Tragedia w Grenfell Tower, która wydarzyła się 14 czerwca 2017 roku w zachodnim Londynie, pozostawiła głęboki ślad w historii Wielkiej Brytanii. W bloku z mieszkaniami komunalnymi w ekskluzywnej dzielnicy Kensington i Chelsea zginęły w pożarze 72 osoby. Był to największy pożar w Wielkiej Brytanii od czasu Blitzu, a życie setek, o ile nie tysięcy ludzi, zostało naznaczone głęboką traumą. To wydarzenie stało się symbolem konsekwencji deregulacji, pogoni za zyskiem i oszczędności, ukazując miliard słabych punktów w materii społecznej.

Przebieg Tragedii w Grenfell Tower
Pierwsze chwile i rozprzestrzenianie się ognia
14 czerwca 2017 roku, chwilę przed pierwszą w nocy, mieszkaniec czwartego piętra bloku w Zachodnim Londynie wezwał straż pożarną do pożaru lodówki. Strażacy przyjechali szybko i ugasili kuchnię. Ogień jednak przedostał się przez okno na elewację i błyskawicznie wspiął się w górę, docierając do szczytu 24-kondygnacyjnego wieżowca (parter i 23 zamieszkane piętra) w niespełna 20 minut. Na szczycie płomienie przeniosły się na inne strony budynku.
Bilans ofiar i skala zniszczeń
W wyniku pożaru Grenfell Tower śmierć poniosły 72 osoby. Początkowo, w trakcie akcji ratunkowej, bilans tragedii podawano jako dwanaście ofiar, a policja ostrzegała, że ta liczba najprawdopodobniej wzrośnie ze względu na wiele osób zaginionych. Poszukiwania szczątków ofiar trwały do końca roku, a inspektor Fiona McCormack z wydziału dochodzeniowo-śledczego policji londyńskiej stwierdziła, że istnieje przerażające prawdopodobieństwo, iż z powodu wysokiej temperatury ognia nie uda się znaleźć lub zidentyfikować wszystkich ofiar pożaru. Ogień zniszczył 150 mieszkań. Według strażaków pożar był bezprecedensowy ze względu na skalę i szybkość rozprzestrzeniania się ognia. Budynek był otoczony kordonem bezpieczeństwa, a wokół leżały fragmenty elewacji, które spadały podczas pożaru. Z niektórych okien budynku jeszcze długo po zdarzeniu wydobywał się dym.
Wstępne ustalenia i początkowe reakcje
Według wstępnych ustaleń śledczych i informacji londyńskiej policji, przyczyną pożaru była wadliwa lodówko-zamrażarka marki Hotpoint, model FF175BP. Policja dodała, że nieodpowiednie były także zabezpieczenia przeciwpożarowe, a przeprowadzone testy bezpieczeństwa dały jednoznaczny dowód, że budynek nie spełniał norm, m.in. z powodu nieodpowiedniej izolacji. Niektórzy z mieszkańców twierdzili, że alarm się nie włączył, inni mówili, że wielokrotnie informowali służby, obawiając się o swoje bezpieczeństwo. Policja podała ponadto, że ogień nie został podłożony celowo. W związku z informacją o wadliwej lodówce, brytyjski rząd polecił natychmiastowe sprawdzenie lodówek tej marki i modelu, produkowanych w latach 2006-2009. Firma Whirlpool, właściciel marki Hotpoint w Europie, zapewniła o współpracy z władzami. Premier Theresa May podjęła decyzję o wszczęciu publicznego dochodzenia już następnego dnia, 15 czerwca, gdy budynek jeszcze się palił.
Dochodzenie Publiczne: Mechanizmy i Kontekst
Zakres i cel dochodzenia
Na czele publicznego dochodzenia w sprawie Grenfell Tower stanął emerytowany sędzia Sir Martin Moore-Bick. W ciągu sześciu lat przeanalizowano ponad 320 tysięcy dokumentów, zebrano zeznania od ponad 1600 świadków i przesłuchano ponad 300 osób. Liczący tysiąc siedemset stron publicznie dostępny raport (pierwszą część opublikowano 30 października 2019, drugą - 4 września 2024) okazał się miażdżący dla wszystkich instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo Grenfell - od rządu przez władzę lokalną, instytucje odpowiedzialne za inspekcje bezpieczeństwa, administrację budynku, po firmy sprzedające materiały i straż pożarną. Jak pisał Peter Apps w swojej książce
Brytyjskie publiczne dochodzenie, w odróżnieniu od polskich komisji śledczych, ma służyć otwartemu badaniu spraw kontrowersyjnych lub mających szczególnie duże znaczenie dla opracowywania prawa i procedur (public policy). Za cel stawia nie tylko ustalenie faktów, ale wydanie rekomendacji na przyszłość. Dochodzenie w sprawie Grenfell nie tylko zrekonstruowało to, co działo się, niemal minuta po minucie, w kilku miejscach w czasie pożaru, ale szczegółowo zbadało również proces remontu bloku i sposób, w jaki nim zarządzano, obowiązujące prawo budowlane i praktykę jego stosowania, obowiązujące procedury, trening i wiedzę osób zaangażowanych w podejmowanie decyzji, kulturę instytucji państwowych i prywatnych firm, których działania zaowocowały tragedią.

