Kościół Świętych Piotra i Pawła w Krakowie i wpływ wielkiego pożaru miasta

Kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Krakowie jest jednym z najważniejszych zabytków architektury nowożytnej w Polsce, a także pierwszą świątynią w Krakowie wzniesioną w stylu barokowym. Jego historia i majestat są ściśle związane z dziejami miasta, które doświadczyło wielu przeobrażeń, w tym skutków wielkiego pożaru w 1850 roku.

Historia i Architektura Kościoła Świętych Piotra i Pawła

Budowę obecnej świątyni rozpoczęto w 1596 roku, prawdopodobnie według planów Giovanniego de Rossis, naczelnego jezuickiego architekta w Rzymie. Kościół był budowany dla jezuitów z fundacji króla polskiego Zygmunta III Wazy. Świątynia nawiązuje bryłą, układem przestrzennym i kształtem fasady do macierzystego kościoła zakonu jezuickiego pod wezwaniem Najświętszego Imienia Jezus w Rzymie.

Fasada Kościoła Świętych Piotra i Pawła w Krakowie, prezentująca barokowy styl architektoniczny

Wystrój i Wnętrze

Bazylika Świętych Piotra i Pawła bardzo interesująco wygląda z zewnątrz, a jej przestronne wnętrze utrzymane jest w bardzo eleganckim, klasycznym tonie. Wysokie białe kolumny, ściany i sklepienia ozdobione kunsztowną sztukaterią, bez przesadnych złoceń, tworzą oczarowujące wrażenie. Konstrukcja kościoła jest jednonawowa, z transeptem o jednoprzęsłowym prezbiterium zakończonym półkolistą absydą oraz trójprzęsłową nawą główną z ciągiem kaplic bocznych.

Na sklepieniu absydy znajduje się znakomita dekoracja stiukowa wykonana przez Jana Chrzciciela Falconiego, przedstawiająca sceny z życia patronów świątyni: spotkanie św. Piotra i św. Pawła, ukrzyżowanie Piotra i ścięcie Pawła.

Centralnym punktem wystroju świątyni jest bardzo piękny późnobarokowy ołtarz główny, wykonany z czarnego marmuru i dekorowany złoconymi elementami snycerskimi. Ustawiono go na wysokim cokole, a jego pole centralne flankują wysokie kolumny ze złoconymi, korynckimi kapitelami. Uwagę przykuwa duży obraz "Wręczenie kluczy świętemu Piotrowi".

We wnętrzu podziwiać można wiele znakomitych rzeźb, w tym pomnik nagrobny biskupa Andrzeja Trzebickiego, późnobarokowy nagrobek rodziny Branickich, pomnik Piotra Skargi oraz pomnik papieża Piusa IX, a także figurę Maurycego Poniatowskiego. W kościele znajdują się również liczne tablice pamiątkowe, epitafia, zabytkowe obrazy i sprzęty.

Wnętrze Kościoła Świętych Piotra i Pawła z ołtarzem głównym i stiukowymi dekoracjami

Miejsce Spoczynku Wybitnych Polaków

Inicjator fundacji kościoła św. Piotra i Pawła, ksiądz Piotr Skarga Pawęski, został w nim pochowany 12 września 1612 roku i spoczywa w krypcie pod prezbiterium świątyni. Obecnie powstaje tutaj Panteon Narodowy - miejsce spoczynku wybitnych twórców sztuki, kultury i nauki.

Wielki Pożar Krakowa (1850) i jego wpływ na okolicę kościoła

Obraz ulicy Grodzkiej, przy której usytuowany jest Kościół Świętych Piotra i Pawła, miał zmienić tragiczny pożar, który wybuchł 18 lipca 1850 roku. Choć sam kościół nie został wymieniony wśród zniszczonych świątyń, to katastrofa ta radykalnie wpłynęła na całe centrum Krakowa, w tym na jego bezpośrednie otoczenie.

Dogaszanie pożaru w Archiwum Miasta Krakowa przy ulicy Na Załęczu - 11 02 2021r

Geneza i Rozprzestrzenianie się Ognia

Ambroży Grabowski napisał, że dzień ten: "był prawie dniem sądu Bożego". Pożar wybuchł w tzw. Dolnych Młynach przy ul. Krupniczej, w okolicach Młynówki Królewskiej, sztucznej odnogi Rudawy (obecnie znajduje się tam ulica Krupnicza). Młynarczyk Piotr Fic oraz Jan Trójka, uczeń kowala nazwiskiem Ignaszewski, podczas prac konserwacyjnych mieli dopasować koło młyńskie do wału. W tym celu rozgrzewali żelazną obręcz na środku izby we młynie, umieszczając przy okazji drewniane kliny (cewie) w kominie nad ogniem. Próba zalania płomieni wodą nie powiodła się - po chwili ogień wybuchł ze zdwojoną siłą, szybko ogarniając młyn i kolejne zabudowania.

