pojazdów są bardzo rzadkie, dlatego BMW Group traktuje każdy przypadek bardzo poważnie i dokładnie bada jego przyczynę.
Właściciele aut, których akcja dotyczy, są informowani i zapraszani do warsztatu na kontrolę, a w przypadkach, gdy wada zostanie wykryta, dokonywana jest odpowiednia naprawa. BMW deklaruje, że dokłada wszelkich starań, aby proces ten realizować możliwie jak najszybciej, a jeśli jest to możliwe, zapewnia klientom auto zastępcze. Wszyscy autoryzowani dealerzy BMW otrzymali niezbędne informacje. Właściciel samochodu BMW może także skontaktować się ze sprzedawcą lub sprawdzić na specjalnej stronie www.service-bmw.pl, czy jego auto podlega pod akcję techniczną. Decyzja o tym, które pojazdy należy objąć akcją techniczną, została podjęta zgodnie z wytycznymi zatwierdzonymi przez UE.
Inne zgłaszane problemy i incydenty pożarowe
Wadliwy rozrusznik
BMW ogłosiło akcję nawrotową obejmującą co najmniej 300 tysięcy samochodów w Europie. Problem występuje w autach z silnikami Diesla oraz w różnych modelach sprzedawanych na całym świecie, gdzie zamontowano wadliwy rozrusznik. W efekcie, może do niego dostawać się woda i powodować korozję. W skrajnych przypadkach może dojść do pożaru na skutek zwarcia i przegrzania. Innym efektem usterki może być problem z odpaleniem samochodu.
Sprawa dotyczy różnych modeli, w tym serii 1, 2, 3, 4 i 5, a także Z4 oraz SUV-ów X3 i X4. Obejmuje pojazdy wyprodukowane między 28 września 2015 roku a 7 września 2021 roku. W ramach akcji serwisowej w samochodach wymieniany będzie rozrusznik, a w niektórych modelach - również akumulator. Producent wzywa właścicieli samochodów, by przed naprawą nie parkowali w garażach ani przy budynkach, gdyż samochody mogą zapalić się nawet podczas postoju.

Korozja przewodu plusowego akumulatora w serii 5 i 6 (E6x)
BMW ogłosiło akcję nawrotową, którą objętych jest ponad 12 tysięcy sprzedanych w Polsce egzemplarzy serii 5 i 6 (E6x). W skrajnych przypadkach w samochodach może dojść do pożaru. W tych modelach, wyprodukowanych w Niemczech, przewód plusowy akumulatora biegnie od akumulatora w bagażniku przez złącze na dnie bagażnika do uchwytu wyprowadzenia + w komorze silnika. W rzadkich przypadkach długotrwały wpływ czynników, takich jak drgania i zmiany temperatur, połączony ze zwiększonym narażeniem na kontakt z wilgocią i solą drogową, może być przyczyną korozji. Wyższa oporność stykowa na połączeniu śrubowym przewodu plusowego akumulatora może zakłócać zasilanie elektryczne pojazdu, co może doprowadzić do różnych zakłóceń działania, a nawet do niemożności uruchomienia pojazdu.
W nielicznych i wyjątkowych przypadkach złącze śrubowe może - pod wpływem wyższej oporności stykowej lub prądu upływu - nagrzać się do wysokiej temperatury. Nagrzanie się złącza śrubowego może w pewnych okolicznościach spowodować szkody wskutek tlenia się elementów. Jeśli elementy zaczną się tlić, nie można całkowicie wykluczyć wystąpienia pożaru w bagażniku, a nawet pożaru pojazdu - także po wyłączeniu pojazdu. Na rynku polskim kampanią naprawczą objętych jest łącznie 12 587 pojazdów.
Inne incydenty pożarowe z udziałem BMW
W Warszawie doszczętnie spłonęło BMW przy zjeździe z trasy S8 na Wisłostradę w kierunku Łomianek. Podróżowały nim dwie osoby, które zdążyły opuścić pojazd bez obrażeń. Pojazd przed pojawieniem się ognia nie brał udziału w wypadku ani kolizji i nie był samochodem elektrycznym.
Cztery zastępy straży pożarnej gasiły pożar lawety z nowymi samochodami (m.in. marki BMW), do którego doszło na drodze nr 8 pod Suwałkami. Podczas jazdy w ogniu stanęło jedno z BMW X4 znajdujących się nad kabiną ciężarówki. Uszkodzone zostały trzy samochody znajdujące się na lawecie oraz ciągnik siodłowy, pozostałe udało się uratować.

Pożar hybrydowego BMW i8 i wyzwania dla służb
Na drodze krajowej nr 91 w Zajączkowie pod Tczewem kompletnie spłonęło warte ponad 600 tysięcy złotych hybrydowe BMW i8. Pożar tego nietypowego pojazdu rodzi pytania o poziom przygotowania lokalnych jednostek straży pożarnych do nadchodzącej ery elektromobilności. Po ugaszeniu wraku strażacy jeszcze przez wiele godzin musieli polewać auto środkami gaśniczymi i wodą - jest to konieczne, by schłodzić poszczególne ogniwa baterii akumulatorów, które mogą stać się nowym źródłem ognia wiele godzin po ugaszeniu pojazdu.
Litowo-jonowe akumulatory trakcyjne tego typu pojazdów mają tendencję do wytwarzania dużych ilości ciepła. Niekontrolowany wzrost temperatury sprawia, że katoda zaczyna wytwarzać tlen, który wchodzi w reakcje z elektrolitem, co może skutkować eksplozjami ogniw i tendencją do ich samozapłonu. Ugaszenie elektrycznego pojazdu jest niezwykle trudne, a sam wrak przez długi czas pozostaje "tykającą bombą". W krajach, gdzie elektryczne pojazdy szybko zyskują na popularności, straż pożarna inwestuje w ogniotrwałe kontenery, do których po ugaszeniu pierwotnego pożaru trafia wrak, zalany środkami gaśniczymi lub wodą w celu odebrania ciepła od uszkodzonych baterii i ograniczenia ryzyka kolejnego zapłonu.
