Mandaty dla strażaków w drodze na akcję: Między obowiązkiem a prawem

Kwestia odpowiedzialności prawnej strażaków, zwłaszcza ochotników, za wykroczenia drogowe popełnione w drodze na akcję ratowniczą, budzi wiele kontrowersji i dyskusji. Zderzenie pilnej potrzeby szybkiego dotarcia na miejsce zdarzenia z rygorystycznymi przepisami ruchu drogowego stawia strażaków przed poważnymi dylematami, a czasem i dotkliwymi konsekwencjami prawnymi.

Kolizje i odpowiedzialność: Przypadek OSP Skaryszew

Niestety, nowoczesny sprzęt nie zawsze gwarantuje bezpieczeństwo. Przykładem jest kolizja, w której uczestniczyła Ochotnicza Straż Pożarna ze Skaryszewa, jadąca nowoczesnym Volvo z napędem na 4 koła. Do zdarzenia doszło w miejscowości Chomentów, kiedy kierowca Audi A4 z niewyjaśnionych powodów zjechał na zakręcie na przeciwległy pas, uderzając w wóz strażacki. Na szczęście, strażacy jadący do akcji wyszli z tego zdarzenia głównie z siniakami i otarciami, a jeden z nich, po kilkugodzinnym pobycie w szpitalu, wrócił do domu. Takie incydenty uwydatniają ryzyko związane z jazdą na sygnałach, ale także problem odpowiedzialności w przypadku, gdy strażak jest sprawcą kolizji.

Zdjęcie wraku samochodu strażackiego po kolizji, z widocznymi uszkodzeniami i policją na miejscu zdarzenia

Zasady alarmowania i wyzwania czasowe dla OSP

Funkcjonowanie jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP), zwłaszcza tych zrzeszonych w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym (KSRG), opiera się na ściśle określonych procedurach i bardzo krótkich terminach reakcji. Proces alarmowania wygląda następująco:

  • Stanowisko Kierowania otrzymuje powiadomienie o wypadku lub pożarze.
  • Dyżurny alarmuje jednostkę PSP oraz najbliższą jednostkę OSP (jeśli należy do KSRG), uruchamiając syrenę w danej miejscowości. W jednostkach spoza KSRG często dyżurny wykonuje połączenie telefoniczne z naczelnikiem lub prezesem, którzy muszą szybko dotrzeć do remizy i uruchomić syrenę.
  • Jednocześnie z syreną, specjalny terminal rozsyła alarmowe SMS-y na telefony członków OSP posiadających odpowiednie szkolenia i kursy.
  • Od momentu uruchomienia syreny druhowie mają 15 minut na dotarcie na miejsce wypadku, nie tylko do remizy. Czas na wyjazd z remizy to około 5 minut.

Wielu ochotników pracuje lub mieszka w znacznej odległości od remizy. Dojazd do jednostki, który zgodnie z przepisami powinien odbywać się z zachowaniem ograniczeń prędkości, często zajmuje kilka minut. Do tego dochodzi czas na przebranie się, zgłoszenie i oczekiwanie na kierowcę. Często zdarza się, że od momentu alarmu do wyjazdu mija 8-10 minut, co utrudnia dotrzymanie rygorystycznych 5-7 minut na dojazd na miejsce akcji. Jeśli jednostka nie dotrze w wyznaczonym czasie, musi się tłumaczyć z opóźnienia.

Alarmowanie i wyjazd MANa GIGANTA 8x8 i ciężkiego Jelcza z OSP Gąbin do pożaru!

Strażacy ochotnicy podkreślają, że aby sprostać tym wymaganiom, często zmuszeni są przekraczać prędkość, nawet o "drugie tyle, a nawet i więcej", co stawia ich w trudnej sytuacji prawnej, zwłaszcza w kontekście ostatnich zaostrzeń przepisów.

