Pożar zabytkowego kościoła w Czarnowąsach

Tragiczne wydarzenia dotknęły mieszkańców Czarnowąs, kiedy to w nocy zapalił się zabytkowy kościół św. Anny. Pożar zauważono po godzinie 22:30. Strażacy otrzymali zgłoszenie o 22:44, a pierwsza sekcja strażacka była na miejscu już sześć minut później. Starszy kapitan Paweł Kielar, rzecznik prasowy straży pożarnej w Opolu, przyznał: „Już wtedy ogień zajął 80 procent kościoła i szans na uratowanie obiektu nie było”.

Zdjęcie płonącego kościoła św. Anny w Czarnowąsach

Akcja gaśnicza

Gaszenie zabytkowego kościółka trwało pięć godzin. W akcji wzięło udział 102 strażaków i 21 pojazdów. Wśród nich znalazły się: 27-metrowa drabina, ogromny podnośnik oraz cysterna z 18 tysiącami litrów wody. Podczas akcji w hydrantach było zbyt małe ciśnienie, dlatego straż musiała brać wodę z cysterny oraz z pobliskiego stawu.

Skutki pożaru i ocalone elementy

Pożar miał katastrofalne skutki. Ogień był tak ogromny, że osmalił stojące najbliżej kościółka groby, przypalił liście okolicznych drzew, stopił mosiężne latarnie i rynny na prowadzącej do świątyni bramie. Łunę płonącego kościoła było widać w promieniu wielu kilometrów, a sam kościół spłonął doszczętnie.

Pomimo ogromu zniszczeń, udało się uratować kilka cennych przedmiotów. Na szczęście, zaraz po ugaszeniu pożaru, strażacy w asyście proboszcza wynieśli tabernakulum. Oprócz tabernakulum, w sobotę wyciągnięto ze zgliszczy kilka nadpalonych wazonów, figurek, lichtarz i zabytkową lampkę.

Pozostałości po pożarze kościoła w Czarnowąsach

Reakcja mieszkańców i świadectwa

W piątek w nocy pożar obserwowało kilkuset mieszkańców Czarnowąs. Na pogorzelisko ludzie przyszli też w sobotę i niedzielę. Niektóre kobiety płakały, a wiele osób robiło zdjęcia zniszczonej świątyni. Atmosfera wśród zgromadzonych była taka, jakby każdemu z nich umarła bardzo bliska osoba. Ruta Śliwa z Czarnowąs ze złamanym głosem powiedziała: „Wojny, ogromne burze ta święta Anulka potrafiła przetrwać. Wszyscy mieszkańcy kochali ten kościół”.

Monika Niedworok i jej mąż Stefan, który był kościelnym, wspominali dramatyczne chwile. Pani Monika ze łzami w oczach opowiadała: „W piątek po godz. 22.30. ktoś wali do drzwi i mówi, że kościół się pali. Od razu rzuciłam się do okna i zobaczyłam łunę nad św. Anną. Przez chwilę mnie sparaliżowało. Natomiast mąż nie mógł ustać na nogach. Dla niego ten kościół był wszystkim”.

Dochodzenie i podejrzenia o podpalenie

Mieszkańcy nie mieli wątpliwości - to było podpalenie. Monika Niedworok twierdziła: „Już dwa razy ktoś tu podkładał ogień”. Grupka mężczyzn zastanawiała się: „Komu mógł przeszkadzać taki kościół”. Policja, choć początkowo bardziej powściągliwa, potwierdziła prowadzenie śledztwa. Wiesław Trzeboniak, zastępca komendanta policji w Dobrzeniu Wielkim, powiedział: „Nikt na temat przyczyny pożaru na razie nie chce się wypowiadać. Zresztą śledztwo prowadzi komenda miejska w Opolu”. Dodał również: „Mieszkańcy strasznie przeżywają ten pożar. Żeby nikt nie przeszkadzał w zbieraniu śladów, przez cały weekend terenu wokół kościoła strzegli policjanci”.

Sławomir Szorc, rzecznik prasowy komendy, zaznaczył: „Na razie nie możemy nic powiedzieć o przyczynach pożaru. Tę sprawę prowadzi sekcja dochodzeniowo-śledcza komendy miejskiej. Cały czas zbieramy ślady z pożarowiska, sprawdzimy wszystkich znanych nam podpalaczy i wszystkie okoliczności”. Proboszcz parafii Bożego Ciała i św. Norberta w Czarnowąsach, ksiądz Piotr Pierończyk, potwierdził, że w przeszłości były próby podpalenia kościoła św. Anny. Mieszkańcy czekają na wyniki dochodzenia, są przekonani, że doszło do kradzieży cennych zabytków i celowego podłożenia ognia w celu zatarcia śladów. Maciej Mazurek dodał, że przekazano już policji białe karty zaginionych zabytków, które zostaną przekazane straży granicznej.

Historia Kościoła św. Anny

Kościół św. Anny, zbudowany w latach 1684-1688, był jednym z cenniejszych zabytków sakralnych w regionie. Jego bogate wnętrze obejmowało wiele znaczących elementów. Po obu stronach nawy znajdowały się dwa drewniane barokowe, XVII-wieczne ołtarze. Obraz w lewym ołtarzu przedstawiał św. Norberta, w prawym zaś św. Augustyna. W miejscu przecięcia prezbiterium z ramieniem transeptu wisiała ambona pochodząca z około 1700 roku. Na łuku tęczy, który oddzielał nawę kościoła od prezbiterium, mieściła się XVIII-wieczna rzeźba przedstawiająca ukrzyżowanie Chrystusa. W jednej z kaplic bocznych stała późnogotycka, drewniana chrzcielnica, a w zakrystii znajdowała się drewniana rzeźba przedstawiająca św.

