Recenzja powieści Strażak Joe Hilla

Dotychczas wielu czytelników miało okazję poznać twórczość Joe Hilla, w tym jego współprace ze Stephenem Kingiem. Nie zawsze były to doświadczenia szczególnie udane, co mogło zniechęcać do samodzielnych powieści Hilla. Jednak „Strażak”, najnowsza powieść Joego Hilla, płonie już żywym ogniem na księgarskich półkach i stanowi dowód na to, że autor wyrósł na godnego kontynuatora spuścizny ojca.

Fabuła i świat ogarnięty plagą

Zarodniki Draco Incendia Trychophyton na ludzkiej skórze

Nikt nie wie dokładnie, kiedy i jak to się zaczęło. Przez Stany Zjednoczone przetacza się przerażająca plaga. Lekarze nazywają ją Draco Incendia Trychophyton, ale potocznie znana jest jako Smocza Łuska (Dragonscale). To wysoce zakaźny, śmiertelny zarodnik, który najpierw maluje na ludzkich ciałach osobliwe czarno-złote wzory, a potem doprowadza nosicieli do samozapłonu. Miliony ludzi zostaje zakażonych, a ogień wybucha wszędzie. Nie ma antidotum i nikt nie jest bezpieczny.

Harper Grayson, pielęgniarka, opiekowała się setkami zainfekowanych pacjentów, zanim jej szpital całkowicie spłonął. Codziennie stykała się z tragedią dorosłych i dzieci, a świat, jaki znała, na jej oczach powoli obracał się w ruinę. Jej relacje z mężem nie są najlepsze, ale kobieta wciąż łudzi się, że będzie dobrze. Kiedy zachodzi w ciążę, jest szczęśliwa, ale i przerażona wizją sprowadzenia dziecka na ten chylący się ku upadkowi świat. Sytuacja staje się jeszcze gorsza, kiedy Harper odkrywa na swoim ciele „tatuaże” malowane przez smoczą łuskę. Wie, że nie zostało jej wiele czasu, ale pamięta ludzi, którzy żyli z chorobą naprawdę długo, dlatego chce za wszelką cenę urodzić to dziecko. Porzucona przez męża, ukryta we własnym domu przed mordującymi zarażonych Szwadronami Kremacyjnymi, stara się przetrwać. W szpitalu widziała wiele matek, które rodziły zdrowe dzieci, więc wierzy, że jej dziecko też takie będzie… jeśli sama dożyje dnia porodu.

Tajemniczy Strażak i poszukiwanie nadziei

Postać tajemniczego Strażaka z powieści

Gdy ludzkość pogrąża się w płomieniach i szaleństwie, na horyzoncie pojawia się tajemnicza i fascynująca postać: człowiek w brudnej, żółtej kurtce strażaka, noszący żelazny pręt. Jest to tytułowy Szalony Strażak, Brytyjczyk, którego Harper spotkała już wcześniej. Przemierza on ruiny New Hampshire, zainfekowany Dragonscale, ale zdołał kontrolować w sobie ogień i używa go jak tarczy, broniąc ściganych, i jako broni, gdy mści się za skrzywdzonych. Wraz z nim z pomocą przychodzą łysa dziewczynka przebrana za Kapitana Amerykę oraz chłopiec, któremu niegdyś Harper pomogła. Harper musi poznać jego tajemnicę, nim ogarną ją płomienie.

Inspiracje i hołd dla Stephena Kinga

Okładka powieści

„Strażak” to literacki hołd złożony ojcu, ale także próba zmierzenia się z jego legendą. Dla Joe Hilla ewidentną inspirację stanowiła jedna z najważniejszych i najbardziej cenionych powieści Kinga, czyli „Bastion”; to z niej został zaczerpnięty motyw zarazy niszczącej ludzkość. Co ciekawe, Hill nazywa „Strażaka” swoją wersją „Bastionu”, „nasączoną benzyną i podpaloną”. Autor przyznaje, że początkowo nie miał intencji odwoływania się do słynnej powieści ojca, ale gdzieś w dwóch trzecich drogi zdał sobie sprawę, jak wiele łączy „Strażaka” z „Bastionem”. Stwierdził, że zawsze lepiej jest przyjąć wpływ w objęcia i dobrze się bawić, więc naniósł w tekście pewne zmiany. Miłośnicy prozy Króla Horroru odnajdą tutaj całe mnóstwo podobieństw do innych jego powieści i opowiadań, chociażby „Mgły” czy „Bezsenności”.