Status prawny strażaka w ruchu drogowym

Zasada równości wobec prawa

Zgodnie z ogólną zasadą, strażak, który uczestniczy w kolizji lub popełnia wykroczenie drogowe, jest traktowany tak samo jak każdy inny uczestnik ruchu. Nie istnieją żadne przepisy, które w kwestiach ruchu drogowego traktują kierowcę Państwowej Straży Pożarnej (PSP) czy Ochotniczej Straży Pożarnej (OSP) inaczej niż innych obywateli. Oznacza to, że za naruszenia przepisów kodeksu drogowego strażakowi grożą mandaty i punkty karne, podobnie jak każdemu innemu kierowcy.

Pojazdy uprzywilejowane a prywatne samochody

Kluczowe jest rozróżnienie między jazdą pojazdem uprzywilejowanym a prywatnym samochodem strażaka. W przypadku prowadzenia pojazdu uprzywilejowanego (np. wozu bojowego na sygnale), przepisy dopuszczają pewne odstępstwa od zasad ruchu drogowego. Jednak strażak jadący prywatnym autem do remizy na alarm nie jest traktowany jako kierujący pojazdem uprzywilejowanym.

"Stan wyższej konieczności" jako obrona

Przed wprowadzeniem nowych przepisów, w przypadku kontroli drogowej, strażak pędzący do remizy mógł odmówić przyjęcia mandatu, powołując się na stan wyższej konieczności (Kodeks karny, art. 26). Sprawa była wówczas kierowana do sądu, gdzie udowodnienie, że strażak spieszył się, aby udzielić pomocy poszkodowanym, zazwyczaj nie stanowiło problemu. Sądy często stawały po stronie strażaków, a konsekwencje ograniczały się do mandatu w wysokości około 500 zł i 10 punktów karnych.

Zarządzenie Komendanta Głównego Policji - specyfika PSP

Istnieje jednak przepis, który dotyczy strażaków Państwowej Straży Pożarnej. Zarządzenie nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2008 r. w sprawie metodyki wykonywania przez Policję czynności administracyjnoporządkowych, w § 68 stanowi, że: "W przypadku popełnienia przez strażaka Państwowej Straży Pożarnej wykroczenia związanego z wykonaniem polecenia służbowego - policjant poprzestaje na sporządzeniu notatki urzędowej, którą przekazuje dyżurnemu jednostki organizacyjnej Policji właściwej dla miejsca zdarzenia. Notatkę przesyła się właściwemu kierownikowi jednostki organizacyjnej Państwowej Straży Pożarnej w celu wdrożenia odpowiedzialności dyscyplinarnej za wykroczenie."

To zarządzenie wywołuje dyskusję, czy termin "polecenie służbowe" obejmuje również dojazd do akcji, a co ważniejsze - czy dotyczy ono tylko PSP, czy też może być analogicznie stosowane do OSP. W praktyce, wielu strażaków PSP korzysta z tego zapisu, a komendanci, po przeczytaniu notatki wyjaśniającej, często ograniczają się do "pogrożenia palcem" i zalecenia ostrożniejszej jazdy, bez nakładania dodatkowych kar finansowych czy punktów karnych. Strażacy sugerują, że w przypadku odmowy przyjęcia mandatu przez strażaka OSP, policjant może skierować wniosek do komendanta OSP, co często zniechęca funkcjonariuszy ze względu na dużą ilość dokumentacji.

Konsekwencje zaostrzonych przepisów

Wprowadzone w połowie maja (oraz nowelizowane we wrześniu 2022 r.) przepisy, pozwalające na zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące kierowcy, który w obszarze zabudowanym przekroczy prędkość o ponad 50 km/h, zasiały strach również wśród strażaków ochotników. Nowa sytuacja stwarza poważne problemy:

