W nocy z poniedziałku na wtorek, 12 na 13 maja 2014 roku, w Nowym Targu w dzielnicy Kowaniec doszło do rozległego pożaru w budynku, gdzie niegdyś znajdował się Dom Dziecka. Ogień objął całą drewnianą część nieruchomości, powodując znaczne zniszczenia. Strażacy od początku akcji podejrzewali podpalenie, co zostało później potwierdzone przez policję.
Przebieg Pożaru i Akcja Gaśnicza
Informację o pożarze strażacy otrzymali 30 minut po północy. Jak relacjonował kapitan Piotr Krygowski, rzecznik prasowy nowotarskiej remizy straży pożarnej, gdy jednostki dotarły na miejsce, w położonym przy ulicy Kotliny budynku byłego domu dziecka buchały już płomienie. Początkowo pożar naprawdę ciężko było opanować, a walka z żywiołem trwała aż do godziny ósmej rano.

W akcji gaśniczej wzięło udział prawie dziewięćdziesięciu strażaków, w tym ponad dwadzieścia zastępów z Nowego Targu, Rabki, Zakopanego i okolic. Nowotarscy strażacy starali się opanować żywioł i nie dopuścić, by ogień przeniósł się na sąsiednie budynki. Mariusz Łaciak, komendant straży pożarnej w Nowym Targu, potwierdził, że palił się kompleks opuszczonych budynków, który był pustostanem nieużytkowanym od paru lat. Były to cztery połączone ze sobą budynki, z czego dwa drewniane na podmurówce. Spaleniu uległy właśnie te dwa drewniane obiekty. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Wyzwania podczas Akcji Gaśniczej
Walkę z ogniem znacząco utrudniały trudne warunki. Dostęp do miejsca zdarzenia był ciężki z powodu remontu mostu na Robowie. Dodatkowo, gruby blaszany dach pokrywający drewniany budynek uniemożliwiał skuteczne lanie wody od góry. Jak wyjaśniał kapitan Krygowski, strażacy musieli polewać płomienie przez okna. W akcji gaśniczej wykorzystano około 15 wozów straży pożarnej, które w pierwszej fazie dostarczały wodę. Wielość jednostek była podyktowana potrzebą zapewnienia rotacji zmęczonych zespołów, co jest standardową procedurą w przypadku długotrwałych akcji. Umundurowanie strażaka z aparatem powietrznym waży około 25 kg, a praca w warunkach pożarowych jest niezwykle wyczerpująca.
Okuninka : Pożar Lasu (06.6.2015)
Przyczyna Pożaru i Hipotezy
Zarówno strażacy, jak i policja potwierdzili, że przyczyną pożaru było podpalenie. Nowotarscy strażacy nie mieli co do tego wątpliwości. Pojawiło się wiele hipotez dotyczących motywów podpalacza. Mogło to być dzieło piromana-szaleńca, ale równie dobrze w grę mogła wchodzić zemsta lub nawet próba wyłudzenia odszkodowania, choć budynek nie był ubezpieczony.
Tło Zdarzenia i Wcześniejsze Incydenty
Spalony gmach należał do Federacji Polskich Związków Obrońców Ojczyzny, która odzyskała budynek od starostwa nowotarskiego kilka lat wcześniej. Krystian Waksmundzki, komendant Federacji, informował, że po odzyskaniu obiektu dochodziło w nim do notorycznych włamań i kradzieży. W związku z tym, jakiś czas przed pożarem z domu wywieziono wszystkie metalowe rzeczy, aby odstraszyć złomiarzy. Wówczas do zaprzyjaźnionego z Federacją mieszkańca Nowego Targu, który opiekował się budynkiem, dotarły anonimowe pogróżki. Komendant Waksmundzki nie był pewien, czy można wiązać te sprawy bezpośrednio z podpaleniem. Biednej federacji kombatantów nie było stać na ubezpieczenie budynku. Wcześniej próbowano sprzedać budynek w stolicy Podhala, co po pożarze stało się znacznie trudniejsze.

Straty materialne oszacowano na 300 tysięcy złotych. Pożar w Kowańcu wpisał się w czarną serię zdarzeń, która dotykała Podhale w tamtym okresie, po tym jak w ciągu kilku godzin w ogniu stanęły dwa domy w Zakopanem.
Historia i Stan Obiektu
Budynek, który spłonął, miał bogatą historię. Przez wiele lat funkcjonował jako Dom Dziecka, będąc miejscem pamięci dla dawnych wychowanków. Wychowanek, który przebywał tam w latach 70., wyraził głęboki żal, twierdząc, że ten, kto to zrobił, zniszczył nie tylko budynek, ale i pamięć. Obiekt stał się własnością prywatną i od lat stał opuszczony i nieużytkowany. Były to cztery połączone ze sobą budynki, z czego dwa drewniane spłonęły. Przed pożarem Federacja Polskich Związków Obrońców Ojczyzny nie mogła sprzedać terenu z budynkiem przez 10 lat.
Stan Obiektu po Pożarze
Mimo ogromnych zniszczeń, ruiny obiektu przez lata po pożarze stały się miejscem interesującym dla eksploratorów. Na przykład, w 2025 roku (datując z relacji eksploratorów) stan budynku nie zmienił się znacząco od czasu pożaru. Wejście do obiektu było bardzo łatwe - wszystko jest pootwierane, nie ma kamer, czujek ani ochrony. Miejscowi zazwyczaj nie robili problemów zwiedzającym.

Obiekt zachwycał swoją architekturą, szczególnie pięknymi drewnianymi ścianami. W środku można było znaleźć sporo pozostałości wyposażenia, takich jak stare meble, sprzęt kuchenny, a nawet kotłownia z pięcioma piecami i bojlerem. Oprócz tego, odkrywano różne "perełki", jak stare sanki i dziecięce, kolorowe malunki na ścianach. Jeden z budynków posiadał bardzo ładne drewniane ściany i ciekawe łazienki, natomiast drugi służył kiedyś jako magazyn lub garaże. Obok znajdowała się pralnia oraz budynki, które zostały spalone w 2014 roku. Na najwyższych kondygnacjach, oprócz łazienek i pustych pomieszczeń, znajdowano ślady po imprezach lokalnej młodzieży. Z tyłu budynku istniało również przejście za wszystkimi zabudowaniami, co pozwalało na dyskretną eksplorację.