Te nawiązania sprawiają fanom prozy Stephena Kinga dodatkową radość, tym bardziej że Hill robi to w przewrotny sposób. W „Strażaku” występuje głuchy chłopiec o imieniu Nick, który pierwotnie miał nazywać się Travis. Hill zmienił mu imię na cześć dorosłego Nicka Androsa, jednego z bohaterów „Bastionu”, który również był niesłyszący. Co więcej, obaj tracą matki w podobnych okolicznościach. W powieści Stephena Kinga pojawił się Harold Lauder, nastolatek z nadwagą i outsider, który sprawił wiele kłopotów ocalałym z zarazy w Boulder. Chłopak prowadził pamiętnik, w którym zapisywał wszystko, co mu się przydarzyło. W powieści Joego Hilla również znajdziemy Harolda, tyle że o nazwisku Cross. To gruby 25-latek, który nie ma przyjaciół i prowadzi dziennik. Warto dodać, że Harold z „Bastionu” zginął z rąk niejakiej Nadine, która miała na nazwisko… Cross. W powieści Kinga ocalałym z zarazy przewodzi wiekowa Matka Abigail, symbol dobroci, u Joego Hilla rolę przywódczą obozu Wydham pełni od pewnego momentu Matka Carol, wystraszona i niebezpieczna kobieta. Czytelnicy „Bastionu” pamiętają zapewne słynną scenę, gdy samolubny muzyk rockowy, Larry Underwood, szedł w ciemnościach przez Tunel Lincolna, tymczasem w „Strażaku” ciężarna Harper pełźnie rurą drenażową, wściekła na przeszkadzającego jej jeżozwierza. Swoją drogą, główna bohaterka książki Hilla ma na drugie Frances, co powinno przywodzić na myśl ciężarną Frannie Goldsmith z „Bastionu” (choć Harper nie pozwala się nazywać Frannie).

Unikalne podejście do apokalipsy

Kolejnym znakomitym elementem jest samo podejście do apokalipsy. W książkach i filmach w takich momentach zwykle upada cywilizacja. Tymczasem u Hilla świat kończy się dla chorych - poluje się na nich, zabija, stara się wytępić zarazę, zanim dotrze do zdrowych - a władza trwa nadal. Zdrowi żyją, pracują, działają - apokalipsa nadeszła tylko dla części społeczeństwa. To potraktowanie tematu odpowiada wielu czytelnikom o wiele bardziej niż typowe postapo, kiedy to jedynie przetrwałe niedobitki zmagają się z odmienioną nie do poznania rzeczywistością. Ta zdawałoby się drobna odmiana robi naprawdę dużą różnicę.

Głęboka kreacja bohaterów i intrygująca zagadka

In plus należy także zaliczyć Hillowi stworzonych przez niego bohaterów, z Harper na czele. Główna bohaterka nie jest może osobą, którą darzy się szczególną sympatią, ale na pewno rozumie się ją i jej współczuje. Przede wszystkim jednak jest ona po ludzku niekonsekwentna, rozdarta i pełna wewnętrznych sprzeczności. Kiedyś pracowała w klinice aborcyjnej, teraz docenia dar życia. Mąż traktuje ją, jakby była najgorszą rzeczą w jego życiu, porzuca, a ona, choć jest wściekła i gotowa wyrzucić go z własnego serca na dobre, przejmuje się, gdy tylko ten znajdzie się w potrzebie.

Zagadka - co wywołało zarazę i czym ona tak naprawdę jest - także się udała. Oczywiście i na tym polu Hill przypomina swojego ojca, bo wrzucił do historii kilka wątpliwych rzeczy, chociażby „inteligencję” smoczej łuski (czy rzekomą, czy prawdziwą, czytelnicy muszą przekonać się sami). Jednak całość autentycznie intryguje, a niespieszne podejście do tematu i rozsmakowanie w ukazywaniu strony obyczajowej oraz budowaniu klimatu (kolejne najlepsze cechy podpatrzone u Kinga) tylko podsycają ciekawość czytelnika.

Nastrój, styl i brytyjskie akcenty

Zdecydowanie najbardziej godnym pochwały elementem tej powieści jest jej nastrój. Niespieszny, melancholijny, przygaszony… pełen oranżów płonącego powoli świata. Lektura przypomina oglądanie zachodzącego słońca. Może i kryje się w tym niebezpieczeństwo, może nadciągający mrok nie wydaje się szczególnie optymistyczny, ale jest pięknie i chce się, by chwile te trwały jak najdłużej. A wszystko to napisane w sposób lekki, przyjemny, ale niebanalny. „Strażak” przypomina twórczość Kinga - tę najlepszą, z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, oraz nowsze dokonania ostatnich lat, prezentujące zwyżkową formę.

Co ciekawe, choć akcja „Strażaka” dzieje się w Ameryce, książka wydaje się bardzo brytyjską pozycją. Być może dlatego, że tytułowa postać jest Brytyjczykiem, a tekst odnosi się często do autorki „Harry’ego Pottera” J.K. Rowling.

