W ostatnim czasie doszło do dwóch odrębnych incydentów pożarowych, które wiążą się z firmą Pojazdy Szynowe PESA S.A. Pierwszy miał miejsce bezpośrednio na terenie zakładów produkcyjnych PESA w Bydgoszczy, gdzie ogień objął dach hali fabrycznej. Drugie zdarzenie dotyczyło pociągu typu Elf, który został wyprodukowany przez PESA i uległ pożarowi podczas eksploatacji.
Pożar w zakładach PESA w Bydgoszczy (Hala "Lakierni")
Przebieg zdarzenia i lokalizacja
Wczoraj, około godziny 11:30, na terenie zakładów Pojazdy Szynowe PESA S.A. w Bydgoszczy, zapalił się drewniany dach hali fabrycznej. Ogień objął pomieszczenie produkcyjno-spawalnicze, potocznie nazywane w zakładzie „lakiernią”. Ogień na drewnianym, krytym papą dachu tzw. lakierni, spostrzeżono w niedzielę przed południem. Obiekt ten, jednokondygnacyjny magazyn lakierów i gazów technicznych o powierzchni 40 metrów kwadratowych, służył do przygotowania taboru kolejowego przeznaczonego do malowania. Michał Żurowski, rzecznik prasowy Pesy, poinformował, że pożar wybuchł dokładnie na dachu starego obiektu warsztatowo-magazynowego spółki Remsuw, która jest córką Pesy i wykonuje dla niej rozmaite usługi, m.in. spawanie.

Akcja gaśnicza i zagrożenia
Z pożarem walczyło osiem, dziewięć lub dziesięć zastępów straży pożarnej (różne źródła podawały od 8 do 10 jednostek). Z uwagi na realne niebezpieczeństwo eksplozji, zmagazynowanych wewnątrz butli z gazami, zaangażowano tak dużą liczbę jednostek - powiedziała Małgorzata Jarocka-Krzemkowska, rzeczniczka kujawsko-pomorskiej straży pożarnej. Z wnętrza płonącego budynku udało się wyciągnąć kilkadziesiąt butli z tlenem i acetylenem. Hala, choć nazywana lakiernią, nie przechowywała lakierów ani rozpuszczalników, lecz służyła jako podręczny magazyn agregatów spawalniczych i wykorzystywanych w nich butli z gazami: tlenem i acetylenem. Istniało jednak niebezpieczeństwo wybuchu, bo w magazynie znajdowało się około 20 butli z gazem technicznym. Gdyby płonący dach runął na zgromadzone butle, doszłoby do potężnej eksplozji.
Nad okolicą dworca PKP Bydgoszcz Główna, którego perony znajdują się w odległości kilkudziesięciu metrów od PESY, pojawiły się kłęby czarnego dymu - głównie dlatego, że dach płonącego magazynu pokryty był papą. Pomimo ogromnego zadymienia, szybkie zaangażowanie dużych sił pozwoliło sprawnie opanować pożar. Po około godzinie strażacy opanowali pożar, ugasili płomienie i zaczęli rozbierać spalony dach. Dzięki temu, że strop palącego się magazynu zbudowany był z materiałów niepalnych, ogień nie rozprzestrzenił się do wnętrza budynku. Mury starego budynku były na tyle grube, że pożar nie przedostał się do środka. Spaliła się tylko papa.
Leśnicy i strażacy kontra ogień. Kulisy akcji gaśniczej
Konsekwencje i dochodzenie
Podczas akcji gaśniczej żaden z jej uczestników ani nikt spośród załogi zakładu nie doznał obrażeń. Obyło się bez ofiar. Ustaleniem przyczyn powstania ognia zajmą się policyjni biegli. Na razie trudno mówić o przyczynach pożaru, ale jedno jest pewne - nie ma żadnych poszkodowanych.
Pożar pociągu Elf Kolei Śląskich
Okoliczności zdarzenia
Wczoraj, około godziny 16:40, na odcinku pomiędzy Porajem a Korwinowem, zapaliła się kabina czteroczłonowego pociągu EN76 Elf o numerze 004, należącego do Kolei Śląskich. Rzecznik Kolei Śląskich, Maciej Zaremba, poinformował, że pociąg wjechał pod opadającą sieć trakcyjną, co spowodowało pożar kabiny maszynisty. Pojazd ten, jako jeden z wielu, został wyprodukowany przez bydgoską firmę PESA.

Skutki i dochodzenie
W zdarzeniu nie było poszkodowanych, jednak utrudnienia w ruchu kolejowym trwały do wieczora. Natychmiast po zdarzeniu wezwano straż pożarną. Specjalna komisja wypadkowa, złożona z przedstawicieli spółek Koleje Śląskie i PLK, bada przyczyny wypadku. Ma ona 30 dni roboczych na przedstawienie raportu. Ponadto, Koleje Śląskie powołają komisję ds. badania technicznego, w skład której wejdą również przedstawiciele Pesy. To właśnie ta komisja określi wysokość strat, konieczną do wniosku o zwrot z ubezpieczenia. Na chwilę obecną nie ma jeszcze informacji o wysokości strat.