Bohaterowie Strażacy i Ich Niezwykłe Czyny

Hołd dla Ireneusza Sokołowskiego - Pomnik Pamięci

W czwartą rocznicę śmierci śp. Ireneusza Sokołowskiego, bohatera strażackiej służby, w Kozłowie odbyła się uroczystość upamiętniająca jego życie i dokonania. Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą w kościele parafialnym, odprawioną w intencji zmarłego.

Ireneusz Sokołowski urodził się 11 czerwca 1968 roku. Swoją służbę rozpoczął w listopadzie 1989 roku jako junak w Oddziałach Obrony Cywilnej w Komendzie Rejonowej Straży Pożarnej w Nidzicy. W ciągu ponad dwóch dekad służby przeszedł wszystkie szczeble zawodowe w strukturach Komendy Rejonowej, Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej oraz Komendy Powiatowej PSP w Nidzicy. Uczestniczył i dowodził wieloma akcjami ratowniczo-gaśniczymi na terenie całego powiatu.

Jego zaangażowanie, wiedza i doświadczenie sprawiły, że był wzorem dla młodszych kolegów. Strażacką misję zakończył na stanowisku kierownika sekcji. Po zakończeniu służby Ireneusz nie przestał działać dla innych. W latach 2006-2014 pełnił funkcję radnego gminy Kozłowo, zajmując się m.in. tematyką bezpieczeństwa i obrony cywilnej.

Pomnik Ireneusza Sokołowskiego na cmentarzu w Kozłowie

Pomysł budowy pomnika ku czci Ireneusza Sokołowskiego zrodził się wśród strażaków-emerytów podczas spotkania z okazji „Emeryckiego Dnia Strażaka” 5 lipca 2025 roku. „Chcieliśmy, by Irek doczekał się pomnika godnego jego życia i służby” - podkreślali inicjatorzy. Zbiórkę pieniędzy na pomnik przeprowadzono wśród strażaków zawodowych i emerytów. Materiały zakupiono ze wspólnych funduszy, a wszystkie prace wykonali druhowie z nidzickiej straży: Piotr Dębski, Adam Rudziński i Jarosław Dunajew. Pomnik stanął na miejscowym cmentarzu w Kozłowie.

„To nie był obowiązek, ale potrzeba serca” - mówili strażacy. Podczas uroczystości odczytano poruszające słowa napisane specjalnie na tę okazję: „Był tym, który zawsze pierwszy ruszał i nigdy nie pytał: czy warto, tylko - gdzie jestem potrzebny. Nie pozwoliliśmy, by nasz bohater zniknął z pamięci”.

W ceremonii udział wzięli m.in. prezes Koła Emerytów i Rencistów Pożarnictwa RP w Nidzicy Jarosław Dunajew, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Nidzicy kpt. Marcin Gołębiewski, strażacy zawodowi i ochotnicy z Nidzicy, Kozłowa, Sarnowa i Szkotowa, a także były komendant powiatowy PSP bryg. w st. spocz. Zgromadzeni wspominali Irka jako człowieka pogodnego, lojalnego i pełnego pasji. „Zawsze można było na niego liczyć” - podkreślano. Dziś pomnik Ireneusza Sokołowskiego to nie tylko znak pamięci, ale i symbol strażackiej solidarności. „To nie jest koniec, to początek nowego rozdziału pamięci” - zaznaczono. Na zakończenie uroczystości strażacy odmówili modlitwę za zmarłych druhów, a sygnał syren symbolicznie rozbrzmiał nad cmentarzem. „Spoczywaj w pokoju, druhu strażaku”.

Bohater z Lidzbarka Warmińskiego: Ratunek z Płonącego Opla

Starszy szeregowy Robert Wysocki - lidzbarczanin - uratował dwoje ludzi z płonącego samochodu. Wydarzenie miało miejsce wczesnym rankiem, gdy pan Robert jechał samochodem z Lidzbarka Warmińskiego do Braniewa do pracy.

W okolicy Babiaka zauważył, że auto jadące przed nim „tańczy” na jezdni, po czym uderzyło w drzewo. Żołnierz zawrócił. Kiedy dotarł do Opla Vectry, spod maski wychodziły płomienie. W samochodzie znajdowały się nieprzytomne osoby dorosłe - kobieta i mężczyzna.

