Pożar zabytkowego drewnianego dworu w Klimontowie

Unikalna historia i architektura dworu

Pochodzenie i projekt Stanisława Witkiewicza

Dwór w Klimontowie, będący na terenie powiatu proszowickiego wyjątkowym obiektem, został zbudowany w stylu zakopiańskim z modrzewiowego drewna. Jego projektantem był Stanisław Witkiewicz, ojciec słynnego Witkacego.

Zdjecie archiwalne dworu w Klimontowie w stylu zakopiańskim

Jego nietypowy wygląd to efekt przyjaźni Tadeusza Dołęgi-Dziedzickiego z Tytusem Chałbińskim oraz fascynacji Tadeusza Podhalem. Drewniany dwór wyglądał jak żywcem przeniesiony z tatrzańskiej scenerii.

Przedwojenni właściciele i powojenne losy

Stuletni dwór należał przed II wojną światową do rodziny Dziedzickich. Po wojnie służył m.in. jako szkoła rolnicza, kino i przedszkole. Odbywały się tam również lekcje dla uczniów znajdującej się w sąsiedztwie szkoły podstawowej.

W latach 90. rodzinie Dziedzickich udało się odzyskać dwór, ale wkrótce został sprzedany mieszkańcowi Krakowa. Obecnie był własnością prywatną osoby zamieszkałej w Słupsku.

Stan obiektu przed pożarem

Niestety, zarówno sam dwór, jak i otaczająca go sceneria, były coraz smutniejsze. Dworek w Klimontowie, jeden z najoryginalniejszych tego typu obiektów na terenie powiatu proszowickiego, powoli, ale systematycznie, niszczał. W coraz gorszym stanie, na skutek braku nadzoru, był nie tylko dwór, ale też otaczający go, piękny niegdyś, park.

Ostatnią pracą, jaką wykonano na obiekcie, była wymiana pokrycia dachu przed kilkoma laty. Wtedy był tam jeszcze zatrudniony stróż, który pilnował dworu i otaczającego go parku. Przed ostatnim pożarem dostępu do dworu i jego sąsiedztwa nie broniło nic. Budynek bywał wykorzystywany jako schronienie przez najróżniejsze osoby. Na co dzień nikt się nim nie zajmował, a z jego stanu i treści napisów na ścianach nietrudno było wywnioskować, że służył za miejsce spotkań "towarzyskich". Od dłuższego czasu znajdowała się na nim również informacja, że jest na sprzedaż.

Miejscowy radny Grzegorz Cichy wspominał, że niedawno doszło tam do innego pożaru, który na szczęście został szybko ugaszony, co świadczyło o zagrożeniu obiektu. O tym, że obiekt można jeszcze uratować i doprowadzić do świetności, najlepiej świadczyły przykłady dworów w nieodległych Śmiłowicach i Majkowicach, które kiedyś zrujnowane, dziś - za sprawą operatywnych właścicieli - odzyskują dawny blask. Dwór w Klimontowie na razie nie miał takiego szczęścia, choć z pewnością zasługiwał na to, by ocalić go od dewastacji.

Tragiczny pożar w nocy z niedzieli na poniedziałek

Przebieg zdarzenia i akcja gaśnicza

W nocy z niedzieli na poniedziałek spłonął zabytkowy, drewniany dwór. Zgłoszenie o pożarze obiektu wpłynęło 25 minut po północy. Pierwsze jednostki dotarły na miejsce po sześciu minutach. Jak zaznaczył kpt. Mariusz Idzik z Komendy Powiatowej PSP w Proszowicach, gdy strażacy dojechali, praktycznie cały obiekt był już objęty pożarem.

Ze środka pożaru. Leśnicy o walce z ogniem

Najbardziej intensywnie paliło się na poddaszu budynku, ale ogień objął również parter. W trwającej kilkanaście godzin akcji gaśniczej brało udział ponad czterdziestu strażaków z 13 jednostek straży zawodowej i OSP. Dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Proszowicach st. kpt. Zbigniew Kwinta podkreślił, że akcja gaśnicza była trudna i niebezpieczna.

„Cały czas istniało zagrożenie, że mogą się zawalić stropy, na które intensywnie laliśmy wodę” - mówił st. kpt. Kwinta. Dogaszanie pożaru trwało jeszcze przed południem następnego dnia.

Podejrzenia o celowe podpalenie

Choć ustalaniem przyczyn pożaru zajmuje się policja, strażacy są przekonani, że powodem jego wybuchu było celowe podpalenie. Zwracają uwagę, że w budynku nie było instalacji elektrycznej, więc w grę nie mogło wchodzić zwarcie. Wykluczają również uderzenie pioruna oraz ludzką nieostrożność.

Jak tłumaczył kpt. Idzik: „Gdyby to było nieumyślne zaprószenie ognia, paliłoby się w jednym miejscu. Ogień mógłby oczywiście objąć w końcu cały obiekt, ale musiałoby minąć dużo czasu. Tymczasem dwór został objęty ogniem bardzo szybko i od razu w całości”.

Konsekwencje i dalsze perspektywy

Po pożarze, burmistrz Proszowic Grzegorz Cichy wyraził opinię, że "dla naszego terenu to duża strata" i "nie sądzę, by w tej chwili ktoś był w stanie go odbudować". Dodał również, że "według mnie w tej chwili budynek nadaje się tylko do rozbiórki", podkreślając, że to jego prywatna opinia.

Zdjęcie zgliszcz dworu w Klimontowie

tags: #pozar #dworu #w #klimontowie