  • Nawet jeśli zatrzymany strażak odmówi przyjęcia mandatu, policjant może na miejscu podjąć decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy. Pokwitowanie pozwala na prowadzenie pojazdu przez kolejne 24 godziny, ale znalezienie zastępcy na 3 miesiące jest problematyczne.
  • Utrata prawa jazdy może oznaczać utratę źródła utrzymania dla wielu strażaków, zwłaszcza tych, którzy zawodowo są kierowcami.
  • Może to prowadzić do niedoboru kierowców w jednostkach OSP, co w konsekwencji wydłuży czas dojazdu na akcję i zmniejszy skuteczność ratownictwa. W Polsce jest około 678 tysięcy strażaków w ponad 16 tysiącach jednostek OSP, a w 80% przypadków to właśnie OSP jest pierwsza na miejscu zdarzenia.
Infografika przedstawiająca statystyki dotyczące czasu reakcji OSP i liczbę strażaków ochotników w Polsce

Debata o zdrowym rozsądku i systemowych rozwiązaniach

W środowisku strażackim i społecznym toczy się gorąca debata na temat sposobu rozwiązania tej sytuacji. Pojawiają się głosy krytykujące "turbostrażaków", którzy ryzykują bezpieczeństwo innych uczestników ruchu, jadąc na alarm bez odpowiedniego rozsądku. Podkreśla się, że "na drodze nie jesteśmy sami", a w razie wypadku prokurator może surowo potraktować sprawcę. Istnieją również obawy, że wszelkie dodatkowe uprawnienia czy "światełka na dach" w prywatnych autach doprowadziłyby do całkowitego zaniku zdrowego rozsądku u niektórych kierowców.

Z drugiej strony, argumentuje się, że problem jest bardziej złożony i wymaga systemowych rozwiązań. Wskazuje się na potrzebę:

  • Wdrożenia ogólnokrajowej aplikacji, która od razu informowałaby członków alarmowanej jednostki o rodzaju zdarzenia. Obecnie wiele jednostek nie wie, do czego dokładnie jedzie, zanim nie dotrze do remizy.
  • Zaprzestania tworzenia fikcji, takich jak nierealistyczne wymogi dotyczące czasu wyjazdu (poniżej 5 minut).
  • Uregulowania kwestii dojazdu strażaków ochotników do remizy, być może poprzez formalne oznakowanie ich prywatnych pojazdów (np. specjalnymi tabliczkami) lub wypracowanie innych regulacji, które pozwoliłyby innym kierowcom ustępować im grzecznościowo. Jednak takie rozwiązania wymagają mądrych decyzji i przełamania obaw przed nadużyciami.

Część strażaków, aby uniknąć problemów z dojazdem do remizy, posiada umundurowanie w domu lub samochodzie i po telefonicznej informacji o zdarzeniu udaje się prywatnym autem bezpośrednio na miejsce akcji. Jednak to nie rozwiązuje problemu kierowców wozów bojowych, którzy muszą dotrzeć do remizy, aby wyjechać pojazdem uprzywilejowanym.

Wnioski i apel

Obecna sytuacja prawna jest skomplikowana. Z jednej strony, odpowiedzialność strażaków za wykroczenia drogowe w drodze na akcję powinna być realna, aby nie promować niebezpiecznych zachowań. Z drugiej strony, rola OSP w systemie ratownictwa jest nieoceniona - to często ochotnicy udzielają pierwszej pomocy i są pierwsi na miejscu. Utrata prawa jazdy przez strażaka, który spieszył się ratować czyjeś życie lub mienie, może mieć druzgocące skutki nie tylko dla niego osobiście, ale i dla całego systemu ratownictwa.

Konieczne jest wprowadzenie rozsądnych regulacji prawnych, które z jednej strony zapewnią bezpieczeństwo na drogach, a z drugiej - nie będą paraliżować kluczowej działalności strażaków ochotników. Ważne jest, aby Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji dostrzegło potrzebę zmiany przepisów w tym zakresie i opracowało rozwiązania chroniące strażaków OSP, którzy ruszają na wezwanie, przed utratą prawa jazdy, bez względu na to, czy jadą do zalanej piwnicy, gniazda os, czy poważnego pożaru.

tags: #strazak #pedzacy #do #akcji #mandat