Klasztor Bernardynów w Alwerni, zabytkowy obiekt o bogatej historii i znaczeniu kulturowym, w marcu 2011 roku dwukrotnie stał się areną dramatycznych wydarzeń związanych z pożarami. Pierwszy, rozległy pożar, który wybuchł w nocy z 6 na 7 marca, spowodował ogromne zniszczenia, lecz szczęśliwie nikt nie ucierpiał. Niestety, kilka dni później, podczas dogaszania niewielkiego pożaru na zgliszczach, doszło do tragicznego wypadku, w którym zginął naczelnik miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.
Pierwszy Pożar: Noc z 6 na 7 Marca 2011 roku
W niedzielny wieczór, 6 marca 2011 roku, w zabytkowych zabudowaniach klasztornych Ojców Bernardynów w Alwerni (pow. chrzanowski) wybuchł pożar. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ogień pojawił się w rejonie kotłowni i szybko przedostał się na poddasze. Pożar strawił około tysiąca metrów kwadratowych pokrycia zespołu klasztornego, niszcząc prawie cały dach klasztoru i kościoła oraz jedną z wież. "Ogień strawił dach budynku mieszkalnego oraz fragment pokrycia nad częścią sakralną. Spaliła się także mała wieża kościelna" - informował st. kpt. Wojciech Rapka, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Chrzanowie.

Akcja Gaśnicza i Skutki Zniszczeń
W akcji gaśniczej brało udział łącznie 337 strażaków z 91 zastępów z województwa małopolskiego i śląskiego. Pomimo trudnych warunków, sytuację opanowano około godziny 4 rano, jednak działania zabezpieczające i porządkowe, w tym dogaszanie tlących się elementów, trwały przez kilkadziesiąt godzin, aż do czwartku, 10 marca. W znacznym stopniu ucierpiała także sama świątynia, której świeżo odrestaurowane polichromie i ołtarze na skutek walki z pożarem zostały zabrudzone i zawilgocone. Choć nikt nie ucierpiał fizycznie, straty materialne szacowane są na wiele milionów złotych.
Prowincjał bernardynów w godzinach wieczornych wydał oświadczenie, w którym podziękował wszystkim, którzy z poświęceniem ratowali sanktuarium. Szczególne słowa wdzięczności skierował pod adresem Metropolity Krakowskiego ks. kard. Stanisława Dziwisza, który już w poniedziałek popołudniem przybył na miejsce pożaru, okazując osobiste zainteresowanie zaistniałą sytuacją.

Śledztwo w Sprawie Pożaru
Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie wszczęła śledztwo w sprawie pożaru. Śledztwo znajduje się na początkowym etapie, a zakładane są różne wersje powstania ognia. Jedną z nich jest możliwość cofnięcia iskry pod dach przez silny wiatr wiejący wówczas. Na ten temat w toku śledztwa mieli wypowiedzieć się biegli.
Tragiczny Drugi Pożar i Śmierć Naczelnika OSP
Zaledwie kilka dni po pierwszym pożarze, w środę, 16 marca, na zgliszczach klasztoru ponownie zauważono pożar. Prawdopodobnie żar w drewniano-trzcinowo-gipsowych stropach tkwił jeszcze od pożaru w nocy z niedzieli na poniedziałek. Członkowie społecznej straży pilnującej Alwerni zauważyli dymy idące z piętra nad wejściem do kancelarii. "W tę środę wiał olbrzymi wiatr, taki sam jak w noc pożaru. Może to on wzniecił ogień?" - zastanawiał się Jan Rychlik, burmistrz Alwerni. Środowa akcja gaśnicza nie trwała długo, około godziny.
Film instruktażowy przygotowany przez Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach
Śmierć Jerzego Wojtonia
Podczas dogaszania tego niewielkiego pożaru doszło do tragicznego wypadku. Jerzy Wojtoń, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Alwerni, zginął. Prawdopodobnie podczas przeszukiwania zgliszczy spadł z dachu z wysokości kilku metrów. Nikt nie widział momentu upadku; strażacy znaleźli go nieprzytomnego na kamiennej posadzce na dziedzińcu klasztoru. Ojciec Zbigniew Krystek, zastępca gwardiana klasztoru, opowiadał: "Nie odbierał, to poszedłem na miejsce. Nie mógł odebrać. Leżał w czarnym worku."
Jerzy Wojtoń był zasłużonym strażakiem z wieloletnim doświadczeniem, od 11 lat pełnił funkcję naczelnika alwerniańskiej OSP. "Był podporą naszej straży" - zapewniał Marian Wilk, prezes OSP w Alwerni, dodając: "Był człowiekiem do wszystkiego: szkoleń, napraw samochodów, papierkowych spraw." Zostawił żonę i dwójkę dzieci, z których był bardzo dumny. Córka działała w OSP, a syn od marca rozpoczął pracę w Państwowej Straży Pożarnej, kontynuując rodzinne tradycje strażackie. Koledzy Jerzego Wojtonia byli załamani tragedią, wspierając rodzinę zmarłego w organizacji pogrzebu. Msza planowana była na Rynku, przy małej kapliczce.

