Incydenty w remizach strażackich i wyróżniający się strażacy ochotnicy

Remizy strażackie, będące często centrum lokalnej społeczności, bywają sceną zarówno codziennej służby, jak i niecodziennych zdarzeń. Poniżej przedstawiamy relacje z kilku takich sytuacji, od aktów wandalizmu po dramatyczne bójki, a także sylwetkę wybitnego strażaka ochotnika.

Incydenty z udziałem dzieci w remizach

Piłka nożna na bramach remizy w Mnichowie

W Mnichowie (woj. wielkopolskie), kamera umieszczona na budynku remizy strażackiej nagrała trzech chłopców grających w piłkę nożną, wykorzystując bramy remizy jako bramki. Zachowanie chłopców, uczestniczących w imprezie odbywającej się w pobliskiej sali wiejskiej, wywołało niemałe emocje wśród strażaków.

Film przedstawiający chłopców grających w piłkę nożną na bramach remizy

"My rozumiemy dużo, ale nigdy nie zrozumiemy celowego niszczenia mienia" - napisali strażacy, komentując zachowanie dzieci. Dodałi również: "Delikatnie mówiąc, bardzo «słabe» zachowanie osób na przedstawionych filmikach." W wyniku tych działań strażacy byli zmuszeni wezwać serwis do sprawdzenia bram pod kątem uszkodzeń oraz zmyć ślady powstałe na ścianach i bramach. "Zapewne zostaną wyciągnięte konsekwencje wobec tych osób" - zaznaczyli. W ramach przeprosin chłopcy dokładnie i starannie umyli bramy strażackie.

Dramatyczne wydarzenia w remizach OSP

Bójka strażaków w remizie OSP Biały Dunajec

Do szokującego zdarzenia doszło w remizie OSP w Białym Dunajcu w nocy z czwartku na piątek, 2 sierpnia, około godziny 2 w nocy. Według ustaleń, 25-letni strażak z Podhala, Paweł Z., został pobity przez starszego druha z jednostki i obecnie walczy o życie w nowotarskim szpitalu. Ma on poważne obrażenia głowy.

Tygodnik Podhalański: Pożar w Białym Dunajcu

Tatrzańscy policjanci wyjaśniają okoliczności uszkodzenia ciała 25-letniego mężczyzny. Asp. sztab. Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji, informuje, że trwają intensywne czynności śledczych pod nadzorem prokuratury, mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności zdarzenia oraz przyczyn powstania obrażeń ciała młodego mężczyzny.

Przebieg zdarzenia

Jak udało się ustalić, poszkodowany Paweł Z. był wielkim miłośnikiem straży pożarnej, a każdy jego wpis w mediach społecznościowych dotyczył właśnie służby w jednostce. Prowadził stronę internetową OSP Biały Dunajec i był zazwyczaj jednym z pierwszych, który pojawiał się przed remizą po wezwaniu ochotników syreną. Rodzina Z. mieszka w Białym Dunajcu przy ulicy Jana Pawła II, około 350 metrów od remizy.

Mieszkańcy wsi byli wstrząśnięci tym, co się stało. Jeden z nich wspomina: "To było w nocy. Usłyszałem, jak ktoś krzyczy się na ulicy «Władek, bier go». Władek to sąsiad. Ktoś krzyczał kilka razy. Później był spokój, a za chwilę słyszałem płacz. Kilka minut później na sygnale przyjechała karetka". W Białym Dunajcu bójka w remizie jest głównym tematem większości rozmów, choć policja nie zdradza szczegółów.

W czwartek wieczorem strażacy ochotnicy zeszli się do jednostki. Remiza stoi w centrum wsi, obok ośrodka zdrowia i karczmy, dzieląc wspólną ścianę z urzędem gminy. Druhowie standardowo konserwowali swój sprzęt: stroje i samochody. Atmosfera takich spotkań jest zazwyczaj luźna i często kończy się nieformalnymi rozmowami, nierzadko przy alkoholu.

