W Sosnowcu, na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Kazimierz-Juliusz”, doszło do pożaru pod ziemią, który wywołał zakrojoną na szeroką skalę akcję ratowniczą. Ogień, charakteryzujący się jako pożar endogeniczny, stanowił zagrożenie przede wszystkim ze względu na wydzielanie niebezpiecznych gazów.

Incydent w kopalni Kazimierz-Juliusz
Pożar odkryto o godzinie 5:30, po tym jak czujniki wykazały podwyższone stężenie tlenku węgla. Ognisko pożarowe znajdowało się w rejonie starego oddziału G-01, który już nie jest eksploatowany. Do zdarzenia doszło około 600 metrów pod ziemią, częściowo unieruchamiając eksploatację węgla w sosnowieckiej kopalni Kazimierz-Juliusz.
Jak tłumaczy rzecznik kopalni Kazimierz-Juliusz w Sosnowcu, Roman Tabiś, jest to pożar endogeniczny. W takich przypadkach nie ma wówczas płomieni, ale wzrastają stężenia niebezpiecznych gazów. Dzieje się tak, kiedy dochodzi do tak zwanego samozagrzewania się węgla. Przyczyną pożaru endogenicznego był samozapłon węgla w stropie wyrobiska. Górnicy, którzy pracowali ponad 300 metrów pod ziemią, w innym miejscu niż ognisko pożaru, zostali wyprowadzeni z rejonu zagrożenia bez użycia aparatów ucieczkowych. Nikt z pracowników nie ucierpiał. Z rejonu zagrożenia wycofano 68 górników.
Akcja ratownicza i działania izolacyjne
Na dole pracują ratownicy górniczy, których głównym zadaniem jest budowanie specjalnych tam izolacyjnych. Ich celem jest odizolowanie zagrożonego rejonu od reszty kopalni. Jak poinformowała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, Jolanta Talarczyk, wykonane zostaną dwa tak zwane korki podsadzkowe na bazie tam bezpieczeństwa. Odcięcie dopływu powietrza ma zdusić pożar. Taka izolacja może trwać od kilku tygodni do kilku miesięcy. Roman Tabiś dodał, że ze względu na to, że strefa zagrożenia objęła też inne rejony kopalni, została w nich wstrzymana eksploatacja. Wydobycie w kopalni zostanie wznowione najprawdopodobniej w poniedziałek.

Historia Kopalni Węgla Kamiennego „Kazimierz-Juliusz”
Dawna Kopalnia Węgla Kamiennego „Kazimierz-Juliusz” to nieczynny już zakład w Zagłębiu Dąbrowskim. Kopalnia powstała z połączenia dwóch starszych zakładów - „Kazimierz” i „Juliusz” - i działała jeszcze w XIX wieku, kiedy wydobycie węgla było podstawą lokalnej gospodarki. Przez lata była jednym z ważniejszych zakładów górniczych w regionie, a jej historia dobrze pokazuje rozwój i upadek przemysłu węglowego w tej części Polski.
„Kazimierz-Juliusz” była jedną z ostatnich czynnych kopalń w Zagłębiu Dąbrowskim, a jej zamknięcie miało duże znaczenie symboliczne. Ostatecznie wydobycie zakończono w 2015 roku, mimo protestów załogi i związków zawodowych. Dziś teren dawnej kopalni częściowo zmienia swoje przeznaczenie, pojawiają się pomysły na zagospodarowanie obiektów poprzemysłowych, choć nie wszystko udało się zachować.
KWK Kazimierz - migawka z 2008
Pożary w górnictwie - charakterystyka i statystyki
Pożary są jednym z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa pracy górników w podziemnych kopalniach. Mogą pojawić się na skutek samozapłonu węgla (pożar endogeniczny) lub na skutek przyczyny zewnętrznej (pożar egzogeniczny). Pożary endogeniczne są niebezpieczne dla górników przede wszystkim ze względu na koncentrację gazów groźnych dla życia i zdrowia ludzi. Są one specyficzne dla górnictwa i przeważnie nie towarzyszą im płomienie. W ostatnich latach bardziej dokuczliwe dla zakładów górniczych są przypadki samozapalenia węgla na skutek jego utleniania się w warunkach uniemożliwiających odprowadzanie energii cieplnej.
Polskie kopalnie węgla kamiennego borykały się z tym problemem wielokrotnie. W 2011 roku gaszono pożary siedem razy, w tym sześć endogenicznych. W latach 2009-2010 było łącznie 17 akcji pożarowych. Cztery z nich ugaszono w krótkim czasie, w ciągu 2-3 dni. Pozostałe zdołano opanować dopiero po zamknięciu rejonów specjalnymi tamami. Średni czas trwania akcji pożarowych wynosił siedem dni. Najdłużej - 18 dni - trwało gaszenie pożaru w kopalni Murcki-Staszic w maju 2010 roku. Rekordowo długie pożary zdarzyły się również w kopalni Staszic (14-dniowy w maju 2009 roku) i Pniówek (10-dniowy w grudniu 2009 roku).
