Pożar wieżowca na wrocławskim Kozanowie

W sobotę, 25 kwietnia, późnym popołudniem we Wrocławiu doszło do groźnie wyglądającego pożaru wieżowca przy ulicy Modrej na Kozanowie. Ogień, który pojawił się na balkonie 6. piętra, wywołał znaczące działania służb ratunkowych i zaniepokojenie mieszkańców.

Przebieg zdarzenia i akcja gaśnicza

Zgłoszenie o pożarze dotarło do strażaków o godzinie 17:42. Płomienie pojawiły się na balkonie na 6. piętrze budynku przy ulicy Modrej. Na miejscu natychmiastowo skierowano znaczne siły Straży Pożarnej.

zdjęcie wieżowca w płomieniach lub silnie zadymionego

Liczba zastępów i poszkodowani

W akcji gaśniczej udział brało siedem zastępów straży pożarnej, w tym pojazdy korzystające z drabin, co pozwoliło na skuteczne zlokalizowanie i opanowanie ognia. Jak przekazał kapitan Damian Górka z wrocławskiej straży pożarnej, na miejsce wezwano również zespoły ratownictwa medycznego. Dwie osoby z wieżowca narzekały na złe samopoczucie i zostały oddane pod opiekę ratowników medycznych z karetki.

Działania po ugaszeniu

Po ugaszeniu płomieni strażacy nadal pracowali na miejscu zdarzenia. Kapitan Górka poinformował, że przeprowadzano pomiary urządzeniami, aby sprawdzić, czy w budynku nie ma toksycznych gazów. Działania te mają na celu zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom przed ich powrotem do domów.

Relacje świadków

„Gazeta Wrocławska” rozmawiała ze świadkami zdarzenia, którzy opisali dramatyczną sytuację. Tomasz Kowalik, mieszkaniec Kozanowa, relacjonował: "Miałem otwarte okna w całym domu, a w kuchni gotował się obiad. Nagle poczuliśmy z żoną jakiś zapach spalenizny. Pomyślałem, że to rączki z garnka się przypaliły. A tu nagle ze swojego okna zobaczyłem pożar w bloku obok". Dodał, że "ogień był straszny, kłęby dymu wszędzie".

Szwajcaria. Pożar w Crans-Montana: zidentyfikowano 24 ofiary

Mieszkańcy natychmiast wezwali straż pożarną. Tomasz Kowalik opowiedział również o bohaterskiej postawie swojego kolegi, policjanta, który wbiegł do palącego się bloku. Próbował dobijać się do drzwi mieszkania, w którym palił się balkon, ale nikt nie otwierał. Następnie krzyczał do ludzi w wieżowcu, informując o pożarze i wzywając do ewakuacji. Świadek podkreślił, że straż pożarna szybko przyjechała: "jedni strażacy z wężami z wodą wbiegli przez klatkę schodową, drudzy gasili ogień zewnątrz, z podnośnika".

Inny incydent w tym samym czasie

Tego samego dnia, niezależnie od pożaru przy ul. Modrej, zapłonął również balkon w bloku przy ulicy Jedności Narodowej. Tam pożar dotyczył 8. piętra. Sytuację udało się szybko opanować, a służby skutecznie poradziły sobie z oboma zdarzeniami.

Przyczyna pożaru

Na razie nie wiadomo, co było źródłem ognia. Przyczyna pożaru na balkonie wieżowca przy ul. Modrej nie jest obecnie znana i będzie przedmiotem dalszego dochodzenia.

tags: #pozar #budynku #we #wroclawiu