Pożary Krakowa na przestrzeni wieków

Pożary od najdawniejszych czasów były jednym z najważniejszych zagrożeń dotykających miasta. Drewniana zabudowa, ciasne uliczki, powszechne używanie ognia do oświetlania i ogrzewania sprawiały, że średniowieczne, a i późniejsze miasta co jakiś czas trawione były pożarami. Przez setki lat gigantyczne pożary należały do najstraszniejszych plag polskich miejscowości, będących dużymi skupiskami ludzi. Błyskawicznie zmieniały w ruinę nie tylko dobytek mieszkańców, ale i cały dorobek kulturalny.

Zabudowa średniowiecznego Krakowa, ciasne uliczki

Wielki pożar Krakowa w 1125 roku

Lakoniczny zapis Rocznika Kapituły Krakowskiej pod rokiem 1125 informuje krótko: „Kraków spalił się”. Następnie stał się pastwą ognia Kraków w roku 1125, wszystkie roczniki zapisały spalenie całego Krakowa. Jest to pierwsza odnotowana informacja o pożarze w Krakowie, choć na pewno były wcześniejsze. W wyniku tego pożaru spaliła się też katedra postawiona przez Bolesława W. (prawdopodobnie Bolesława Chrobrego lub Wspaniałego, w zależności od interpretacji źródła), a także zniszczony został Zamek z Katedrą. Ocalał tylko zamek wyższy na Wawelu i niższy przy kościele św. Piotra.

Inne znaczące pożary w historii Krakowa

Historia Krakowa odnotowała kilkadziesiąt dużych pożarów. Ogień zagroził miastu m.in. w latach: 1125, 1205, 1230, 1241 (w czasie pierwszego napadu Tatarów, ocalał tylko zamek wyższy na Wawelu i niższy przy kościele św. Piotra), 1259, 1285, 1306 (kiedy to zniszczony został również Zamek z Katedrą oraz kościół Wszystkich Świętych), 1367, 1405, 1407, 1445, 1455 (26 maja, koło kościoła św. Piotra), 1462 (objął ul. Poselską i okolice), 1465, 1475, 1504 (spłonął Kazimierz), 1509, 1528 (ogniem objęta cała północna strona miasta z kościołami św. Ducha i św. Marka; za murami kościół św. Floryana, św. Krzyża na Kleparzu i św. Filipa), 1536 (spłonął szpital św. Jadwigi i kościół św.), 1555 (zniszczenie Sukiennic), 1556 (3 maja spłonął szpital św. Jadwigi oraz kościoły św. Katarzyny i św.), 1587 (spłonął pałac biskupi i kościół św. Franciszka), 1604 (kiedy to ogień strawił większość Kazimierza), 1649, 1680 (pożar Ratusza od uderzenia pioruna), 1702 (zniszczenie Zamku na Wawelu, który nigdy nie powrócił już do dawnej świetności), 1719 (26 lipca spalił się kościół św. Piotra, Kollegium OO. Jezuitów, kościół św. PP. Wizytek), 1755 (ogarnął cały Kleparz i zniweczył kościoły: św. Krzyża, św. Filipa, św. Szymona i Judy, oraz św. Panny Maryi, który jednak nie uległ tej klęsce).

Pożar Krakowa w 1850 roku, obraz Teodora Baltazara Stachowicza

Wielki pożar Krakowa w 1850 roku

Szczególnie w historii Krakowa zapisała się gigantyczna pożoga z 18 lipca 1850 r., która była największym pożarem miasta w XIX w., pociągnęła za sobą wielkie straty i zahamowała na jakiś czas rozwój ośrodka. Początek wziął w młynach na Młynówce Królewskiej (dzisiejsza ul. Dolnych Młynów). Stąd przeniósł się do centrum, spłonęły Drukarnia Akademicka i kościół św. Norberta. Pożar ogarnął ul. Wiślną, następnie Pałac Biskupi, kościoły Franciszkanów i Dominikanów oraz ul. Grodzką i sąsiadujący z nią fragment Rynku Głównego. W ruinę popadł Pałac Wielopolskich, aż do 1864 roku, gdy nabyła go Gmina Miejska i wyremontowała w latach 1865-66. Uratowano natomiast gmach Collegium Maius UJ wraz z księgozbiorem Biblioteki Jagiellońskiej. Pożar udało się zahamować na liniach Małego Rynku z jednej i ul. Poselskiej z drugiej strony, mimo iż przeniósł się poza obszar Plant. Ostatecznie ugasił go dopiero obfity deszcz 22 lipca. Spaliło się 160 obiektów (kamienic w śródmieściu i drewnianych domów na przedmieściach). Dopiero po trzech latach usunięto ślady zniszczeń w rejonie Rynku Głównego i ul. Grodzkiej. Usuwanie zniszczeń Pałacu Biskupiego, gdzie przepadły zbiory pamiątek narodowych. Tragedia być może nie wydarzyłaby się lub miałaby znacznie mniejszą skalę, gdyby nie orzechy włoskie, które były złożone na poddaszu u jednego z sadowników. Na nieszczęście dął silny wiatr północno-zachodni. Niesione nim gorejące ziarno pszeniczne, kawałki orzechów, gontów, całe to zarzewie padało gęstym deszczem na sąsiednie dachy drewniane wysuszone lipcowymi upałami.