Tym razem, jak twierdzą rozmówcy Onetu, dwaj strażacy zachowywali się do siebie wrogo: 25-letni Paweł Z. i dużo starszy strażak. "Ten starszy Pawła bardzo «tępił» - mówi osoba zbliżona do białodunajeckiej remizy OSP. - Ciągle miał do niego jakieś pretensje, wyśmiewał młodego i rzucał w jego stronę obelgi. Paweł w czwartek mu odpowiedział i wywiązała się szarpanina. Niestety, inni strażacy, zamiast rozdzielić tę dwójkę, to wyrzucili ich na zewnątrz. Reszta drużyny powiedziała, że swoje sprawy mają załatwić poza remizą. Nikt wtedy nie wiedział, że dojdzie do tragedii". Prezes jednostki Wiesław Walkosz odmówił komentarza, odsyłając do prokuratury.

Stan poszkodowanego i śledztwo

Rodzina 25-latka jest wstrząśnięta i modli się o jego powrót do zdrowia. Sąsiedzi relacjonują, że Pawła Z. mocno pobitego przyprowadził w nocy przed rodzinny dom inny strażak, ten sam, który wcześniej go zaatakował. Zostawił go na podwórku, budząc rodziców i żądając, by się nim zajęli, rzucając przy tym przekleństwami i ubliżając. Paweł Z. był jeszcze przytomny, ale miał obrażenia głowy. Powiedział, że został pobity i nie wie, gdzie jest jego telefon komórkowy, po czym zemdlał i nie obudził się do dziś.

Dyrektor nowotarskiego szpitala, Marek Wierzba, potwierdza, że stan młodego mężczyzny jest bardzo ciężki. Lekarze z oddziału neurochirurgii przeprowadzili operację głowy, gdzie miał liczne obrażenia, i walczą o jego życie. Prokuratura Rejonowa w Zakopanem prowadzi śledztwo pod kątem artykułu 157 § 1 Kodeksu Karnego (przestępstwo wywołujące średni i lekki uszczerbek na zdrowiu), jednak nie wyklucza zmiany kwalifikacji czynu.

Prokurator Barbara Bogdanowicz nie może zdradzić więcej szczegółów ze śledztwa. Nie wiadomo, czy postawiono już komuś zarzuty, przesłuchano świadków, ani czy zabezpieczono zapisy z monitoringu. Nieoficjalnie ustalono, że obrażenia głowy Pawła Z. świadczą o uderzaniu czymś ciężkim i twardym, co jest bardzo prawdopodobne.

Zdarzenie z Podhala jest szeroko komentowane przez strażaków OSP z całej Polski. Ich zdaniem to, co się stało pod Tatrami, to skandal. Obawiają się, że zarząd jednostki może próbować "zamiatać sprawę pod dywan".

Wiesław Kwiecień - Strażak Roku 2009 z Klimontowa

Działalność i rozwój OSP Klimontów

Wiesław Kwiecień z Klimontowa, uhonorowany tytułem "Strażaka Roku 2009", jest naczelnikiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Klimontowie, która została uznana za najlepszą jednostkę w województwie. Dla Wiesława Kwietnia straż pożarna jest całym życiem; nawet dzwonek w telefonie komórkowym to syrena strażackiego wozu.

Rok temu Wiesław Kwiecień zajął piąte miejsce w województwie i pierwsze w powiecie, podobnie jak jego jednostka. Dziś Klimontowska straż, licząca prawie setkę osób, zajmuje pierwsze miejsce w województwie, a on sam pierwsze miejsce jako naczelnik. Sukces jednostki zawdzięcza się jego zaangażowaniu oraz pracy współpracowników.

