Pożary elewacji ze styropianu w Chinach: przyczyny i skutki

Podpis wideo: Obejrzyj: Śmiercionośny pożar trawi bloki mieszkalne w Hongkongu

Co najmniej cztery osoby zginęły w pożarze bloków mieszkalnych w Hongkongu | BBC News

Tragiczny pożar w Hongkongu - skala i przebieg zdarzeń

Niszczycielski pożar ogarnął kilka wysokich wieżowców w Hongkongu, zabijając co najmniej 65 osób, a ponad 300 osób wciąż uznaje się za zaginione. W czwartek rano urzędnicy poinformowali, że pożar został opanowany w czterech z siedmiu objętych ogniem budynków i wyrazili nadzieję, że pozostałe ogniska uda się ugasić do wieczora. Ponad tysiąc osób zostało zmuszonych do ewakuacji osiedla, gdy ogień się rozprzestrzeniał; część z nich udała się do ośrodków przygotowanych na ich przyjęcie. Policja przeniosła również mieszkańców pobliskich budynków.

Pożar został stopniowo opanowywany, ale urzędnicy przyznali, że nie wiedzą, kiedy zostanie całkowicie ugaszony. Mieszczą one 1 984 mieszkania, w których żyje około 4 600 mieszkańców. Kompleks zbudowano w 1983 r. Wieżowce przechodziły renowację, a ich zewnętrzne ściany pokryte były bambusowym rusztowaniem. Nagrania pokazują, że ogień szybko rozprzestrzeniał się po bambusowej konstrukcji.

Trzech dyrektorów firm budowlanych zostało aresztowanych pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci w związku z łatwopalnymi materiałami, w tym siatką i plastikowymi arkuszami, które mogły przyczynić się do szybkiego rozprzestrzeniania się ognia.

Schemat bloków mieszkalnych z widocznym bambusowym rusztowaniem otaczającym budynki podczas renowacji

Najtragiczniejszy pożar od dekad

Hongkoński departament straży pożarnej sklasyfikował go jako alarm piątego stopnia - najwyższy poziom zagrożenia. Jest to najtragiczniejszy pożar w Hongkongu od co najmniej 63 lat, a pod względem liczby ofiar jest porównywalny do pożaru z sierpnia 1962 roku w dzielnicy Sham Shui Po, który zabił 44 osoby i pozostawił setki kolejnych bez dachu nad głową.

Ofiary i świadkowie

Gęsty dym i płomienie unoszą się, gdy potężny pożar ogarnia kilka bloków mieszkalnych na osiedlu Wang Fuk Court w dzielnicy Tai Po w Hongkongu. Rząd Hongkongu początkowo ogłosił, że zginęły co najmniej cztery osoby, lecz liczba ta wzrosła dramatycznie do 55. Istnieją obawy, że bilans ofiar śmiertelnych wzrośnie, ponieważ setki osób nadal uznaje się za zaginione.

Wśród potwierdzonych ofiar jest strażak Ho Wai-ho, 37-letni weteran służby w stacji Sha Tin, z dziewięcioletnim stażem. Straż pożarna poinformowała, że kontakt z nim urwał się o 15:30, a około pół godziny później znaleziono go nieprzytomnego. Został przewieziony do szpitala, lecz wkrótce później stwierdzono jego zgon.

Harry Cheung, który mieszka w bloku nr 2 kompleksu Wang Fuk Court od ponad 40 lat, powiedział agencji Reuters, że usłyszał „bardzo głośny huk" i zobaczył, jak w pobliskim bloku wybuchł pożar. „Natychmiast wróciłem, żeby spakować swoje rzeczy," powiedział 66-letni mieszkaniec. „Nie wiem nawet, co teraz czuję. Myślę tylko o tym, gdzie dziś będę spać, bo prawdopodobnie nie będę mógł wrócić do domu."

Kobieta po sześćdziesiątce, o nazwisku Kam, mieszkająca na sąsiednim osiedlu Kwong Fuk Estate, powiedziała w rozmowie z South China Morning Post (SCMP), że udało się potwierdzić bezpieczeństwo kilku jej znajomych z Wang Fuk Court - ale nie wszystkich.

