W środę, 6 lipca, wieczorem doszło do pożaru zabytkowej willi położonej przy ulicy Waldorffa na warszawskim Bemowie. Obiekt, będący niezamieszkałym pustostanem i wpisany do rejestru zabytków, uległ częściowemu spaleniu. Na miejscu przez wiele godzin pracowały liczne zastępy straży pożarnej.

Wykrycie pożaru i wstępne działania
Kłęby gęstego dymu unoszące się nad jednym z budynków przy ulicy Waldorffa zauważyli strażnicy miejscy z IV Oddziału Terenowego, którzy tuż przed godziną 21 patrolowali ulicę Obrońców Tobruku na terenie Fortów Bema. Natychmiast udali się w tę stronę, by sprawdzić, co się stało. Na miejscu funkcjonariusze ustalili, że pali się zabytkowy dom przy ulicy Waldorffa. Potwierdzono również, że budynek nie był zamieszkany.
Strażnicy miejscy bezzwłocznie wezwali straż pożarną. Aby zapewnić bezpieczeństwo i umożliwić swobodną pracę strażakom, ewakuowali także osoby przebywające w sąsiedztwie płonącego obiektu.
Policyjny Black Hawk pomógł strażakom w akcji gaszenia pożaru łąk w Biebrzańskim Parku Narodowym
Intensywna akcja gaśnicza
Pierwotnie gaszeniem pożaru zajęły się trzy zastępy straży pożarnej. W miarę rozwoju sytuacji i trudności w opanowaniu żywiołu, na miejsce skierowano łącznie aż siedem zastępów. Strażacy, mimo podjętych prób gaszenia ognia od środka, musieli w pewnym momencie ewakuować się z płonącego budynku ze względu na jego intensywność i zagrożenie dla ich życia.
Akcja gaśnicza była długa i wyczerpująca. Zakończyła się ona dopiero około godziny 1 w nocy, po opanowaniu wszystkich zarzewi ognia.
Charakterystyka obiektu
Spalona willa przy ulicy Waldorffa stanowi element zabudowy dawnej Wytwórni Amunicji, a od ubiegłego roku jest wpisana do rejestru zabytków. Samorząd zobowiązany jest do zachowania stojących przy Waldorffa przedwojennych obiektów, które są częścią kompleksu Fortu Bema.
Budynek ten jest niezamieszkałym pustostanem i znajduje się w zarządzie Agencji Mienia Wojskowego.

Skala zniszczeń i przyczyny
W wyniku pożaru spaleniu uległ częściowo dach oraz poddasze budynku. Stołeczny konserwator zabytków, Michał Krasucki, poinformował, że zawaliła się część dachu, jednak ocalały m.in. stropy. Na szczęście, nikomu nic się nie stało i nie odnotowano ofiar.
Na razie nie wiadomo, jak doszło do tej katastrofy. Mazowiecki konserwator zabytków, prof. Jakub Lewicki, przekazał, że przyczyny pożaru nie są znane. Nieoficjalnie udało się ustalić, że ogień mogli zaprószyć bezdomni, co jest jedną z hipotez branych pod uwagę.
Dalsze kroki i komentarze konserwatorów zabytków
Trwa szacowanie strat materialnych poniesionych w wyniku pożaru. Wojewódzki konserwator zabytków zawiadomił policję o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na zniszczeniu zabytkowej willi przy ul. Waldorffa 28 przy Forcie Bema. W czasie pożaru na miejsce przyjechał stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki, który o sytuacji poinformował wojewódzkiego konserwatora zabytków. Michał Krasucki przekazał, że budowlą zarządza Agencja Mienia Wojskowego.