Romantycy Lekkich Obyczajów to zespół założony przez Damiana Lange i Adama Millera w marcu 2011 roku w Olsztynie. Od początku swojej działalności ich piosenki łączą ogniskową aurę z melodyjnością The Beatles i charakterystycznymi tekstami w języku polskim.

Początki i Skład Zespołu
Romantycy Lekkich Obyczajów to alternatywny duet z Olsztyna, który narodził się wiosną 2011 roku. Właściwie jednak wcale nie jest to jedynie duet, a kwartet - muzyką i tekstami zajmują się Adam Miller i Damian Lange, natomiast na barkach Pawła Lacha spoczywa przygotowanie teledysków i gra na perkusji podczas koncertów.
Charakterystyka Muzyczna i Liryczna
Twórczość zespołu Romantycy Lekkich Obyczajów łączy elementy folku, rocka, melodyjnego popu i piosenki kabaretowej. Ich teksty w języku polskim cechuje humor, szczerość i ironiczny dystans. Muzyka zespołu to połączenie lirycznej nostalgii, kabaretowego zacięcia i rockowego wigoru. Teksty mówią o codzienności, uczuciach, tęsknocie i refleksji nad życiem, a brzmienie bywa jednocześnie ciepłe, surowe i żywiołowe. Zespół, mimo upływu czasu i zmian w muzyce, pozostał wierny swojej tożsamości: prostym, szczerym tekstom, melodyjności i otwartości na różne stylistyki.
Dyskografia i Rozwój Kariery
Zespół Romantycy Lekkich Obyczajów wydał swój debiutancki album o tytule „Lejdis&Dżentelmenels”, na którym pojawiły się hity takie jak „Poznajmy się”, „Bez Ciebie Odchodzę” czy „Lodziarka”. Album okazał się niezłym sukcesem, dzięki któremu z kapelą skontaktowała się wytwórnia S.P. Records. W 2013 roku zespół wydał drugą płytę pod tytułem „Kosmos Dla Mas”, która zdobyła wiele nagród w kategorii muzyki alternatywnej. Na kolejną płytę fani musieli czekać aż pięć lat - pojawiła się dopiero w 2018 roku.
Album „Nieoromantyzm”, bo tak nazywał się ten krążek, był już składanką z prawdziwego zdarzenia. Po trzeciej płycie przyszła kolej na pierwszą porządną trasę koncertową, która obejmowała 25 polskich miast. W zeszłym roku ekipa obchodziła dziesięciolecie swojej działalności. Do najpopularniejszych utworów zespołu należą m.in. „Ziemia planeta ludzi” i „Miłość na odległość”. Obecnie zespół pracuje nad nowym projektem.
Odbiór i Krytyka
Na początku działalności nazwa zespołu Romantycy Lekkich Obyczajów skojarzyła się niektórym z lekko ugrzecznioną wersją Braci Figo Fagot czy Letniego Chamskiego Podrywu. Jednak szybko okazało się, że jest to mylne wrażenie. Recenzenci podkreślają, że albumy zespołu, choć niepozbawione wad, są warte polecenia. Zmyślne teksty, prawdziwa, pozbawiona przekombinowań warstwa muzyczna to największe plusy ich twórczości.
Jednak, jak w każdej twórczości, nie obyło się tu bez wpadek. Niektórzy krytycy zauważają, że choć są zwolennikami niezbyt krótkich piosenek, to niestety część utworów na płytach zespołu jest strasznie przeciągnięta i spokojnie można by było coś z nich uciąć. Dodatkowo pewien dysonans wprowadza decyzja zespołu o przygotowaniu dwóch aranżacji tego samego utworu „Samoloty”, mimo że obie propozycje są solidnie wykonane. Większość piosenek na albumie, w tym na „Neoromantyzmie”, przedstawia smutny obraz nieudanej miłości. Z wejścia wita nas wprowadzające w trans „Owoce Morza”, które pomimo swojej tanecznej aury mówi o nieszczęśliwej miłości. Tak, jak na płycie znajdziemy energiczne, wręcz dancingowe kawałki, to i znajdą się spokojne, bardziej ponure klimaty.