Lidzbarczanin najpierw usiłował wydostać kobietę siedzącą za kierownicą, jednak drzwi były zablokowane. Przeszedł na drugą stronę i wyciągnął siedzącego obok mężczyznę. Dopiero wtedy udało mu się otworzyć drzwi od strony kierowcy. Płomienie zaczęły pojawiać się wewnątrz auta, co świadczyło o tym, że ratunek przyszedł w ostatniej chwili.

Kobieta miała otwarte złamanie kości nogi. Oboje odzyskali przytomność, byli bezpieczni, ale odnieśli widoczne obrażenia ciała. W międzyczasie od strony Braniewa nadjechał TIR. Kierowca tego pojazdu pozostał z poszkodowanymi, a pan Robert zadzwonił na policję i odjechał na służbę.

Strażacy, którzy dotarli na miejsce wypadku, zastali płonący samochód. Uratowani to mieszkańcy jednej z miejscowości pod Suwałkami, którzy jechali na urlop nad morze. 42-letnia kobieta trafiła do szpitala w Bartoszycach z otwartym złamaniem prawego podudzia. Jej 49-letni małżonek został przewieziony do szpitala w Olsztynie ze złamaną nogą i obojczykiem.

Burmistrz Lidzbarka Warmińskiego, dumny z postawy swojego mieszkańca, postanowił go uhonorować.

Dorian Gabryel: Amerykańskie Praktyki Polskiego Strażaka

Dorian Gabryel, skoczek wzwyż i wychowanek Pawła Hofmana, były zawodnik Jezioraka Iława, opowiada o swoich doświadczeniach podczas miesięcznych praktyk w amerykańskiej straży pożarnej w Chicago. Jego największym dotychczasowym sukcesem było mistrzostwo świata służb mundurowych w 2013 roku w Belfaście z wynikiem 204 cm.

„Na pomysł, aby zostać strażakiem, wpadłem tak naprawdę na pół roku przed maturą” - mówi Dorian. Egzaminy maturalne zdawał m.in. z rozszerzonej chemii, wybierając przedmioty pod kątem selekcji do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie. Przed rozpoczęciem studiów uczęszczał do szkoły podstawowej nr 2, gimnazjum nr 2 oraz Zespołu Szkół Ogólnokształcących. Maturę zdał z dobrymi ocenami, co otworzyło mu drogę do SGSP.

Nauka w Szkole Głównej Służby Pożarniczej wymagała nie tylko sprawności fizycznej (egzamin obejmował pokonanie toru przeszkód), dobrych ocen z matury, ale także przejścia badań psychologicznych i komisji lekarskiej. Do walki o jedno z 90 miejsc na roku stawało 900 kandydatów.

„Tak więc w lipcu 2011 roku wiedziałem już, że będę studentem SGSP. Jeszcze tylko czekało nas zgrupowanie kandydackie w Puszczy Kampinoskiej. Tam szkoląc się, śpiąc w namiotach i żyjąc w dość spartańskich warunkach, mieliśmy zdecydować, czy na pewno chcemy być w przyszłości strażakami” - wspomina Dorian, dla którego zgrupowanie nie było zniechęcające.

Szkoła Główna Służby Pożarniczej od lat współpracuje ze strażakami z USA w ramach programu InFireNet Programme. Pięciu wyróżniających się studentów SGSP otrzymuje zaproszenie na miesięczne praktyki w amerykańskiej straży pożarnej, do wyboru jedno z pięciu miast Stanów Zjednoczonych. Na taki wyjazd mogą się jednak załapać tylko najlepsi, biorąc pod uwagę nie tylko wyniki w nauce, ale także osiągnięcia sportowe, znajomość języka angielskiego, działalność na rzecz uczelni oraz działalność charytatywną.

Dorian, będąc dobrym studentem, osiągającym sukcesy sportowe, honorowym dawcą krwi, zgłosił chęć udziału w praktykach i dostał się do grona wybranych studentów. Wybrał Chicago, ze względu na jego sławę, bogate tradycje pożarnicze oraz dużą liczbę Polaków mieszkających w mieście.

Chicago, znane jako „Wietrzne Miasto”, liczy około 1,3 miliona mieszkańców polskiego pochodzenia. Miasto ma bogate tradycje strażackie, co podkreśla fakt kręcenia tu znanych seriali i filmów o tematyce strażackiej. Nazwa drużyny piłkarskiej Chicago Fire pochodzi od wielkiego pożaru miasta w 1871 roku.

