W niedzielę wieczorem, około godziny 19:30, w Gliwicach wybuchł potężny pożar na terenie nieczynnej fabryki drutu, położonej przy ulicach Stanisława Dubois i Jana Śliwki. Ogień, który objął materiały po rozbiórce hal oraz dwie niezdemontowane hale, spowodował ogromne zadymienie widoczne z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Akcja gaśnicza, prowadzona przez setki strażaków, trwała wiele godzin.

Początek i eskalacja pożaru
Zgłoszenie o pożarze na terenie dawnej fabryki drutu w Gliwicach wpłynęło do straży pożarnej w niedzielę o godzinie 19:30. Po przybyciu pierwszych zastępów na miejsce zdarzenia, strażacy potwierdzili, że płoną materiały po rozbiórce kompleksu hal. Ogień, który palił się z dużą intensywnością, szybko rozprzestrzenił się również na dwie hale, które nie zostały objęte rozbiórką.
Początkowo informowano, że pożarem objęta jest powierzchnia około 9 tys. mkw. Ostatecznie, jak przekazał st. kpt. Damian Dudek z Państwowej Straży Pożarnej w Gliwicach, łączna powierzchnia pożaru wyniosła około 15 tys. metrów kwadratowych, co odpowiada około 1,5 hektara. Ogień trawił w sumie pięć hal.
Akcja gaśnicza - siły i środki
Gaszenie pożaru było długotrwałym i skomplikowanym działaniem. W kulminacyjnym momencie w akcji gaśniczej brało udział 68 do 70 zastępów straży pożarnej z Gliwic, Katowic oraz powiatów sąsiednich, w tym jednostki z Rybnika i Wodzisławia Śląskiego. Na miejscu pracowało łącznie 221 strażaków. Działaniami kierował śląski komendant wojewódzki PSP st. bryg. Damian Legierski.
W akcji uczestniczył również samochód Mobilab ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Katowic, który na bieżąco prowadził pomiary jakości powietrza w rejonie pożaru.

Lokalizacja, dogaszanie i zakończenie akcji
Pożar został zlokalizowany w poniedziałek, 4 maja, o godzinie 2:10 w nocy. Od tego momentu ogień przestał się rozprzestrzeniać. Jednak intensywne działania gaśnicze trwały do godzin porannych.
Około godziny 6 rano władze miasta informowały, że wciąż trwa dogaszanie pożaru. Na miejscu pracowało wówczas około 140 strażaków, a poszczególne zastępy były stopniowo zwalniane do jednostek macierzystych. Rzecznik PSP w Gliwicach st. kpt. Damian Dudek zapowiedział, że działania związane z dogaszaniem pogorzeliska mogą potrwać jeszcze długo, a przeszukiwanie zgliszczy w celu odnalezienia ewentualnych zarzewi ognia może zająć cały dzień.
Około godziny 9:00 w poniedziałek, 4 maja, miasto oficjalnie poinformowało, że pożar został ugaszony.

Bezpieczeństwo mieszkańców i środowiska
Od początku akcji gaśniczej prowadzono monitoring jakości powietrza. Samochód Mobilab ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z Katowic nie stwierdził zagrożenia dla mieszkańców. Straż pożarna informowała, że sytuacja pod kątem skażenia powietrza jest stabilna, jednak zapewniła, że w przypadku zmiany sytuacji mieszkańcy zostaną natychmiast powiadomieni.
Władze lokalne apelowały do mieszkańców Gliwic o zamknięcie okien, unikanie rejonu pożaru i monitorowanie sytuacji. Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka również zwróciła się do mieszkańców o zachowanie ostrożności.
Bardzo ważną informacją jest fakt, że w wyniku pożaru nie ma osób poszkodowanych, zarówno wśród mieszkańców, jak i strażaków biorących udział w akcji.
Utrudnienia w ruchu drogowym
W związku z prowadzonymi działaniami ratowniczymi, w rejonie pożaru występowały znaczne utrudnienia w ruchu drogowym. Władze Gliwic informowały o częściowym zamknięciu ulic Stanisława Dubois i Jana Śliwki, a także o utrudnieniach na Drogowej Trasie Średnicowej (DTŚ).
Szczegółowe utrudnienia obejmowały:
- Zamknięty odcinek ulicy Jana Śliwki od wiaduktu DTŚ do wiaduktu kolejowego.
- Nieprzejezdny wiadukt łącznicy DTŚ z ulicą Jana Śliwki.
Stopniowo ruch drogowy zaczął wracać do normy. Ulica Jana Śliwki została udostępniona, a zjazd z DTŚ na ulicę Jana Śliwki (tylko w kierunku centrum miasta: Orlickiego, Wyspiańskiego) został odblokowany. Przejezdny pozostał jedynie odcinek ulicy Jana Śliwki od ulicy Kotlarskiej. Mimo poprawy, niektóre odcinki ulic wciąż pozostawały częściowo nieprzejezdne.
Przyczyny pożaru
Na ten moment przyczyny pojawienia się ognia na terenie dawnej fabryki drutu nie są znane. St. kpt. Damian Dudek podkreślał, że jest za wcześnie na ustalenie źródła pożaru. Po całkowitym zakończeniu działań ratowniczych przez straż pożarną, przyczyny będą ustalane przez policjantów, którzy powołają biegłego do spraw pożarnictwa. Oględziny przeprowadzone przez policję pozwolą na wyjaśnienie okoliczności zdarzenia.