Pożar hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim

Tragedia w Kamieniu Pomorskim - nocny pożar hotelu socjalnego

W nocy z 12 na 13 kwietnia 2009 roku doszło do tragicznego pożaru hotelu socjalnego w Kamieniu Pomorskim (województwo zachodniopomorskie). Zgłoszenie o pożarze budynku socjalnego przy ulicy Wolińskiej, w którym zameldowanych było 77 osób w 33 mieszkaniach, Państwowa Straż Pożarna w Kamieniu Pomorskim przyjęła o godzinie 0:40 w poniedziałek 13 kwietnia. Pierwsza jednostka Państwowej Straży Pożarnej dotarła na miejsce zdarzenia po czterech minutach od otrzymania zgłoszenia. Budynek, wybudowany w latach 60., pełnił rolę hotelu socjalnego, zamieszkiwanego w dużej mierze przez osoby kierowane przez pomoc społeczną oraz eksmitowane z innych lokali na terenie miasta, w tym całe rodziny.
widok spalonego budynku hotelu socjalnego po pożarze
Pożar rozprzestrzeniał się niezwykle szybko. Pani Anna, mieszkająca w sąsiedztwie, wspomina: „Jak usłyszałam ludzi biegających po ulicy, to myślałam, że w święta sobie popili i rozrabiają. Wyszłam przed dom. Zobaczyłam, że hotel się pali. Początkowo paliło się tylko w jednym oknie na pierwszym piętrze, jednak w kilka minut płonął już cały budynek”. Szybkie rozprzestrzenianie się ognia było spowodowane materiałami, z których został zbudowany obiekt.

Ofiary i akcja ratunkowa

Skala ofiar i rannych

W wyniku pożaru śmierć poniosło 21 osób. Wcześniej policja podała, że są 22 ofiary pożaru. Ponad 20 osób, a według innych źródeł 21, zostało rannych, w tym z poparzeniami i urazami ortopedycznymi, ratując się skokami z okien. Rannych transportowano do szpitali w Kamieniu Pomorskim, Szczecinie i Gryficach. Bilans ofiar i zniszczeń był ogromny. Starszy kapitan Michał Wiaderski, strażak biorący udział w akcji, określił to jako „najtragiczniejszy pożar na naszym terenie”.

Przebieg akcji ratowniczej

Ze względu na bardzo szybkie rozprzestrzenianie się ognia, który objął cały trzykondygnacyjny budynek, akcja ratownicza była niezwykle trudna. Niektórzy mieszkańcy ratowali się, wyskakując przez okna. Świadkowie zdarzenia relacjonowali dramatyczne sceny: „To było straszne, ci wszyscy ludzie skaczący z okien. Był okropny krzyk, huk. A w pewnym momencie krzyki umilkły, tak jakby ktoś nagle wyłączył dźwięk. Do dziś to wszystko mam przed oczami.” Matka jednego z dzieci opowiedziała: „Wszystko stanęło w ogniu. Krzyknęłam do Dawidka, by wstawał. Ale on został w łóżku. Może się bał, może był podtruty. Odgradzało mnie od niego morze płomieni. Po chwili Dawidek palił się już na swoim łóżeczku. Tak strasznie krzyczał. Widziałam, jak płoną mu włoski. Na mnie płonęła już koszula. Gdy wyskoczyłam z okna i leżałam na dole ze złamaną nogą, jeszcze słyszałam jego głos. A wszystko otaczał ogień!” Wcześniej zdołała uratować swojego drugiego syna.

25 - lecie utworzenia Państwowej Straży Pożarnej w Kamieniu Pomorskim

Pani Małgorzata (67 l.) również pospieszyła z pomocą: „Pobiegliśmy tam wtedy całą rodziną. Pomagaliśmy, jak tylko mogliśmy. Do szpitala swoimi samochodami woziliśmy ludzi, którzy skakali przez okna, ratowali się desperacko. Łapaliśmy dzieci, które rodzice wyrzucali z okien. Jedno akurat syn złapał. Ściągnęłam z siebie bluzę, owinęłam je i zaniosłam do pierwszego domu, żeby się ludzie nim zajęli. To była straszna tragedia, prawdziwy horror. Naszej sąsiadce spłonęła cała rodzina... Ci ludzie, którzy płonęli w budynku, tak strasznie krzyczeli. To jest nie do opisania, co się tam wtedy działo. Nawet dziś ciężko mi o tym rozmawiać.”Strażacy wciąż przeszukiwali zgliszcza. Tragiczne skutki pożaru były również spowodowane tym, że część osób zginęła na skutek zaczadzenia, inni spłonęli żywcem, zabrakło im odwagi, by skoczyć z okna, lub czasu, by dotrzeć do wyjść ewakuacyjnych. Szczegóły akcji ratowniczej badała specjalna komisja ekspertów.

Reakcja władz i pomoc poszkodowanym

Rozpacz, ból i łzy to emocje, które zawładnęły Kamieniem Pomorskim po nocnej tragedii. Na miejsce przybył premier Donald Tusk, który zapewnił, że rząd przekaże poszkodowanym niezbędną pomoc. Prezydent Lech Kaczyński również odwiedził miejsce zdarzenia i poinformował o wprowadzeniu od północy trzydniowej żałoby narodowej.

Wsparcie dla ocalałych

Gdy wieść o skali tragedii dotarła do Polaków, z całego kraju zaczęły płynąć dary dla pogorzelców. Ludzie zwozili ubrania, meble i inne wyposażenie, które miało pomóc tym, którzy przeżyli, rozpocząć nowe życie. Urząd Miejski w Kamieniu Pomorskim uruchomił również specjalne konto bankowe dla potrzebujących:* Bank PKO SA, Oddział w Kamieniu Pomorskim* Nr konta: **18 1240 3868 1111 0000 4090 8896*** z dopiskiem: **Pomoc dla poszkodowanych z pożaru przy ul. Wolińskiej**W związku z tragedią zarządzono także przegląd podobnych budynków w całej Polsce i usunięcie z korytarzy stojących tam mebli, np. szaf.

Świadectwa i wspomnienia

Pożar wyrył się głęboko w pamięci mieszkańców Kamienia Pomorskiego i strażaków. Starszy kapitan Michał Wiaderski, choć w dniu pożaru miał dzień wolny, został wezwany do pracy w związku z ogromem tragedii. Pamięta do dziś ogrom zniszczeń i strat, oraz śmierć całych rodzin. Przyznał, że był to ogromny uraz i trauma, ponieważ każdy chce zrobić wszystko jak najlepiej, pomóc jak najwięcej, a tutaj niestety nie dało się uratować wszystkich mieszkańców.
mieszkańcy Kamienia Pomorskiego podczas uroczystości upamiętniających

Rocznice i upamiętnienia

Na miejscu tragedii stanął krzyż upamiętniający jej ofiary. W piątą rocznicę tragedii, 13 kwietnia 2014 roku, odbyła się Msza Święta w kamieńskiej katedrze w intencji zmarłych, a także złożono kwiaty pod krzyżem upamiętniającym to wydarzenie. W hotelu socjalnym mieszkało około 100 osób, a 54 z nich udało się przeżyć. Poszkodowani czekali aż 10 miesięcy na nowy dach nad głową.

Konsekwencje prawne

W wyniku dochodzeń trwa proces urzędników odpowiedzialnych za stan techniczny hotelu socjalnego, oskarżonych o niedopełnienie obowiązków służbowych.
sądowa rozprawa w sprawie pożaru hotelu socjalnego

tags: #pozar #domu #socjalnego