Kultura bezpieczeństwa i złudne poczucie systemowego bezpieczeństwa
W Anglii, z perspektywy Polski, można zaobserwować rozbudowaną kulturę bezpieczeństwa: plakaty przypominają o trzymaniu się poręczy na schodach, głos w metrze o „mind the gap”, a standardem są wyłączniki prądu w gniazdkach, czujniki dymu i czadu w domach oraz coroczna kontrola urządzeń elektrycznych w wynajmowanych mieszkaniach. Twarde dane pokazują, że pomimo niemal dwukrotnie większej liczby ludności (ok. 67 milionów), Wielka Brytania ma porównywalną, a często niższą niż Polska liczbę śmiertelnych ofiar pożarów na rok (w roku 2022 zginęło 387 osób w Polsce, w UK 335 w roku 2021/22). Co więcej, od lat utrzymuje się w tej kwestii wyraźny trend spadkowy. Paradoksalnie, to właśnie te dobre statystyki i kultura przestróg przesądziły o tym, że Grenfell mogło się wydarzyć, tworząc złudne poczucie systemowego bezpieczeństwa, które sprzyjało ignorowaniu ostrzeżeń. Fraza „wskaż mi ofiary” (
Nieufność społeczności i wyzwania dochodzenia
Choć przesłuchania były transmitowane na żywo w internecie i towarzyszyły im silne społeczne emocje, dochodzenie nie poddało się logice medialnego widowiska. Jego wyniki potwierdziły niemal wszystkie zarzuty, stawiane od pierwszych godzin przez społeczność Grenfell. Tyle że społeczność ta, składająca się w dużej mierze z imigrantów i klasy robotniczej, od początku przyjęła decyzję o wszczęciu dochodzenia z nieufnością. Od wielu lat czuła się traktowana jako obywatele drugiej kategorii, a reakcja lokalnych władz na pożar tylko ją w tym utwierdziła. Obawiano się, że śledztwo da rządowi pole do wybielenia się, szczególnie że zainicjowała je premierka, która nie chciała się spotkać z ocalałymi po tragedii (na miejsce przybyła królowa Elżbieta II i książę William). Wyznaczony do prowadzenia śledztwa sędzia - biały starszy mężczyzna z tytułem arystokratycznym - jawił się w punkcie wyjścia jako przedstawiciel klasy dominującej, a nie gwarant niezależnego procesu.
W Wielkiej Brytanii żywa jest pamięć skandali, w których ukrywano odpowiedzialność państwowych służb, zwalając winę na poszkodowanych obywateli. Tak wydarzyło się po tragedii na stadionie w Hillsborough w 1989 roku (97 osób stratowanych z powodu błędnego zarządzania tłumem i wad konstrukcyjnych, wina zwalana na chuliganizm kibiców) czy w sprawie skandalu pocztowego (około 900 ajentów pocztowych niesłusznie oskarżonych i skazanych za rzekome defraudacje, gdy zawinił system informatyczny). Dochodzenie sprawiedliwości w tych sprawach zajęło dekady, istniała więc obawa, że to samo zdarzy się w sprawie Grenfell.
Krewni osób, które zginęły w pożarze Grenfell Tower, przed tablicą ze zdjęciami 72 ofiar pożaru. Moore-Bick i jego współpracownicy - w dużej mierze pod presją ocalałych - odrobili lekcję Hillsborough. Zaplanowali dochodzenie, biorąc pod uwagę uczucia i stan straumatyzowanej społeczności, podkreślając ludzki wymiar tragedii, dbając o godność i stan psychiczny świadków oraz dając bliskim i przyjaciołom przestrzeń na upamiętnienie zmarłych.

Brak wyroków skazujących
Rzecz w tym, że niezależnie od starań sędziego, dochodzenie nie mogło dać tego, co dla wielu osób było kluczowe: wyroków skazujących. Publiczne dochodzenie nie ma charakteru kryminalnego. Nawet jeśli wskazuje odpowiedzialność konkretnych osób, nie ma mocy prawnego orzekania o winie. Policja musi zbudować własną sprawę wedle innych standardów prawnych, a wypowiedzi z publicznego dochodzenia nie mogą być potraktowane jako materiał dowodowy. Procesy karne mają się zacząć nie wcześniej niż w 2026 roku, czyli niemal dekadę po tragedii. Według Hisama Choucaira, który w ogniu stracił sześcioro członków rodziny, publiczne dochodzenie podziałało zatem jak „karta »wychodzisz z więzienia«” - nie tylko opóźniło dochodzenie sprawiedliwości, ale pozwoliło odpowiedzialnym przećwiczyć linię obrony. Co więcej, nawet rekomendacje dochodzenia nie mają mocy prawnie wiążącej - gdyby było inaczej, do tragedii w Grenfell by nie doszło.