Strażnica w Bedford Park, przedmieściach Chicago

„Pierwsze dni w USA były ciężkie, mój organizm musiał dostosować się do zmiany czasowej, jednak po dwóch dobach już było OK” - wspomina Dorian. Zamieszkał w remizie straży pożarnej w Bedford Park, gdzie miał swój pokój. Wstawał wcześnie rano, by być przygotowanym na przejęcie zmiany o godzinie 7:00. Zmiana strażacka w USA trwa 24 godziny, podobnie jak w Polsce. Strażacy w trakcie zmiany mogą i powinni brać udział w zajęciach sportowych, dbając o swoją formę.

Dorian większość praktyk spędził w Bedford Park, ale odwiedził także sąsiednie jednostki. Dzień polegał na szkoleniu teoretycznym i praktycznym. Brał udział w akcjach ratowniczych, m.in. pożarze restauracji i hali produkcyjnej, pełniąc rolę obserwatora w strażackim odwodzie.

„Jest też kilka różnic pomiędzy pracą strażaków w Polsce i w USA. Przede wszystkim jest nią fakt, że w Stanach w remizie oprócz wozów bojowych znajduje się także karetka, a strażacy bardzo często są po certyfikowanym dwuletnim kursie na ratowników medycznych. Podczas akcji nie działają tylko na polu np. gaszenia pożaru, ale również udzielają bezpośredniej pomocy medycznej” - tłumaczy student SGSP.

Kolejną ważną różnicą jest sposób finansowania jednostek straży - nie są one utrzymywane z budżetu państwa, lecz przez lokalne samorządy. Praca strażaka jest bardzo niebezpieczna, a w związku z ratownictwem medycznym ryzyko wzrasta. Chicago, mimo bogatych dzielnic, ma również obszary biedy, gdzie rządzą gangi. Strażacy często wyjeżdżają do ofiar gangsterskich porachunków, czasem nawet w trakcie trwającej strzelaniny.

Dorian przywiózł z USA mnóstwo wspomnień i nawiązał kontakt z Polonią. „Przy tak dużej liczbie osób o polskich korzeniach rzeczą normalną jest, że w trakcie mojego pobytu w tym mieście spotykałem ludzi o nazwisku Wilk, Kamiński, Majewski. Praktycznie w każdej jednostce w Chicago pracuje strażak o polskich korzeniach, wielu z nich potrafi mówić w języku przodków”.

„Korzystając z okazji strażakom z Chicago, a zwłaszcza z Bedford Park, przesyłam ogromne podziękowania za ich niesamowitą gościnność, są to bardzo sympatyczni ludzie. Szczególnie dziękuję szefowi straży fire chiefowi Seanowi Maloy z Bedford Park Fire Department, który chętnie przyjmuje na praktykę studentów ze Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. Codziennie uczestniczyłem z nimi w planie dnia, ćwiczeniach, utrzymaniu sprzętu w stanie gotowości, gotowaniu, jedzeniu. W trakcie mojego miesięcznego pobytu w USA przytyłem kilka kilogramów” - zdradza Dorian.

„Niewątpliwie wyjazd ten pozwolił mi zobaczyć różnice między funkcjonowaniem straży pożarnej w Stanach Zjednoczonych i w Polsce. Poszerzyłem swoją wiedzę na temat sprzętu i działań ratowniczych, dostrzegłem również rozwiązania, które z pewnością przydatne mogłyby być w Polsce” - podsumowuje.

Akcje Ratownicze na Warmii i Mazurach

Strażacy z Warmii i Mazur wielokrotnie udowodnili swoją odwagę i profesjonalizm, biorąc udział w szeregu akcji ratowniczych.

20 lipca, podczas spaceru w rejonie jeziora Wydmińskiego, druh z Ochotniczej Straży Pożarnej w Wydminach, Andrzej Bereza, zauważył niepokojącą sytuację. Kobieta wracająca z kościoła nagle straciła przytomność i wpadła do wody. Strażak bez wahania wskoczył do jeziora, wyciągnął poszkodowaną na brzeg i natychmiast przystąpił do udzielania pierwszej pomocy, podejmując czynności resuscytacyjne. Dzięki jego działaniom kobieta odzyskała przytomność.

