Sławomir Wilczyński: Strażak z Kątów Wrocławskich i Jego Walka o Powrót do Normalności

Sławomir Wilczyński, 32-letni strażak z Kątów Wrocławskich, pracujący w straży pożarnej od ośmiu lat, był przykładem człowieka zawsze dyspozycyjnego i gotowego do pomocy. Wcześniej pracował jako mechanik samochodowy, a do pracy w straży pożarnej namówiła go żona Aleksandra, znana strażakom jako Kasia. Mają dwoje dzieci: 9-letniego Olka i 6-letnią Karolinkę. Jego życie uległo drastycznej zmianie w wyniku tragicznego wypadku podczas pełnienia służby.

Tragiczny Wypadek w Pustkowie Wilczkowskim

zdjęcie wraku wozu strażackiego po wypadku

W czwartek, 17 marca 2011 roku, Sławomir Wilczyński pełnił służbę. Razem z dwoma kolegami z zastępu udawał się alarmowo do zdarzenia w Jezierzycach Wielkich, gdzie mieli ratować chorego mężczyznę z wewnętrznym krwotokiem. Wóz strażacki GCBA 6/32 JELCZ 004, którym kierował, pędził na ratunek. Niestety, w miejscowości Pustków Wilczkowski, w prawidłowo poruszający się samochód czołowo uderzyła jadąca z naprzeciwka ciężarówka (tir).

Kabina wozu strażackiego została dosłownie zmiażdżona. Wszyscy byli ranni, ale Sławek najbardziej. Mimo własnych obrażeń, koledzy wyciągnęli go z wozu i udzielili pierwszej pomocy. Jak zauważył kpt. Mądrzyk, "Gdyby nie to, Sławek mógłby się wykrwawić, zanim dojechałaby karetka". W wyniku zderzenia, Sławek doznał ciężkich obrażeń, w tym pęknięcia śledziony, stłuczonego płuca oraz zmiażdżenia obu kończyn.

Walka o Życie i Pierwsze Kroki w Powrocie do Zdrowia

Stan Sławomira Wilczyńskiego oceniano jako krytyczny. Lekarze podczas wielogodzinnej operacji, walcząc o jego życie, musieli amputować obydwie nogi na wysokości łydki (poniżej kolan) oraz usunąć śledzionę. Przez pewien czas przebywał w śpiączce farmakologicznej w wojskowym szpitalu przy ul. Weigla we Wrocławiu. Po przebudzeniu pogodzenie się z rzeczywistością było bardzo trudne, ale Sławek nie poddawał się. Ledwo mówił, ale wyszeptał, żeby żona usmażyła mu naleśniki z dżemem truskawkowym.

Po dwu i pół miesięcznej hospitalizacji, Sławek opuścił szpital, gotowy do walki z ciężką rzeczywistością. Stan ogólny pacjenta lekarze oceniali jako dobry. Miał stłuczone płuco, pękniętą śledzionę i tak zmiażdżone stopy, że musieli je amputować na wysokości łydki. Na swoje 32. urodziny, otrzymał tort od żony, dzieci i kolegów z komendy, a także od lekarzy i pielęgniarek. Widać było, że nie spodziewał się takiej niespodzianki.

Wyzwania Związane z Protezami i Rehabilitacją

ilustracja przedstawiająca nowoczesne protezy nóg

Sławomir Wilczyński postawił sobie za cel, że będzie chodził. W protezach chodzi od połowy lipca 2011 roku. Już za pierwszym razem, gdy tylko je założył, wstał i zaczął chodzić. "Na szczudłach chodziłem, to na protezach sobie nie poradzę?" - stwierdził z determinacją. Protezy kosztowały około 100 tys. zł, a połowę tej sumy pomogła uzbierać Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej.