Systemowe Przyczyny Katastrofy
Deregulacja i neoliberalna wyobraźnia
Tragedia Grenfell jest nie tylko opowieścią o kondycji społeczeństwa brytyjskiego, ale i o wyobraźni neoliberalnej i jej konsekwencjach, o ambiwalencjach nowoczesnej proceduralizacji i przezroczystości nierówności społecznych. Olbrzymi, publicznie dostępny materiał pozwala zrekonstruować mechanizm, który na co dzień wypieramy: to, jaką wartość ludzkiemu dobrostanowi i życiu przypisuje zglobalizowany rynek, który „reguluje się sam”. Tyle że rynek nie ma żadnego sprawstwa, jest sposobem organizowania relacji ludzi i rzeczy za pośrednictwem symbolicznej wartości, jaką są pieniądze. Tworzą go jednostki o horyzoncie wyobraźni ograniczonym przez swój czas, uwikłane w systemy, procedury i kulturowo konstruowane wyparcia - czyli my wszyscy.
Wcześniejsze pożary i ignorowane rekomendacje
Podobny pożar, tylko na mniejszą skalę, zdarzył się w Londynie w 2009 roku w Lakanal House, gdzie zginęło trzech dorosłych, dwójka dzieci i noworodek. W wyniku ówczesnego dochodzenia wskazano na zaniedbania w administracji, błędy popełnione w czasie remontu budynku, brak procedur straży pożarnej na wypadek ewakuacji całego bloku oraz luki w przepisach budowlanych, pozwalające na użycie łatwopalnych paneli na elewacji. Tyle że ani rząd, ani Londyńska Straż Pożarna (London Fire Brigade, LFB) nie przełożyli wiedzy wyniesionej z tamtego dochodzenia na zmianę prawa, procedur i działania.
Problem łatwopalnych materiałów elewacyjnych
Zmiana przepisów i prywatyzacja kontroli
O zagrożeniu wynikającym z aluminiowych paneli kompozytowych (ACM) wiedziano znacznie wcześniej, a Lakanal House nie był pierwszym tego typu pożarem w Londynie. Zakaz używania materiałów łatwopalnych na londyńskich elewacjach obowiązywał od Wielkiego Pożaru w 1666 roku i przesądził o wyglądzie i klimacie miasta. Zmianę przyniosły dopiero rządy Margaret Thatcher, pogromczyni państwa opiekuńczego i wyzwolicielki przedsiębiorczości z rąk regulacji. Za jej rządów zmieniono nie tylko konkretne przepisy budowlane, ale też logikę, na której się one opierają. Uchwalony w 1984 roku Building Act zastąpił 350 stron regulacji 24 ogólnymi hasłami. Zamiast zaleceń normatywnych wprowadził wskazania, jaki efekt należy osiągnąć, szczegółowe regulacje pozostawiając w gestii ministerstw. Sprywatyzowano także instytucje kontrolne, odpowiedzialne za certyfikowanie materiałów i przeprowadzanie testów przeciwpożarowych.
Pożar Knowley House i testy "dużej skali"
Jednocześnie rosła presja na ocieplanie betonowych bloków wybudowanych w czasie powojennego boomu. W 1989 roku rząd sfinansował pilotowe zewnętrzne ocieplenie londyńskiego budynku Knowley House przy użyciu niepalnej izolacji przymocowanej do aluminiowych paneli kompozytowych ACM. W kwietniu 1991 roku, po podpaleniu śmietników, pożar błyskawicznie wystrzelił w górę, obejmując cały jedenastopiętrowy pion, zanim dojechała straż pożarna (nikt nie zginął). Sytuacja ta wskazywała na niebezpieczeństwo związane z danym materiałem i nieadekwatność regulacji: panele, których użyto, uzyskały wymaganą Klasę 0. Rząd wyciszył sprawę pożaru Knowley House i zlecił sprywatyzowanemu już Building Research Establishment (BRE) przeprowadzenie „testu dużej skali” - sprawdzenie, co stanie się, gdy podpali się dziewięciometrową ścianę obłożoną takimi panelami. Okazało się, że pali się błyskawicznie: jeden z testów przerwano, bo po sześciu minutach płomienie sięgały dwudziestu metrów.