Geneza powieści "Strażak"

Obsesja samozapłonu

Joe Hill, mając dwanaście lat, przeczytał o samozapłonach i uznał, że zapewne w taki sposób przyjdzie mu umrzeć. „Przez jakieś dwa, trzy lata byłem w szponach straszliwej fascynacji, przekonany, że skład chemiczny mojego własnego ciała przemieni się w coś przypominającego nitroglicerynę i stanę w płomieniach” - wspomina. Trudno się dziwić tego rodzaju chorobliwej obsesji, jeśli weźmie się pod uwagę, że Joe jest synem Stephena Kinga, człowieka, który napisał „Podpalaczkę” i wielokrotnie na kartach swych dzieł serwował makabryczne wizje zgonów.

Proces twórczy i rozwój idei

Pomysł na scenę otwierającą książkę, w której zataczający się mężczyzna wchodzi na plac zabaw za szkołą i staje w płomieniach, Hill nosił w głowie przez blisko dekadę. „Strażak” początkowo miał być krótką powieścią, ale ostatecznie rozrósł się do rozmiarów przekraczających objętością „NOS4A2”. Praca nad tekstem zajęła autorowi ponad trzy lata. Jak tłumaczy, jest raczej powolnym pisarzem, zważywszy na fakt, że idąc śladami ojca pisze codziennie (wliczając weekendy i święta). I choć w międzyczasie dużo czyta, stara się unikać powieści o podobnej tematyce, nad jaką właśnie pracuje, żeby się nie sugerować. Pierwszą wersję historii sporządza odręcznie i dopiero później tekst trafia do Worda.

Zeszyt z odręcznymi notatkami pisarza

"Pogodna wersja apokalipsy"

Hill, podobnie jak jego ojciec, słynie z poczucia humoru, o czym wiedzą chyba wszyscy śledzący poczynania pisarza w mediach społecznościowych. Ten dowcip i optymizm autor przelał na swoją najnowszą powieść. Sam nazywa ją „pogodną wersją apokalipsy” albo też „optymistyczną książką o końcu świata”. „Strażak” ma stanowić opozycję do dzieł pokroju „Drogi” Cormaca McCarthy’ego, które przekonują, że w sytuacji ekstremalnego zagrożenia ludzkość szybko wyzbędzie się całej swej dobroci i humanizmu. Hill przyznaje, że „Droga” to „wspaniała powieść”, ale „nie kupuje” zaprezentowanej tam wizji naszego gatunku. „Nie jestem pewien, czy ludzkość tak szybko się cofnie. Jesteśmy bardzo uczuciowymi małpkami, lubimy się przytulać. Nawet jeśli stajemy wobec najgorszego, wielu z nas nadal znajduje czas na śmiech i dobry humor” - mówi.

Inspiracje Harper Grayson: Mary Poppins

Życiowe credo bohaterki trafnie ujmują słowa piosenki z musicalu o Mary Poppins z Julie Andrews w roli głównej, które stanowią też motto książki: „Choć spędzam swe dni pośród dymu i popiołu, / Na całym świecie nie ma szczęśliwszego człowieka”. Harper nie tylko jest wielką fanką powieści i filmu o słynnej niani z ulicy Czereśniowej (produkcję Disneya oglądała co roku w Boże Narodzenie), ale też inspirowała się nią w swej pracy pielęgniarki, „stawiając na spokój i opanowanie, pewność siebie, chęć do zabawy i przekonanie, że każde, nawet najbardziej gorzkie lekarstwo smakuje lepiej, kiedy się je poda na łyżeczce cukru”.

Naukowe podstawy Dragonscale

Zdaniem Hilla plaga Draco Incendia Trychophyton w jakichś 75 procentach oparta jest na procesach występujących w naturze. Przywołuje chociażby gatunek grzyba Ophiocordyceps unilateralis, który do wzrostu potrzebuje odpowiedniej temperatury, dlatego wpływa na zachowanie zainfekowanych mrówek, zamieniając je w zombie porzucające swoje mrowisko, aby obumrzeć na liściach drzew, gdzie panuje idealny klimat do wzrostu pasożyta. „W przypadku ludzi to nie wygląda tak samo, ale grzyby mogą sprawić, że będziemy potwornie chorzy i dostaniemy drgawek. Każdy, kto miał grzybicę stóp, wie, że grzyby mogą generować uczucie gorąca, które jest wyjątkowo nieprzyjemne” - tłumaczy. Dragonscale rozprzestrzenia się po kraju poprzez popioły, co jest również powszechnym sposobem, w jaki zarodniki grzybów przenoszą się do nowych ekosystemów.

