W Wąsowie, położonym koło Nowego Tomyśla w Wielkopolsce, doszło do kilku poważnych pożarów, które dotknęły zarówno zabytkowy pałac, jak i folwark. Szczególnie jeden z nich, dotyczący pałacu, stał się przedmiotem długotrwałego sporu sądowego z udziałem Państwowej Straży Pożarnej. Odrębne incydenty miały miejsce również w zabudowaniach folwarku.
Pożar Pałacu w Wąsowie (Luty 2011)
Pożar w zabytkowym pałacu w Wąsowie wybuchł w lutym 2011 roku. Gdy strażacy z komendy powiatowej w Nowym Tomyślu dojechali na miejsce w sobotni wieczór 19 lutego 2011 roku, zajęty był już dach zabytkowego budynku. Ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko, a akcję utrudniał silny wiatr i mróz. W akcji gaśniczej brało udział prawie dwustu strażaków oraz 44 wozy, w tym ciężki sprzęt z Poznania.

Przebieg i trudności akcji gaśniczej
- W pewnym momencie, gdy runął strop, obawiano się nawet o życie dwóch strażaków.
- Od strony budynku, gdzie najpierw pojawił się ogień, strażacy mieli problem z rozstawieniem ciężkiego sprzętu z powodu nierówności terenu.
- Strażacy podkreślają, że byli spóźnieni z powodu obsługi pałacu, która przez około 13 minut kasowała sygnały alarmowe systemu przeciwpożarowego, prawdopodobnie sądząc, że to fałszywy alarm.
- W opinii strażaków, nie było szans na szybkie ugaszenie płonącego pałacu ze względu na szybkie rozprzestrzenianie się ognia, silny wiatr i mróz.
Śledztwo i umorzenie sprawy
Sprawę pożaru pałacu badała prokuratura w Nowym Tomyślu, rozważając zwarcie instalacji lub zaprószenie ognia (niedopałek papierosa pozostawiony przez jednego z gości). Ostatecznie prokuratura nikomu nie przypisała winy, a śledztwo szybko zostało umorzone.
Kontrowersje wokół procesu sądowego
W 2012 roku, ponad rok po pożarze, spółka Anrest, prowadząca pałac, pozwała Skarb Państwa, zarzucając strażakom brak profesjonalizmu i złe gaszenie pożaru. Domagała się prawie 6 mln zł odszkodowania oraz odsetek, a także 4,4 mln zł od firmy ubezpieczeniowej Hestia. Proces ten, trwający już dziesięć lat, wzbudza olbrzymie kontrowersje.
Poszukiwania mecenasa Pawła Kozaneckiego listem gończym. To adwokat od "trumny na kółkach"
Rola biegłego sądowego
Na biegłego sąd powołał Jerzego Kanurskiego, emerytowanego strażaka z północnej Wielkopolski, który miał być skonfliktowany z niektórymi kolegami z pracy. Sędzia Janusz Jezierski uznał, że Kanurski jako emerytowany strażak będzie w stanie wydać niezależną ekspertyzę.
Krytyka akcji strażaków przez biegłego Kanurskiego
- Kanurski w swojej opinii skrytykował strażaków z Nowego Tomyśla, twierdząc, że kasowanie sygnałów ostrzegawczych przez obsługę pałacu nie miało kluczowego znaczenia.
- Według niego, akcja strażaków była prowadzona nieprawidłowo: zawinił nadzór, za późno zarządzono ewakuację mienia, straż nie dogasiła pożaru, co miało doprowadzić do drugiego pożaru.
- Twierdził również, że strażacy kierowali prądy wody pod wiatr, co powodowało jej zamarzanie na mundurach.
Zastrzeżenia do opinii biegłego
Strażacy i ich prawnicy z Prokuratorii Generalnej podkreślali, że opinia Kanurskiego jest skrajnie nieobiektywna i nierzetelna, nazywając ją publicystyką bez badań i pomiarów. Wskazywali na jego przeszłe konflikty ze związkami zawodowymi i zastrzeżenia dotyczące fachowości jego pracy, sugerując możliwość zemsty na byłym zakładzie pracy. Mimo to, sędzia Janusz Jezierski początkowo odmawiał przesłuchania biegłego, uznając pisemną opinię za wystarczającą. Wynagrodzenie dla Kanurskiego zostało później zakwestionowane przez sąd wyższej instancji za zawyżanie kosztów.
Ugodowe zakończenie roszczeń z ubezpieczycielem
W marcu 2020 roku spółka Anrest i firma ubezpieczeniowa Hestia zawarły ugodę przed Sądem Okręgowym w Poznaniu, na mocy której Hestia wypłaciła 6,8 mln zł odszkodowania. Po tej ugodzie, spółka Anrest domaga się od Skarbu Państwa już "tylko" 1,486 mln zł.
Argumenty stron w procesie
Adwokat Artur Kucznerowicz, pełnomocnik właścicieli pałacu, utrzymywał, że strażacy przeprowadzili akcję "źle", nie otoczyli źródła ognia na początku, co doprowadziło do spalenia piętra i wieży. Zaznaczył również, że strażacy zdali obiekt po pierwszym pożarze, który nie został w pełni ugaszony, co doprowadziło do kolejnego. Radca Artur Woźnicki z Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa reprezentujący strażaków, podkreślał brak związku między szkodą a zachowaniem strażaków oraz nieprzewidywalną dynamikę akcji gaśniczej. Ponadto akcentował, że priorytetem jest bezpieczeństwo strażaków, a nie mienie. Zwracał uwagę na celowe wyłączanie systemu alarmowego przez pracowników pałacu, co biegły Kanurski zbagatelizował. Prokuratoria Generalna wnioskowała o ściągnięcie akt personalnych biegłego, jego wyłączenie ze sprawy oraz powołanie instytutu specjalizującego się w badaniu pożarów.