Wprowadzenie europejskich norm i "okres przejściowy"
W tej sytuacji Związek Zawodowy Straży Pożarnej FBU (The Fire Brigade Union) domagał się zakazu użycia wszelkich łatwopalnych materiałów na wysokich budynkach (powyżej 18 pięter). Prowadzące komercyjne testy dużej skali BRE optowało natomiast za tym, by to właśnie one przesądzały, czy dany system może być dopuszczony do użytku na wysokościowcach. W końcu rząd wprowadził zasadę, że na elewacji wysokich budynków należy używać paneli spełniających standardy brytyjskiej Klasy 0 (na której nieadekwatność wskazał pożar Knowley House) i izolacji o ograniczonej palności, albo takich, które przeszły test dużej skali. Ponadto, gdy w 2005 roku w Unii Europejskiej zaczęły obowiązywać surowsze przepisy, wprowadzono „okres przejściowy”, który utrzymał obowiązywanie klasy 0. W efekcie Wielka Brytania stała się rynkiem zbytu na materiały niespełniające europejskim norm: wystarczyło jakoś przejść test dużej skali.
Działania firm Kingspan i Celotex
Przed takim zadaniem stanęła firma Kingspan, potentat na rynku materiałów ociepleniowych. Kingspan poddał testowi dużej skali swój flagowy produkt, izolację K15, przytwierdzoną do paneli z włókna cementowego - materiału niepalnego, ale nieużywanego na wysokościowcach. BRE wystawił na jego podstawie certyfikat, zaznaczając jednak, że obowiązuje on tylko na ten konkretny system. Mimo to Kingspan reklamował swoje produkty tak, jakby certyfikat obejmował izolację K15 niezależnie od rodzaju paneli. W 2007 roku w czasie testu nowszej wersji K15 z aluminiowymi panelami wybuchło, według słów naocznego świadka, „szalejące piekło”, a badanie trzeba było przerwać w obawie, że zajmie się laboratorium. Jego wyników jednak nie upubliczniono (nawet innym oddziałom firmy), a Kingspan uzyskał jeszcze dwa certyfikaty od innych sprywatyzowanych instytucji - The British Board of Agrément (BBA) i Local Authority Building Control (LABS). Dysponując takim wachlarzem papierów i ogromnymi środkami na reklamę, firma wygrywała kolejne przetargi. Przynajmniej część pracowników zdawała sobie sprawę, w czym bierze udział: „Wszystko, co robimy tutaj to kłamstwo” - napisał jeden z nich w nieformalnej wymianie SMS-owej. Tymczasem w 2010 roku normy energooszczędności zaostrzyły się, a do walki o kawałek lukratywnego tortu stanął Celotex: brytyjska średnia firma wykupiona przez francuską korporację. Mieszkający z rodzicami 22-latek zaraz po studiach, Jonathan Roper, dostał za zadanie rozpoznać, jak przebić się na tym rynku. Roper szybko rozgryzł taktykę Kingspan, wskazując, że firmy budowlane wybierają tańsze materiały i ni...
Kontrole po Tragedii i Dalsze Pożary
Kontrole w podobnych budynkach
Po tragicznym pożarze wieżowca Grenfell Tower w Londynie, brytyjskie służby sprawdziły również inne tego typu budowle. Okazało się, że aż 60 z nich, znajdujących się w 25 częściach kraju (m.in. w Manchesterze, Portsmouth, Sunderland, Norwich czy Plymouth), nie spełnia standardów ochrony przeciwpożarowej, ponieważ ich elewacje są pokryte materiałem łatwopalnym. Policja londyńska również informowała, że w Anglii nawet ok. 600 wieżowców podobnych do Grenfell Tower może mieć podobną, łatwopalną elewację. Kontrola prowadzona przez służby była inicjatywą rządu, a premier Theresa May oświadczyła, że władze Wielkiej Brytanii pracują nad specjalną strategią, która pozwoli na uniknięcie podobnych zdarzeń w przyszłości. Zapewniła, że w wielu przypadkach będzie można podjąć działania zaradcze, podkreślając, że tego typu akcja prewencyjna była konieczna.
Pożar w New Providence Wharf w Poplar
W piątek 7 maja, w New Providence Wharf przy Fairmount Avenue w Poplar we wschodnim Londynie, wybuchł pożar 19-piętrowego wieżowca. Co najmniej dwie osoby trafiły do szpitala z powodu zatrucia dymem. Do gaszenia pożaru przybyło 125 strażaków i 20 wozów strażackich, a największe spustoszenie ogień wyrządził na ósmym, dziewiątym i dziesiątym piętrze. Brytyjskie media informowały, że elewacja budynku najprawdopodobniej była wykonana z podobnego materiału, jaki przyczynił się do tragicznego pożaru Grenfell Tower w 2017 roku. Budynek aktualnie przechodził remont, a według oświadczenia dewelopera prace nad wymianą elewacji były „w toku”.