Pożary hal i hurtowni w Płocku: Szczegółowe informacje o zdarzeniach i akcjach gaśniczych

Wielki pożar hali produkcyjnej na ulicy Przemysłowej

W czwartek, 3 stycznia 2013 roku, około godziny 2 w nocy, w Płocku wybuchł rozległy pożar hali produkującej taśmy budowlane. Obiekt, należący do firmy wytwarzającej samoprzylepne taśmy, zlokalizowany był na ulicy Przemysłowej, na peryferiach miasta, w części znanej z obecności licznych hurtowni i magazynów.

płonąca hala przemysłowa w nocy

Przebieg zdarzenia i akcja gaśnicza

Hala, będąca budynkiem parterowym o powierzchni około ośmiu tysięcy metrów kwadratowych, została niemal w całości objęta ogniem, a jej dach zawalił się. Rzecznik płockiej komendy Państwowej Straży Pożarnej, Jacek Starczewski, poinformował, że w akcji gaśniczej brało udział ponad 25 jednostek straży pożarnej, w tym około 100 strażaków. Jednostki te przybyły nie tylko z Płocka, ale także z pobliskich miejscowości, takich jak Sochaczew, Gostynin czy Sierpc.

Na początku strażacy mieli duże problemy z opanowaniem ognia. Trudność akcji wynikała również z faktu, że miejscowe hydranty nie działały prawidłowo, co zmusiło strażaków do dowożenia wody. Około godziny 6 rano sytuacja została opanowana, a po kilku godzinach strażakom udało się zapanować nad pożarem hali.

Pożar Kampera marki Fiat. Ostrów Wielkopolski. ul. Witosa. Interwencja Straży Pożarnej.

Jacek Starczewski podkreślał, że głównym celem było niedopuszczenie do przedostania się ognia na sąsiednie zabudowania. "Hala cały czas płonie. Nie dopuszczamy do przedostania się ognia na sąsiednie zabudowania. Chronimy między innymi budynek administracyjno-biurowy, który połączony jest z halą" - mówił rzecznik. Dodał również, że "pożar się nie rozprzestrzenia. Ogień zamknął się w obrębie hali, która jednak dalej intensywnie się pali". Strażacy skupiali się na ochronie sąsiednich budynków, które na szczęście nie były domami mieszkalnymi, lecz obiektami administracyjno-biurowymi.

Zagrożenia i substancje chemiczne

W objętej ogniem hali znajdowały się substancje chemiczne wykorzystywane do produkcji, w tym farby, lakiery, folia i papier, co dodatkowo utrudniało akcję gaśniczą. Szczególne obawy budziły palące się taśmy, kleje i chemikalia. Andrzej Hasa, szef płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ), w rozmowie z "Gazetą" podał, że na terenie fabryki składowano m.in. 12 tysięcy litrów toluenu, łatwopalnego organicznego rozpuszczalnika.

infografika o toksyczności i zastosowaniach toluenu

Toluen, choć mniej toksyczny niż benzen, jest wciąż szkodliwy m.in. dla układu oddechowego, nerwowego i immunologicznego, a także nerek i wątroby. Może również wywoływać podrażnienia oczu i skóry. Oprócz toluenu, w hali znajdowały się inne rozpuszczalniki, farby drukarskie i lakiery, choć ich dokładne ilości nie były jeszcze ustalone. Hasa zaznaczył, że wszystkie te substancje chemiczne są szkodliwe dla zdrowia. W związku z obecnością tak dużej ilości węglowodoru, pojawiły się pytania o to, czy toluen był odpowiednio składowany i zabezpieczony na wypadek pożaru lub awarii.

Reakcja i bezpieczeństwo mieszkańców

Na szczęście, około 40 pracowników hali produkcyjnej, którzy przebywali w niej w chwili wybuchu pożaru na nocnej zmianie, zdążyło się ewakuować, zanim ogień rozprzestrzenił się na cały obiekt. W sumie zakład zatrudniał około 160 osób. Z uwagi na akcję gaśniczą, część ulic w pobliżu hali została zamknięta dla ruchu samochodowego.

Ze względu na duże zadymienie spowodowane pożarem, ewakuowano również pracowników i petentów Powiatowego Urzędu Pracy w Płocku. W komunikacie urzędu poinformowano, że "w związku z zagrożeniem spowodowanym pożarem w dniu dzisiejszym godziny pracy urzędu zostały skrócone".

Andrzej Hasa z WIOŚ uspokajał jednak, że poważnego zagrożenia dla mieszkańców Płocka nie było. Stwierdził, że w okolicy płonących hal nie znajdowały się budynki mieszkalne, a obszar jest typowo przemysłowy. Dodatkowo, tej nocy szczęśliwie nie było wiatru w kierunku miasta, co sprawiło, że dym unosił się do góry.

Dalsze działania i przyczyna pożaru

Przed południem, po częściowym ugaszeniu ognia, rozpoczęły się prace przy demontażu zniszczonego budynku. Strażacy prowadzili roboty przy użyciu ciężkiego sprzętu w miejscach, gdzie pożar został już opanowany. Jak podkreślali strażacy, rozbiórka musiała przebiegać jak najszybciej, aby umożliwić dostęp do elementów przywalonych konstrukcją i ustalić wstępne przyczyny pożaru. Na razie nie jest znana dokładna przyczyna wybuchu ognia.

Pożar hurtowni motoryzacyjnej Motocar na ulicy Dobrzyńskiej

W Płocku odnotowano również inny poważny incydent pożarowy, który objął budynek hurtowni motoryzacyjnej firmy Motocar przy ulicy Dobrzyńskiej. Ogień pojawił się około godziny 21:30. Walka z płomieniami trwała całą noc.

zdjęcie nocnego pożaru hurtowni

Wybuch ognia i akcja gaśnicza

W hurtowni składowano materiały łatwopalne, takie jak smary, oleje i opony, co spowodowało szybkie rozprzestrzenienie się ognia na cały obiekt. Straż określiła rozmiary pożaru jako bardzo duże, a intensywność zadymienia była znaczna ze względu na rodzaj palących się materiałów.

Rzecznik straży pożarnej, Jacek Starczewski, informował, że w akcji gaśniczej brało udział 16 wozów strażackich i około 50 strażaków. Były to jednostki Państwowej Straży Pożarnej, Ochotniczej Straży Pożarnej oraz zakładowych straży PKN Orlen. Sytuacja została opanowana, jednak strażacy wciąż pracowali na miejscu, dogaszając tlące się płomienie.

Skutki i dochodzenie

Z informacji przekazanych przez policję wynika, że na szczęście nikomu nic się nie stało. Krzysztof Piasek, rzecznik płockiej policji, poinformował, że po zakończeniu działań gaśniczych, na teren pogorzeliska wejdzie policja wraz z prokuratorem i biegłym z zakresu pożarnictwa w celu zabezpieczenia miejsca i ustalenia przyczyn pożaru. Na razie przyczyna wybuchu ognia pozostaje nieznana.

tags: #pozar #hurtowni #w #placku