Polska historia i współczesność są świadkami różnorodnych incydentów pożarowych, od niszczycielskich pożarów kombajnów podczas żniw, po historyczne katastrofy w zagłębiach naftowych. Poniższa artykuł przedstawia zarówno niedawne zdarzenia, jak i zapomniane dzieje walki z ogniem.
Współczesne Pożary Kombajnów: Zagrożenie Podczas Żniw
Sezon żniwny, choć kluczowy dla rolnictwa, niesie ze sobą również ryzyko poważnych incydentów pożarowych. Kombajny, intensywnie pracujące w wysokich temperaturach i suchym środowisku, są szczególnie narażone na zapłon. Brak dnia, kiedy nie piszemy o pożarach na polu.
Pożar Kombajnu w Płońsku
Do stanowiska kierowania straży pożarnej w Płońsku zgłoszenie o pożarze kombajnu wpłynęło po godzinie drugiej w nocy. W momencie przyjazdu pierwszych jednostek na miejsce, sytuacja była już bardzo poważna. Kombajn w całości objęty był wysokimi płomieniami. Według wstępnych ustaleń strażaków, najbardziej prawdopodobną przyczyną wybuchu ognia było zatarcie się jednego z łożysk w mechanizmie tnącym lub napędowym maszyny.
Najważniejszą informacją jest fakt, że operator kombajnu zdołał bezpiecznie opuścić kabinę. Nie odniósł on żadnych obrażeń. Niemniej jednak, zniszczenia są dotkliwe.

Ogromny Kombajn Spłonął w Ostrowie na Kujawach
Olbrzymi kombajn poszedł z dymem! Do pożaru doszło 20 lipca 2024 roku o godzinie 17:34 w miejscowości Ostrowo na Kujawach. Jako pierwsi na pomoc wyruszyli strażacy z OSP w Kruszwicy. Kombajn zapalił się podczas pracy na polu. Ogień stanowił ogromne zagrożenie dla 20 hektarów zboża na pniu.
Po dojeździe pierwszych jednostek na miejsce pożaru zgłoszenie zostało potwierdzone. „Po dojechaniu naszego zastępu kombajn był całkowicie objęty ogniem. Na palący się kombajn podano razem 3 prądy wody oraz broniono również zboża. Spaleniu uległ całkowicie cały kombajn oraz kilkanaście metrów kwadratowych ścierniska” - relacjonują strażacy z OSP w Kruszwicy. Łącznie w działaniach brało udział 6 zastępów OSP i PSP.
Pożar pól podczas żniw w Kuźnicy Katowskiej +obszerny opis
Historyczne Pożary w Borysławiu: Dziedzictwo Naftowe w Płomieniach
Borysław, miasto położone w historycznej Galicji, był niegdyś sercem polskiego przemysłu naftowego. Jego bogactwem były złoża ropy naftowej, które przez dziesięciolecia przyciągały inwestorów i pracowników, ale także stanowiły źródło ogromnych zagrożeń.
Rozwój Zagłębia Naftowego w Borysławiu
Około 1840 r. funkcjonowało tam zaledwie kilka małych szybów. Pod koniec XIX w. było ich już kilkanaście tysięcy. W tym czasie Borysław leżał na terenie zaboru austriackiego. W międzywojniu Borysław urósł pod względem obszaru do trzeciego miasta w Polsce, po Warszawie i Łodzi, wchłaniając okoliczne wsie. Jedną z nich były Tustanowice, gdzie funkcjonował znany w Polsce szyb Oil City.

Tragiczny Pożar Szybów Naftowych w 1908 Roku
Początek i Rozwój Katastrofy
W Borysławiu co kilka lat wybuchały groźne pożary. Przyczyną były niekontrolowane erupcje mieszaniny gazów i ropy pod ciśnieniem. Największy pożar w historii wybuchł 4 lipca 1908 r. ok. godz. 14.30. Przyczyną była gwałtowna burza z wyładowaniami, od których zapaliło się kilka szybów: Litwa 3, Żelazny, Hadwiga, Celebes i Oil City. Ten ostatni należał do największych w Zagłębiu Borysławskim. Właścicielem była berlińska firma Braun i Bermann, a dzienne wydobycie utrzymywało się na poziomie 2 tys. ton ropy.
Obok szybu, w zbiornikach gromadzono tysiące ton ropy zapasowej. Pożar przeniósł się z szybu na te właśnie zbiorniki. Kłęby dymu i jęzory ognia sięgały na wysokość 200 m.

Akcja Ratunkowa i Unikalna Jednostka "Gasicieli Ognia"
Brak dróg i chaotyczna zabudowa uniemożliwiały podjęcie akcji ratunkowej. Ok. godziny 17.30 przybyli na miejsce starosta Stanisław Noel i komisarz górniczy Apolinary Mokry. W tym samym czasie czynności podjęła zawodowa straż pożarna z Borysławia. Na pobliskim wzniesieniu ustawiono kilka sikawek ręcznych, z których polewano płonące szyby i zbiorniki. Udało się jedynie zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia.
Do Borysławia przybyli również członkowie Krajowego Związku Producentów Ropy ze Lwowa. Podjęto decyzję o sprowadzeniu na miejsce zdarzenia 150 żołnierzy z jednostki saperskiej z Przemyśla. Wojsko przybyło o godz. 1.00 w nocy, a oddziały skierowano natychmiast w rejon Oil City.
Do akcji przystąpił również oddział ratunkowy „gasiciele ognia”. Ta nietypowa ekipa ratownicza składała się ze 180 osób, w większości narodowości żydowskiej, zatrudnionych na stałe jako robotnicy w tamtejszych kopalniach. W zakresie ich obowiązków był udział w akcjach ratowniczych przy pożarach szybów. Przy Oil City podzielono „gasicieli” na dwie grupy. Ich zadaniem było noszenie na plecach worków z ziemią i gliną i wrzucanie ich z bliskiej odległości w ogień. Każdy gasiciel nosił na głowie mokry kaftan, szmatę lub ręcznik, co izolowało go od ciepłoty. Po wrzuceniu ziemi, gasiciel wracał po nowy worek. Worki napełnili saperzy z Przemyśla.
W ten sposób ziemia tłumiła ogień i dusiła wydobywające się gazy. Dzięki temu zmniejszała się z godziny na godzinę powierzchnia pożaru i odległość konieczna do dotarcia do szybu.