Historia i ewolucja OSP Klimontów

Patrząc na historię straży, od zawsze była ona prężną jednostką. Marian Kwapiński, ponad siedemdziesięcioletni strażak i niegdyś szef, wspomina, że z dokumentów wynika, iż w 1912 roku ufundowano sztandar, a sama jednostka powstała nieco wcześniej. Pierwsze wozy to były beczki z wiadrami na furmankach, dopiero potem pojawiły się sikawki i ręczne pompy. W latach 50. straż w Klimontowie otrzymała pierwszy samochód strażacki, amerykańskiego dodge'a, a później polskiego stara 20. Jako nieliczna jednostka miała już wtedy dwa samochody gaśnicze. W latach trzydziestych straż posiadała nawet własną orkiestrę.

Archiwalne zdjęcie orkiestry strażackiej OSP Klimontów z lat 30.

Mirosław Kwapiński, prezes Zarządu Gminnego Ochotniczych Straży Pożarnych w Klimontowie, gromadzi unikatowe zdjęcia z lat 20., 30. i późniejszych, w tym zdjęcie prezydenta Polski, Ignacego Mościckiego, podczas wizyty w Klimontowie.

Ciekawostki historyczne

Mało kto wie, ale budynek, gdzie obecnie mieści się Dom Kultury, jest własnością Ochotniczej Straży Pożarnej. Zachowały się na to zabytkowe dokumenty z ówczesnego Wydziału Hipotecznego w Sandomierzu. Podobno wszystkie teczki w wydziale spłonęły, a zachowała się tylko jedna - teczka z aktem własności dawnej remizy, którą Mirosław Kwapiński odnalazł w sandomierskim oddziale Archiwum Państwowego. Kwapiński dodaje, że ówczesny zarząd straży pożyczył u żydowskiego lichwiarza tysiąc złotych na remont dachu, a oryginalne weksle również się zachowały.

Zmiana charakterystyki pracy strażaka

Szczególnie starsi stażem strażacy-ochotnicy nie mogą nadziwić się, jak bardzo zmieniła się charakterystyka ich pracy. "W latach 60. i 70. prawie cała gmina była pod strzechą. Stodoły jeździliśmy dogaszać, o wyjazdach do wypadków nikt nie śnił" - wspomina Marian Kwapiński. W Klimontowie wielu strażaków to drugie, a nawet trzecie pokolenie.

Infografika porównująca wyposażenie strażaków OSP w latach 70. i współcześnie

Obecnie straż z Klimontowa wyposażeniem nie odbiega od zawodowców w miastach powiatowych i wojewódzkich. Posiadają trzy samochody, w tym dwa ciężkie gaśnicze i jeden ratownictwa drogowego, a także podwójny sprzęt do niesienia pomocy ofiarom wypadków drogowych. Mają też łodzie i silniki oraz wszystko, co potrzebne do udzielania tzw. pomocy przedlekarskiej. Wielu strażaków przeszło drogie szkolenia z ratownictwa medycznego.

Rola Wiesława Kwietnia w rozwoju jednostki

Od momentu włączenia syreny na dachu straży, zazwyczaj pierwszy na miejsce przybiega Wiesław Kwiecień, naczelnik i kierowca, który chyba nie opuścił żadnej akcji. Do jednostki w Klimontowie przeszedł po poznaniu swojej żony w okolicach Klimontowa. Wcześniej należał do młodzieżowej drużyny pożarniczej w Komornej w gminie Obrazów, gdzie straż funkcjonowała słabo. Ówczesny komendant Marian Kwapiński namówił go do zaciągnięcia się w ratownicze szeregi. Wtedy nie wyjeżdżało się do wypadków, były inne zagrożenia: pożary, podtopienia, pompowania wody z piwnic. Nie było sprzętu, a pracowano na nieprzystosowanych urządzeniach.

W 2000 roku Wiesław Kwiecień awansował na naczelnika Ochotniczej Straży Pożarnej w Klimontowie i pełni tę funkcję drugą kadencję. Od początku jego szefowania straż zmieniła się nie do poznania. Jednostka w Klimontowie jest najlepsza w powiecie sandomierskim, a w tym roku została uznana za najlepszą w województwie. Zarząd straży ciągle szuka pieniędzy na działalność ratowniczą, dzięki czemu do jednostki trafia nowy sprzęt z wyższej półki.

