Pożar firmy VIG w Myszkowie: Akcja Gaśnicza, Śledztwo i Odbudowa

W dniu 15 sierpnia 2019 roku, w myszkowskim Zakładzie Przerobu Odpadów Przemysłowych VIG, doszło do rozległego pożaru. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło o godzinie 5:50, a pierwszy zastęp straży pożarnej był na miejscu już po czterech minutach. Oficer Prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Myszkowie, st. kpt. Mariusz Szczepański, relacjonował, że gdy strażacy dotarli na miejsce, pożarem objęta była już w całości hala produkcyjna. Dodatkowo, ogień zaczynał trawić hałdę oddaloną o około 20 metrów od hali.

Przebieg Pożaru i Pierwsze Działania Ratownicze

Pożar był na tyle rozwinięty, że strażacy w pierwszej kolejności podjęli działania mające na celu obronę pobliskich budynków - socjalnego i biurowego oraz pojazdów, głównie ciągnika siodłowego z naczepą. Wewnątrz hali zgromadzone były odpady w postaci 2 ton oleju przepracowanego, 4 ton elementów z filtrów oraz 80 ton innych odpadów, a także dwie linie technologiczne do przerobu odpadów na paliwo alternatywne. W wyniku intensywnego ognia i wysokiej temperatury, stalowa konstrukcja i metalowe poszycie hali produkcyjnej zawaliło się do środka.

Widok na zniszczoną halę produkcyjną firmy VIG po pożarze

Dowodzący akcją podzielił miejsce działań na trzy odcinki bojowe oraz zorganizował punkt czerpania wody, początkowo przy zbiornikach przeciwpożarowych, a następnie na rzece Warta. Rzecznik prasowy myszkowskich strażaków, Sebastian Jurczyk, podkreślał, że straż była na miejscu natychmiast po wezwaniu. Słowa te potwierdzał jeden ze strażaków z jednostki PSP Myszków, opisując polewanie wodą ścian zakładu Daniel, aby ogień nie zajął sąsiedniego budynku, a także użycie pianki poliuretanowej. Niestety, praca strażaków była utrudniona przez silne zadymienie.

Chronologia Zgłoszeń i Wczesne Działania

Według Sebastiana Jurczyka, pierwszy telefon w sprawie pożaru wpłynął w czwartek o godzinie 17:49. Po kilku minutach na miejsce przybył pierwszy wóz strażacki. Informacje ze strony pracowników firmy oraz świadków, jak relacjonował fotoreporter Mateusz Motylewski, sugerowały, że próbowano dodzwonić się do straży pożarnej bezskutecznie. Komendant PPSP w Myszkowie, brygadier Dariusz Caban, stwierdził, że linia jest trzykanałowa i sytuacja nieodebrania połączenia nie powinna mieć miejsca. Komendant D. Caban wyraził również opinię, że pracownicy firmy zbyt długo zwlekali z wezwaniem pomocy, próbując ugasić pożar samodzielnie.

Skala Akcji i Zaangażowane Służby

W kulminacyjnym momencie w akcji uczestniczyło 35 zastępów PSP i OSP. W działaniach brały udział jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej z terenu powiatu myszkowskiego oraz zastępy PSP z całego województwa, m.in. z Będzina, Zawiercia, a także kadeci z Częstochowy. Dowodzącymi podczas akcji byli Komendant Wojewódzki PSP w Katowicach oraz Komendant Główny Państwowej Straży Poarnej. Dodatkowo w działaniach uczestniczyły pogotowie energetyczne, policja i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Wszystkie służby ratownicze z Myszkowa i okolicznych gmin zostały postawione na nogi.

Pożar w zakładzie recyklingu VIG w Myszkowie 15.08.2019

Wyzwania Podczas Akcji Gaśniczej

Jednym z największych problemów, z którymi zmagali się strażacy, było niskie ciśnienie wody w hydrantach. Mieszkańcy obserwujący akcję na własne oczy widzieli, że woda z podłączonych hydrantów ledwo płynęła. Komendant Dariusz Caban potwierdził problemy z ciśnieniem, co wymusiło organizację dodatkowych punktów czerpania wody z pobliskiego stawu, a także z rzeki Warty. Strażacy musieli szukać wody, gdzie się da, co często kończyło się niepowodzeniem, np. przy niesprawnym hydrancie na początku ulicy Gruchla.

