W ostatnich tygodniach w Polsce odnotowano serię poważnych pożarów, które wymagały zaangażowania setek strażaków i specjalistycznego sprzętu. Działania gaśnicze są często prowadzone w trudnych i niebezpiecznych warunkach, co niestety skutkuje obrażeniami wśród ratowników, a w niektórych przypadkach, nawet tragicznymi ofiarami.
Pożar Zakładu Suszenia Warzyw w Bramkach pod Warszawą
We wtorek, 21 kwietnia, po godzinie 12:00, mazowieccy strażacy w dalszym ciągu walczyli z dużym pożarem w miejscowości Bramki, w powiecie warszawskim zachodnim. Ogień pojawił się w środku nocy, zgłoszenie wpłynęło do strażaków chwilę po północy, a pierwsze zastępy pojawiły się na miejscu już po ośmiu minutach. Kompleks objęty pożarem należał do zakładu zajmującego się suszeniem warzyw. Płomienie objęły znaczną część obiektu, w tym dwie hale magazynowo-produkcyjne oraz zaplecze biurowo-socjalne.
Skala pożaru była znacząca. Pożar objął łącznie około 23 tys. mkw. powierzchni. Według najnowszych informacji, spaleniu uległo 115,5 tys. metrów kwadratowych. W halach znajdowały się suszone warzywa i maszyny produkcyjne. Strażacy obronili przed ogniem budynek, w którym znajdowały się środki chemiczne. Inspekcja pogorzeliska i pełna ocena strat będą możliwe po zakończeniu rozbiórki. Na razie nie wiadomo, co mogło być przyczyną pożaru.

Przebieg Akcji Gaśniczej i Użyty Sprzęt
W działaniach gaśniczych uczestniczyło ponad 200 strażaków, a w szczytowym momencie nawet około 250 ratowników. Na miejscu pracowało ponad 50 zastępów straży pożarnej z powiatów warszawskiego zachodniego, sochaczewskiego, żyrardowskiego, grodziskiego, pruszkowskiego oraz z miasta Warszawy, głównie oddziały OSP. W rozmowie z Wirtualną Polską mł. kpt. Damian Dolniak, rzecznik Komendy Powiatowej PSP w powiecie warszawskim zachodnim, potwierdził liczbę zaangażowanych sił.
Ze względu na duży i trudnodostępny teren obiektu, oraz aby nie narażać strażaków, po godzinie 9:00 wprowadzony został specjalistyczny robot gaśniczy Colossus. Zdalnie sterowany robot jest w stanie działać w ekstremalnych warunkach - dotrzeć w miejsca niedostępne dla strażaków o bardzo wysokiej temperaturze, zlokalizować zarzewia ognia i precyzyjnie wygasić je dzięki bezpośrednio podłączonemu wężowi gaśniczemu. Stopniowo rozbierano wiotką konstrukcję obiektu.
Ewakuacja i Poszkodowani
Przed północą, po przyjeździe na miejsce, straż zabezpieczyła teren i zajęła się koordynacją ruchu, aby umożliwić sprawny dojazd kolejnym jednostkom. Ewakuowano pracowników zakładu oraz mieszkańców przyzakładowego hostelu. Na terenie zakładu przebywali pracownicy, którzy sami się ewakuowali. Strażacy pomogli w ewakuacji 19 osób, które zostały umieszczone w szkole podstawowej. Z osób postronnych brak jest poszkodowanych.
Niestety, w trakcie akcji gaśniczej jeden ze strażaków uległ lekkiemu wypadkowi. Z urazem kończyny dolnej został przetransportowany do szpitala celem dalszych badań. Na miejsce została wysłana również grupa ratownictwa chemicznego, która prowadziła pomiary powietrza. Badania nie wykazały zagrożenia dla mieszkańców, a jakość powietrza jest dobra. Akcja dogaszania pożaru trwała jeszcze kilka godzin.
Tragiczny Pożar Lasu w Powiecie Biłgorajskim na Lubelszczyźnie
Strażacy, przy wsparciu policjantów i żołnierzy, walczyli z dużym pożarem w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie, który niszczył cenne przyrodniczo obszary. Pożar wybuchł we wtorek około 15:00. Szybko przeniósł się na korony drzew i był trudny do opanowania właśnie przez to, że ogień przenosił się na kolejne drzewa przez ich korony. Nie pomagały podmuchy wiatru i susza, z którą zmagano się w całej Polsce.
Teren dotknięty pożarem to część Parku Krajobrazowego Puszczy Solskiej, obszar kluczowy dla ochrony m.in. bociana czarnego, puszczyka uralskiego czy orlika krzykliwego. Występują tu torfowiska wysokie, przejściowe oraz bory i lasy bagienne. Charakter tego terenu dodatkowo utrudniał akcję ratowniczą.