Przyczyny i skala zniszczeń

W dawnych wiekach pożarom sprzyjały takie czynniki, jak drewniana zabudowa, prymitywne rozwiązania architektoniczne, czy ciasne uliczki uniemożliwiające strażakom przeprowadzenie sprawnej akcji ratunkowej. Do tego doszło późne wprowadzenie konkretnych przepisów przeciwpożarowych. Wielkim katastrofom sprzyjały stosowane wówczas do oświetlenia pochodnie, świece i lampy naftowe, a także ogrzewanie domów otwartym ogniem oraz niebezpiecznie gęsta, łatwopalna zabudowa. Powszechnie praktykowano również najróżniejsze zabobony i wierzenia, rzekomo zabezpieczające przed tym dramatem, np. zakazy plucia na ogień, pożyczania ognia, czy gaszenia pożaru powstałego od pioruna.

Dopiero w okresie panowania króla Kazimierza Wielkiego i jego następców, można było zauważyć korzystne zmiany i popularyzację konstrukcji murowanych. Jednak najpierw dotyczyło to jedynie niektórych obiektów m.in. zamków, kościołów, czy murów obronnych. Większa poprawa nastąpiła w XVIII-XIX w., kiedy to - w miejsce budynków drewnianych - zaczęto coraz powszechniej wznosić obiekty z kamienia czy cegły.

Wiele drewnianych budynków nie miało wówczas szyb - okna zabezpieczono jedynie okiennicami. Do XIV w. osady miejskie, obiekty sakralne, a nawet obronne budowano głównie z drewna, zazwyczaj bez żadnego planowania. Często zdarzało się więc, że pożar doprowadzał do upadku materialnego całe lokalne społeczności, które już nie mogły powrócić do dawnej świetności.

Współczesna fotografia panoramiczna Krakowa

Rozwój obrony przeciwpożarowej w Krakowie

Ogromna liczba i częstotliwość wielkich niszczycielskich pożarów oraz gigantyczne koszty powstałych szkód, spowodowały zainteresowanie tym problemem zarówno włodarzy miast, jak i ich ówczesnych właścicieli. W Krakowie wielokrotnie płonął nie tylko Wawel, ale także Sukiennice, czy ważne krakowskie kościoły. Nic więc dziwnego, że od samego początku władze miejskie starały się zorganizować jakąś formę obrony przeciwogniowej.

Wczesne regulacje i środki zaradcze

W 1374 r. Kraków przyjął zakazy i nakazy mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa pożarowego. Wiemy, że rozporządzenia w tej sprawie krakowska rada miejska wydała m.in. w 1374 i 1375 r. Zawierały one zalecenia przeciwpożarowe i groziły karami za ich nieprzestrzeganie, uwzględniały też procedurę gaszenia pożarów. I tak w razie ognia mieszkańcy zagrożonego kwartału mieli zgromadzić się w wyznaczonym punkcie, a następnie udać stamtąd na miejsce wypadku i przystąpić do działania. Nad bezpieczeństwem ogniowym w mieście czuwał tzw. hutman ratuszny, a od XVIII w. tzw. dziesiętnicy domów (co dziesiąty właściciel domu odpowiadający za 10 budynków). W 1794 r. obrona ogniowa miasta została powierzona Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej, cechom i kominiarzom. Król Zygmunt I Stary wydał nakaz przeniesienia poza obręb miasta wszystkich browarów, a Stefan Batory rozszerzył go później na gorzelnie, piece garncarskie i wytwórnie świec. Królowa Bona, po przyjeździe do Warszawy, doprowadziła do wydania w 1548 r. przepisów zobowiązujących mieszczan do gromadzenia w domach sprzętu gaśniczego.

