We wtorek 17 lutego, we wczesnych godzinach porannych, na Słowacji doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru. Pojazd, jadący na trasie z Krakowa do Budapesztu, zderzył się z ciężarówką, a następnie stanął w ogniu. W wyniku zdarzenia śmierć poniósł kierowca autokaru, a dwie osoby zostały ranne i trafiły do szpitala.
Okoliczności wypadku i pożaru
Tragedia rozegrała się około godziny 3:30 nad ranem w miejscowości Liptovská Osada, na górskim odcinku drogi krajowej nr I/59 (E77), prowadzącej z Rużomberka w kierunku Bańskiej Bystrzycy. Polski autokar dalekobieżny, należący do firmy FlixBus i obsługiwany przez jej partnera, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu. Tam doszło do czołowego zderzenia z jadącą z naprzeciwka ciężarówką przewożącą drewno.
Skutki kolizji były natychmiastowe i dramatyczne. Siła uderzenia doprowadziła do błyskawicznego zapłonu pojazdu. Ogień objął przede wszystkim przednią część autobusu, gdzie znajdowała się kabina kierowcy. Autokarem podróżowało 24 pasażerów oraz dwóch kierowców. Na pokładzie znajdowali się głównie obywatele Polski.

Ofiary i poszkodowani
W wyniku zdarzenia śmierć na miejscu poniósł jeden z kierowców autokaru, obywatel Polski. Według wstępnych ustaleń, mężczyzna prowadzący pojazd nie miał szans na opuszczenie go przed rozprzestrzenieniem się ognia. Słowacka policja poinformowała, że kierowcy nie udało się uciec z płonącego pojazdu.
Oprócz ofiary śmiertelnej, dwie osoby odniosły poważne obrażenia i zostały przetransportowane do szpitali. Mężczyzna z urazem wielonarządowym trafił do szpitala w Rużomberku, natomiast 47-letnia kobieta z urazem głowy i uda została przewieziona do szpitala w Bańskiej Bystrzycy. Ich stan jest ciężki, ale niezagrażający życiu. Inny 37-letni pacjent z urazem głowy i kończyny górnej odmówił transportu do szpitala.
Większości pasażerów, dzięki szybkiej reakcji, udało się opuścić pojazd jeszcze przed całkowitym objęciem go przez płomienie. Pozostałe 25 osób opuściło autokar o własnych siłach.
Reakcja służb i pomoc poszkodowanym
Na miejsce wypadku natychmiast skierowano cztery zespoły ratownictwa medycznego oraz jednostki straży pożarnej. Przez wiele godzin pracowały tam służby ratownicze, policja oraz prokuratura. Ratownicy podkreślają, że szybka reakcja podróżnych miała kluczowe znaczenie dla ograniczenia liczby ofiar.
Poszkodowanym pasażerom zapewniono pomoc medyczną i psychologiczną. Zorganizowano również transport zastępczy, który miał przewieźć ocalałych pasażerów do miejsca docelowego zgodnie z rezerwacją FlixBusa. Przedstawiciele firmy FlixBus potwierdzili, że są poruszeni wypadkiem i będą ściśle współpracować ze słowackimi władzami w celu wyjaśnienia przyczyn zdarzenia.
Rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Maciej Wewiór, zabrał głos w sprawie wypadku. Potwierdził, że na pokładzie autobusu znajdowali się obywatele Polski i że jest jedna ofiara śmiertelna, Polak. Podkreślił, że polski konsulat na Słowacji pozostaje w stałym kontakcie ze słowackimi służbami i władzami, deklarując gotowość do udzielenia wszelkiej możliwej pomocy poszkodowanym obywatelom Polski oraz ich rodzinom.
Sekundy od tragedii w Szczecinie. Autobus pędził prosto na pieszych
Miejsce zdarzenia i utrudnienia w ruchu
Do zdarzenia doszło na górskim odcinku drogi krajowej I/59, która jest ważnym połączeniem komunikacyjnym między północną a środkową Słowacją. Trasa ta przebiega przez teren górzysty, charakteryzujący się licznymi zakrętami, ograniczoną widocznością i znacznymi różnicami wysokości.
Po wypadku odcinek drogi został całkowicie zamknięty, a ruch wstrzymano na wiele godzin. Usuwanie skutków zdarzenia wymagało nie tylko działań ratowniczych, ale także zabezpieczenia miejsca pożaru, usunięcia wraku pojazdu oraz oczyszczenia jezdni z pozostałości spalonego autobusu i rozlanego paliwa.
Śledztwo w sprawie przyczyn wypadku
Sprawą zajmuje się policja regionu żylińskiego oraz prokuratura w Rużomberku. Na miejscu wezwano biegłego z zakresu transportu drogowego, którego zadaniem jest ustalenie przebiegu zdarzenia oraz określenie przyczyn zjechania autokaru na przeciwny pas ruchu. Policja potwierdziła, że kierowca ciężarówki był trzeźwy - przeszedł badania na obecność alkoholu z negatywnym wynikiem.
Trwa szczegółowe badanie wszystkich okoliczności wypadku. Śledczy analizują między innymi:
- stan techniczny autokaru i ciężarówki,
- prędkość obu pojazdów w chwili zderzenia,
- warunki drogowe i pogodowe panujące w momencie wypadku,
- czas pracy kierowcy i jego stan zdrowia,
- ewentualne ślady hamowania lub próby uniknięcia kolizji.
Zaplanowano również sekcję zwłok zmarłego kierowcy, by ustalić ewentualne inne czynniki, które mogły wpłynąć na zdarzenie. Jak ujawniła mjr. Daniela Kocková, oficer prasowa policji w Żylinie, na razie jest za wcześnie, aby mówić o konkretnych przyczynach wypadku. Dalsze okoliczności i przyczyny tragicznego wypadku drogowego są przedmiotem trwającego śledztwa.
Ryzyko w transporcie autokarowym
Eksperci zwracają uwagę, że w przypadku kolizji autobusów i pojazdów ciężarowych, zwłaszcza przewożących materiały łatwopalne lub ciężkie ładunki, ryzyko pożaru jest znacznie większe niż w standardowych wypadkach drogowych. W takich sytuacjach kabina kierowcy znajduje się w najbardziej niebezpiecznej strefie uderzenia.
Dodatkowo, autokary kursujące na trasach międzynarodowych często pokonują setki kilometrów nocą. Taki harmonogram pozwala pasażerom dotrzeć do celu rano, ale jednocześnie zwiększa obciążenie kierowców i ryzyko zdarzeń drogowych. Specjaliści od bezpieczeństwa transportu podkreślają, że kluczowe znaczenie mają również czynniki takie jak zmęczenie kierowcy, chwilowa utrata koncentracji lub nagłe zdarzenia na drodze.
Inny incydent: Pożar polskiego autokaru na Teneryfie
Wcześniej, w innym incydencie, polski autokar spłonął także na Teneryfie. Do zdarzenia doszło około godziny 16:45, kiedy autokar przewoził grupę polskich turystów. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie, zmuszając turystów do panicznej ucieczki z pojazdu.
W wyniku pożaru spłonęły dokumenty, rzeczy osobiste, telefony i pieniądze pasażerów. Jeden z turystów relacjonował, że kierowca próbował gasić silnik wodą, jednak bezskutecznie. Pożar wybuchł na terenie parku narodowego, gdzie panowała susza, co wzbudziło obawy o przeniesienie się ognia na roślinność. Po około 1,5 godzinie od zdarzenia po podróżnych przyjechał autokar zastępczy.