21 lipca w miejscowości Sępopol mężczyzna wpadł do rzeki. Na miejsce zdarzenia zadysponowano strażaków z jednostki OSP w Sępopolu oraz z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Bartoszycach. Strażacy z OSP Sępopol jako pierwsi odnaleźli poszkodowanego w wodzie około 1,5 km od miejsca wskazanego przez świadków. Błyskawicznie ewakuowali nieprzytomnego mężczyznę z wody i rozpoczęli udzielanie Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy (KPP). Dzięki współpracy z Zespołem Ratownictwa Medycznego (ZRM), Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym (LPR) oraz JRG Bartoszyce udało się przywrócić czynności życiowe u poszkodowanego.

22 lipca w Rucianem-Nidzie strażacy z miejscowej OSP otrzymali wezwanie do zdarzenia związanego z połknięciem owada (błonkoskrzydłego), który następnie użądlił kobietę w obrębie gardła. Do akcji zadysponowano również zastęp z jednostki ratowniczo-gaśniczej w Piszu. W chwili zdarzenia wszystkie okoliczne Zespoły Ratownictwa Medycznego prowadziły działania ratownicze, dlatego do akcji zadysponowano także Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (LPR).

Strażacy zastali poszkodowaną kobietę przytomną, w stanie ogólnym stabilnym. Pacjentka zgłaszała dolegliwości bólowe i uczucie pieczenia w gardle. Występował miejscowy obrzęk, jednak nie zaobserwowano cech znacznego upośledzenia drożności dróg oddechowych ani objawów duszności. Udzielono jej pierwszej pomocy przedmedycznej - monitorowano stan pacjentki, zastosowano zimny okład miejscowo oraz zapewniono wsparcie psychiczne. Pacjentka pozostała pod stałą obserwacją. W trakcie działań ratowniczych zwolnił się zespół ratownictwa medycznego z Rucianego-Nidy, który przejął pacjentkę i kontynuował udzielanie pomocy.

Strażackie działania ratownicze w Rucianem-Nidzie

Plebiscyt Strażak Roku - Święto Bohaterów Ognia

Zakończył się wielki plebiscyt strażacki, w którym mieszkańcy regionu nagrodzili strażaków i jednostki OSP. Głosowanie odbywało się na kilku etapach: najpierw w każdym mieście i powiecie, następnie w skali województwa, a na końcu w ogólnopolskim finale.

Zwycięzcy akcji, prowadzonej pod patronatem Prezesa Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych Rzeczypospolitej Polskiej Druha Waldemara Pawlaka, odbiorą nagrody podczas uroczystej ogólnopolskiej gali. Plebiscyt Strażak Roku to największa ogólnopolska akcja prezentująca strażaków i środowisko strażackie w mediach. W województwie warmińsko-mazurskim plebiscyt prowadzony jest przez "Gazetę Olsztyńską" oraz serwisy internetowe www.naszemiasto.pl.

„Za każdym razem z przyjemnością obejmujemy ten plebiscyt patronatem” - mówi Waldemar Pawlak. „Przyczynia się on do promocji chwalebnej idei ochotniczego pożarnictwa”.

„Nasz plebiscyt ma już ponad 20 lat tradycji” - mówi Daria Jankiewicz-Kaczmarek, odpowiedzialna za organizację akcji w całej Polsce. „Niezmiennie cieszy się ogromnym zainteresowaniem naszych Czytelników”. Słowa te potwierdzają najnowsze badania opinii społecznej - aż 97% Polaków pozytywnie ocenia działania strażaków, co wynika z przeprowadzonego w 2024 roku przez CBOS badania „Aktywne problemy i wydarzenia”. Ten wynik jest wyrazem ogromnego zaufania społeczeństwa.

W pierwszym etapie mieszkańcy zgłaszali do nagrody strażaków, jednostki OSP oraz młodzież i dzieci angażujące się w działania straży pożarnej, np. w młodzieżowych drużynach pożarniczych. Głosowanie w pierwszym etapie plebiscytu trwać będzie do wtorku, 15 kwietnia. Zwycięzcy z miast i powiatów awansują do drugiego, wojewódzkiego etapu plebiscytu.