Rolka bambusowych rusztowań w pożarze

Wieżowce Wang Fuk Court były całkowicie otoczone bambusowym rusztowaniem aż po dachy, ponieważ trwały tam prace remontowe. Bambusowe rusztowania stosowane są w Hongkongu od wieków - bambus rośnie szybko, jest lekki i bardzo wytrzymały. Wielu uważa je za charakterystyczny element miejskiego krajobrazu. Jednocześnie Hongkong pozostaje jednym z ostatnich miejsc na świecie, gdzie wciąż używa się ich w nowoczesnym budownictwie.

Lokalne media informowały w marcu, że rządowe biuro ds. rozwoju stara się stopniowo odchodzić od bambusu ze względów bezpieczeństwa. Dążenie do zastąpienia go metalem nasiliło się po serii wypadków śmiertelnych związanych z rusztowaniami. „Bambusowe konstrukcje mają wrodzone słabości, takie jak zmienność właściwości mechanicznych, pogarszanie się stanu materiału z czasem i wysoka łatwopalność, co rodzi obawy dotyczące bezpieczeństwa" - cytował rzecznika biura, Terence'a Lama, SCMP.

Przyczyna obecnego pożaru nadal nie jest znana, jednak władze zauważyły, że ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko - także na sąsiednie budynki - właśnie poprzez bambusowe rusztowania.

Zdjęcie bambusowych rusztowań otaczających wysoki budynek mieszkalny w Hongkongu

Inne katastrofy budowlane i przemysłowe w Chinach

Ten tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Zobacz również galerię: Potężny wybuch w chińskim składzie materiałów wybuchowych. Wśród zabitych w wyniku wybuchów w strefie przemysłowej, gdzie przechowywane były m.in. toksyczne chemikalia i gazy, jest 12 spośród ponad tysiąca strażaków wysłanych na miejsce. 36 uważa się za zaginionych. Eksplozje były odczuwalne w promieniu wielu kilometrów. Katastrofa w jednym z największych chińskich miast świadczy o nawracających kłopotach kraju w kwestii bezpieczeństwa przemysłowego.

Wybuch w Tiencinie

Według państwowych mediów początek serii wybuchów nastąpił w magazynie w części portowej miasta, gdzie zapaliła się dostawa materiałów wybuchowych. Niebo nad wielomilionowym Tiencinem rozświetliły potężne kule ognia, a chwilę później ulice spowiły gęste kłęby dymu. Gruz był wyrzucany na wysokość kilkunastu metrów. W następstwie eksplozji zatrzęsły się domy. Zniszczonych zostało ok. 10 budynków, w których mieściły się firmy logistyczne; spaliło się ponad tysiąc samochodów zaparkowanych na pobliskim parkingu. Jak podaje agencja AFP, rano nad Tiencinem nadal unosiły się kłęby dymu. Na zdjęciach widać płomienie otaczające mury budynków, rzędy zwęglonych aut i porozrzucane kontenery.

Na razie nic nie świadczy o tym, że toksyczne substancje dostały się do powietrza. Beijing News poinformował o żółtej pianie na miejscu wybuchu, ale nie jest jasne, czy jest to wynik eksplozji czy też efekt akcji strażaków. Siła pierwszego wybuchu odpowiadała detonacji trzech ton trotylu, a druga eksplozja była równa detonacji 21 ton tego materiału - poinformował chiński ośrodek nadzoru nad trzęsieniami ziemi.

„Przypominało to wybuch bomby atomowej. Było to przerażające, ale też piękne" - powiedział kierowca Zhao Zhencheng. „Po pierwszej eksplozji wszyscy wybiegli na zewnątrz. Potem usłyszeliśmy kolejną serię wybuchów, na tysiące kawałów popękały szyby w oknach" - powiedział 27-letni Huang Shiting, który mieszka obok strefy przemysłowej.

Prezydent Chin Xi Jinping polecił dołożenie wszelkich starań, aby uratować rannych i ukarać winnych. Według policji w Tiencin pierwsza eksplozja nastąpiła w kontenerach w magazynach niebezpiecznych materiałów należących do firmy Ruhai Logistics, która ma odpowiednie zezwolenia na swą działalność. Państwowe media podały, że zatrzymano szefów tego przedsiębiorstwa.