Infrastruktura Hydrantowa

Okazało się, że wokół strefy przemysłowej dawnego Mystalu i Myfany hydrantów jest niewiele, w przeciwieństwie do przepisów, które zalecają ich rozmieszczenie co 150 metrów. Dane dotyczące liczby hydrantów w Myszkowie były rozbieżne - od 57 (według Centrum Zarządzania Kryzysowego) do 68. Dyrektor ZWiK, Ryszard Kercz, nie potrafił podać dokładnej liczby. Podkreślono, że w przypadku tak dużego zapotrzebowania na wodę, jak podczas pożaru VIG, woda w hydrantach może po prostu zabraknąć, jeśli strażacy podłączą się do kilku na jednym odcinku wodociągów.

Gapiowie Utrudniający Działania

Dużym problemem okazał się także tłum gapiów, którzy zjechali się z różnych części Myszkowa. Samochody utrudniały przejazd służbom ratowniczym, a ludzie wchodzili w strefę zagrożenia. Komendant Caban opisywał sytuacje, w których strażacy musieli przeganiać osoby, a zachowanie niektórych, jak np. dziennikarki w szpilkach pod zwisającymi konstrukcjami hali, ocenił jako skrajną nieodpowiedzialność. Napływ gapiów był tak duży, że policjanci mieli trudności z opanowaniem sytuacji.

Oświadczenie Spółki VIG

Spółka Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Usługowo-Handlowe VIG Sp. z o.o. wydała oświadczenie dotyczące zaistniałej sytuacji. Firma działa od 30 lat, a od 2003 roku zajmuje się zagospodarowaniem odpadów. Od 2013 roku kontynuuje działalność w zakresie przetwarzania odpadów niebezpiecznych i innych niż niebezpieczne oraz produkcji paliw alternatywnych w obecnej lokalizacji Zakładu Przerobu Odpadów Przemysłowych w Myszkowie przy ulicy Pułaskiego. Zakład VIG był jednym z najnowocześniejszych w branży, posiadającym wszelkie niezbędne decyzje i pozwolenia, a także wysokie standardy zgodności z przepisami ochrony środowiska i ppoż. Spółka VIG była jedynym zakładem w Polsce, który profesjonalnie i w sposób przyjazny dla środowiska przetwarzał odpady niebezpieczne, takie jak filtry olejowe, paliwowe, powietrzne i inne zaolejone odpady, uzyskując z nich surowce w postaci złomu stalowego i oleju. Z odpadów innych niż niebezpieczne produkowano paliwo alternatywne, w całości przekazywane do cementowni.

Spółka VIG podkreśliła, że pożar z 15 sierpnia 2019 roku nastąpił z przyczyn niezależnych od firmy i osób trzecich, a wstępne ustalenia wskazywały na zwarcie instalacji elektrycznej. Zapewniono społeczność lokalną, że towarzyszące w pierwszym etapie pożaru eksplozje były spowodowane wybuchem butli gazowych używanych do napędu wózków widłowych, w wyniku ich przegrzania. Spółka kategorycznie stwierdziła, że zaistniałej sytuacji nie można utożsamiać z pożarami składowisk odpadów, ponieważ w ich przypadku nie spłonęły odpady niechciane, lecz stanowiące surowiec o istotnej wartości handlowej.

Dochodzenie Prokuratury i Ustalenie Przyczyn

Śledztwo w sprawie pożaru prowadziła Prokuratura Rejonowa w Myszkowie, a następnie Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Prokurator Dariusz Bereza informował o analizie wszystkich wątków, w tym umyślnego, nieumyślnego, przypadkowego spowodowania pożaru lub awarii. Na miejscu przeprowadzono szczegółowe oględziny z udziałem biegłego, analizowano monitoring. Ostatecznie Prokuratura Okręgowa w Częstochowie umorzyła śledztwo w sprawie "sprowadzenia niebezpieczeństwa utraty zdrowia i życia wielu osób oraz strat w mieniu znacznej wartości".

