Tragiczny pożar w Wielkanoc
W Wielkanocny Poniedziałek, o godzinie 7:08, strażacy otrzymali wezwanie do pożaru kościoła. Ogień strawił znaczną część budynku, w tym poszycie dachowe i ołtarz. Choć częściowo zniszczone, istniała nadzieja na ocalenie stacji Drogi Krzyżowej.

Przebieg zdarzeń i akcja ratunkowa
Na miejscu zdarzenia strażacy zastali dym wydobywający się z wieży kościelnej oraz spod poszycia dachu. Według komendanta Powiatowej Straży Pożarnej w Sulęcinie, Waldemara Koniecznego, który kierował akcją, ogień najprawdopodobniej zapalił się od wystroju bocznego ołtarza, a następnie przeniósł na poddasze przez drewniany sufit. W akcji gaśniczej brało udział 12 zastępów strażackich.
Mieszkańcy wsi, mieszkający w sąsiedztwie kościoła, przybyli na miejsce od samego początku zdarzenia. Ze smutkiem obserwowali płonącą świątynię, starając się pomóc w każdy możliwy sposób. "Ratowaliśmy to, co mogliśmy. Wiele rzeczy się po prostu stopiło, bo temperatura była w kościele bardzo wysoka. To, co można było wynieść, wynosiliśmy w ekspresowym tempie" - relacjonuje Jerzy Koza.
Skala zniszczeń i straty materialne
Pożar spowodował zniszczenie cennych chorągwi, z których każda warta była 10-15 tys. zł. Szczególnie dotkliwa była utrata ołtarza Matki Boskiej, jednego z trzech ołtarzy w kościele. Istnieją przypuszczenia, że ołtarz ten pochodził z 1695 roku. W świątyni znajdowało się wiele cennych, przedwojennych przedmiotów i kosztowności, które w większości stopiły się w wysokiej temperaturze. Praktycznie nic cennego nie pozostało.
Sołtys podkreślił, że nowy dach, który niedawno został położony, uratował kościół przed całkowitym zniszczeniem. "Nie tak dawno remontowaliśmy dach. I to było jak ratunek."
Konsekwencje pożaru i dalsze kroki
Msza święta w poniedziałek odbyła się w remizie strażackiej, a kolejne nabożeństwa zaplanowano tam również w środę, sobotę i niedzielę. Kościół pozostaje zamknięty ze względu na ryzyko zawalenia się jego części. Parafianie oczekują na ekspertyzę budowlaną, która określi stan techniczny świątyni i pozwoli na określenie terminu jej ponownego otwarcia.
Potwierdzono, że pożar nie był wynikiem podpalenia. Parafianie zdają sobie sprawę, że ubezpieczyciel prawdopodobnie nie pokryje wszystkich kosztów odbudowy, a może zabraknąć nawet miliona złotych. Otwarto konto bankowe i planowane są zbiórki pieniędzy. Po uzyskaniu zgody, parafianie zamierzają samodzielnie sprzątać i remontować kościół w miarę swoich możliwości.
Proboszcz, ks. Adam Wijatkowski, nie chciał komentować zdarzenia, stwierdzając, że jest jeszcze za wcześnie na rozmowy.
Podobne zdarzenia i ogólne przyczyny pożarów w obiektach sakralnych
W czwartek, 20 czerwca, w południe, ogień wybuchł w kościele filialnym pw. św. Piotra i Pawła Apostoła w Lutolu Suchym, w powiecie międzyrzeckim. Ogień szybko objął dach i wieżę kościoła, który jest neogotycką budowlą z XIX wieku. W akcji gaśniczej uczestniczyło 20 jednostek straży pożarnej, w tym jednostki z Międzyrzecza, Świebodzina i Gorzowa Wielkopolskiego. Po blisko czterech godzinach walki z żywiołem, strażakom udało się dogasić pożar. Wezwano również grupę strażaków wysokościowych z Zielonej Góry, aby zabezpieczyć krzyż na iglicy wieży przed ewentualnym runięciem.
Wstępne ustalenia biegłego z dziedziny pożarnictwa wskazują, że najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Prokuratura prowadzi śledztwo z artykułu 163 Kodeksu karnego, dotyczącego sprowadzenia zdarzenia zagrażającego mieniu wielkich rozmiarów. W przypadku tego pożaru nie ma jeszcze podejrzanych.

Przykładem podobnego zdarzenia jest pożar kościoła w Mojuszu na Pomorzu, który według prokuratorów wywołało zwarcie instalacji elektrycznej. W tym przypadku spłonął cały dach, a znaczna część wyposażenia uległa zniszczeniu, pozostawiając jedynie ściany.
Warto również wspomnieć o pożarze wieży katedralnej w Gorzowie Wielkopolskim, który miał miejsce 1 lipca 2017 roku. Po dwuletnim dochodzeniu prokuratura postawiła w stan oskarżenia dwóch proboszczów. Biegli stwierdzili, że przyczyną pożaru było zwarcie w instalacji elektrycznej.
Dane Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej wskazują, że w 2018 roku odnotowano 113 pożarów na terenach kościelnych, z czego 23 dotyczyły obiektów kościelnych. W poprzednich latach liczba ta była wyższa: 139 pożarów w 2017 roku i 164 w 2016 roku.
Strażacy zwracają uwagę, że najsłabszym czynnikiem w zapobieganiu pożarom jest człowiek. Niepokojące jest, że wiele pożarów wybucha podczas prac remontowych. Obiekty zabytkowe wymagają szczególnej uwagi w zakresie właściwego zabezpieczenia przeciwpożarowego, za co odpowiedzialność ponosi zarządca obiektu.
Analiza pożarów zabytkowych obiektów sakralnych wskazuje, że najczęstszą przyczyną jest zaniedbanie człowieka, w tym zły stan starych instalacji elektrycznych. Przykładem mogą być pożary w Biskupicach (2018) czy w kościele św. Doroty w Rogowie koło Żnina (2014).
Inne zagrożenia to m.in. nieostrożne prace remontowe, jak w przypadku pożaru w kościele pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Ciężkowie, gdzie ucierpiały zabytkowe organy. Również nieostrożne używanie otwartego ognia lub materiałów pirotechnicznych stanowi potencjalne ryzyko.
Wśród innych odnotowanych pożarów obiektów sakralnych znajdują się:
- Pożar kościoła pw. św. Doroty w Mileszkach w Łodzi (2015) - spłonął doszczętnie.
- Pożar kościoła pw. św. Antoniego w Braniewie (2016) - zawaliła się konstrukcja dachu.
- Pożar barokowego kościoła pw. św. Antoniego Padewskiego we wsi Florczaki (2016) - stopiły się zabytkowe organy, zniszczono wyposażenie.
- Pożar Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Międzyrzeczu Górnym (2016) - zawalił się strop, spłonęła część wyposażenia.
- Pożar Kaplicy pw. Ikony Matki Bożej „Wszystkich Strapionych Radość" w Knorydach (2016) - spłonęła doszczętnie, sprawcy podpalenia zostali zatrzymani.
- Pożar kościoła pw. św. Jana Nepomucena w Kliczkowie Małym (2017).
Jędrzej Pawlak o przyczynach pożarów lasów
tags: #pozar #kosciola #kolo #swiebodzina