Zdjęcie panoramy Tiencinu z widocznymi kłębami dymu po wybuchu

Problemy z bezpieczeństwem w chińskich zakładach przemysłowych

W chińskich zakładach przemysłowych często nieprzestrzegane są normy bezpieczeństwa. Właściciele nie stosują się do obowiązujących zasad, aby zaoszczędzić i wolą zapłacić skorumpowanym inspektorom, by w ten sposób uniknąć zbyt ostrych kontroli. W lipcu w eksplozji w nielegalnym magazynie sztucznych ogni w prowincji Hebei, na północy kraju zginęło 15 osób, a kilkanaście zostało rannych. W sierpniu 2014 roku co najmniej 71 poniosło śmierć w wybuchu w fabryce części wymiennych do samochodów w Kunshan, pod Szanghajem. Oddalone o ok. 120 km od Pekinu Tiencin jest ważnym portem i ośrodkiem przemysłowym i jednym z najnowocześniejszych miast Chin. Według danych z 2013 roku, aglomerację zamieszkuje ok. 2025-12-01 11:55publikacja2025-12-01 11:55

Ewolucja tragedii w Hongkongu i aresztowania

Władze Hongkongu poinformowały w poniedziałek o aresztowaniu łącznie 13 osób pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci w związku z tragicznym w skutkach pożarem wieżowców, w wyniku którego zginęło 151 osób. Śledztwo wykazało, że na rusztowaniach remontowanych budynków użyto siatek ochronnych niespełniających norm przeciwpożarowych.

Poprzednie meldunki mówiły o 146 ofiarach śmiertelnych pożaru, który wybuchł 27 listopada na remontowanym osiedlu Wang Fuk Court. Bilans wzrósł po odnalezieniu pięciu kolejnych ciał podczas trzeciego dnia przeszukiwania pogorzeliska. Służby, które jeszcze nie weszły do najbardziej zniszczonych budynków, przestrzegają, że operacja może potrwać do trzech tygodni i niewykluczone, że bilans ofiar wzrośnie. Na terenie kompleksu znajdowało się około 2 tys. lokali, w których zameldowano ponad 4 tys. mieszkańców. W związku z tragedią aresztowano 12 mężczyzn i jedną kobietę.

Jak wyjaśnił, policyjni technicy pobrali próbki siatek budowlanych z 20 różnych miejsc na terenie kompleksu objętego renowacją. Testy wykazały, że siedem próbek, pochodzących z czterech różnych budynków, nie spełniało wymaganych norm odporności ogniowej. Wstępne ustalenia sugerują, że budowlańcy, aby zmylić inspektorów, umieszczali materiały nie spełniające norm w trudno dostępnych miejscach, podczas gdy siatki zgodne z przepisami montowano w dobrze widocznych lokalizacjach, np. u podstawy budynków.

W obliczu publicznego oburzenia i pytań o potencjalne zaniedbania i nieprawidłowości budowlane, władze Hongkongu zapowiedziały surowe kary dla osób odpowiedzialnych za tragedię. Ostrzegły również przed próbami wykorzystania pożaru do celów politycznych, nawiązując do protestów z 2019 r. Rząd zapowiedział kontrole na wszystkich placach budów w Hongkongu.

Relacje świadków i reakcje mieszkańców

Jak informują lokalne media, wielu ludzi próbowało ratować się ucieczką na partery sąsiednich budynków. Jedna z mieszkanek, stojąc naprzeciwko płonącego bloku, w rozmowie z lokalnym portalem nie kryła rozpaczy. "Jesteśmy naprawdę zdruzgotani! Nie wiem, co teraz robić!" - mówiła, obserwując, jak ogień ogarnia jej mieszkanie.

Inna kobieta, która mieszka w bloku nr 2, relacjonowała dziennikarzom Ta Kung Wen Wei, że opuszczając mieszkanie z rodziną, widziała, jak płomienie przechodzą z budynku na budynek: "To było naprawdę zatrważające!" - powiedziała. "Pożar rozprzestrzenił się już na 5-6 budynków. Ogień przesuwał się w naszą stronę, a oni wciąż nie używali wody. A teraz nasz blok 2 też jest całkowicie spalony". Kobieta skrytykowała też tempo działań ratowniczych, uznając, że reakcja służb była zbyt powolna.

