Tragiczny pożar domku letniskowego w Wilczkowicach Dolnych: zginęły trzy osoby

Trzy osoby, w tym dwóch chłopców w wieku 3 oraz 5 lat, zginęły w wyniku pożaru domku letniskowego, do którego doszło w miejscowości Wilczkowice Dolne na Mazowszu, w gminie Magnuszew. Ofiary to babcia oraz jej dwaj wnukowie. Wszystkie trzy osoby poniosły śmierć na miejscu.

Zgliszcza domku letniskowego po pożarze, widoczne wozy strażackie i ratownicy

Szczegóły zdarzenia i akcja ratunkowa

Informacja o pożarze dotarła do straży pożarnej w środę, około godziny 3:30-4:00 nad ranem. Zgłoszenie otrzymano około godziny 3:34, a strażacy zostali zaalarmowani około godz. 4 rano. W domku letniskowym znajdowały się trzy osoby: babcia wraz z wnuczkami. Z informacji wynika, że domek nie był używany całorocznie.

Gdy strażacy przyjechali na miejsce, pożar był już w bardzo rozwiniętej fazie, a ogień był wyjątkowo potężny. Według starszego kapitana Karola Kierzkowskiego z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, strażacy byli na miejscu już po kilku minutach od momentu otrzymania zgłoszenia, ale ogień był zbyt silny, aby było możliwe uratowanie kogokolwiek.

W akcji gaśniczej brało udział pięć zastępów straży pożarnej, w tym OSP Rozniszew, OSP Magnuszew, OSP Chmielew i JRG Kozienice. W trakcie gaszenia pożaru z domku wyniesiono butlę z gazem, która - jak informuje rzecznik - była wyniesiona w całości i jej wybuch można wykluczyć.

Odnalezienie ofiar i wstępne ustalenia

Zwłoki starszej kobiety i dwóch chłopców w wieku 3 i 5 lat odkryli strażacy w zgliszczach domku letniskowego w Wilczkowicach Dolnych. Ofiary to mieszkanka Warszawy i jej dwóch małych wnuków.

Ciała kobiety oraz jednego z chłopców zostały znalezione na zewnątrz altany, przed wejściem do budynku. W płonącym budynku odnaleziono także ciało drugiego chłopca. Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej tuż po wybuchu pożaru babcia próbowała ratować swoich wnuków. Na taki scenariusz wskazuje fakt, iż ciała kobiety oraz jednego z chłopców zostały znalezione na zewnątrz altany. Ratownicy podejrzewają, że kobieta do końca starała się ratować swoje wnuki. Dopiero w trakcie akcji gaśniczej okazało się, że w środku jest jeszcze jeden chłopiec.

Na miejsce zdarzenia skierowano psychologa, który udzielał pomocy bliskim ofiar.

Dalsze postępowanie

Okoliczności zdarzenia oraz dokładna przyczyna pożaru pozostają na razie nieznane. Przyczyny pojawienia się ognia są jeszcze nieznane, a ma to wyjaśnić postępowanie policji i prokuratury. Dochodzenie prowadzi kozienicka policja pod nadzorem prokuratury. Czynności w miejscu tego tragicznego zdarzenia zostały zakończone, a szczegóły są wciąż ustalane.

tags: #pozar #domku #splonela #babcia #z #dwujka