Pożar domu w Ustroniu: Tragedia rodziny Wojciechowskich

portalcenter.cl

W niedzielę, 9 listopada, pani Beata i pan Andrzej Wojciechowscy, mieszkańcy naszego miasta, stracili część swojego dobytku. Pożar zniszczył ich dom, pozostawiając wypalone ściany, podłogę, zniszczone meble, a wszystko to zalane wodą i środkami gaśniczymi. Ogień strawił dużą część kuchni, naruszył konstrukcję oraz zniszczył poddasze mieszkalne.

Sytuacja życiowa i zdrowotna rodziny

Państwo Wojciechowscy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji. Pan Andrzej jest osobą niepełnosprawną i schorowaną, co dodatkowo komplikuje ich położenie. W jego nodze jątrzy się rana, tworząc dziurę na 15 cm, a grozi mu amputacja. Pani Beata walczy o jej uratowanie, co miesiąc przeznaczając prawie 2000 zł na wizyty w specjalistycznych poradniach w Tychach i Żorach oraz na opatrunki i środki pielęgnacyjne. Dodatkowo pan Andrzej zmaga się z rakiem żołądka i chorobą Alzheimera, co czyni go niesprawnym i niesamodzielnym. Podporą każdego dnia jest dla niego żona, która poświęca się opiece nad nim.

Ich życie wypełnia zmiana opatrunków, codzienna pielęgnacja, wizyty lekarskie, zakupy, dbanie o dom, ogrzewanie i sprzątanie. Mąż wymaga pomocy w niemal każdej codziennej czynności - od poruszania się, przez higienę i przygotowywanie posiłków, po zmianę opatrunków i pielęgnację ran. Każdy dzień pani Beaty podporządkowany jest jego potrzebom, rehabilitacji i leczeniu, co wymaga od niej siły, cierpliwości i poświęcenia.

Państwo Wojciechowscy tworzą zgodne i pełne ciepła małżeństwo, żyjąc bardzo skromnie. Jeszcze przed pożarem zostali włączeni do programu pomocy Szlachetnej Paczki, prosząc o dodatkowy grzejnik, by w domu było cieplej.

Tematyczne zdjęcie przedstawiające dom po pożarze lub rodzinę zmagającą się z trudnościami

Wstępne próby pomocy i wyzwania

W poniedziałek po pożarze, pani Beata zwróciła się o pomoc do miasta. Otrzymała grzejnik, który przywieziono jej w pudle i pozostawiono do samodzielnego montażu na ścianie. Miasto zaproponowało Wojciechowskim mieszkanie w tragicznych warunkach, które uniemożliwiałyby opiekę nad ciężko chorym mężczyzną. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej (MOPS) zaoferował miejsce w schronisku dla bezdomnych w Cieszynie, co również było nieadekwatne do ich potrzeb. MOPS przyznał też 6 tys. złotych zapomogi z puli przeznaczonej na pomoc mieszkańcom w kryzysowych sytuacjach losowych.

Tymczasowo pogorzelców przyjęli pod swój dach dobrzy ludzie - właściciele hotelu w Wiśle, którzy sami w przeszłości przeżyli pożar.

Remont domu i rosnące koszty

Grzejnik dostarczony przez miasto zainstalował Rafał Gluza, właściciel firmy budowlanej i jednocześnie wolontariusz Szlachetnej Paczki. Pan Rafał podjął się również bezpłatnego remontu domu państwa Wojciechowskich, jednak potrzebne są środki na materiały. Przy pierwszym przeglądzie oszacował koszty materiałów na 20 tys. zł. Odejmując od tego 6 tys. zł zapomogi, potrzebne byłoby 14 tys. zł, aby doświadczeni przez los ludzie mogli ponownie zamieszkać w swoim domu.

Niestety, po sprawdzeniu instalacji elektrycznej okazało się, że jest ona do wymiany, co kosztować będzie około 10 tys. zł. Pomoc w pozyskaniu materiałów zaoferowała Fundacja św. Antoniego.

Infografika przedstawiająca szacunkowe koszty remontu i potrzebne materiały

Apel o wsparcie i bieżące potrzeby

Sytuacja finansowa rodziny jest bardzo trudna. Pani Beata nie może podjąć pracy, ponieważ cały czas poświęca opiece nad mężem. Ich przychód wynosi 4866 zł, a po odliczeniu niezbędnych wydatków w wysokości 3878 zł pozostaje zaledwie 494 zł na osobę. Państwo Wojciechowscy zwracają się o pomoc do ludzi dobrej woli, pragnąc ponownie mieć dach nad głową i bezpieczne warunki do codziennego życia.

Została założona zbiórka pieniędzy dla Beaty i Andrzeja Wojciechowskich na Zrzutka.pl pod nazwą „Pomoc pogorzanom w Ustroń”. Każda wpłata pomoże w remoncie. Osoby, które chciałyby przekazać pieniądze w tradycyjny sposób, proszone są o kontakt z redakcją, która przekaże telefon do pani Beaty.

Oprócz środków na remont, Wojciechowskim potrzebna jest kuchenka elektryczna, ponieważ ze względów bezpieczeństwa muszą zrezygnować z butli gazowej. W czasie pożaru stracili też wiele osobistych rzeczy i prawie wszystkie ubrania. Pani Beata dwukrotnie prała ciepłe kurtki, ale nadal czuć w nich smród spalenizny. Z wdzięcznością przyjęłaby:

  • Ubrania wierzchnie: dla pani Beaty rozmiar M, dla pana Andrzeja rozmiar XL.
  • Inne ubrania: dla pana Andrzeja (102 w pasie, buty rozmiar 43 na rzepy, ze względu na rany), dla pani Beaty (rozmiar M, buty 38).

Siła miłości w obliczu przeciwności

Początkowo tragedia załamała panią Beatę, ale dobroć ludzi podniosła ją na duchu. Musiała pogodzić się z tym, że ich skromny dorobek życia został zniszczony, ale najgorsza jest dla niej niepewność i obawy, czy będzie mogła odpowiednio zadbać o męża. Pomimo wszystkich przeciwności losu, państwo Wojciechowscy wspierają się nawzajem.

Pani Beata stara się, by mąż czuł się bezpiecznie i żył godnie, nawet gdy brakuje na podstawowe potrzeby. Stała opieka jest dla niej ogromnym obciążeniem fizycznym i psychicznym, a do tego doszedł pożar. Mimo zmęczenia i trudów dnia codziennego, małżeństwo odnajduje siłę w miłości, która przez lata stała się dla nich największym oparciem. Radość przynoszą im wspólne chwile, rozmowy, słuchanie muzyki i dobra kawa. Pan Andrzej, mimo bólu, jest pogodnym człowiekiem, a pani Beata - oddaną i cierpliwą żoną.

tags: #pozar #domu #ustron #mysliwska