Ciężkie melodie w utworze „Lustra” nakładają na słuchacza ogromny ciężar, a dodatkowo tekst o braku samoakceptacji, pewności siebie i w efekcie narastającej samokrytyki (choć z końcowym morałem) tylko dokłada słuchaczowi dodatkowych obciążeń. Dla wielu akustyczne, nieprzekombinowane piosenki to najlepsze, co ten zespół może zaoferować. Prym wiedzie tu w szczególności utwór, który promował album - „Z głębokości barw”, zabierający słuchacza swoim klimatem nad ognisko, przy którym wspomnienia o miłości wracają. Dla czekających na trochę romantyczności też coś się znajdzie; wyjątkowy etap w odsłuchu płyty to piosenki, przy których panowie trochę wspominają, a w przeciwieństwie do „Z głębokości barw” są pozytywne i pełne energii. Mamy tu na przykład obraz pierwszej, wyidealizowanej miłości (bądź zauroczenia) w piosence „Błyszczyk” i nieco już dojrzalszy, ale nadal oscylujący pomiędzy snem a jawą „Adriatyk”, który jest najbardziej rozbudowanym muzycznie kawałkiem.

"Neoromantyzm" - Komentarze Adama Millera do Utworów
W nowych „Czynnikach pierwszych” wracamy do roku 2018 i ostatniej płyty, którą nagrali Romantycy Lekkich Obyczajów, „Neoromantyzm”. Album utwór po utworze, bez tajemnic - o „Neoromantyzmie” opowiada Adam Miller, kompozytor, producent płyty i połowa duetu.
"Ceppeliny"
„Wyobrażaliśmy sobie cyrk, wesołe miasteczko, miejsce, gdzie czujesz się dobrze, kiedy jesteś dzieckiem, a dziwnie, kiedy jesteś już dorosły. W tekście jest dużo odniesień do przeszłości, która wygrywa w zestawieniu z teraźniejszością. Znak czasów.”
"Kobietotalizm"
„Ten utwór powstał jako pierwszy, gramy go na koncertach od ładnych paru lat, a tekst przypomina mi „stary” styl Damiana, wyliczankę z barwnym opisem i metaforami, jak w „Mojej Wsi”. Po latach dodaliśmy refren, który znalazł się na nagraniu, wcześniej była to jedna długa zwrotka.”
"Dotknij Żaru"
„Ciągoty Damiana do hip-hopu nasilają się i opadają w czasie jak fazy księżyca. Momentami myślałem, że następna płyta będzie cała melodeklamowana, a szkoda byłoby tak osierocić teksty z melodii. W tym numerze jednak od początku pasował nam tekst rapowany ze śpiewanymi refrenami. Wystarczy posłuchać pierwszej zwrotki - Damian zwraca się bezpośrednio do słuchacza „Pamiętaj, że jesteś wielki” i już wiadomo, że tego się nie śpiewa, to się mówi.”
"Neoromantyzm"
„Tytułowy numer z trzeciej płyty miał kilka wersji. Zaczęło się, kiedy pojechaliśmy we dwóch na wieś, do domku na odludziu, do których trafia się coraz rzadziej. Przez kilka dni nagrań powstały szkielety do kilku przyszłych piosenek i jeden pełnoprawny numer o tytule „Świt”. Pierwsza wersja to były cztery gitary akustyczne. Po rozmowie z moim bratem Krzysiem, studentem architektury, kiedy padła po raz pierwszy nazwa „Neoromantyzm”, kojarząca się z nazwą zespołu, wkleiliśmy do refrenu „Neoromantyczne słowa wypełniają mi usta”. Następnie w Warszawie z Tomem Hornem i Sławkiem Pietrzakiem dograłem bas, potem padł pomysł na występ gościnny w drugiej zwrotce. Wybór Grabaża był oczywisty - stylistycznie i towarzysko był nam bliski, poza tym Sławek jako szef wytwórni mógł to zaaranżować. Wyszło nam to bardzo dobrze, ja przełamałem w sobie kilka barier, a w efekcie sam numer zyskał smaczek. Nigdy jednak nie wykonaliśmy go wspólnie z Grabażem, może to jeszcze kiedyś się stanie.”