Zaangażowane Siły i Tragiczny Wypadek
Do walki z żywiołem ruszyło około 200 strażaków, a ich liczba uległa niemal podwojeniu. W ratowaniu cennych przyrodniczo obszarów sięgnięto po ponad 100 policjantów oraz kilkudziesięciu żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Na miejscu pracowało ponad 100 zastępów strażaków. W celu wzmocnienia sił zadysponowano dodatkowe środki: kompanię gaśniczą SMOK 1 z województwa małopolskiego (19 pojazdów i 68 ratowników), moduł GFFF z województwa podkarpackiego (20 ratowników). Zadysponowano również dwóch ekspertów w dziedzinie gaszenia pożarów lasów z woj. wielkopolskiego (wsparcie pracy sztabu) z JRG Gniezno oraz JRG 2 Kalisz, którzy są członkami modułów GFFFV Poznań oraz GFFF Poznań. W gotowości pozostawała kompania gaśnicza KIELCE z woj. świętokrzyskiego.
W akcji gaśniczej wykorzystano cztery śmigłowce Lasów Państwowych oraz cztery samoloty Dromader. Zadysponowano również 2 śmigłowce: Polska Policja Black Hawk oraz SGRW JRG-7 W-wa z BambiBucket z komponentem zbiorników i rezerwuarów wody do współpracy ze śmigłowcem i GFFF. Do godziny 12:00 wykonano 23 zrzuty ze zbiorniku typu bambi, gdzie każdy taki zbiornik to 3 tony wody. W południe na Lubelszczyznę dotarła druga taka maszyna.
Akcja gaśnicza na Krecie. Śmigłowiec gaśniczy pobiera wodę z Morza Kreteńskiego.
Niestety, we wtorek, podczas gaszenia ognia, doszło do tragicznego wypadku. W rejonie objętym ogniem rozbił się samolot gaśniczy Dromader. Pilot nie przeżył. Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej nadbrygadier Leszek Suski z ogromnym smutkiem przyjął wiadomość o śmierci pilota uczestniczącego w akcji gaśniczej. Dla leśników, którzy dbają w Polsce o lasy, każdy taki pożar niweczy dekady codziennej, ciężkiej pracy.
Incydenty z Rannymi Strażakami w Innych Miejscowościach
Pożar w Zabrzegu
Niebezpieczna akcja gaśnicza, która miała miejsce wczoraj w Zabrzegu, zakończyła się hospitalizacją jednego ze strażaków. Do zdarzenia doszło wczoraj po południu przy ulicy Spacerowej w Zabrzegu, na terenie Nadleśnictwa Bielsko. Zgłoszenie o pożarze ściółki leśnej oraz pojedynczych drzew wpłynęło o godzinie 12:17. Akcja gaśnicza była wymagająca i trwała ponad sześć godzin. W działaniach uczestniczyło aż 17 zastępów straży pożarnej. Strażacy korzystali z prądów gaśniczych oraz sprzętu podręcznego, a wodę dowożono m.in. z hydrantu przy remizie OSP w Zabrzegu.
Trudne warunki akcji odbiły się na zdrowiu jednego z ratowników. W trakcie działań jeden ze strażaków źle się poczuł i wymagał pomocy medycznej. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który zdecydował o przewiezieniu go do szpitala.
Pożar w Stroniu koło Limanowej
Kilkanaście minut po godzinie 13:00 strażacy odebrali zgłoszenie o pożarze w miejscowości Stronie na terenie gminy Łukowica. Do walki z ogniem skierowano zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Limanowej oraz jednostki OSP z okolicznych miejscowości - łącznie 17 zastępów. Pożar objął zabudowania mieszkalno-gospodarcze oraz znajdujący się obok budynek gospodarczy (stodołę). W części mieszkalnej w chwili wybuchu pożaru znajdowało się dziewięć osób, w tym dwoje małych dzieci. Wszyscy lokatorzy w porę ewakuowali się na zewnątrz, nie odnosząc obrażeń.
Prowadzenie działań ratunkowych było utrudnione ze względu na warunki dojazdu - dla części pojazdów strażackich nie do pokonania okazał się mostek o nośności zaledwie 3 ton. Konieczne było zbudowanie linii o długości 600 metrów i czerpanie wody z pobliskiego potoku. W bezpośrednim sąsiedztwie płonących zabudowań znajdował się jeszcze budynek mieszkalny, który dzieliło od płonącego obiektu zaledwie 5 metrów. Na szczęście, strażakom udało się obronić budynek - doszło jedynie do powierzchownych uszkodzeń. Po opanowaniu sytuacji strażacy przystąpili do niezbędnych prac rozbiórkowych.
W trakcie akcji ratunkowej jeden ze strażaków prowadzących działania został ranny. Jak przekazał st. kpt. Wojciech Bogacz, oficer prasowy PSP w Limanowej, strażak doznał oparzeń kończyny górnej - prawdopodobnie są to oparzenia drugiego stopnia. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, który udzielił poszkodowanemu doraźnej pomocy medycznej.

Rosnąca Liczba Pożarów i Apel o Rozsądek
Służby nie mają wątpliwości - liczba pożarów w regionie rośnie w niepokojącym tempie. Od początku 2026 roku strażacy interweniowali już 100 razy w związku z pożarami traw, zarośli i lasów. Dla porównania - w całym ubiegłym roku było ich 107. W akcjach brało udział 215 zastępów straży pożarnej i ponad 1100 ratowników.
Duże ryzyko pożarowe, jak alarmuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, występuje na terenie trzech województw: lubelskiego, podkarpackiego i małopolskiego. Pożarom sprzyja wysoka temperatura i niska wilgotność ściółki. Strażacy apelują o rozsądek i przypominają, że w ponad 90 procentach przypadków za pożary odpowiada czynnik ludzki - celowe działanie lub nieostrożność. Służby przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa:
- nie wolno używać otwartego ognia w lesie poza wyznaczonymi miejscami,
- palenie tytoniu w lasach jest zabronione,
- nawet zaparkowany samochód na suchej trawie może doprowadzić do pożaru.