W obliczu tragicznego w skutkach pożaru, który miał miejsce w hurtowni sztucznych kwiatów na terenie zakładów mięsnych w Białymstoku, Państwowa Straż Pożarna stanęła przed wyzwaniem wyjaśnienia okoliczności śmierci dwóch młodych strażaków. Sprawę bada specjalna komisja, a szczegółowe informacje w tej kwestii przekazuje Marcin Janowski.

Śledztwo w sprawie tragicznego zdarzenia
W tej chwili okoliczności i przebieg, nie tylko pożaru, ale także akcji ratowniczej, w trakcie której doszło do nieszczęśliwego wypadku, są badane przez specjalną komisję - informuje Marcin Janowski. W skład tej komisji wchodzą oficerowie zarówno z Komendy Wojewódzkiej, jak i Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej. Celem jest nie tylko odtworzenie minuta po minucie, sekunda po sekundzie, co się działo na miejscu, ale także wyjaśnienie, jak doszło do tej tragedii. Wybuch pożaru również stanowi obszar zainteresowania śledczych. Wszelkie informacje są w tej chwili dopiero gromadzone, a jeśli będą dostępne przypuszczalne przyczyny, służby postarają się na bieżąco dzielić nimi z opinią publiczną.
Współpraca zespołowa i traumatyczne przeżycie
Wypowiadając się na temat charakteru pracy strażaków, Marcin Janowski podkreśla: „To jest praca zespołowa, działamy co najmniej w parze, w tak zwanej rocie i tak naprawdę skupiamy się na tym, żeby wszystko odbywało się jak najbardziej bezpiecznie.” Dodaje, że wypadek to tragedia, która dotyka całą jednostkę, a nawet całą komendę. Janowski wspomina, że jest to jego pierwsze bezpośrednie zetknięcie ze śmiercią kolegów, z którymi pracował na tym samym placu jednostki straży. Zaznaczył, że zmarli strażacy pochodzili z jednostki, w której znajduje się komenda wojewódzka, komenda miejska i Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza nr 1, co oznacza, że byli to koledzy widziani codziennie, z najbliższej i najczęściej wykorzystywanej w codziennej działalności jednostki.
Spłonął dom jednorodzinny w Michelinie. Rzecznik Prasowy PSP Włocławek
Rzadkość tragedii i kontekst rocznicowy
W skali kraju takie tragiczne zdarzenia należą do rzadkości i, jak mówi Marcin Janowski, nie dochodzi do nich nawet co roku. Z dostępnych informacji wynika, że podobna tragedia wydarzyła się w Polsce około 20 lat temu. Takie wydarzenia są szczególnie bolesne w maju, który jest miesiącem ochrony przeciwpożarowej, kiedy strażacy obchodzą swoje święta, uroczystości, awansują, dostają odznaczenia i medale. Ten rok jest także 25-leciem istnienia straży jako formacji zawodowej w Polsce, a data tragicznego zdarzenia w województwie podlaskim niestety wpisze się w historię formacji.
Wsparcie psychologiczne i skala działań
Pomoc psychologiczna została roztoczona nad rodzinami w pierwszej kolejności, a nad strażakami niemal równolegle. Istnieje procedura, która w sytuacji takiego zdarzenia nakazuje wycofanie grupy strażaków, którzy w pierwszej kolejności działali i z których funkcjonariusze zginęli, nawet w trakcie trwania akcji. Podmienieni ludzie zapewniają, że pomoc psychologiczna jest udzielana jak najszybciej osobom bezpośrednio dotkniętym tragedią. Pan komendant główny obecny na miejscu tragedii wspiera w podejmowaniu wszelkich potrzebnych dyspozycji i decyzji na bieżąco.
W akcji ratowniczej, również wskutek konieczności podmiany części ratowników, w sumie przewinęło się 105 strażaków i 31 samochodów ratowniczych. Tak potężne siły zostały zmobilizowane nie tylko dlatego, że był to duży i skomplikowany pożar, wymagający znacznej ilości sił i środków, ale także po to, aby zabezpieczyć całą otoczkę związaną z tragedią.
tags: #remiza #projektu #marcina #janowskiego