W postanowieniu o umorzeniu śledztwa wskazano, że na nagraniu monitoringu widoczne jest iskrzenie przy hydrancie ppoż., a następnie rozprzestrzenianie się ognia na składowane odpady. Na przewodach instalacji elektrycznej ujawniono działanie prądów, co jednoznacznie świadczyło o zwarciu instalacji elektrycznej. W obydwu pożarach (z 2011 i 2019 roku) odpowiednie służby nie stwierdziły, aby pożary wybuchały z powodu zaniedbań ze strony firmy czy jej pracowników lub podpalenia. Jak wynika z ustaleń, pożar z 2019 roku rozpoczął się od przegrzewającej się instalacji przeciwoblodzeniowej hydrantu. W zakładzie przebywał tylko stróż, który co dwie godziny robił obchód hali. Powołani biegli oraz zapisy monitoringu wykluczyły celowe działanie czynnika ludzkiego. Straty oszacowano na 9,4 miliona złotych, a prokuratura stwierdziła, że nie przyczyniło się do nich żadne zaniedbanie.

Wpływ na Środowisko

Dzień po pożarze ambulans pomiarowy częstochowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach zbadał próbki pyłów z powietrza i próbki gleby w dzielnicy. Inspektorzy przeprowadzili dwie sesje pomiarowe emisji zanieczyszczeń. Wstępne wyniki analizy chromatograficznej nie wykazały przekroczenia dopuszczalnych norm badanych składników, z wyjątkiem benzenu, którego przekroczenie mieściło się w granicach błędu pomiarowego. Ze względu na stopień skomplikowania badań, wyniki analizy gleby były dostępne w późniejszym terminie.

Historia i Działalność Firmy VIG

Firma VIG Sp. z o.o. działa od 1989 roku. Początkowo zajmowała się handlem komponentami dla górnictwa, hutnictwa i odlewnictwa, jednak od kilkunastu lat jej główna działalność koncentruje się na przetwarzaniu odpadów jako "instalacja końcowego zagospodarowania odpadów". Oznacza to, że z odpadów, np. zaolejonych, VIG odzyskuje wartościowe surowce. W VIG działa instalacja do przetwarzania odpadów zaolejonych, która przetwarza głównie filtry olejowe. Inną ważną częścią produkcji jest instalacja do oczyszczania zaolejonej ziemi. Proces ten trwa od 2 do 6 miesięcy i jest realizowany przez bakterie, a oczyszczona ziemia, po przebadaniu, może być ponownie wykorzystana. Prezes VIG Sp., Zdzisław Seweryn, wspomina o trwającym procesie oczyszczania 2000 ton ziemi usuniętej z miejsca budowy Akademii Muzycznej w Katowicach oraz o planach zakupu mobilnego zestawu do badania zanieczyszczonej ziemi u klienta i budowie reaktora do namnażania bakterii.

Poprzedni Pożar

To nie pierwszy pożar w zakładzie VIG. Przed ośmioma laty, 4 sierpnia 2011 roku, gdy firma mieściła się jeszcze na Światowicie, wybuchł pożar, który strawił halę o powierzchni 2000 mkw. Ten incydent spowodował decyzję o zakupie terenu w strefie przemysłowej na polach będuskich i budowie nowej hali produkcyjnej, która później spłonęła w 2019 roku.

Odbudowa i Rozwój po Pożarze

Zdzisław Seweryn, Prezes VIG Sp., podkreśla wytrwałość właścicieli i pracowników VIG-u, ponieważ firma dwukrotnie podnosiła się po pożarach, które strawiły całe hale produkcyjne. Po pożarze z 2019 roku, po prawie 3 latach, w połowie lipca 2022 roku, VIG wznowił produkcję paliw alternatywnych w zakładzie w Myszkowie przy ul. Pułaskiego 68G. Mimo że firma przez ten czas działała w bardzo ograniczonym zakresie, udało jej się utrzymać zatrudnienie dla 25 kluczowych pracowników. Obecnie VIG zatrudnia już ponad 50 osób i aktywnie poszukuje nowych. Największy nacisk firma kładzie na bezpieczeństwo pożarowe.

Przed pożarem z 2019 roku podziemne zbiorniki pożarowe miały pojemność 90 tys. litrów wody. Nowy zbiornik ppoż. ma pojemność 460 tys. litrów, co odpowiada wielkości sporego basenu. W firmie funkcjonuje również całodobowa ochrona przeciwpożarowa, składająca się z ośmiu osób (po jednej na każdej zmianie). Docelowo planowane jest wykonanie instalacji stałego urządzenia gaśniczego, co wymaga kolejnych pozwoleń i inwestycji o wartości 3-4 milionów złotych. Mimo wypłaty odszkodowań przez ubezpieczycieli, straty firmy były znacznie większe, liczone na kilkanaście milionów złotych, a dodatkowo przez prawie 3 lata firma nie zarabiała.

tags: #pozar #firmy #vig