Świadkowie twierdzą, że ogień mógł rozpocząć się w Hung Cheong Court, skąd żar przeniósł się na kolejne budynki. Jedna z mieszkanek powiedziała Ta Kung Wen Wei, że wcześniej widziała pracowników remontowych palących papierosy na rusztowaniach: "Mówiłam im, żeby nie palili, ale to bardzo trudne do opanowania!". Dodała, że choć nie widziała momentu wyrzucenia niedopałków, słyszała od innych mieszkańców o znalezionych na parapetach resztkach papierosów. Kiedy ogień objął wyższe piętra, sytuacja stała się dramatyczna. Nagrania mieszkańców pokazują płonące całe piony mieszkań i spadające z elewacji fragmenty rusztowań. "Na początku myśleliśmy, że pali się tylko rusztowanie, ale kilka minut później cała zewnętrzna ściana zrobiła się czerwona" - powiedział dziennikowi "Ming Pao" jeden ze świadków.

W pożarze poważnie ucierpiało wiele osób. Jak informuje agencja AP, co najmniej 13 osób zginęło, a 16 osób odniosło ciężkie obrażenia. Szef rządu Hongkongu, John Lee poinformował, że dla pogorzelców miasto otworzy tymczasowe schroniska i zapewni wsparcie psychologiczne. Jak informuje BBC, osiedle składa się z 1 tys. 984 mieszkań. Mieszka w nim około 4 tys. osób.

Zdjęcie płonących wieżowców w Hongkongu z widocznymi spadającymi fragmentami rusztowań

Charakterystyka materiałów izolacyjnych i bezpieczeństwo pożarowe

Na ile styropian jest materiałem łatwopalnym? Jak wełna mineralna zachowuje się w kontakcie z ogniem? Podczas ocieplania ścian zewnętrznych liczy się nie tylko zapobieganie utracie ciepła, ale też bezpieczeństwo pożarowe murów. Podstawowa zasada jest jedna: o bezpieczeństwie pożarowym elewacji decyduje głównie systemowość ociepleń. A nie - wbrew pozorom - sam typ termoizolacji. Systemowość to nie tylko zgodność z normami technicznymi, ale też szczegółowe dane dotyczące m.in. rodzaju płyt i ich maksymalnej grubości, sposobu nanoszenia kleju, minimalnej grubości warstwy zbrojonej, rodzaju i grubości tynków cienkowarstwowych, a także np. liczby i rodzaju łączników mechanicznych. Żeby ogień nie rozprzestrzeniał się po elewacji, szczególną uwagę należy zwrócić na kilka elementów.

Styropian sam w sobie nie pali się, ale topi i to tylko w miejscu bezpośredniego działania płomienia. Styropian topi się w temperaturze 80 °C, podczas gdy wełna potrzebuje 1000°C i może przez 2 godz. Reguły dotyczące bezpieczeństwa pożarowego ścian zewnętrznych są z góry określone - tak na poziomie prawa europejskiego, jak i krajowego.

Metody zabezpieczania styropianu

Płyty styropianowe to materiał obecnie najczęściej wykorzystywany do ocieplenia domu. Skryty pod tynkiem styropian gwarantuje doskonałą izolację termiczną i akustyczną, posiada też szereg innych zalet, dzięki czemu jest to wyjątkowo wysoko ceniony materiał. Jednak czy ocieplanie styropianem jest bezpieczne pod kątem ryzyka pożaru? Jak zabezpieczyć styropian?

Produkując płyty styropianowe, zabezpiecza się je środkami retardującymi płomień. Oznacza to, że choć styropian nie należy do materiałów niepalnych, jest materiałem samogasnącym. Rozwiązanie to znacząco poprawia bezpieczeństwo przeciwpożarowe ocieplonych styropianem budynków mieszkalnych.

