W ostatnich miesiącach ulica Jaracza w Ostrołęce była świadkiem dwóch odrębnych incydentów pożarowych, które zmobilizowały lokalne służby ratunkowe. Oba zdarzenia, choć różne w swojej genezie, na szczęście nie pociągnęły za sobą ofiar w ludziach, a szybka reakcja mieszkańców i służb pomogła w opanowaniu sytuacji.
Pożar wózka dziecięcego na klatce schodowej
Syreny alarmowe i gryzący dym na klatce schodowej zmąciły spokój mieszkańców jednego z bloków przy ulicy Jaracza w Ostrołęce. Do zdarzenia doszło we wtorek, 5 stycznia, około godziny 20:45. Na klatce schodowej jednego z bloków przy ulicy Jaracza zauważono duże zadymienie, co natychmiastowo skłoniło do wezwania straży pożarnej oraz policji.

Ratownicy szybko zlokalizowali źródło zadymienia. Okazało się, że płonie wózek dziecięcy, znajdujący się przed wejściem do jednego z mieszkań. Prawdopodobnie był to akt wandalizmu, a sprawca odpowiedzialny za ten czyn wykazał się wyjątkową bezwzględnością.
Na szczęście w wyniku tego zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń. Wzorowa postawa mieszkańców jednego z bloków przy ulicy Jaracza w Ostrołęce zapobiegła potencjalnej tragedii. Dzięki szybkiej reakcji na zagrożenie, na miejscu błyskawicznie pojawiły się służby ratunkowe, co wpłynęło na pozytywne zakończenie całego zdarzenia.
Zadymienie w mieszkaniu: Zapomniany posiłek
Kolejny incydent miał miejsce w czwartek, 12 marca, tuż po godzinie 9:00. Lokatorzy bloku poczuli niepokojący swąd wydobywający się z jednego z mieszkań. Nie bagatelizując zagrożenia, natychmiast wezwali pomoc, dzwoniąc na numer alarmowy. Na miejsce skierowano trzy jednostki straży pożarnej oraz patrol policji.
Pieszyce, strażacy ratują życie mężczyźnie w zadymionym mieszkaniu 2016 04 30
Po przybyciu pod wskazany adres strażacy potwierdzili silną woń spalenizny na klatce schodowej oraz kłęby dymu wydostające się z konkretnego lokalu. Mimo wielokrotnego pukania, nikt nie otwierał drzwi, a wewnątrz panowała cisza.
Akcja przez balkon: Co znaleźli strażacy?
W obliczu realnego zagrożenia dowódca akcji podjął decyzję o wejściu do mieszkania od strony balkonowej. Po sforsowaniu zabezpieczeń strażacy weszli do środka, gdzie zastali bardzo gęste zadymienie. Wewnątrz lokalu nikogo nie było, panowało duże zadymienie. Źródłem dymu była potrawa w garnku pozostawiona na uruchomionej kuchni - relacjonuje st. kpt. Adrian Stupski, rzecznik prasowy ostrołęckiej straży pożarnej.
Służby sprawnie oddymiły kuchnię oraz pozostałe pomieszczenia, eliminując zagrożenie pożarowe. Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie odniósł obrażeń, a samo mieszkanie nie doznało poważnych uszkodzeń - poza spalonym posiłkiem i koniecznością wietrzenia. Po zakończeniu działań gaśniczych lokal przekazano policji.