W Żaganiu doszło do niebezpiecznych zdarzeń w budynkach wielorodzinnych, w których niezbędna była natychmiastowa interwencja służb mundurowych oraz straży pożarnej. W obu przypadkach kluczowym wyzwaniem dla ratowników było silne zadymienie oraz zagrożenie życia mieszkańców.

Akcja ratunkowa przy ulicy Gimnazjalnej
W środę, 19 lutego, w budynku przy ulicy Gimnazjalnej w Żaganiu wybuchł pożar. Pierwsi na miejscu zjawili się funkcjonariusze policji: sierżant sztabowy Karol Kozak oraz starszy posterunkowy Iga Świątek. Mundurowi bez wahania wbiegli do płonącej kamienicy, aby przeprowadzić ewakuację mieszkańców.
Sytuacja wewnątrz budynku była skrajnie trudna. W całym obiekcie panowało bardzo duże zadymienie, a część lokatorów nie była w stanie samodzielnie opuścić swoich mieszkań. Policjanci sprawnie wyprowadzali osoby zagrożone z budynku. Akcja odbywała się w warunkach wysokiej temperatury, która powodowała, że z sufitu zaczęły spadać fragmenty stropu.
Łącznie z płonącego budynku ewakuowano 13 osób, w tym piątkę dzieci. Mieszkańcy zostali zbadani przez załogę pogotowia ratunkowego. Jeden z lokatorów, 65-letni mężczyzna, wymagał przewiezienia do szpitala w celu wykonania dodatkowych badań, jednak jego życiu nic nie zagraża.

Pożar na placu Bema
Do innego, tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w budynku mieszkalnym na placu Bema w Żaganiu. Gdy strażacy przybyli na miejsce, pożar był już bardzo rozwinięty, a duże płomienie objęły dach. Płonął nie tylko strych, ale również całe mieszkanie.
Akcja gaśnicza była niezwykle wymagająca. Jak opisał rzecznik PSP w Żaganiu, Paweł Grzymała, spadające z dachu dachówki przecinały strażackie węże, które trzeba było wymieniać w trakcie działań. Na miejscu pracowało łącznie 49 strażaków.
Skutki zdarzenia na placu Bema
W wyniku pożaru z budynku ewakuowano 19 osób, w tym troje dzieci. Jedna z ewakuowanych osób była nieprzytomna z powodu zatrucia gazami i została przetransportowana do szpitala. Po ugaszeniu ognia, w trakcie przeszukiwania pogorzeliska, strażacy odkryli ciało mężczyzny. Obecnie w sprawie jego śmierci śledztwo prowadzi policja oraz prokurator.
Według informacji przekazanych przez straż pożarną, budynek został wyłączony z użytkowania, gdyż nie nadaje się do dalszego zamieszkania. Wszyscy lokatorzy znaleźli schronienie u swoich rodzin lub znajomych.