Tragedia, która wydarzyła się w 12-piętrowym Grand Kartal Hotel w Turcji, ujawniła całą historię zaniedbań związanych z tym obiektem. Nie ma jednego winowajcy zdarzenia, do którego doszło w styczniu. Portal Duvar, opierając się na rozmowach m.in. z pracownikami hotelu, przekazał, że w pomieszczeniu nie było odpowiedniej, automatycznej instalacji przeciwpożarowej. Derya Basyilmaz została wyznaczona - wraz z gronem innych ekspertów - do sporządzenia dokładnego raportu na temat pożaru.

Przebieg tragedii i akcja ratunkowa
Dnia 21 stycznia, w tureckim kurorcie narciarskim Kartalkaya, pożar wybuchł około godziny 3:30 nad ranem na poziomie restauracyjnym hotelu. Ogień szybko rozprzestrzenił się na wyższe kondygnacje, co było spowodowane łatwopalnymi materiałami użytymi w konstrukcji wnętrz budynku. W momencie wybuchu pożaru w hotelu przebywało 234 gości (według innych doniesień 238).
Na miejsce zdarzenia natychmiast wysłano kilkanaście jednostek straży pożarnej, zespoły ratunkowe oraz medyczne, w tym 30 jednostek strażackich oraz 28 karetek pogotowia. Akcja gaśnicza była jednak wyjątkowo trudna. Ogień udało się opanować dopiero w godzinach popołudniowych, ale wiele osób zostało uwięzionych wewnątrz budynku, co przyczyniło się do wysokiej liczby ofiar.
W związku z zagrożeniem podjęto decyzję o ewakuacji pobliskich obiektów hotelowych. Działania ratownicze były utrudnione przez położenie hotelu na zboczu klifu. Resort Kartalkaya, leżący około 300 km na wschód od Stambułu, jest jednym z głównych kierunków zimowych wyjazdów w Turcji, a hotele w regionie Bolu są wypełnione po brzegi na początku dwutygodniowej przerwy zimowej dla szkół.
Śmiertelna pułapka i próby ucieczki
Śmiertelną pułapką okazały się także ewakuacyjne schody, które - według świadków - nie prowadziły na zewnątrz budynku i na co dzień były wykorzystywane jako zwykłe przejście między piętrami. Nieodpowiednia konstrukcja, bez zabezpieczeń, sprawiła, że dym szybciej przenosił się na górne kondygnacje hotelu. W hotelu brakowało systemu oddymiania, alarmy były wadliwe, personel nie był odpowiednio przeszkolony, a w budynku nie zainstalowano tryskaczy. Te braki sprawiły, że ogień rozprzestrzenił się błyskawicznie, uniemożliwiając skuteczną ewakuację gości.
Paniczne próby ucieczki przez gości hotelowych doprowadziły do dramatycznych scen. Agencja AP przekazuje, że dwie ofiary śmiertelne to osoby, które podjęły desperacką próbę ucieczki, skacząc z płonącego budynku. Telewizja NTV natomiast relacjonuje, że niektórzy goście hotelowi usiłowali opuścić ogarnięty ogniem obiekt, korzystając z improwizowanych lin z prześcieradeł. Ludzie krzyczeli, błagali o pomoc i wyskakiwali z okien, aby uciec przed żywiołem, który ogarnął 12-piętrowy obiekt w północno-zachodniej Turcji.
Pożar hotelu w Turcji: goście wydostają się przez okno, używając prześcieradeł
Dramatyczne relacje świadków
Świadkowie opisywali, co działo się, gdy w obiekcie pojawił się ogień. Nie tylko byli przerażeni ludzką tragedią, ale też uczuciem bezradności. Jeden ze świadków tragedii, Baris Salgur, pracujący w sąsiednim hotelu, powiedział mediom: „Widziałem ludzi, którzy krzyczeli z okien, prosząc o pomoc. Przynieśliśmy liny, poduszki i koce. Zanim przybyli strażacy, dwie kobiety wyskoczyły z górnych pięter”.
Inny świadek, Asli Atmaca, powiedział, że przyniósł na miejsce materace, by łagodzić skutki upadku dla tych, którzy skakali z okien. „Mimo naszych starań wiele osób straciło życie dosłownie na naszych oczach. To straszne” - ubolewał. Halime Cetin, pracownica sąsiedniego hotelu, powiedziała: „Nikogo nie było w pobliżu. Wzywali strażaków. Wybijali okna. Niektórzy nie mogli już znieść dymu i płomieni, więc skoczyli”.