Mimo postępów, koszt utrzymania protez jest znaczny. Co miesiąc trzeba wydać 1000 zł na kremy do smarowania kikutów. Protezy nie są na całe życie - trzeba je wymieniać co trzy lata. Do tego, przez proces formowania kikutów, konieczna jest ciągła wymiana lejów mocujących. Do tej pory dokonano tego pięciokrotnie (dwa razy w lewej protezie i trzy razy w prawej). Wymiana jednego leja to koszt rzędu 10 tysięcy złotych, a protezy po kilku tygodniach nie nadają się do użytku, co wymaga kolejnych wymian. Dodatkowo, co chwila konieczne są przeróbki, bo łydka zmienia swoją objętość. Przez rok, na dostosowywanie protez, Sławomir Wilczyński wydał około 50 tys. złotych.

Poza wydatkami, strażak walczy również z bólem fantomowym, czując ból np. kostki, której już nie ma. Chodzenie w protezach przysparza Sławkowi wiele bólu, ciągłe obkurczanie się kikutów powoduje, że kielichy mocujące obcierają skórę, prowadząc do licznych otarć, ran i uczuleń, co uniemożliwia korzystanie z protez i zmusza go do poruszania się na wózku inwalidzkim. Docelowe dopasowanie protez to nie koniec wydatków; po trzech-czterech latach użytkowania protezy należy wymienić na nowe, a zakup kompletnych protez to koszt rzędu 100 tysięcy złotych (inne źródło podaje 200 tysięcy za jedną protezę). Nie licząc bieżących kosztów eksploatacji, Sławek musi odłożyć 25 tysięcy złotych rocznie, aby uzbierać potrzebną kwotę. Ponadto ponosi koszty rehabilitacji, leczenia i leków.

Fala Wsparcia i Akcje Charytatywne

plakat koncertu charytatywnego

Rodzina, koledzy i społeczeństwo natychmiast zaangażowali się w pomoc Sławomirowi. "Mamy świadomość, że pomoc będzie musiała iść w setki tysięcy złotych" - przyznał st. bryg. Paweł Frątczak, rzecznik komendanta głównego PSP. Sławomir, choć od 1 marca jest na rencie, nie stracił woli walki, a jego celem jest powrót do zawodu. Koledzy z Komendy Miejskiej PSP w Chorzowie wspierali go, organizując zbiórkę pieniędzy, a Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej obiecała nowoczesne protezy i wpłaciła połowę sumy na ich zakup.

W celu zebrania funduszy zorganizowano szereg akcji. Koncert charytatywny pod hasłem "Sławek, dla Ciebie" odbył się 21 kwietnia o godzinie 18:00 w Gminnym Ośrodku Kultury i Sportu w Kątach Wrocławskich. Wystąpili tam zespoły Babylon, InoRos, Classic, Rasz, Chrząszcze oraz Kabaret Czesuaf. Podczas koncertu licytowano plastron narciarki Justyny Kowalczyk, plastron i flagę Polski z autografami reprezentacji skoczków narciarskich, a także piłkę z autografami piłkarzy Śląska Wrocław. Koszt biletu na koncert wynosił 180 zł.

Koledzy Sławka rozsyłali również listy i ulotki, przedstawiając sytuację i apelując o pomoc. Pomoc była i jest potrzebna, aby zapewnić Sławkowi powrót do normalnego życia. Możliwości wsparcia obejmują wpłaty pieniędzy na konto Dolnośląskiej Fundacji Rozwoju Ochrony Zdrowia: 45124019941111000024956839 z dopiskiem "darowizna na cele ochrony zdrowia Sławek". Można również przeznaczyć 1% podatku przy rocznym rozliczeniu PIT, wpisując KRS fundacji: 0000050135 z dopiskiem "Sławek". Sławek to strażak z powołania, który podczas służby stracił zdrowie, spełniając swoje ślubowanie niesienia pomocy z narażeniem życia i zdrowia. Teraz on sam potrzebuje pomocy.

tags: #slawomir #wilczynski #strazak #z #katow #wroclawskich