Tragedia w Niewielkiej Miejscowości Pohulanka
Ten potworny poranek będzie się śnił Annie Kazana (36 l.) już do końca życia. W jednej, krótkiej chwili straciła swojego najukochańszego syna Rafała (15 l.). Chłopiec zginął w potwornym pożarze, który wybuchł w ich domu w Pohulance (woj. mazowieckie).

Przebieg Zdarzeń: Piekło na Poddaszu
Pożar wybuchł około godziny 6:30. Anna Kazana wraz z mężem Jurkiem (42 l.) oraz dziećmi: Anetą (18 l.), Rafałem (†15 l.), Justyną (17 l.), Karoliną (11 l.) i Weroniką (3 l.) spała spokojnie na poddaszu w swoim domu w niewielkiej miejscowości Pohulanka, niedaleko Białobrzegów (woj. mazowieckie).
„Nagle obudził mnie potworny trzask i zobaczyłam, że wszędzie jest pełno dymu. To, co się później działo, to było prawdziwe piekło” - wspomina pani Anna. Ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał i wkrótce zaczął trawić cały dom.
W obliczu szalejącego żywiołu, rodzice podjęli desperacką próbę ratunku. „Dzieci tak strasznie krzyczały i płakały. Nie czekałam więc nawet chwili. Razem z mężem szybko ściągnęłam zasłonę i spuściłam ją z balkonu” - relacjonuje matka.
Bohaterska Próba Ratunku i Tragiczny Finał
Szalejący żywioł uwięził w pokoju jedynego syna kobiety, Rafała (†15 l.). Na ratunek chłopakowi rzucił się mąż pani Anny, Jerzy Kazana (42 l.). Niestety, było już za późno. Buchające płomienie uniemożliwiły przedostanie się do niego.

Na miejsce przyjechali też strażacy, którzy natychmiast rozpoczęli akcję gaśniczą. Dopiero im udało się wynieść nastolatka na zewnątrz. Niestety, Rafał (†15 l.) już nie żył.
Jerzy Kazana (42 l.) z ciężkimi poparzeniami pleców trafił do szpitala.
Akcja gaśnicza straży pożarnej podczas pożaru w Imce
Zrozpaczona Rodzina i Apel o Pomoc
„Boże, nie mogę w to uwierzyć! To był taki dobry i wspaniały chłopak. Zawsze pomagał rodzicom i siostrom, a teraz nie ma go z nami” - zanosi się płaczem pani Anna. Rodzina straciła cały swój dobytek. „Nie mogę sobie teraz wyobrazić, co będzie dalej. Zostaliśmy bez niczego.”
Zrozpaczona rodzina znalazła schronienie u bliskich. „Dobrze, że zaopiekowali się nami nasi bliscy, bo nie mielibyśmy gdzie się podziać” - opowiada pani Anna.
W tej tragicznej sytuacji każde wsparcie jest na wagę złota. Rodzina prosi o pomoc. Najbardziej przydadzą się ubrania oraz materiały budowlane do odbudowy domu. Rodzina prosi również o przyłączenie prądu, dzięki czemu będzie mogła przenieść się do pobliskiej przybudówki.