W piątkowe popołudnie w Kukini, niewielkiej wiosce w gminie Ustronie Morskie, doszło do tragicznego pożaru, który niemal doszczętnie pochłonął poniemiecki budynek mieszkalny. W wyniku zdarzenia 11 osób, w tym czwórka dzieci, z jednej wielopokoleniowej rodziny prowadzącej cztery osobne gospodarstwa, zostało bez dachu nad głową.

Przebieg pożaru i działania służb
Pożar wybuchł w piątek przed godziną 14. na zamieszkałym poddaszu budynku, które szybko stanęło w ogniu. Alarm o płonącym budynku podnieśli nie tylko mieszkańcy Kukini, ale i rolnicy pracujący na sąsiednim polu, którzy sami są członkami Ochotniczej Straży Pożarnej.
Na szczęście mieszkańcy ewakuowali się sami i nikt nie ucierpiał. Część rzeczy zdołali wynieść z pomocą sąsiadów, którzy natychmiast ruszyli na pomoc.
W akcji gaszenia pożaru uczestniczyło 12 zastępów straży pożarnej z Kołobrzegu, Ustronia Morskiego, Dygowa, Kukini, Rusowa i Stojkowa. W sumie 34 strażaków walczyło z żywiołem. Gaszenie i dogaszanie pożaru trwało blisko 7 godzin.
50 Firefighters Attack MASSIVE Building Fire In City Centre | Total Emergency
Skala zniszczeń i wstępna przyczyna
Poniemiecki budynek mieszkalny, położony na krańcu wioski, spłonął niemal doszczętnie. Cała górna kondygnacja uległa zapaleniu. Jak podali strażacy, prawa część domu całkowicie się zawaliła, a drewniana konstrukcja jest niestabilna. Wstępnie oszacowano straty na około 100 tysięcy złotych, z czego 70 tys. zł dotyczyło samego budynku.
Strażacy wstępnie wytypowali także najbardziej prawdopodobną przyczynę pożaru - była nią nieszczelność przewodu kominowego.
Niestety, budynek najprawdopodobniej nie będzie nadawał się do zamieszkania, a jego stan techniczny po pożarze sugeruje, że „lepiej będzie go postawić od podstaw, niż remontować”. Jeśli tak się stanie, pogorzelców czeka rozbiórka obecnej konstrukcji i budowa nowego domu.
Pomoc dla poszkodowanych rodzin
Tuż po pożarze cała jedenastoosobowa rodzina znalazła schronienie u swoich bliskich. Jednak już teraz wiadomo, że przez najbliższe 2-3 miesiące rodzina będzie miała zapewniony dach nad głową w dobrych warunkach. Ośrodek wypoczynkowy w Sianożętach udostępnił im dwa ogrzewane domki, każdy przeznaczony dla sześciu osób.
Od początku zdarzenia pomocą dla pogorzelców zajmuje się Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej (GOPS) w Ustroniu Morskim. Kierowniczka GOPS, Izabela Poznańska, poinformowała: „Korzystając z uproszczonych procedur, już wypłaciliśmy każdej z czterech rodzin po 2 tysiące złotych”.
Sprawę pomocy pogorzelcom omawiali również radni i władze gminy podczas ostatniej sesji. Oprócz wsparcia instytucjonalnego, z pomocą ruszyli także ludzie dobrej woli z całego powiatu, którzy zabezpieczyli odzież, środki czystości i inne niezbędne artykuły.
„Musimy się zająć tymi ludźmi. W remizie mamy świetlicę z łazienką i kuchnią, gdzie będą mogli się przespać. Musimy pomyśleć, jak zabezpieczyć ich byt, bo już niebawem jesień i będzie robiło się coraz zimniej” - komentował jeden z zaangażowanych w pomoc. Prawdopodobnie na dalszym etapie cenna będzie pomoc przy odbudowie zniszczonego domu.