Jedynym środkiem walki z ogniem była woda. W każdym domu były też narzędzia gaśnicze (łopata, siekiera, bosak itp.), a przy każdej studni miejskiej znajdował się zbiornik zwany kufą. Na miejsce pożaru wodę dostarczano w beczkach lub konnych beczkowozach. Bezpośrednio na ogień lano ją ze skórzanych wiader lub z ręcznie poruszanej drewnianej pompy nazywanej z niemiecka szprycą. Szpryca weszła do przeciwpożarowego użytku w XVII w.

Ilustracja przedstawiająca dawne narzędzia gaśnicze

"Porządek względem gaszenia pożarów" z 1802 roku i rola hejnalisty

22 kwietnia 1802 r. z rozporządzenia C.K. Gubernium Galicji Zachodniej ukazał się bardzo ciekawy "Porządek względem gaszenia pożarów w stołecznym mieście Krakowie", który w 140 paragrafach ustalał i porządkował zasady obrony przeciwogniowej. Dokument ten znacząco zmienił sposób postrzegania zagrożenia pożarem. Za informowanie o wybuchu pożaru odpowiedzialny był strażnik na wieży Mariackiej. W momencie dostrzeżenia ognia miał on uderzyć w dzwon oraz wywiesić w kierunku pożaru czerwoną chorągiewkę (w dzień) lub czerwoną latarnię (w nocy). Przez tubę wykrzykiwał też nazwę miejsca pożaru. Ta przeciwpożarowa funkcja strażaka-hejnalisty przetrwała długie lata. Hejnaliści informowali o pożarach - choć już przy użyciu nowocześniejszych środków technicznych, a mianowicie telefonu - jeszcze w latach 20. i 30. XX w. Jednym z tragicznych wydarzeń było, gdy w nocy 3 lipca 1901 r. na Wieży Mariackiej zmarł trębacz, który zasłabł nagle. Gdy go znaleziono, w maleńkiej izdebce na wysokości 16 pięter zastano już tylko trupa. Mężczyzna, który grał na zegarach każdej godziny, umarł nagle na porażenie serca.

Od pospolitego ruszenia do zawodowej straży

W 1838 r. ówczesna straż ogniowa w Krakowie składała się ze szprycmajstrów, pompiarzy i tzw. kolumny ogniowej, czyli pomocników rzemieślniczych i budowlanych zobowiązanych do stawienia się do pomocy przy każdym pożarze. Członkowie kolumny nosili blaszane hełmy i ochronne kurtki z czarnego drelichu. System ochrony przeciwpożarowej oparty na pospolitym ruszeniu, bez należytego fachowego przeszkolenia, istniał w Krakowie aż do 1850 r., czyli wspomnianego już wielkiego pożaru, który strawił sporą część miasta. Pożar ten był przełomem dla krakowskiego pożarnictwa.

W latach 60. XIX r., a dokładnie w 1865 r. (5 maja), z inicjatywą stworzenia w Krakowie prawdziwej straży pożarnej wystąpił ówczesny marszałek krajowy hr. Adam Potocki. Dzięki niemu powstało pod Wawelem stowarzyszenie Ochotniczej Straży Ogniowej (OSO) liczące 200 osób, a którego członkowie zobowiązywali się pełnić służbę pożarniczą i brać udział w ćwiczeniach. Do krakowskiej OSO należała młodzież rzemieślnicza i studencka, a jej siedzibą były pierwotnie Sukiennice, później zaś pobliski odwach na Rynku. Prezesami OSO byli wiceprezydenci miasta (m.in. J. Dietl i K. Rolle), a należeli do niej tak zacni obywatele, jak Włodzimierz Tetmajer, Leon Wyrwicz czy Stanisław Wyspiański. Naczelnikiem i organizatorem był Wincenty Eminowicz, postać wielce zasłużona dla krakowskiego pożarnictwa.

Jemu to właśnie powierzono zorganizowanie i dowodzenie Krakowską Miejską Zawodową Strażą Pożarną, która powstała w Krakowie 28 kwietnia 1873 r. na mocy decyzji radnych. Jej stan osobowy wynosił 100 osób, w tym 40 pompierów, 50 pomocników i 9 woźniców. Pierwszą zawodową straż ogniową w Polsce powołał w lutym 1752 r. w Ostrowie Wielkopolskim marszałek koronny Franciszek Bieliński. Zawodowa jednostka powstała również w 1836 r. w Warszawie, a pierwsza ochotnicza straż działała od 1845 r. w Poznaniu.