Esra Karakisa dodała: „To było straszne. Byliśmy przerażeni. Ludzie krzyczeli, dzieci płakały i to nas szczególnie poruszyło. Chcieliśmy pomóc, ale nic nie mogliśmy zrobić. Nie mogłam patrzeć, to było takie przerażające”. Salgur opisał, że na najwyższych piętrach widział mężczyznę trzymającego dziecko i krzyczącego o materac, na który mógłby je rzucić. „Powiedzieliśmy mu, żeby był trochę spokojniejszy. Poczekał, a potem przyjechała straż pożarna i zabrała ich na zewnątrz, ale dziecko zmarło z powodu wdychania dymu” - powiedział.
Necmi Kepcetutan, instruktor jazdy na nartach, który był jednym z gości hotelu, przekazał, że obudził się, gdy w budynku zapanował chaos. Jak dodał, pomógł uratować około 20 osób. „Dym był duszący, ludzie mieli problem ze znalezieniem wyjścia ewakuacyjnego” - powiedział telewizji NTV.
Liczba ofiar i następstwa
W wyniku pożaru w hotelu Grand Kartal zginęło 78 osób, a 133 zostały ranne. Wcześniej donoszono o co najmniej 76 ofiarach śmiertelnych i 51 rannych. Minister spraw wewnętrznych Ali Yerlikaya powiedział, że do tej pory zidentyfikowano tylko 45 z 76 ciał. W środę odbyło się kilka pogrzebów ofiar, wśród których były całe rodziny.
Według doniesień Polskiej Agencji Prasowej, wśród gości hotelowych nie było obcokrajowców. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan ogłosił dzień żałoby narodowej, wyrażając solidarność z rodzinami ofiar. Flagi na budynkach rządowych i tureckich placówkach dyplomatycznych za granicą zostały opuszczone do połowy masztu, ponieważ w środę w Turcji ogłoszono dzień żałoby narodowej. Tragedia wzbudziła także szerokie zainteresowanie międzynarodowej opinii publicznej.
Dochodzenie i konsekwencje prawne
Władze tureckie intensywnie pracują nad ustaleniem przyczyn tej katastrofy. Wszczęto śledztwo, które ma ujawnić przyczynę wybuchu ognia, a także ewentualnych odpowiedzialnych za to zdarzenie. Do prowadzenia dochodzenia wyznaczono sześciu prokuratorów, którzy mają na celu wyjaśnienie okoliczności tego dramatycznego wydarzenia.
Wstępne dochodzenie wskazuje na możliwe zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Brak działających alarmów pożarowych oraz nieodpowiednio oznaczone drogi ewakuacyjne mogły znacząco przyczynić się do skali tragedii. Nie jest na razie znana dokładna przyczyna pożaru, który wybuchł nad ranem w restauracji i szybko ogarnął pozostałe części budynku. Śledztwo wykazało poważne zaniedbania w zakresie bezpieczeństwa. Ogień szybko rozprzestrzenił się po budynku, gdy uszkodził instalację doprowadzającą gaz, a następnie ogarnął drewniany sufit.
Co najmniej dziewięć osób zostało zatrzymanych w celu przesłuchania, w tym właściciel hotelu. Śledczy zatrzymali cztery osoby, w tym właściciela hotelu i osoby odpowiedzialne za utrzymanie budynku. Włodarz miejscowości stwierdził w sieci, że decyzja o ich zatrzymaniu nie została zarządzona zgodnie z prawem, mówiąc: „Nie wydano pozwolenia na dochodzenie”.
W piątek sąd w Turcji ogłosił wyrok w sprawie tragicznego pożaru, do którego doszło w styczniu w hotelu w ośrodku narciarskim w prowincji Bolu. Turecki sąd skazał właściciela hotelu w ośrodku narciarskim oraz 10 innych osób na dożywocie za poważne zaniedbania, które doprowadziły do tragicznego pożaru. Na ławie oskarżonych zasiedli właściciel hotelu, jego żona, dwie córki, członkowie zarządu ośrodka, a także zastępca burmistrza i zastępca komendanta straży pożarnej. Oskarżeni nie przyznają się do winy i zapowiadają apelację. Od początku procesu rodziny ofiar aktywnie uczestniczyły w rozprawach, organizując demonstracje przed budynkiem sądu.

Potrzeba zmian w bezpieczeństwie turystyki
Katastrofa w Kartalkaya uwypukla potrzebę zwiększenia nadzoru nad bezpieczeństwem w obiektach turystycznych. Pożar w tureckim kurorcie narciarskim Kartalkaya to tragiczne przypomnienie o znaczeniu bezpieczeństwa w miejscach publicznych. W obliczu tej katastrofy konieczne są zmiany w podejściu do zarządzania ryzykiem w hotelach i innych obiektach turystycznych. Wprowadzenie bardziej rygorystycznych przepisów i nadzoru może zapobiec podobnym tragediom w przyszłości, chroniąc życie i zdrowie zarówno turystów, jak i pracowników.