W czwartek, 17 kwietnia, zaprezentowani zostaną kandydaci w świątecznym wydaniu "Gazety Olsztyńskiej", a następnie rozpocznie się głosowanie na szczeblu wojewódzkim, które potrwa do wtorku, 29 kwietnia. Laureaci z miast i powiatów powalczą o wojewódzkie tytuły i nagrody finansowe, które zostaną wręczone podczas uroczystego, wojewódzkiego zakończenia plebiscytu.

Specjalną nagrodą dla zwycięzców w skali województwa we wszystkich trzech kategoriach plebiscytu będzie dwuosobowe zaproszenie na uroczystą ogólnopolską galę. Tam laureaci odbiorą nagrody i wyróżnienia. Zwycięzcy z województwa warmińsko-mazurskiego awansują do ogólnopolskiego finału plebiscytu, który rozpocznie się we wtorek, 6 maja i potrwa do piątku, 15 maja. Będą rywalizować o główne tytuły i nagrody ze zwycięzcami z innych województw.

Ogólnopolski finał wyłoni laureatów tytułów Strażak Ochotnik Roku Polski 2025, Jednostka OSP Roku Polski 2025 oraz Młody Strażak OSP Roku Polski 2025. Zwycięzcy zdobędą nie tylko zaszczytne tytuły, lecz także statuetki i nagrody finansowe.

Na szczeblu wojewódzkim laureaci plebiscytu z każdego miasta i powiatu odbiorą dyplomy i nagrody podczas regionalnego wręczenia na przełomie maja i czerwca. Laureaci wojewódzcy i ogólnopolscy odbiorą statuetki 14 czerwca na ogólnopolskiej gali plebiscytu. Uroczyste zakończenie plebiscytu odbędzie się 14 czerwca podczas KIELCE IFRE-EXPO, które potrwa od 12 do 14 czerwca, gościć przedstawicieli służb - Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej.

Młody Bohater z Kętrzyna - Wojtek Ulążka

Historia młodego chłopca, który zadzwonił po straż pożarną i wyniósł z zagrożonego mieszkania swojego psa, obiegła całą Polskę. Pożar wybuchł 12 maja w budynku mieszkalnym po godzinie 19:00, szybko przenosząc się na ciąg kamienic. Na miejsce zadysponowano 14 zastępów strażackich i prawie 70 strażaków.

W momencie, gdy pierwsze jednostki były już kierowane na miejsce, oficer dyżurny PSP w Kętrzynie odebrał dramatyczny telefon od 13-letniego chłopca. Dziecko poinformowało o pożarze, dodając, że ma odciętą drogę ucieczki ze swojego mieszkania.

„Nasz dyżurny poinformował go, jak ma się zachowywać. Dzięki temu przybyłym na miejsce strażakom udało się sprawnie ewakuować chłopca, co zapobiegło tragedii. Ta postawa jest godna pochwały i zasługuje na wyróżnienie” - mówi bryg. Szymon Sapieha, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Kętrzynie.

Jak się okazało, chłopiec w mieszkaniu był sam, a z pożaru wyciągnął również swojego psa. Małym bohaterem okazał się być Wojtek Ulążka, uczeń klasy V Szkoły Podstawowej nr 4 w Kętrzynie. Jego telefon odebrał st. ogn. Mariusz Dźwil, który przez kilka minut utrzymywał z chłopcem kontakt, instruując go, jak ma się zachować i nie wpaść w większą panikę.

Medal

Ich postawa została doceniona. 20 maja, podczas obchodów Dnia Strażaka w Ełku, medale i nagrody wręczyli im Wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński oraz Komendant Główny PSP gen. bryg. Leszek Suski. Wojtek otrzymał medal "Młody bohater" i upominki rzeczowe, a st. ogn. Mariusz Dźwil nagrodę pieniężną.

Wręczanie Medalu "Młody Bohater" zostało zainaugurowane przez ministra Mariusza Błaszczaka w czerwcu 2016 r. i jest kontynuowane przez jego następców. Medal ten przyznawany jest dzieciom i młodym ludziom, którzy wykazali się opanowaniem w sytuacji zagrożenia i pomogli uratować życie innych. Do tej pory Medal "Młody Bohater" otrzymało 104 dzieci z całej Polski.

tags: #strazak #bohater #gazeta #olsztynska