Za błyskawiczne tempo rozprzestrzeniania się pożogi odpowiadały głównie dwa czynniki: przez dwa poprzednie miesiące nie spadła nawet kropla deszczu oraz porywisty wiatr, który z łatwością przenosił niszczycielskie iskry. Większość budynków była w całości drewniana lub miała drewnianą konstrukcję dachu, co sprzyjało rozprzestrzenianiu się ognia. Ocalały jedynie te domy, których dachy były pokryte blachą lub ówczesnym cudem techniki - dachówką ceramiczną.

W ciągu niespełna pół godziny dziewięć budynków poszło z dymem. W międzyczasie ze strażnicy na wieży Mariackiej rozległ się alarm pożarowy. Szczególnie niebezpieczne okazały się orzechy włoskie, które znajdowały się na poddaszu domu pewnego sadownika. Jak wyjaśniał Józef Louis (ojciec): "włoski orzech bowiem po spaleniu się zachowuje swoją zwykłą sklepistość, łupina jego zamieniona zostaje w najdoskonalszy węgiel drzewny, a podsycana palącą się wewnątrz tłustością owocu, długo bardzo jest tlejącym się zarzewiem, po wytopieniu się owocu wewnątrz zostaje tam próżnia, która tej zwęglonej łupinie nadzwyczajną nadaje lekkość i ulotność".

Mapa Krakowa z zaznaczonym obszarem zniszczeń po pożarze w 1850 roku

Walka z Ogniem i Skala Zniszczeń

Pożar bez przeszkód dotarł do centrum miasta. Pierwsza w płomieniach stanęła kamienica na rogu ul. Gołębiej i Plant, należąca do Emilii Bartynowskiej. Z ogniem walczyła straż, wojsko i mieszkańcy, jednak na próżno. Spaliła się m.in. Drukarnia Uniwersytecka oraz Instytut Techniczny. Udało się za to w brawurowy sposób obronić Collegium Maius z Biblioteką Jagiellońską; kiedy na dach Collegium "przywędrował" ogień z dość wysokiej kamienicy Pod Zającem, 150 studentów utworzyło podwójny szpaler, którym transportowano wodę.

Zaledwie pół godziny od momentu wejścia do miasta ogień był już na południowym krańcu Rynku Głównego. Od drewnianego Pałacu Biskupiego zajął się pałac Wielkopolskich oraz kościół Franciszkanów. Stopniowo płomienie obejmowały coraz większą powierzchnię, bez problemu docierając do koryta Starej Wisły. Sytuacja była daleka od opanowanej, wciąż trwały ciężkie prace, aby nie dopuścić do dalszego rozprzestrzeniania się ognia, szczególnie obawiano się o Sukiennice, gdyż znajdowało się w nich wtedy bardzo dużo rozmaitych towarów.

W kolejnych dniach ogień stopniowo słabł, konieczne było jedynie dogaszanie pojedynczych budynków. Ulgę przyniósł też deszcz, który spadł 22 lipca. Cztery dni później na Kleparzu pojawiły się nowe zarzewia pożogi, co wymagało interwencji wojska i ponownego zrzucenia części dachów. W tym tragicznym pożarze Krakowa zginęło sześć osób, wszystkie pierwszego dnia. Ogień strawił 1/10 miasta: 153 budynki, 4 kościoły, 2 pałace i 2 klasztory. Tomasz Seitz i Maciej Bojarski oszacowali wartość zniszczeń odpowiednio na "3 858 000 (wartość zniszczonych budynków) i 4 592 000 (wartość strat majątkowych pogorzelców) złotych krakowskich".

Konsekwencje i Odbudowa Ulicy Grodzkiej

Pomimo ogromnych zniszczeń, prace nad usuwaniem skutków pożaru w ulicy Grodzkiej postępowały stosunkowo szybko. Przy okazji odbudowy, na mocy Reskryptu Komisji Gubernialnej z sierpnia 1851 roku, Rada Miasta zdecydowała się poszerzyć ulicę na odcinku od Rynku Głównego do obecnego placu Dominikańskiego o jedną trzecią jej szerokości. Pożar z 1850 roku zniszczył nie tylko kamienice, ale także nawierzchnię ulicy Grodzkiej, co stanowiło nie lada utrudnienie dla ruchu, zwłaszcza że Grodzka była jedną z głównych arterii Krakowa. W 1853 roku, po ustanowieniu tymczasowego zarządu miasta z prezydentem Fryderykiem Tobiaszkiem na czele, sprowadzono do Krakowa brukarza z Wiednia, którego zadaniem było przebrukowanie miasta na wzór wiedeński.

