Pożar w Nowym Stawie

W nocy z 22 na 23 grudnia w Nowym Stawie doszło do tragicznego pożaru, który strawił dorobek czterech rodzin, w tym dwóch z dziećmi. Mieszkańcy utracili dach nad głową tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Pożar wybuchł około godziny 1:25 przy ulicy Wita Stwosza, powodując ogromne straty materialne.

Zniszczone dachy domów po pożarze w Nowym Stawie

Przebieg i rozmiar pożaru

Zgłoszenie o pożarze Dyżurny Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Malborku odebrał we wtorek, 23 grudnia około godziny 1:25. W nocy z poniedziałku na wtorek zapaliło się poddasze jednego z budynków mieszkalnych przy ul. Wita Stwosza. Ogień bardzo szybko rozprzestrzenił się na trzy sąsiednie domy znajdujące się w zwartej zabudowie. Bezpośrednio zagrożone były kolejne trzy budynki, co było spowodowane gęstą zabudową oraz wąską uliczką, utrudniającą prowadzenie działań gaśniczych.

Dwa budynki spłonęły doszczętnie. W dwóch pozostałych spaliły się poddasza, ale w wyniku akcji gaśniczej i dymów pożarowych ucierpiały również partery. Łącznie pożar zniszczył cztery domy. Mł. asp. przekazał TVP Info, że najpierw zapalił się jeden z domów, po czym zajęły się kolejne. Jeden uległ całkowitemu spaleniu, drugi spłonął prawie cały, a w dwóch spaliły się poddasza.

Akcja ratownicza i ewakuacja

W domach mieszkało łącznie osiem osób, w tym dwoje dzieci, choć inne źródła podają, że z budynków objętych pożarem ewakuowało się 10 osób. Na szczęście, nikt z mieszkańców nie odniósł obrażeń, ponieważ lokatorzy zdążyli ewakuować się z zagrożonych domów jeszcze przed przybyciem na miejsce zdarzenia pierwszych zastępów straży pożarnej. Na miejscu pracowało łącznie 15 zastępów straży pożarnej. W działaniach ratowniczo-gaśniczych uczestniczyły jednostki KP PSP Malbork oraz OSP Nowy Staw, OSP z Lipinki, Stogów, Lisewa Malborskiego, Myszewa i Lichnów. Wsparcia udzielały również zastępy 22.

Skutki i potrzeby odbudowy

Mimo braku ofiar, straty materialne są ogromne. Mieszkańcy stracili wszystko, na co pracowali - cały dobytek, który jeśli nie strawił ogień, to uległ zniszczeniu w wyniku działań gaśniczych. Ich przyszłość legła w gruzach. Pogorzelcy oraz ich rodziny apelują o pomoc.

Pożar całkowicie strawił dach i poddasze. To, czego nie zabrał ogień, zostało zalane wodą podczas akcji gaśniczej. Do wymiany jest cała więźba dachowa. Konieczne jest deskowanie, ocieplenie, odbudowa komina. Potrzebna jest blachodachówka do naprawy dachu. To jednak nie koniec potrzeb. Ocieplenie domów zostało spalone do gołych ścian, a we wnętrzu domów pozostał obraz nędzy i rozpaczy - spalone ściany, instalacja elektryczna, podłogi.

Poszkodowani wymieniają, że woda zniszczyła sufity i ściany na niższych piętrach, komin oraz schody. Stracili praktycznie wszystko: meble, łóżka, biurka, sprzęt RTV i AGD oraz znaczną część ubrań i rzeczy osobistych. Pokaźną sumę potrzeba także na bieżące wydatki związane z zabezpieczeniem budynku przed opadami.

Wnętrze spalonego domu, widoczne zniszczenia ścian i podłóg

Apel o wsparcie i zbiórka pieniędzy

Wszyscy poszkodowani w pożarze podkreślają, że na chwilę obecną liczy się czas. Pieniądze są im potrzebne na uprzątnięcie zgliszcz oraz demontaż i utylizację spalonych materiałów. Trzeba kupić materiały budowlane na nową konstrukcję dachu i poszycie. Konieczny jest remont wnętrz: nowe instalacje, odświeżone ściany, sufity, podłogi oraz izolacja są nieodzowne, aby rodziny mogły jak najszybciej wrócić do domu.

Założona na portalu zrzutka.pl zbiórka opiewa na 100 tys. zł. Ta kwota to niezbędne minimum, żeby rodziny mogły wrócić do swoich domów. Dawid Karolczyk, jeden z poszkodowanych, mówi: „Nie prosimy o litość, ale o wsparcie w tej kryzysowej sytuacji. Liczy się każda kwota - każda wpłata przybliża nas do odbudowy życia, które legło w gruzach w jedną noc.” Dawid Karolczyk z rodziną z góry dziękuje za każdą pomoc i udostępnienie zbiórki. Trwają internetowe zbiórki.

Katastrofa Dromadera podczas pożaru w Puszczy Solskiej

tags: #pozar #domu #w #nowym #stawie