"Zwilż"
„To jest od pierwszej sekundy piosenka inna niż wszystkie. Najważniejszy był klimat horroru, co staraliśmy się zachować także w teledysku (kręconym zresztą w tym samym miejscu, w którym nagraliśmy pierwszą wersję utworu „Neoromantyzm”). W tekście Damian zwraca się do młodego człowieka na zakręcie życia, dobrze zdajemy sobie sprawę z demonów, które wielu towarzyszą. Mimo horroru w tekście jest zachęta, żeby próbować żyć dalej - „na krawędzi u drzwi progu inny wymiar tego skoku”. Ten tekst przelaliśmy na płytę praktycznie niezmieniony od tego, co przyniósł Damian za pierwszym razem. „Wracaj wszędzie, aby nie tu” - to „aby” jest dla niego charakterystyczną częścią zdania, on tak faktycznie mówi. Na skrzypcach zagrał mój dawny kolega z zespołu Fade Out. Osobiście uwielbiam ten numer.”
"Morfeusz"
„Eksperymentowaliśmy tak, jak nasi idole z dzieciństwa, The Beatles, Radiohead, Red Hot Chili Peppers. Tylko wychodząc ze swojej roli, masz niepowtarzalną szansę zrobić coś świeżego i odkrywczego. Tak było dla nas z tą piosenką, obaj zdawaliśmy sobie sprawę, że może się nie spodobać wielu naszym fanom od piosenki biesiadnej („Kac”, „Lodziarka”, „Panienko Ma”), bo to drugi biegun. Rozmawialiśmy o tym podczas robienia tego numeru wielokrotnie, czy może się wycofać i zrobić coś bardziej „typowego” dla nas. Postawiliśmy na schizę i trans. Pływający wokal w przejściach zaśpiewała moja mama, którą oderwałem akurat od wieszania prania. Czasem przychodząc do studia, zaczynałem od drzemki, i nie raz mam wrażenie, że śni mi się melodia albo piosenka, nad którą właśnie pracuję. W pokoju obok moja mama śpiewała coś pod nosem, wieszając pranie, kiedy próbowałem zasnąć. Wstałem i nagraliśmy jej partię. To naprawdę jest piosenka o uporczywej bezsenności.”
"Dom (Tęsknię)"
„Ta ballada powstała z zegarkiem w ręku w 24 godziny. To była nieprzerwana niczym doba natchnienia, nagrywałem kolejne partie gitar przez cały dzień, wieczorem napisałem tekst, nagrywałem wokal do rana, po czym przed południem przyszedł Łukasz Przyborowski (Enej) i nagrał z pierwszego podejścia partię trąbki. Dla mnie magiczne przeżycie. Koniec.”
"Taki raj"
„Ten utwór zaczęliśmy robić wspólnie na próbie z chłopakami z naszego koncertowego składu. Jeden z tych pomysłów, który wyciąga się z szuflady po kilku latach leżakowania. Wyszła z tego całkiem fajna piosenka do grania na koncertach.”
"Tsunami"
„Od początku uważałem, że tu powinien być teledysk, w roli głównej popularna pogodynka, która po kolei zdejmując elementy garderoby, przepowiada gestami pogodę. Byłby klasyk.”
"Przyszła zaspana"
„Chciałbym, żeby ta piosenka stała się naszym nowym ogniskowym hymnem granym przez młodzież na gitarze, śpiewanym po przejściu kilkunastu kilometrów, po trzech łykach wina. Żeby symbolicznie wyparła Lodziarkę jako miłość świeża, czysta i poetycka. Wszystko jest w tym tekście.”
"Karaluchy"
„Po urodzeniu mojego pierwszego dziecka śpiewałem przerobione kołysanki, kiedy brakowało mi już pomysłu na usypianie. Zdarzało się, że śpiewałem zasypiającemu dziecku kolędę i hymn Polski. Na bazie jednej z takich przyśpiewek napisałem tekst do mojego dziecka. Nadal jest to jej ulubiona kołysanka, więc śpiewam tę piosenkę praktycznie codziennie.”
"Outro"
„Z pobytu na wsi powstało kilka „skitów”. Jednym z takich opublikowanych jest „Outro”.”