Rozwój Infrastruktury po Pożarze

W połowie XIX wieku szeroko stosowanym typem oświetlenia było oświetlenie olejowe, które często zawodziło. Jednym z rozwiązań miało być wprowadzenie ulepszonych typów lamp tzw. argandzkich, których wydajność miała być kilkukrotnie większa w stosunku do lamp standardowych. W celu odpowiedniego oświetlenia ulicy Grodzkiej - według ustaleń komisji rozpatrującej projekt wprowadzenia latarń argandzkich - należało zainstalować około dziesięciu lamp. Natomiast pod koniec 1857 roku - zgodnie z dwudziestopięcioletnim kontraktem zawartym pomiędzy Niemieckim Kontynentalnym Towarzystwem Gazowym z Dessau a miastem - rozpoczął się proces oświetlania ulic Krakowa gazem.

W 1867 roku ruszył w Krakowie pierwszy konny omnibus, kursujący na trasie od dworca kolejowego do mostu Podgórskiego i odwrotnie, przez ulicę Floriańską, Rynek, Grodzką, Stradom oraz Kazimierz. Pomimo początkowej popularności, zainteresowanie tym środkiem transportu znacznie zmalało w kilka lat po uruchomieniu, a zwierzęta wykorzystywane jako siła pociągowa były niedożywione i zaniedbywane.

W 1882 roku władze miasta podpisały umowę z towarzystwem reprezentowanym przez Bank Belgijski, która nadawała wyłączne prawo do wybudowania i zarządzania koleją konną zwaną „Tramway”; umowa miała obowiązywać przez czterdzieści pięć lat. Trasa biegnąca wzdłuż ulicy Grodzkiej stanowiła sekcję drugą krakowskiej linii tramwajowej zwaną „Wawel-Rynek”. Na trasie tej znajdowały się dwa przystanki tramwajowe. Pierwszy, o numerze 7, umieszczony był przy kościele śś. Piotra i Pawła, w pobliżu kamienicy nr 51. Przystanek ten nie tylko obsługiwał pasażerów tramwaju, lecz służył także jako swego rodzaju drogowskaz do sklepów znajdujących się w pobliżu.

Tramwaj konny, pomimo iż nie rozwijał dużej prędkości, mógł stanowić zagrożenie dla mniej ostrożnych przechodniów. Przedmiotem obaw była m.in. ulica Grodzka, na której panowały „największe ożywienie i ruch”. Rozwiązaniem problemu miały być barierki oddzielające chodnik od jezdni. „Szczerze zatem pragnęliśmy, aby przedsiębiorcy tramwaju, szczególniej w punkcie gdzie ulica Grodzka jest dość wąską, tj. od Rynku do Placu Franciszkańskiego, wzdłuż chodnika urządzili barierkę żelazną […]. Koszt […] nie byłby prawdopodobnie wielki a zapewniłby bezpieczeństwo lekkomyślnej naszej dzieciarni” - apelowała „Gazeta Krakowska” w 1882 roku. Mimo świadomości zagrożenia, dochodziło do wypadków, których ofiarami były przede wszystkim dzieci i osoby starsze, m.in. 4-letni Leopold Gieranek w 1867 roku.

Stary tramwaj konny na ulicy Grodzkiej w Krakowie, ilustrujący rozwój transportu miejskiego

Ulica Grodzka w Uroczystościach Miejskich

Ulica Grodzka, prastara arteria miejska prowadząca do dawnej siedziby monarszej oraz bazyliki wawelskiej, doskonale wpisywała się w scenariusz krakowskich obchodów jubileuszowych, stanowiąc ich uzupełnienie oraz naturalne tło. Mieszkańcy przygotowali się do świętowania, dekorując okna i fasady domów. „Z okien ulicy Grodzkiej, którędy przechodziła procesja, zwieszone były kobierce i makaty” - relacjonował obchody 600-lecia śmierci Jacka Odrowąża w 1857 roku krakowski „Czas”.

Szczególnie uroczyście obchodzone było święto Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, potocznie zwane Bożym Ciałem, którego nieodłączną częścią były procesje z Najświętszym Sakramentem do ołtarzy przygotowywanych na tę okoliczność przez mieszkańców miasta. Obchody oktawy tego święta w Krakowie odbywały się według ściśle określonego planu tygodniowego. Uroczystości rozpoczynano we czwartki mszą świętą w kościele katedralnym na Wawelu, z którego prowadzono procesję ulicą Grodzką do Rynku. Po pożarze Krakowa w 1850 r. konieczna była zmiana trasy w związku z odbudową kamienic na Grodzkiej, dlatego przez pierwsze dwa lata trasa wiodła przez ul. Kanoniczą. Dopiero w 1853 r. przywrócono pierwotny porządek marszu przez ul. Grodzką, mimo iż „silny wiatr napędzał tumany kurzawy spod domów świeżo murowanych.” W procesjach Bożego Ciała uczestniczyli m.in. przedstawiciele władz rządowych i wojskowych, członkowie instytucji publicznych oraz kościelnych, jak również „wojsko z muzyką”.

tags: #pozar #kosciola #sw #piotra #i #pawla