Infografika: Grzyb Ophiocordyceps unilateralis i jego działanie

Nawiązania do Raya Bradbury’ego

Ray Bradbury planował początkowo, aby jego słynna dystopia o świecie, w którym czytanie książek i krytyczne myślenie są zakazane, nazywała się „Strażak”. Później jednak zmienił zdanie i wydał powieść pod tytułem „451 stopni Fahrenheita”, chcąc w ten sposób nawiązać do temperatury, w jakiej płonie papier. Hill uznał więc, że może sobie „ukraść” niewykorzystany pomysł Bradbury’ego. Na tym jednak analogie z „451 stopni Fahrenheita” się nie kończą. Zdaniem Hilla można dostrzec też pewne podobieństwa w poetyce, jaką obaj posługiwali się do opisania płomieni.

Struktura fabularna inspirowana J.K. Rowling

Hill zastosował w „Strażaku” podobną strukturę fabularną, co J.K. Rowling w serii o Harrym Potterze. Zdaniem Hilla pierwsze sześć książek o Harrym Potterze posiada identyczną strukturę fabularną: sytuacja domowa głównego bohatera jest opłakana, ma to związek z faktem, że jakaś cecha lub przypadłość czyni go dziwnym lub innym wobec pozostałych członków rodziny. W końcu bohater ucieka i swój azyl znajduje w miejscu pełnym równie dziwnych osób, jak on sam. Zaskarbia sobie tam przyjaciół i wrogów, zdobywa nowe umiejętności i staje w obliczu szeregu zagadek. Każdą z tych tajemnic udaje się rozwiązać w wyniku konfrontacji, która każe bohaterowi zdać się na przyjaciół i pozwala wykorzystać nowe umiejętności nabyte w owym miejscu schronienia. Na podobnej zasadzie, choć oczywiście w innej konwencji, skonstruowana jest fabuła „Strażaka”. Harper zmaga się z ciężką sytuacją domową - jej życiu zagraża niezrównoważony mąż. Dziwność lub inność bohaterki nie ma jednak związku z magicznymi zdolnościami, lecz z Dragonscale. W końcu kobieta udaje się do Obozu Wyndham, gdzie żyje więcej osób podobnych do niej. Znajduje wśród nich zarówno przyjaciół, jak i wrogów. Nie brak również zagadek. W książce występuje też przypominający czarodzieja tytułowy Strażak, który na wzór profesora Lupina może czegoś nauczyć Harper.

Muzyka w powieści i procesie twórczym

Muzyka odgrywa znaczącą rolę w powieści Hilla. „Każda książka, jaką kiedykolwiek napisałem, powstawała przy własnej ścieżce dźwiękowej, nie inaczej było z tą” - tłumaczy. „Pisanie jest samotniczą, izolującą od ludzi pracą, a ja od początku korzystam z muzyki, aby poczuć się mniej samotnym”. Hill uwielbia brytyjskiego rocka z lat 60., ale chcąc wprowadzić się w nastrój odpowiedni do powstającej powieści, słucha różnych rzeczy. Na przykład, Adrian H and the Wounds z utworem „Chim-Chim Cher-ee” jest nawiązaniem do miłości Harper do musicali Disneya, a The English Beat z „Save It For Later” symbolizuje cukierkowy pop lat 80. puszczany w radiu dla pocieszenia.

O autorze: Joe Hill

Joe Hill, znany również jako Joseph Hillstorm King, urodzony 4 czerwca 1972 roku, jest amerykańskim pisarzem horrorów, synem Stephena Kinga. Debiutował w 1997 roku opowiadaniem "The Lady Rests". Pierwsza książka Hilla, zbiór opowiadań "20th Century Ghost", zyskała bardzo dobre opinie wśród czytelników i krytyków, zdobyła prestiżowe nagrody Bram Stoker Award i British Fantasy Award. Gdy autor ogłosił, że pracuje nad pierwszą powieścią ("Pudełko w kształcie serca"), wytwórnia Warner Bros. nabyła plany do ekranizacji. Wtedy autor ujawnił swoje prawdziwe nazwisko, wcześniej posługiwał się pierwszym i drugim imieniem, by nie sądzono, że wykorzystuje sławę ojca. Ostatnim wyróżnieniem pisarza jest nominacja do Nagrody Imienia Shirley Jackson w kategorii krótka nowela za opowiadanie "Thumbprint". W 1982 roku Joe Hill wystąpił razem z ojcem w filmie George'a Romero "Creepshow". Hill na razie tylko raz współpracował ze sławnym ojcem, pisząc nowelę "Throttle", zamieszczoną w antologii poświęconej twórczości Richarda Mathesona, będącą ich wersją opowiadania "Duel" Mathesona. Joe Hill ma żonę Leonardę i trzech synów. Mieszka w New Hampshire. Dzisiaj chętnie o ojcu opowiada i chętnie z ojcem pisze, bo, jak sam twierdzi, „nie ma się co kopać z koniem, przecież można było wylosować gorzej niż Stephena Kinga”.

tags: #strazak #joe #hill #lubimy #czytac