Baza przy Westerplatte i dalsza modernizacja

W latach 1877-79 przy ul. Dworcowej (dziś Westerplatte) wzniesiono dla straży okazałą siedzibę w neogotyckim stylu, która jak wiadomo, służy krakowskim fajermanom do dziś. W 1887 r. miasto oddało do użytku sieć tzw. telegrafu pożarowego firmy Siemens, pozwalający szybko powiadomić o zagrożeniu. Telegraf funkcjonował do 1970 r. Z czasem rosła liczba strażaków, unowocześniał się sprzęt (w 1928 r. krakowska straż jako pierwsza w Polsce stała się w pełni zmotoryzowana), pojawiały się nowe oddziały. W 1950 r. w Krakowie utworzono Komendę Wojewódzką SP przy ul. Basztowej, w 1973 r. powstała Szkoła Chorążych Pożarnictwa (dziś Szkoła Aspirantów), a w 1992 r. Zawodową Straż Pożarną zastąpiła Państwowa Straż Pożarna. W 2013 r. strażacy wyjeżdżali do akcji co 43 minuty, do pożaru co 166 minut.

Wóz strażacki z początku XX wieku

Powodzie - inna plaga Krakowa

Nie mniejsze tragedie nawiedzały miasto w czasie powodzi, których sprawczynią była Wisła, spiętrzona w dzikim pędzie przez wąską Bramę Krakowską. Na terenie średniowiecznego Krakowa jedynie najwyżej położone budynki miały szansę ocaleć przed nagłym wezbraniem wód. Długosz pisze, że dnia 3 sierpnia spadły niesłychane ulewy i całe mury Krakowa były zatopione, gdy stawy pozrywane gwałtownie wylały. W innym roku straszliwy wylew Wisły zalał wszystkie przedmieścia, a w kościołach św. Agnieszki woda aż do ołtarzów dochodziła. Miechowita wspomina w roku 1515, że „roku była powódź wielka circa festam Joannis Baptistac. jako na cmentarzu”.

Ważniejsze powodzie od XVI w. wspominane są dość często, np. w 1593 r., 1598 r. (uczyniła szkód zbożu), 1606 r. (trwająca przez kilka dni od 9 sierpnia). Wylew z roku 1650 uszkodził podstawy Krakowa i zamku krakowskiego. Powódź z 1687 r., podobnie jak z 1774 r., była znacząca. "1774 r. „D. przewożono, pełny prom ludzi...” Wylew z 1813 r. zalał dom Nr 2 w ogrodzie. „Dnia 26 b. m. wiekiem ludzie nie pamiętają, i przewyższyła wylew roku 1774. Na najwyższych brzegach dochodziła do dachów, niosąc ze sobą ciała bydła, koni, sprzętów, drzewa itd. Zalała tereny nad Wisłą aż pod dach i popsuła Kazimierz, Podgórze etc. W 1823 r. postawiono murowany most na Stradomiu, w 1844 r. postawiono drugi na starej Wiśle pod Szlachtuzem. Nadzwyczajna powódź w 1813 r. uszkodziła most austriacki na palach i dwóch murowanych izbicach. Ogromne koszty na roczne jego utrzymanie oraz wypadki w częstych wezbraniach Wisły w roku 1823, doprowadziły do zastrzeżenia art. budowy na Wiśle stałego mostu. Przy pomocy dostojnego Rządu ces. zadecydowano o budowie stałego mostu. Obraz Michała Stachiewicza, ukazujący wielką powódź z 1813 budzi grozę mimo nie najświetniejszego warsztatu malarskiego autora.

Wielka powódź w Krakowie w 1813 roku, obraz Michała Stachiewicza

Ciekawostki i anegdoty

Na koniec opowieść przytoczona w wydanym w 2011 r. opracowaniu dziejów krakowskiej straży zatytułowanym znamiennie "A tu pali się jak cholera!" (jego współautorem jest znany piewca straży pożarnej i Honorowy Hejnalista Mariacki Leszek Mazan): podczas gaszenia pożaru wieży Mariackiej w 1912 r. brandmajster Jan Obidowicz (późniejszy naczelnik krakowskiej straży) "stwierdziwszy, że pożar został ugaszony, kierując się jednakże wrodzonym popędem typowego strażaka, z humorem człowieka obytego z niebezpieczeństwem, puścił na pogorzelisko »prąd wody«, którym osobiście rozporządzał".

65-lecie Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie

tags: #pozar #krakowa #w #1125 #roku