Dawna ilustracja lub zdjęcie kościoła św. Anny przed pożarem

Symbol nadziei: ocalona figura św. Anny

Wśród szoku i rozpaczy, nadzieję w serca parafian wlało niedzielne popołudniowe nabożeństwo przebłagalne w kościele parafialnym pw. Bożego Ciała i św. Norberta, z udziałem księdza biskupa Pawła Stobrawy. Wierni wśród kwiatów ujrzeli barokową rzeźbę św. Anny, jedyną ocalałą w parafii jej imienia. Okazało się, że pochodząca ze spalonego kościółka figura była ostatnio przetrzymywana w strzeżonym miejscu. Ostatni raz mieszkańcy Czarnowąs mogli ją oglądać w kościółku św. Anny miesiąc temu - w niedzielę 24 lipca podczas odpustu oraz dzień później. Potem wróciła do skrytki.

Henryk Galus, kościelny z kościoła parafialnego Bożego Ciała i św. Norberta, podkreślił: „To nasz największy skarb. Dziękujemy Bogu, że choć ona przetrwała. Co roku przenosiliśmy ją w procesji do kościółka św. Anny na czas odpustu. Potem odprowadzaliśmy z powrotem w bezpieczne miejsce. W tym roku sam ją odwiozłem samochodem. Jakie to szczęście, że mamy choć ją...”. W niedzielę podczas nabożeństwa parafianie z płaczem klękali przy św. Annie, obok której ustawione były nadpalone puszki z tabernakulum, i wrzucali datki, deklarując chęć odbudowy kościoła.

Ksiądz proboszcz Piotr Pierończyk skomentował: „To cudowne, że mamy swoją piękną figurę świętej Anny, wokół której budowany był kult. To sprawia, że mamy też entuzjazm do tego, by odbudować nasz kościół. Po pierwszej nieprzespanej nocy dziś już moje myśli są inne, optymistyczne”. Proboszcz przyznał też: „Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, jak wierzący człowiek mógł zrobić coś takiego”, dodając, że zniszczony kościół na pewno będzie odbudowany.

Figurka św. Anny ocalona z pożaru

Plany i wyzwania odbudowy

Kustosz diecezjalny zapewnił, że spalona świątynia z Czarnowąs zostanie odbudowana z dokładnością co do jednej belki. Ksiądz proboszcz Piotr Pierończyk nie chciał z góry wykluczyć żadnego rozwiązania, w tym propozycji Macieja Mazurka, wojewódzkiego konserwatora zabytków, aby w miejsce spalonego kościółka przenieść XVIII-wieczny kościół z Rogów koło Niemodlina, który od 1998 roku leżał rozebrany w skansenie w Bierkowicach. Proboszcz jednak stwierdził: „Nie wiem, w jakim stanie jest tamten kościółek i czy wystarczyłby na potrzeby naszej parafii. Wszystko trzeba starannie przeanalizować. Z drugiej strony wśród wiernych jest silna potrzeba stworzenia czegoś, co przetrwa po nas, na wieki. Tak jak nasz kościół przetrwał 400 lat”.

Jarosław Gałęza, dyrektor Muzeum Wsi Opolskiej, skomentował: „Myślę, że dla kościółka z Rogów byłoby dobrze, gdyby stanął w Czarnowąsach. Problem tylko w tym, że ta świątynia byłaby tak samo mocno narażona na pożar jak kościół św. Anny”. Ostatecznie, Maciej Mazurek wycofał się z pomysłu przeniesienia kościółka z Rogów, mówiąc: „Wiem, że rada parafialna i ksiądz proboszcz chcą zrekonstruować kościół dokładnie w takim samym kształcie, w jakim był kościół św. Anny i bardzo się z tego cieszę. To najlepsze możliwe i bardzo cenione rozwiązanie. Przypomnę, że warszawska Starówka, która została zrekonstruowana po wojnie, dziś jest wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury Unesco”.

Z tego rozwiązania zadowolony był także ksiądz Piotr Maniurka, kustosz diecezjalny. Jego zdaniem nowy kościół, choć również drewniany, będzie zbudowany w nowej technologii, co pozwoli zabezpieczyć go przed pożarem. Ksiądz proboszcz Pierończyk podsumował: „Postaramy się zachować kształt bryły. Na razie nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć”.

Wizualizacja planowanej odbudowy kościoła

Proces odbudowy i przyszłe zabezpieczenia

Zlecono już firmie z Krakowa specjalistyczną inwentaryzację spalonego kościółka. Wszystko, co pozostało na pogorzelisku, zostanie starannie zmierzone, aby każdą belkę można było wiernie odtworzyć. Kościółek dysponuje bogatą dokumentacją, w tym fotograficzną, co ma pomóc w udanej rekonstrukcji. Wojewódzki konserwator zabytków przestrzega: „Pracy jest wiele: inwentaryzacja, procedura skreślenia tego obiektu z rejestru zabytków, przygotowanie nowego projektu kościoła, to wszystko wymaga czasu”. Prawdopodobnie prace budowlane mogłyby ruszyć dopiero w przyszłym roku. Nikogo w Czarnowąsach to jednak nie zraża.

tags: #pozar #kosciola #w #czarnowasach