W ostatnich latach Biłgoraj i okolice były świadkami kilku tragicznych pożarów domów, które pochłonęły ludzkie życie lub wymagały natychmiastowej i brawurowej interwencji służb. Poniżej przedstawiamy szczegółowe informacje o wybranych zdarzeniach.
POŻAR DOMU🔥 4 osoby poszkodowane. Duże siły i środki OSP i PSP
Tragiczny pożar w gminie Biłgoraj z ofiarą śmiertelną
Okoliczności zdarzenia
W sobotę, 16 listopada, w jednej z miejscowości gminy Biłgoraj doszło do tragicznego pożaru drewnianego domu. Służby otrzymały zgłoszenie o pożarze tuż przed godziną 22. Służby ratunkowe zaalarmował postronny mężczyzna, który zauważył płomienie trawiące budynek i natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 112.
Akcja ratunkowa i ofiary
W trakcie prowadzenia akcji ratowniczo-gaśniczej strażacy wydobyli z wnętrza płonącego budynku 70-letniego mężczyznę. Niestety, mężczyzna nie dawał oznak życia, a jego życia nie udało się uratować. Jak informuje młodszy aspirant Joanna Pilarska z Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju, policjanci na miejscu pożaru pod nadzorem prokuratora wykonali czynności procesowe.

Brawurowa akcja ratunkowa policjantów w Biłgoraju
Dramatyczne sceny i natychmiastowa interwencja
Dramatyczne sceny rozegrały się w Biłgoraju w czwartek, 26 lutego 2026 roku. Rutynowy patrol ulic miasta przybrał nieoczekiwany obrót dla młodszego aspiranta Bartłomieja Matuszewskiego oraz starszego posterunkowego Pawła Marczaka z Zespołu Patrolowo-Interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Biłgoraju. Funkcjonariusze zauważyli kłęby dymu wydobywające się z jednego z domów jednorodzinnych na terenie miasta.
Zdając sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia życia, policjanci nie czekali na przyjazd innych służb i natychmiast podjęli decyzję o interwencji, ryzykując własnym zdrowiem i życiem. Niezwłocznie udali się na miejsce i weszli do środka, aby sprawdzić, czy w budynku znajdują się osoby potrzebujące pomocy.
Ratowanie poszkodowanych i walka z ogniem
Po wejściu do środka budynku policjanci musieli zmierzyć się z gęstym, duszącym dymem, który niemal całkowicie ograniczał widoczność. Mimo silnego zadymienia, w jednym z pomieszczeń odnaleźli 42-letnią kobietę i mężczyznę, leżących na częściowo płonącej kanapie. Działając w ekstremalnych warunkach, funkcjonariusze wynieśli poszkodowaną kobietę na zewnątrz, a następnie bezpiecznie wyprowadzili jej partnera. Następnie sprawdzili pozostałe pomieszczenia, upewniając się, że w środku nie ma innych osób.
Po ewakuacji poszkodowanych udzielili im pierwszej pomocy przedmedycznej oraz wezwali na miejsce straż pożarną i zespół ratownictwa medycznego. Nie czekając bezczynnie na przyjazd strażaków, sami rozpoczęli walkę z ogniem. W działaniach pomogła właścicielka pobliskiego zakładu fryzjerskiego, która udostępniła im pojemniki z wodą.
Poszkodowanymi okazali się 42-latkowie znajdujący się w kryzysie bezdomności. Zostali oni przetransportowani do szpitala, na szczęście nie odnieśli poważnych obrażeń. Do placówki medycznej trafił również jeden z policjantów z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.
Prawdopodobna przyczyna pożaru
Według wstępnych ustaleń straży pożarnej, prawdopodobną przyczyną pożaru mógł być promiennik gazowy, potocznie nazywany „słoneczkiem”.

Pożar drewnianego domu wskutek nieszczelnej instalacji gazowej
Zdarzenie i przyczyna
Około godziny 11:35 w minioną sobotę w Biłgoraju doszło do pożaru, w wyniku którego całkowitemu spaleniu uległ drewniany budynek zamieszkiwany przez 74-letniego mężczyznę i jego rodzinę. Budynek nie nadaje się do użytku. Jak wynika z ustaleń, właściciel posesji przykręcał butlę z gazem do kuchenki i, chcąc sprawdzić szczelność instalacji, przyłożył zapaloną zapałkę w miejsce łączenia butli z reduktorem, co doprowadziło do wybuchu pożaru.
Bohaterska postawa sąsiada
Mężczyzna może jednak mówić o szczęściu, gdyż bohaterską postawą wykazał się 30-latek z gminy Biłgoraj, który przypadkiem przejeżdżał samochodem i zatrzymał się, widząc płomienie. Niezwłocznie udał się do wnętrza i z płonącego budynku wyprowadził 74-letniego właściciela na zewnątrz. Poszkodowany został przewieziony do szpitala. Jak później się okazało, ratujący go 30-latek również trafił do szpitala.