Śledztwo w Sprawie Śmierci
Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci Jerzego Wojtonia. Wiele wskazuje na to, że był to nieszczęśliwy wypadek, choć dokładne okoliczności tragedii pozostawały niejasne, gdyż nikt nie był świadkiem zdarzenia.
Odbudowa i Wsparcie dla Klasztoru
Zaraz po pożarze, dzień po zdarzeniu, członek zarządu województwa Witold Latusek deklarował pomoc w odbudowie klasztoru. Władze klasztoru we współpracy z władzami Alwerni szybko opracowały niezbędne dokumenty i złożyły wniosek o wsparcie finansowe z budżetu województwa. 15 marca Zarząd Województwa Małopolskiego podjął decyzję o przeznaczeniu 500 tys. zł z puli dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytkach wpisanych do rejestru zabytków, na wsparcie najpilniejszych prac w klasztorze w Alwerni. Wsparcie finansowe zadeklarowało również Ministerstwo Kultury.
Burmistrz Alwerni Jan Rychlik również zapowiedział wsparcie odbudowy, podkreślając: "Czeka nas ogrom pracy. Nie wyobrażamy sobie, żeby klasztor nie został odbudowany, bo od niego pochodzi nasze miasto i gmina. Jest dla nas bardzo ważny". Wskazał, że pierwszym etapem będzie zabezpieczenie obiektu, a następnie jego odtworzenie i przywrócenie do świetności. Do Alwerni zgłaszali się również politycy i inne osoby, deklarując pomoc w odbudowie zabytku.

Działania Zakonników i Społeczności
Sami zakonnicy, choć pozbawieni domu, od razu przystąpili do działania. Na swojej stronie internetowej umieścili galerię zdjęć płonącego i spalonego klasztoru, na bieżąco informując o postępach prac nad zabezpieczaniem zabytku. Powstał także Komitet Odbudowy Klasztoru oo. Bernardynów, którego przewodniczącym został gwardian o. Bartłomiej Mazurkiewicz, a honorowym przewodniczącym aktor Andrzej Grabowski. Bernardyni podali harmonogram niezbędnych prac, zaczynający się od przykrycia kościoła, potem klasztoru i sprzedaży zniszczonej blachy miedzianej. W związku z pożarem wszystkie msze św. i nabożeństwa były tymczasowo odprawiane w sali OSP w Alwerni. Zakonnicy wyrazili nadzieję, że "wspólnym wysiłkiem wszystkich kochających to miejsce, klasztor znów osiągnie swoją świetność".
Klasztor w Alwerni: Historia i Znaczenie
Klasztor w Alwerni (powiat chrzanowski) powstał w 1616 roku z inicjatywy Krzysztofa Korycińskiego, właściciela pobliskich dóbr. Jego pierwowzór znajduje się we Włoszech, w Toskanii - to góra La Verna, na której św. Franciszek często spędzał czas na modlitwie i poście, i gdzie w 1224 roku otrzymał stygmaty. Od włoskiej góry La Verna, do której nawiązywał, pochodzi nazwa Alwerni.
Alwernia znana jest jako miejsce kultu obrazu Pana Jezusa "Ecce Homo", czczonego tu jako ikona Miłosierdzia Bożego. Do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Alwerni przybywają liczne pielgrzymki z okolicy, zwłaszcza z Górnego Śląska. Klasztor ten ma ogromne znaczenie dla lokalnej społeczności, co podkreślił burmistrz Alwerni Jan Rychlik, mówiąc: "Gdyby nie klasztor, nie byłoby Alwerni".