Dalszy przebieg procesu
Sprawę obecnie prowadzi sędzia Izabela Korpik. Na niedawnej rozprawie sędzia Korpik zamierzała przesłuchać biegłego Kanurskiego, co stanowi zmianę w postawie sądu. Biegły nie stawił się, więc wyznaczono kolejny termin rozprawy na 15 grudnia w celu wyjaśnienia wątpliwości wobec jego opinii i przeszłości w straży. Sędzia Korpik przyznała, że sprawa trwa zbyt długo i po przesłuchaniu zdecyduje o ewentualnej nowej ekspertyzie.
Kontrowersje wokół biznesmena Krzysztofa S.
Z pałacem w Wąsowie od lat związany jest kontrowersyjny biznesmen Krzysztof S., nazywany "szefem wszystkich szefów" i uważany za faktycznego właściciela pałacu. Po pożarze oświadczył jednak policji, że w spółce Anrest jest jedynie dyrektorem. Krzysztof S. to barwna postać, ślusarz z wykształcenia, biznesmen i menedżer pierwszoligowego klubu piłkarskiego Sokół Miliarder Pniewy. W latach 90. był związany z poznańskim holdingiem Elektromis i stał się jednym z głównych oskarżonych w sprawie przekrętów, które miał tropić zaginiony dziennikarz Jarosław Ziętara.
Sprawa Elektromisu i uniewinnienie
W grudniu 2000 roku w pierwszej instancji Krzysztof S. został skazany na karę więzienia w zawieszeniu w aferze gospodarczej Elektromisu. Wówczas doszło do niecodziennych wydarzeń: jeden z sędziów ujawnił propozycję korupcyjną. Następnie w 2001 roku zgłoszono zastrzeżenia do obsady sądu z powodu braku stosownych delegacji dla sędziów, którzy awansowali. Sąd Najwyższy zgodził się z tymi argumentami, co doprowadziło do konieczności powtórzenia całego procesu. W ponownym procesie zarzuty wobec oskarżonych przedawniły się, a Krzysztof S. został oczyszczony.
Transakcje z sądem i śledztwo ABW
W 2003 roku jedna ze spółek kontrolowanych przez Krzysztofa S., Onyks, sprzedała poznańskiemu sądowi starą fabrykę lamp przy ul. Kamiennogórskiej, pomimo podejrzeń o skażenie chemiczne. Tam zlokalizowano jeden z poznańskich sądów rejonowych. Kilka lat później działalnością Krzysztofa S. zainteresowała się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Funkcjonariusze zdobyli nagrania z zakrapianych imprez dla prawników, które organizował w swojej podpoznańskiej willi. ABW sprawdzała także wątek wyciągania przestępców i skazanych policjantów z więzień poprzez zaufanego sędziego. Zadawano również pytania o to, dlaczego poznański sąd organizował szkolenia i imprezy dla sędziów w pałacu w Wąsowie, mimo wątpliwej wiarygodności Krzysztofa S. Wielowątkowe śledztwo ABW, obejmujące również rzekome przekręty finansowe na sprzedaży kart zawodniczych, zakończyło się umorzeniem z powodu braku dowodów. Poznańska prokuratura nie postawiła zarzutów, pomimo sprzeciwu ABW.
Pożary w Folwarku Wąsowo
Folwark Wąsowo to zespół kilkunastu XIX-wiecznych budynków, w których od 1993 roku działa gospodarstwo agroturystyczne. Należy zaznaczyć, że folwark i pałac to dwa różne, choć sąsiadujące ze sobą obiekty. W folwarku odnotowano kilka incydentów pożarowych.
Pożar stajni (Kwiecień 2014)
W Lany Poniedziałek, 13 kwietnia 2014 roku, około godziny 22:00, strażacy zostali zaalarmowani do pożaru w budynku hotelowym w Folwarku Wąsowo. Zapaliła się zabytkowa stajnia, w której mieściły się apartamenty dla gości. Ogień pojawił się w części stropowej i rozprzestrzeniał się na dachu. Na miejsce przybyło kilkanaście zastępów straży pożarnej, w tym z OSP Wąsowo i Nowego Tomyśla.
- Z płonącego budynku ewakuowały się trzy osoby, a z sąsiedniego budynku, oddalonego o 10 metrów od stajni, prewencyjnie wyprowadzono 27 osób, w tym około 13 dzieci.
- Na szczęście nikt nie ucierpiał.
- Akcja gaśnicza trwała całą noc i do godzin przedpołudniowych następnego dnia. Pożar był trudny do uchwycenia ze względu na drewnianą konstrukcję stropu, co wymagało żmudnych prac rozbiórkowych dachu i stropu.
- W akcji gaśniczej brało udział łącznie 16 zastępów straży pożarnej.
- Strażacy używali kamer termowizyjnych do sprawdzenia pogorzeliska i dotarcia do wszystkich źródeł ognia. Spłonęła praktycznie 1/3 dachu.
- Straty materialne były duże, głównie z powodu pożaru i działań gaśniczych.

Pożar stodoły (Kwiecień 2022)
W niedzielę 13 kwietnia 2022 roku około godziny 20:15 strażacy zostali zaalarmowani do pożaru zabudowań w Folwarku Wąsowo. W budynku stodoły panowało duże zadymienie, co mogło wskazywać na poważny pożar. Szybko okazało się, że doszło do pożaru rozdzielni prądowej w budynku, a ogień dostał się też w strop. Dzięki skutecznym i zdecydowanym działaniom strażaków, pożar szybko zlokalizowano i opanowano.