Wiesław Kwiecień wspomina, że bodźcem mobilizującym do rozwijania jednostki była śmierć kolegi, którego wyciągał z rozbitego samochodu, nie mając jak mu pomóc. "Nie mieliśmy odpowiednich narzędzi. Wtedy pytałem sam siebie, gdybyśmy mieli sprzęt, może dzisiaj by żył. Zaczęliśmy pukać instytucji po pieniądze. Efekt? Mamy czym pracować, nie mówiąc o ciągłych szkoleniach, podnoszących nasze umiejętności, głównie z ratownictwa medycznego. Dla mnie największym wyróżnieniem jest zdobycie pierwszego miejsca w województwie, w konkursie «Echa Dnia»" - mówi Wiesław Kwiecień. Jego syn, wzorem ojca, również zostanie strażakiem.

Poświęcenie i uznanie

Kwiecień wie, że sukcesu straży i jego samego nie udałoby się zbudować, gdyby nie poświęcenie kolegów strażaków-ochotników. "Wszystkich, którzy na dźwięk syreny zostawiają swoje żony, dzieci, rodziców i biegną do remizy, aby nieść pomoc, uważam za bohaterów". Otrzymał głosy nie tylko z gminy Klimontów, ale także z Obrazowa, powiatu, a nawet województwa.

Zapytany, czy strażak-ochotnik to zawód, czy pasja, odpowiada: "Strażak-ochotnik biorący czynny udział w akcjach ratowniczych to prawie jak zawód, to ciężka praca. Liczy się doświadczenie. Dzisiejsi ratownicy, to nie strażacy sprzed dwudziestu lat". Żona Wiesława, Henryka, jest dumna z drugiej miłości męża, ale za każdym razem, gdy zawyje syrena, bardzo się boi. "Każdą akcję przeżywam, nigdy nie wiadomo, czy mąż wróci zdrowy. Po jego powrocie staram się pełnić rolę psychologa. Strażacy zawodowi mogą liczyć na pomoc specjalistów, a ochotnicy muszą o siebie zadbać sami". Wiesław Kwiecień nie pamięta, kiedy ostatnio miał urlop. "Coś ze mną nie tak, jadąc na wczasy myślałbym co się tu dzieje".

Wspomina też o dobrych stronach pełnienia społecznej misji. "Cieszą podziękowania od osób, którym udzielaliśmy pomocy. Po wypadku wyciągaliśmy z pogniecionego samochodu parę narzeczonych. Młoda dziewczyna nie oddychała, ale na szczęście przyszłą żonę kierowcy uratowaliśmy. Po niedługim czasie para przysłała kartkę z życzeniami dla drużyny, która im pomogła". Maciej Psiuch, zastępca Kwietnia, podkreśla, że szef do roboty goni, bo jednostki na takim poziomie nie udałoby się utrzymać, gdyby nie pełna dyscyplina.

Otwarcie nowej remizy OSP w Pisarzowicach

W Pisarzowicach (gm. Kamienna Góra) odbyło się oficjalne otwarcie nowo wybudowanej remizy Ochotniczej Straży Pożarnej oraz obchody 80-lecia OSP Pisarzowice. Budowa remizy rozpoczęła się w 2022 roku, a postęp prac można było śledzić na portalu Relacje Regionalne.

Zdjęcie przedstawiające nowo otwartą remizę OSP w Pisarzowicach

Podczas apelu przed zebranymi wystąpiły przedszkolaki z Pisarzowic. Członkowie OSP Pisarzowice odebrali medale i odznaczenia nadane przez Zarząd Główny, Zarząd Wojewódzki i Zarząd Gminny Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP. Dzięki nowej remizie strażacy zyskali komfortowe warunki do pełnienia swojej służby, a lokalna społeczność może liczyć na sprawne i szybkie działania w sytuacjach kryzysowych.

tags: #straz #pozarna #remiza #filmik #mecz