Artykuł przedstawia szczegółowe informacje dotyczące zarzutów i postępowań sądowych prowadzonych przeciwko Sebastianowi K., oskarżonemu o poważne przestępstwa związane z podpaleniami, w tym podwójne morderstwo oraz czyn o charakterze terrorystycznym.
Sprawa podwójnego morderstwa i podpalenia w Prudniku

Przebieg zdarzeń i ofiary
Przed Sądem Okręgowym w Opolu rozpoczął się proces 35-letniego Sebastiana K., oskarżonego o podwójne morderstwo i wywołanie pożaru w jednym z mieszkań socjalnych w Prudniku (woj. opolskie). Zdarzenie miało miejsce 20 grudnia 2017 roku, kiedy to dyżurny policji w Prudniku otrzymał informację o pożarze mieszkania w budynku socjalnym. Pomimo natychmiastowej akcji gaśniczej, w płomieniach zginęły dwie kobiety w średnim wieku. Z budynku wielorodzinnego ewakuowano wtedy 25 osób, w tym również dzieci oraz osobę niepełnosprawną poruszającą się na wózku, z uwagi na bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia.
Dokładna analiza materiałów dowodowych ujawniła, że było to zabójstwo. Śledczym udało się namierzyć 35-letniego mieszkańca miasta, Sebastiana K. Feralnego dnia miał pić z kobietami alkohol. Prokuratura Rejonowa w Prudniku postawiła 35-letniemu Sebastianowi K. zarzut, że rozniecając pożar kamienicy przy ul. Chrobrego 49, nie tylko spowodował śmierć dwóch osób, ale również zagroził życiu i zdrowiu 25 ludzi.
Wyjaśnienia oskarżonego i zeznania świadków
Oskarżony Sebastian K. w Prudniku miał oblać denaturatem dwie kobiety, podpalić je, a następnie uciec z miejsca zbrodni. Potem miał wrócić, by popatrzeć na pożar. Podczas przesłuchania w Prudniku Sebastian K. oświadczył, iż nie przyznaje się do czynu, który się mu zarzuca. Jednocześnie podtrzymał wszystkie wyjaśnienia, które składał w trakcie przesłuchania przez funkcjonariusza policji. Twierdził, że był w tym mieszkaniu, ale pożar wybuchł w czasie niezamierzonej szamotaniny. Miał zamiar polać kobiety wodą z butelki, ale tam znajdował się denaturat i ogień rozgorzał jeszcze bardziej. Oskarżony utrzymuje również, że nie mógł wyjść z lokalu, ponieważ w drzwiach nie było klamki.
Sąd Okręgowy z trudem przesłuchał mieszkańców kamienicy socjalnej w Prudniku. Większość świadków, mieszkańców kamienicy na ul. Chrobrego, była doprowadzana do sądu w kajdankach przez policję, ponieważ nie stawili się na poprzednie rozprawy. Niektórzy świadkowie mieli problemy ze składnym mówieniem, sami sobie zaprzeczali, a pytania trzeba było im wielokrotnie powtarzać. Jeden ze świadków nie potrafił nawet podać swojego wieku, bełkocząc coś bez ładu. Jeden z mieszkańców kamienicy szczerze przyznał na rozprawie: „W tym budynku na każdym piętrze ktoś wali dyktę”.
Mimo braku bezpośrednich świadków zdarzenia, jeden z mieszkańców zeznawał: „Sebastian K. poszedł do tych kobiet. Przez ścianę słyszałem odgłos zamykanych drzwi i krzyki, piszczenie kobiet”. Świadek ten dodał, że Sebastian K. „był wyczulony na ludzi, którzy piją denaturat. On lubił podpalać. Mnie też kiedyś podpalił i sąsiada z góry też. Robił tak, jak był wypity, a tego dnia był wypity”. Oskarżony temu zaprzecza. Inny ze świadków szczegółowo omówił, jak miesza się denaturat z wodą, a z jego zeznań wynika, że w 1,5-litrowej butelce po wodzie, na stole w mieszkaniu kobiet, mógł faktycznie znajdować się niedopity denaturat w czasie tragicznego zdarzenia.
Podpalenie biura poselskiego Beaty Kempy w Sycowie

Okoliczności zdarzenia i działania sprawcy
Sebastian K. przyznał się do podpalenia biura poselskiego szefowej KPRM Beaty Kempy w Sycowie, usłyszał zarzut o charakterze terrorystycznym i grozi mu do 15 lat więzienia. Do zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek około godziny 2:00. Biuro poselskie znajduje się na parterze budynku mieszkalnego w centrum miasta, w pobliżu rynku. Policjantów z komendy w pobliskiej Oleśnicy o zdarzeniu powiadomił alarm, który uruchomił się w biurze. Funkcjonariusze, którzy zostali wysłani na miejsce, odkryli, że chodzi o podpalenie, a nie włamanie, jak początkowo przypuszczali. Powiadomiono straż pożarną, która ugasiła niewielki ogień przy użyciu raptem 50 litrów wody, dzięki czemu nie doszło do poważniejszych strat. Na elewacji budynku pozostawiono napisy o treści: "H-7102 21.21. CALIFOR UBER ALES NIE".
Motywy i kwalifikacja prawna czynu
Szef Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, prok. Robert Tomankiewicz, przekazał, że Sebastian K., wybijając metalowym przedmiotem szybę w drzwiach biura poselskiego w Sycowie, następnie rozlał łatwopalną substancję i podpalił wnętrze. Podejrzany motywował swoje postępowanie chęcią wpływu na prace rządu i Sejmu. Z wyjaśnień Sebastiana K. wynikało, że chciał w ten sposób wpłynąć na samą poseł oraz na innych członków rządu Rzeczypospolitej Polskiej, by zaprzestali określonych działań. Szczególnie chodziło o prace legislacyjne związane z reformą wymiaru sprawiedliwości oraz z ordynacją wyborczą.
Prokuratura Krajowa postawiła Sebastianowi K. zarzut czynu o charakterze terrorystycznym, a nie zniszczenia mienia. Prok. Tomankiewicz wyjaśnił, że zagrożenie karą w przypadku postawienia zarzutu o charakterze terrorystycznym wzrasta o połowę. Minister Beata Kempa jest posłanką Solidarnej Polski, wybrana z listy Prawa i Sprawiedliwości, oraz członkiem rządu, szefową kancelarii premiera.
Zatrzymanie i zarzuty
W wyniku podpalenia biura poselskiego Beaty Kempy w Sycowie, ustalono 15 osób pokrzywdzonych, w tym 6 dzieci, którzy mieszkali w tej samej kamienicy. Podejrzany został zatrzymany w czwartek po południu w miejscu swego zamieszkania na terenie powiatu oleśnickiego. 40-letni Sebastian K. usłyszał również zarzut posiadania i produkcji marihuany, którą ujawniono w jego miejscu zamieszkania. Zatrzymanemu w tej sprawie czterdziestolatkowi grozi nawet 15 lat więzienia.
tags: #sebastian #k #przesluchanie #podpalenie