Jedną z metod zabezpieczania styropianu jest pokrycie jego powierzchni materiałami, które zwiększają jego odporność na ogień. Jako warstwa ochronna często stosowana jest wełna mineralna. Dzięki swoim właściwościom niepalnym wełna mineralna może skutecznie zabezpieczyć styropian przed bezpośrednim kontaktem z ogniem, co jest szczególnie istotne w kontekście ocieplania styropianem budynków mieszkalnych.

Inną metodą jest zastosowanie specjalnych tynków ogniochronnych, które, tworząc na powierzchni styropianu warstwę odporną na ogień, znacząco zmniejszają ryzyko zapalenia się izolacji. Do tworzenia dodatkowej bariery ochronnej mogą zostać wykorzystane także płyty gipsowo-kartonowe, które nie tylko poprawiają odporność na ogień, ale także zwiększą stabilność konstrukcyjną ścian. Polecanym rozwiązaniem jest też zastosowanie wełny skalnej, która podobnie jak wełna mineralna, oferuje doskonałe właściwości niepalne i może być stosowana jako efektywna ochrona przed ogniem.

Styropian to jeden z najbezpieczniejszych materiałów izolacyjnych. Montaż styropianu gwarantuje, że pożar nie będzie się rozprzestrzeniał w przypadku pojawienia się źródła ognia. Jednak dla jeszcze większego bezpieczeństwa budynku warto zminimalizować ryzyko, że pożar w ogóle wystąpi. Można to zrobić, poprzez pokrycie izolacji niepalnymi materiałami ochronnymi.

Infografika porównująca reakcję styropianu i wełny mineralnej na ogień

Przepisy prawne dotyczące bezpieczeństwa pożarowego elewacji

Przy projektowaniu i realizacji ociepleń nie można pomijać aspektu prawnego. Aby pożar nie stał się faktem, kluczowe jest stosowanie się do przepisów. Oczywiste jest, że elewacji nie można pokrywać materiałem łatwopalnym, jednak to jeszcze nie wszystko. Wykonując ocieplenie styropianem, trzeba przestrzegać odpowiednich zasad w zakresie projektowania i montażu konstrukcji. Zarówno projektanci, jak i wykonawcy, muszą być na bieżąco z aktualnymi zmianami w przepisach, aby zapewnić, że budynki mieszkalne i komercyjne są nie tylko energooszczędne, ale także bezpieczne dla ich użytkowników.

Potężna eksplozja w zakładach chemicznych w Chinach

W środę na terenie zakładów chemicznych w Gaomi (Chiny) doszło do potężnej eksplozji. W jej wyniku śmierć poniosło co najmniej pięć osób. Sześć osób nadal jest poszukiwanych po eksplozji na terenie chińskich zakładów chemicznych we wschodniej prowincji Shandong. Ponadto 19 osób odniosło obrażenia - poinformowała chińska agencja prasowa Xinhua.

Okazuje się, że fabryka już wcześniej przeszkadzała mieszkańcom. - Najlepiej byłoby, gdyby ta fabryka chemiczna nie była tak blisko. Nie pomaga fakt, że lokalne władze nadal nie opublikowały wyników badań jakości powietrza przeprowadzonych po wybuchu. Przyczyna katastrofy również pozostaje nieznana.

Yu Qianming relacjonował, że razem z żoną przewieźli wnuka w inne miejsce, ponieważ nad fabryką unosił się dym. Sami pozostali na miejscu i czuli się względnie bezpiecznie, dopóki wiatr nie wiał w stronę ich domu. Na szczęście jemu i jego rodzinie udało się uciec. Eksplozja wyrządziła jednak szkody, zrywając dach z jego domu i wybijając okna. Bliżej epicentrum zniszczenia były jednak znacznie poważniejsze. 60-letnia Liu Ming mieszka i prowadzi sklep ok. 500 m od fabryki. Tam również zniszczenia były poważne, wobec czego kobieta rozważa przeprowadzkę. - Władze kazały nam zatrzymać się w hotelu. To w porządku na dzień lub dwa, ale teraz nie mamy ziemi, niczego - mówiła.

Śledztwo w sprawie eksplozji jest nadzorowane przez chiński rząd.

Zdjęcie zniszczeń po eksplozji w zakładach chemicznych w Chinach

tags: #pozar #elewacji #ze #styropianu #w #chinach